5 pytań do Anny Midery. Rok lotniska w pandemii

Blanka Flis - Profil Blanka Flis
22 kwietnia 2021 09:01
1 komentarz
Anna Midera, prezeska Portu Lotniczego w Łodzi podsumowuje rok lotniska w pandemii.
Reklama

Pasazer.com: To już ponad rok od wybuchu pandemii. Jak Port Lotniczy w Łodzi przetrwał ten, jakże ciężki dla branży lotniczej, rok?

Anna Midera: Miniony rok był dramatyczny dla wszystkich lotnisk, niezależnie od lokalizacji czy struktury właścicielskiej. Przez pół roku od momentu kiedy z dnia na dzień zostaliśmy pozbawieni możliwości prowadzenia naszej głównej działalności rząd kluczył w wyjaśnieniach i jednocześnie pracował nad tym jak przyznać pomoc jedynie tym wybranym, w których udziały ma PPL. I wymyślił taką formułę pomocy, która zdyskwalifikowała nasze lotnisko, a także dwa inne porty – Olsztyn-Szymany i Lublin. Nie jest prawdą, jak tłumaczy minister Horała, że Komisja Europejska nakazuje państwom wybór formuły pomocy i jej notyfikacji. To polski rząd sam zdecydował się na notyfikowanie pomocy w myśl artykułu 107(2)(b) Traktatu o Funkcjonowaniu UE, wiedząc od samego początku, że taka formuła będzie stanowiła ograniczenia dla pomocy kilku portom lotniczym. Wiedział, bowiem, że w ten sposób będzie można dedykować największą pomoc dla PPL. Dlatego właśnie rząd nie wybrał formuły wybieranej przez większość Państw, które pomogły swoim lotniskom takich jak: Tymczasowe Środki Pomocy Państwa w celu wsparcia gospodarki w kontekście trwającej epidemii COVID-19, (ang. Temporary Framework) czy Krajowe Systemy Ochronne (ang. National Umbrella Schemes) czy innych specjalnie przygotowanych na czas pandemii.


Tym samym do stołecznego lotniska trafiło ok. 60 mln zł pomocy (nie wspominając wcześniej przyznanej pomocy w wysokości ok. 50 mln zł wynikającej z braku konieczności zwrotu dywidendy), a lotnisko w Łodzi nie otrzymało ani złotówki z tego tytułu. Do tej pory rząd nie wytłumaczył się z przyznawania „swojej spółce” tak dużej pomocy finansowej oraz nierównego traktowania podmiotów na rynku. Trudno jest więc działać w warunkach niepewności, niejasności, a także przy braku jakiegokolwiek wsparcia, nawet tak podstawowego jak dostawa maseczek, środków dezynfekcji – za wszystkie działania związane z przeciwdziałaniem pandemii (a cargo nie miało administracyjnego wstrzymania ruchu) płaciliśmy z własnych pieniędzy. Poradziliśmy sobie finansowo dzięki gigantycznym oszczędnościom (koszty działalności podstawowej zredukowaliśmy o ponad 11 proc. czyli 4,5 mln zł) i umowie z pracownikami, związkiem zawodowym, którzy wzięli na siebie część tego ciężaru. Przez ten rok nie traciliśmy czasu na narzekanie i z jeszcze większą determinacją zabraliśmy się do pracy. Niedawno mogliśmy ogłosić nowe, regularne połączenia: do Kijowa, do Forli niedaleko Bolonii, do Trapani na Sycylii i do Warny.

Pasazer.com: Jak wygląda ogólna sytuacja finansowa portu? Z jakimi największymi problemami obecnie boryka się lotnisko? Jak wygląda sytuacja kadrowa?

Anna Midera: Mimo trudnej sytuacji finansowej nie było u nas zwolnień grupowych, jak to się działo w innych portach. Jak wspomniałam umówiliśmy się z pracownikami, że by zachować cały zespół, musimy wspólnym wysiłkiem i wyrzeczeniami przejść ten najtrudniejszy od ponad pół wieku okres w lotnictwie. Nikt nie stracił pracy z powodu lockdownu. Największym problemem dla nas i dla naszych pasażerów jest duża niewiadoma spowodowana pandemią koronawirusa i nagłe decyzje dotyczące restrykcji w poszczególnych krajach. Chcemy, jak najszybciej wrócić do normalności i do latania na Wyspy Brytyjskie i do Irlandii, chcemy zainaugurować połączenie do Kijowa, które miało wystartować 29 marca, ale z powodu trzeciej fali pandemii zostało przełożone na początek czerwca. Chcemy rozpocząć pozostałe połączenia i wystartować z czarterami, których rok temu w ogóle nie było z powodu niepewności w branży turystycznej. Uważamy, że łodzianom i mieszkańcom regionu należą się bezpieczne wakacje w ciepłych krajach po miesiącach zamknięcia i stresu. Ciągle liczymy, że czerwiec będzie miesiącem przełomowym. Wspólnicy, a przede wszystkim główny, posiadający ponad 96 proc. udziałów wspólnik, czyli Miasto Łódź, wspierali i wspierają spółkę w tym czasie. W 2020 r. przychody z działalności podstawowej były niższe o ponad 6 mln zł niż planowane, i pomimo różnych zapowiedzi o wsparciu wszystkich lotnisk regionalnych, w żaden sposób nie zostały zrekompensowane. Prognoza na bieżący rok nie wskazuje by nastąpiła istotna poprawa.

Pasazer.com: Jak Pani przypuszcza, kiedy statystyki lotnisk w Łodzi wrócą do tych z 2019 roku?

Anna Midera: Żeby odpowiedzieć na to pytanie, musielibyśmy wiedzieć, kiedy skończy się cały proces szczepień a wraz z nim pandemia i można będzie swobodnie, bez obostrzeń podróżować, czyli musiałyby być podobne warunki do podróżowania i rozwijania biznesu lotniczego, jak w 2019 roku. Bez tego, jest to tylko wróżenie z fusów. Analizy IATA, EUROCONTROL czy ACI prognozują powrót to stanu z 2019 r. około roku 2024. W przypadku lotnisk takich jak łódzkie sytuacja może jednak wyglądać inaczej. Już teraz wyniki przeprowadzonych przez nas badań wskazują, że pasażerowie będą cenić sobie szybsze odprawy, mniejszy tłok i sprawniejszą logistykę na lotnisku. A to jesteśmy w stanie zagwarantować od ręki. Obiecujące są prace nad IATA Travel Pass, a także zapowiedzi Alexandre de Juniac, prezesa IATA, że październik 2021 ma być miesiącem, kiedy podróżowanie wróci do „nowej normalności”. Cieszy nas, że ruch cargo na lotnisku jako jeden z filarów naszej działalności nie został tak istotnie poszkodowany przez pandemię i liczba obsłużonych ładunków była w 2020 jedynie o 9 proc. niższa niż w roku 2019. Biorąc pod uwagę wynik finansowy cargo, zanotowaliśmy spadek sprzedaży naszych usług w segmencie cargo o jedynie 300 tys. zł niższy niż przed rokiem, co jest dobrym prognostykiem na przyszłość tej działalności i potwierdza nasze plany związane z rozwojem logistyki i transportu ładunków.

Pasazer.com: Jakie są prognozy odnośnie tego jak będzie wyglądał tegoroczny sezon letni na łódzkim lotnisku?

Anna Midera: Aktualnie mamy do zaproponowania dwa kierunki tureckie – Antalya i Bodrum, cztery greckie wyspy i Burgas. Do tego dochodzą loty regularne do Włoch – na lotnisko Forli w regionie Emilia-Romania i do Trapani na Sycylii oraz regularne loty do Warny. A w ofercie letniej najprawdopodobniej będzie jeszcze jeden interesujący i nowy kierunek w basenie Morza Śródziemnego, czekamy z ogłoszeniem na dopięcie szczegółów i sprzyjającą sytuację do ogłaszania nowości. Nie wiemy jednak, jaka będzie sytuacja w krajach, w których nasi pasażerowie chcieliby odpoczywać. Parę dni temu mieliśmy sygnały od touroperatorów, że dobrze sprzedają się wakacje w Turcji z wylotem z Łodzi. Płynęły też optymistyczne informacje, że Turcja jeszcze w kwietniu zniesie obowiązek testowania przy wjeździe do tego kraju. W tym tygodniu okazuje się, że w Turcji jest trzecia fala pandemii i po 50 tysięcy zakażeń dziennie, więc wprowadzają ostry lockdown, by zdążyć uspokoić sytuację przed sezonem. Natomiast bardzo dobre sygnały płyną z Bułgarii i Grecji. Włochy mają być gotowe na turystów na początku czerwca. Touroperatorzy mówią już nie o kupowaniu wakacji za granicą w ofercie last minute, ale wręcz ultra last minute. Każdy będzie wyczekiwał do ostatniej chwili z kupieniem oferty, więc trudno prognozować, jaki czeka nas sezon.


Pasazer.com: Spodziewa się Pani, że tegoroczny ruch w okresie letnim będzie na podobnym, niższym czy wyższym poziomie co w 2020 roku?

Na niższym już być nie może, bo w 2020 roku, z powodu pandemii, nie mieliśmy w ogóle wakacyjnych czarterów. Pomimo zainteresowania klientów i touroperatorów ominął nas krajowy program LOT na wakacje i nie mogliśmy zaoferować pasażerom oferty, która była dostępna na innych, polskich lotniskach.

Pasazer.com: Wśród pasażerów będzie coraz więcej osób zaszczepionych. Czy osoby te mają specjalne przywileje na lotnisku?

Anna Midera: Nie planujemy segregować pasażerów w terminalu na zaszczepionych i nie zaszczepionych, i nie planujemy specjalnych przywilejów dla tych pierwszych. Wszystkich traktujemy z tym samym szacunkiem i dużą sympatią, swoboda podróżowania to jedno z podstawowych praw, dostępnych dla wszystkich, bez różnicy. Cały mój zespół i ja po prostu tęsknimy za naszymi pasażerami i nie możemy się doczekać, kiedy będą mogli wrócić do podróżowania i tej przyjemności, która płynie z poznawania nowych destynacji, kultur, różnorodności miejsc i regionów.

Pasazer.com: Czy na lotnisku działa normalnie cała strefa handlowa, w tym gastronomia? Oraz saloniki biznesowe? Często dostajemy pytania od pasażerów czy na lotnisku można coś zjeść.

Teraz nie mamy regularnych lotów, więc sklepy i punkty gastronomiczne są zamknięte. Od czasu do czasu odbywają się loty czarterowe i biznesowe. Kiedy pasażerowie przychodzą na te loty, wtedy otwieramy dla nich sklepy.

Pasazer.com: Czy planujecie uruchomienie punktu testowego?

Anna Midera: Komercyjny punkt testowania zostanie uruchomiony na naszym lotnisku w najbliższej przyszłości. Będą z niego mogli korzystać zarówno pasażerowie jak i mieszkańcy Łodzi i okolic. Od października ubiegłego roku wspomagamy również nasz regionalny system ochrony zdrowia, służby wojewody i na parkingu obok lotniska usytuowany jest punkt drive thru do wykonania testów na koronawirusa w ramach podstawowej opieki zdrowotnej, czyli na podstawie skierowania od lekarza. Otwierając punkt komercyjnych testów, chcemy umożliwić każdemu, także bez skierowania, możliwość wykonania testu i otrzymania zaświadczenia umożliwiającego podróżowanie zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Pasazer.com: Czy dostrzegacie jakieś pozytywne aspekty dla portu, które są konsekwencją koronawirusa?

Anna Midera: Oczywiście biznesowo nie. Rok 2020 miał być najlepszym rokiem wzrostów liczby pasażerów i potwierdzeniem, że jednak lokalizacja w centrum Polski, coraz bogatsza oferta i dobra oraz szybka obsługa ma kluczowe znaczenie dla naszych klientów. Straciliśmy tamten rok i połowę kolejnego.

Nauczyliśmy się jednak działać w największym kryzysie od lat i bardziej oszczędnie, niż mogliśmy przypuszczać. Ale nie chciałabym, aby ta lekcja była oceniana jako pozytywny aspekt pandemii. Każdego dnia czytam statystyki epidemiczne, które w żaden sposób nie napawają optymizmem. Koronawirus oznacza także w dużej mierze lockdown i izolację, a to jest zaprzeczenie istoty biznesu lotniczego i turystycznego, istoty transportu i przemieszczania się. Podróżować do przyjaciół czy rodziny za granicą, spędzać urlopu nie można zdalnie, ani online.

Odpowiadając przewrotnie na to przewrotne pytanie mogę powiedzieć tylko jedno – mam nadzieję, a wręcz jestem pewna, że po miesiącach restrykcji apetyt na latanie i podróżowanie będzie jeszcze większy, choć ciężko nazwać to pozytywnym aspektem koronawirusa.
Reklama

Ostatnie komentarze

tomasz19 2021-04-26 19:44   
tomasz19 - Profil tomasz19
„Polityczny” port lotniczy
„rząd kluczył w wyjaśnieniach i jednocześnie pracował nad tym jak przyznać pomoc jedynie tym wybranym, w których udziały ma PPL. I wymyślił taką formułę pomocy, która zdyskwalifikowała nasze lotnisko”. To słowa pani prezes Portu Lotniczego w Łodzi .
Fajne, szkoda, że niekoniecznie prawdziwe. Łódzkie lotnisko generuje jedynie straty, a miasto ładuje tam miliony, by trwało, bo trwa mać. Nie ma na nie realnego planu, za to cyklicznie są przedstawiane fantasmagorie mające uzasadnić ten stan. Dzięki temu, że jak formułuje to pani prezeska:
„Przez pół roku od momentu kiedy z dnia na dzień zostaliśmy pozbawieni możliwości prowadzenia naszej głównej działalności”
lotnisko przeniosło mniej strat, niż gdyby prowadziło swa „normalną” działalność, co miłe lecz nie uzasadnia terapii reanimacji trupa. Pomysł na ponowne otwarcie lotniska na Lublinku był może dobry w latach 60 i 70 XX w, ale wtedy nie został wprowadzony w życie. Jako mieszkańcowi Łodzi i podatnikowi, nie podoba mi się, ta uporczywa i bezsensowna terapia.
 - Profil gość
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama