×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Gość Pasażera: Juliusz Komorek (Ryanair)


Ryanair w tym roku zwiększy przewozy w Polsce o do 15 proc. Niewykluczone, że wśród nowości będą trasy na Ukrainę - mówi Juliusz Komorek, dyrektor ds. regulacyjnych i prawnych linii. Na razie nie zapadła decyzja o nowych bazach w Polsce.



W rozmowie z Dominikiem Sipinskim z Pasazer.com Juliusz Komorek, dyrektor ds. regulacyjnych i prawnych Ryanaira, podkreśla, że Kraków i Modlin to dwa filary wzrostu linii w Polsce. W tym roku spółka planuje wzrost o nawet 15 proc., m.in. dzięki 14 nowym połączeniom z Krakowa. To po raz kolejny szybsze tempo niż wynosi średnia dla całej oferty Ryanaira. Na razie nie zapadły jednak decyzje o kolejnych bazach w Polsce. 

Coraz więcej pasażerów Ryanair wozi między Polską a południem Europy - Komorek zdradza, że ten trend będzie kontynuowany, bo we Włoszech, Grecji czy na nowych rynkach (np. w Izraelu i Maroku) jest jeszcze wiele miejsc, dokąd Polacy teraz nie mogą dolecieć. 

Niewykluczone, że linia w najbliższym czasie uruchomi połączenia z Ukrainy, a Komorek przyznaje, że loty między Polską a Ukrainą są bardzo obiecującym rynkiem. Ryanair przygląda się także innym krajom poza Unią (np. Gruzji czy Mołdawii) - także stamtąd mogą pojawić się trasy do Europy Środkowo-Wschodniej. 

W segmencie przewozów krajowych Ryanair rozważa zwiększenie częstotliwości nowej trasy między Warszawą a Szczecinem do co najmniej dwóch dziennie. Komorek podkreśla, że dzięki obecności na rynku krajowym linia może wzmocnić swoją markę, poprawić efektywność baz, a korzystają na tym także lotniska. 

W przyszłym tygodniu opublikujemy w serwisie Pasażer Pro drugą część wywiadu z Juliuszem Komorkiem poświęconą kwestiom regulacyjno-prawnym.

Pasazer.com:
Nie możemy zacząć inaczej niż od pytania o rekordowe ogłoszenie aż 14 nowych tras z Krakowa. Dlaczego to miasto jest dla Ryanaira aż tak atrakcyjne i jakie nadzieje wiążecie z siatką z Krakowa?

Juliusz Komorek: Rzeczywiście nie przypominam sobie, żebyśmy wcześniej ogłaszali naraz 14 tras w Polsce, a już na pewno w jednym mieście. Kraków ma markę i w całej Europie sprzedaje się bardzo dobrze. To najmocniejszy kierunek przyciągający pasażerów do Polski. To nie powinno dziwić, choć inne miasta robią bardzo wiele, by nadgonić, a Euro 2012 na pewno pomogło. Warszawa jako stolica też bardzo zyskuje. Ale Kraków zawsze miał markę i na niej korzysta. Siatka na zimę 2017 r. obejmuje 50 kierunków, co plasuje Kraków na szóstym miejscu pod względem liczby tras w całej siatce Ryanaira. Po 12 latach naszej obecności w tym mieście wyprzedza ono m.in. Barcelonę, lotniska w Rzymie czy Berlin. To niesamowite. 

Pasazer.com: Czy Kraków to dla was najważniejszy rynek w Polsce?

Juliusz Komorek: Jeśli chodzi o liczbę pasażerów, to liderem jest Modlin - tam obsługujemy ok. 3 mln pasażerów, w Krakowie w 2016 r. przewieźliśmy 2,25 mln osób. W tym roku powinno to być ok. 2,7 mln, więc wzrost jest bardzo duży. Modlin jednak wciąż jest większy. Jednak pod względem liczby tras Kraków umocnił się pozycji lidera i ma ich więcej niż Modlin - jednak zwróćmy uwagę, że większość nowych tras z Krakowa będzie obsługiwanych dwa razy tygodniowo. To typowe trasy wakacyjno-weekendowe. 

Pasazer.com: Modlin jest jednak ograniczony chociażby przez przepustowość terminala - nie da się tam wyraźnie zwiększyć liczby pasażerów, dopóki terminal nie zostanie rozbudowany. Czy to oznacza, że teraz wzrost Ryanaira w Polsce będzie koncentrował się w Krakowie?

Juliusz Komorek: Obydwa te lotniska będą ważne. Na pewno nie mamy listy ulubionych lotnisk. Patrzymy na sprzedaż tras, współczynnik obłożenia, dochodowość. Obydwa te lotniska rozwijają się bardzo dobrze i będą dwoma filarami naszego wzrostu. Ale nie zapominajmy też np. o Wrocławiu, gdzie przewozimy ok. 1,5 mln pasażerów, a także Gdańsku. W Modlinie dałoby się przewozić więcej pasażerów, gdybyśmy lepiej rozłożyli loty w ciągu dnia. Nadal są pory dnia, gdy na tym lotnisku nie ma ani jednego samolotu. Więc przy lepszym rozkładzie dałoby się w teorii pewnie nawet podwoić liczbę pasażerów, choć oczywiście aż takiego wzrostu nie osiągniemy w najbliższym czasie. 


Pasazer.com: Przez długi czas rozwój Ryanaira, nie tylko zresztą w Polsce, hamował brak wolnych samolotów. Teraz odbieracie nowe maszyny i flota przestała być ograniczeniem. Biorąc to pod uwagę, czy w Polsce jest jeszcze potencjał do przyspieszenia wzrostu, czy będzie on zwalniał w miarę nasycania rynku?

Juliusz Komorek: To prawda, że parę lat temu nastąpiło spowolnienie związane z przerwą między dostawami samolotów z kolejnych zamówień. Teraz maszyn dostajemy więcej, ale na to nałożyły się nowe warunki w innych krajach - takich jak Włochy, gdzie Alitalia znowu słabnie, a dla nas strategicznie ważny jest rozwój na tym rynku, Niemcy, gdzie słabość airberlin stwarza okazję do wzrostu, czy również strategicznie ważna i rozwojowa Grecja. Polska zawsze musi konkurować o naszą uwagę z innymi rynkami, nigdy nie skoncentrujemy tutaj całego naszego wzrostu. W 2017 r. planujemy zwiększenie liczby pasażerów o ok. 9 proc. na całej siatce, ale w Polsce ta stopa wzrostu będzie szybsza. W zeszłym roku przewieźliśmy z, do i po Polsce ok. 9 mln pasażerów, na ten rok planujemy 10 mln, ale ta prognoza pochodzi sprzed ogłoszenia nowych tras z Krakowa. Po uwzględnieniu ich, a także nowości, które ogłosimy z innych lotnisk, liczba ta może wzrosnąć do 10,2-10,3 mln. W sumie będzie to zatem wzrost o 13-15 proc., czyli wyższy niż w skali całej firmy. To bardzo dobry trend i jeśli udałoby się go utrzymać przez najbliższych 5-10 lat, to pozwoli Polsce na stopniowe doganianie Europy Zachodniej. 

Pasazer.com: Jakie jeszcze nowości planujecie z Polski? Gdzie jest jeszcze największy niewykorzystany potencjał?

Juliusz Komorek: Pewnie tak dużych ogłoszeń jak w Krakowie, 14 tras naraz, już nie będzie, ale chcemy utrzymać stabilne tempo wzrostu w Krakowie i innych lotniskach, aby nadal być liderem na polskim rynku. W przyszłym tygodniu odbędzie się konferencja w Gdańsku, za dwa tygodnie - w Warszawie i Wrocławiu. Ogłosimy jeszcze kilka nowych tras, polskie lotniska już otrzymały nowe trasy z Izraela, które są bardzo ciekawe, a Katowice - Mediolan-Malpensę i Ateny. Jeśli chodzi o nowe kierunki to bardzo ciekawy okres.

Pasazer.com: Michael O’Leary mówił też o możliwości uruchomienia kolejnych baz w Polsce.

Juliusz Komorek: Mamy nadzieję, że uda się to zrobić. Czy to będzie już na zimę 2017 r., okaże się w przeciągu najbliższego miesiąca. Jeśli będzie jakieś ogłoszenie nowej bazy na ten okres, to nastąpi ono w ciągu 4-6 tygodni. Jeśli nie ogłosimy tego teraz, to zapewne uruchomienie bazy przesunie się na lato 2018 r., a ogłoszenie nastąpi zapewne w okolicach września. W Polsce są cztery lotniska kandydujące do bazy Ryanaira, ale nie mogę na razie powiedzieć, czy to się uda, bo sam nie wiem. 

Pasazer.com: W tym roku uruchomicie nową trasę krajową z Warszawy do Szczecina. Jakie są wyniki sprzedaży biletów na to połączenie? Czy będą kolejne trasy krajowe Ryanaira w Polsce?

Juliusz Komorek: Trasa do Szczecina sprzedaje się dobrze i zgodnie z oczekiwaniami. Bardzo chciałbym, żebyśmy latali tam dwa razy dziennie, a najlepiej trzy. Loty raz dziennie to za mało. Dyskutujemy o tym, kiedy to się uda zrobić. Trasy do Gdańska i Wrocławia spisują się bardzo dobrze. Natomiast częstotliwość lotów z Gdańska do Krakowa zwiększymy z dwóch do trzech tygodniowo - myślę, że to dobry sygnał. Chciałbym, żebyśmy latali więcej po Polsce, zwłaszcza żebyśmy łączyli północ z południem, a może też zachód z południem i południowym-wschodem Polski. Ale rywalizacja z trasami we Włoszech czy Hiszpanii jest bardzo ostra i na krajówki w Polsce po prostu brakuje miejsca. 

Pasazer.com: Jakie są wyniki tych tras na poziomie ekonomicznym? Czy Ryanair na nich zarabia, biorąc pod uwagę, że ceny biletów to często kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych?

Juliusz Komorek: Takie trasy potrzebują czasem nawet do trzech lat, żeby się przyjąć. Ale one odgrywają bardzo istotną rolę. Po pierwsze, podnoszą one wydajność bazy, co jest ważne z uwagi na rozłożenie kosztów samolotów i załóg. Są one również ważne dla lotnisk, bo zwiększają liczbę pasażerów i tym samym wpływają na wzrost przychodów okołolotniskowych. Po trzecie, przyzwyczają klientów do marki. Umacniają naszą pozycję na rynkach międzynarodowych poprzez obecność na rynku krajowym. Obserwujemy to we Włoszech czy Hiszpanii - dzięki takim trasom linia może przejść do pierwszej ligi przewoźników w danym kraju. 


Pasazer.com: Patrząc na nowe kierunki obsługiwane z Polski - jak chociażby mocno rozwinięty teraz Izrael - jakie kraje poza standardową Wielką Brytanią i Skandynawią są najbardziej perspektywiczne?

Juliusz Komorek: Nasza siatka z Polski przeniosła się dość wyraźnie na południe Europy. Patrząc na kierunki obsługiwane z Krakowa, to mniej więcej po połowie stanowią południe i północ Europy. Taki trend widać też w innych miastach. Myślę, że dalej będziemy skupiać się np. na perspektywicznej Grecji. Są też niszowe kierunki np. we Włoszech, które może nie wydają się oczywistymi kierunkami wakacyjnymi, ale mogą nimi być. Mam na myśli m.in. samo południe Włoch albo wschodnie wybrzeże tego kraju, okolice Pescary, dokąd latamy z Krakowa. Te kierunki trzeba rozreklamować, ale są one bardzo atrakcyjne. Bardzo ciekawy jest faktycznie również Izrael, dokąd będziemy mieli osiem tras. Tel Awiw, choć to duże miasto, to też kierunek wakacyjny, tamtejsze plaże są zawsze bardzo wysoko oceniane. Na pewno też będziemy umacniać się na kierunkach tradycyjnych, takich jak Wielka Brytania, Irlandia i Skandynawia - ale to raczej działanie na zasadzie pojedynczych nowych tras. 

Pasazer.com: Jednym z dynamiczniej rosnących rynków w Polsce jest w tej chwili Ukraina. Trasy między tymi krajami przeżywają boom podobny do tras Polska-Wielka Brytania po 2004 r., choć przepływ pasażerów jest w odwrotnym kierunku. Ryanair jednak jak dotąd nie lata na Ukrainę. Czy to się zmieni?

Juliusz Komorek: Ukraina jest ciekawym rynkiem i myślę, że w niedługim czasie będziemy coś ogłaszali w tym kraju. Mam nadzieję, że uda się również otworzyć połączenia między Polską a Ukrainą, bo to interesujący kierunek. Na razie nie mogę powiedzieć więcej, ale z uwagi na nieprzewidywalną granicę i nienajlepszą infrastrukturę drogową, a także poziom migracji zarobkowej z Ukrainy do Polski, uważam, że to bardzo przyszłościowy rynek. Obiecujące są też m.in. Mołdawia czy Gruzja i łatwo przewidzieć, że tam również wejdziemy. Nie zawsze te kraje trzeba łączyć z Londynem czy Barceloną, ale może uda się z miastami w Europie Środkowo-Wschodniej. 

Pasazer.com: W siatce Ryanaira pojawia się coraz więcej kierunków dalszych - chociażby nowo ogłoszony Marrakesz z Krakowa czy obecne już od jakiegoś czasu w ofercie loty na Kanary. Czy to oznacza, że coraz bardziej będziecie wchodzić na rynki de facto pozaeuropejskie?

Juliusz Komorek: Średnia długość naszych tras faktycznie się powiększyła, ale nie jest to duża zmiana. Staramy się, aby w siatce połączeń mieć dobrą mieszankę tras dalszych i bardzo krótkich, bo to jeden z czynników pozwalających na zwiększenie wydajności wykorzystania floty i załóg. Przy dwóch długich lotach w ciągu dnia nie da się zrobić więcej dalekich tras, więc żeby wykorzystać samolot, trzeba znaleźć też krótsze trasy. Na przykładzie krakowskim widać, że mamy w siatce Marrakesz, ale mamy też Pragę czy Berlin. Między Wielką Brytanią a Irlandią mamy wiele tras bardzo krótkich, podobnie na trasach krajowych we Włoszech, Hiszpanii i Grecji. Tych dłuższych czas oczekuje rynek, ale nie ograniczamy się do nich.

rozm. Dominik Sipinski
fot. Ryanair, Piotr Bożyk, Dominik Sipinski



gość_63a18 - Profil
gość_63a18
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie