5 pytań o... Flarisa LAR 1

Dominik Sipiński - Profil Dominik Sipiński
09 lipca 2015 12:21
10 komentarzy
Na targach Paris Air Show w Le Bourget duże zainteresowanie wzbudził niewielki, pięciomiejscowy odrzutowiec. To polska konstrukcja - Flaris LAR 1, o którym opowiada prezes producenta, firmy Metal-Master, Rafał Ładziński.
Reklama

Paris Air Show to doskonałe miejsce na prezentację nowych konstrukcji. Dwa lata temu na targach pokazany został prototyp Flarisa LAR 1 - w tym roku na płycie lotniska znajdował się już gotowy model. Jego pierwszy lot odbędzie się jeszcze w tym roku.

Nietypowa maszyna - pięciomiejscowy odrzutowiec dyspozycyjny o bardzo krótkiej drodze startowej i doskonałej efektywności (nie bez kozery samolot z wyglądu przypomina szybowiec) - wzbudzała bardzo duże zainteresowanie. Pomimo niemałej ceny (1,5 mln euro) są już pierwsi klienci na ten samolot.

Samolot ma 8,32 m długości i 8,68 m rozpiętości. Jego masa własna to 700 kg, masa startowa - ponad 1500 kg. Prędkość przelotowa to 700 km/h, a przeciągnięcia - 115 km/h. Flaris ma doskonałość 18 (oznacza to, że przy wyłączonych silnikach na każdy kilometr utraconej wysokości samolot może pokonać dystans 18 km). Zasięg w zależności od ładunku to od 2200 do 3200 km - wystarczająco, by z Polski dotrzeć w dowolne miejsce Europy.

Więcej zdjęć Flarisa opublikowaliśmy w albumie na Facebooku Pasazer.com.


Pasazer.com: Czym wyróżnia się na rynku Flaris?

Rafał Ładziński: Chcieliśmy stworzyć samolot znajdujący się pomiędzy maszynami turbośmigłowymi a dużymi biz-jetami. Chcieliśmy stworzyć mały etap, by umożliwić pilotom przesiadanie się do szybkich samolotów odrzutowych. Technologie umożliwiają nam stworzenie takiego samolotu - zastosowaliśmy dwuprzepływowy silnik Williams International FJ33-5A. Dzięki temu silnikowi mamy bardzo duży nadmiar ciągu, który umożliwia nam start z trawy i bardzo krótki rozbieg - już poniżej 200 metrów wystarczy, by oderwać samolot od ziemi. Flaris ma wyjątkową aerodynamikę szybowcową, która wspomaga pilotaż. Z wyłączonym napędem może szybować, jest przez to znacznie bezpieczniejszy niż samoloty budowane dotychczas. Zainwestowaliśmy bardzo mocno w rozwój bezpieczeństwa, zastosowaliśmy system spadochronowy, który znajduje się w centralnej części samolotu, w zbiorniku paliwa. Dzięki temu mamy możliwość zamocowania spadochronu w najmocniejszym miejscu konstrukcji.

Pasazer.com: Czy silnik odrzutowy dla samolotu tej wielkości nie powoduje, że opłacalność lotu jest niska?

Rafał Ładziński: Ten samolot ma bardzo niską masę startową, pusty waży zaledwie 700 kg. Jest to niewielka masa, którą musimy napędzić, nie wymaga więc pracy silnika na pełnych obrotach. Dzięki tej bardzo lekkiej konstrukcji zużycie paliwa będzie niskie, a żywotność silnika większa. Nie potrzeba wiele energii, by napędzać tę masę. Jest to wyjątkowe osiągnięcie dzięki technologiom, które opracowaliśmy. To nasze własne technologie preimpregnatów węglowych - technologie ich wytwarzania i montażu zostały przez nas opracowane.


Pasazer.com: Pytanie o ekonomię prowadzi do kolejnego - o cenę. Ile kosztuje ten samolot i czy są chętni na jego zakup?

Rafał Ładziński: Samolot w wersji podstawowej będzie kosztował 1,5 mln euro. Mamy już zamówienia, bardzo wielu także potencjalnych klientów, którzy codziennie odwiedzają nas na Paris Air Show. Widzimy, że z każdym dniem ich przybywa - jedni przyprowadzają kolejnych. Odbywamy ciekawe rozmowy, wielu klientów podpowiada różne rozwiązania. Zainteresowanie przerosło nasze oczekiwania.

Pasazer.com: Czy dałoby się sprzedać ten samolot bez Paris Air Show?

Rafał Ładziński: To jest bardzo ważne miejsce, największe tego typu na świecie. To bardzo dobrze, że wśród profesjonalistów możemy porozmawiać o różnych rozwiązaniach, firmy podpowiadają nam, demonstrują swoje rozwiązania, które chciałyby zamontować we Flarisie. Jest wiele firm, które chciałoby wykorzystywać ten samolot jako taksówkę powietrzną. Jest wiele ciekawych opcji.


Pasazer.com: Mówi pan o nowych rozwiązaniach - czy to znaczy, że pokazywany model nie jest jeszcze ostateczną wersją?

Rafał Ładziński: Zawsze jest tak, że technologie idą do przodu i ważne jest, aby być na bieżąco z tym, co się dzieje. Mieliśmy bardzo ciekawe spotkanie z firmą, która produkuje oświetlenie zintegrowane ze strukturą samolotu. To bardzo interesujące rozwiązanie, niedawno jeszcze niedostępne. Dzisiaj wszystko idzie w kierunku modułowości, więc zawsze trzeba podążać za tymi rozwiązaniami, które są na rynku. Samolot musi się rozwijać rzez całe swoje życie, wtedy będzie można powiedzieć, że jest to dobry samolot. Jeśli byśmy zamrozili jego specyfikację, uznali, że to już gotowy samolot, który już nigdy nie będzie inny, oznaczałoby to, że przestalibyśmy być konkurencyjni, a samolot w pewnym momencie po prostu by się zestarzał.


rozm. Dominik Sipinski
Reklama

Ostatnie komentarze

 - Profil
gość_17b44 2017-01-02 19:09   
gość_17b44 - Profil gość_17b44
Czy ten samolot nie zestarzeje się czasem zanim w ogóle poleci? Jego parametry wydaja się raczej mrzonką - projektowany jest tak długo, że zgodnie z prawem przyrostu masy, jego deklarowana masa własna (700 kg) jest, moim zdaniem mocno "przewalona". Chyba ten projekt znacznie "przerósł" twórców, co zresztą nie jest nowością, nie tylko u nas.
gość_17b44 2017-01-02 19:04   
gość_17b44 - Profil gość_17b44
0
gość_f6c36 2016-02-26 11:57   
gość_f6c36 - Profil gość_f6c36
Jest już koniec lutego 2016 r, a o oblocie ani widu ani słychu. Poza tym pan Ładziński nie za bardzo ma pojęcie o lotnictwie. Praktycznie każdy samolot po awarii silnika, lepiej lub gorzej, ale może szybować. Więc to żadna nowość, że samolot może szybować, doskonałość 18 jak na samolot jest bardzo dobra, ale to żadna rewelacja, wiele samolotów ma podobną. Tylko, że co innego lądować w polu szybowcem czy ULM-em, a co innego samolotem o prędkości minimalnej 115 km/h, ze zbiornikiem paliwa za plecami i silnikiem nad tym.
Ale przecież jest system ratowniczy. Ale gdzie? w zbiorniku paliwa. Wyciąganie spadochronu w takich systemach realizowanie jest najczęściej przez małą rakietkę. Nie chciałbym tego używać. W ogóle umieszczenie zbiornika paliwa w kadłubie, miedzy kabiną pilota a silnikiem uważam za idiotyczne, gdy spokojnie można to paliwo umieścić w skrzydłach. "Taksówki powietrzne" muszą mieć dwa silniki, więc Flaris się nie naddaje. Ale jak widać pan Ładziński o tym nie wie. Tak to jest, jak laicy zabierają się za budowę samolotów.(wiem, wiem Frydrychiewicz maczał przy tym palce, ale ostatnio maczał w wielu projektach, które wszystkie okazały się niewypałami- Opal-1, AF-129, Osa, Harnaś-2 itd.)
 - Profil
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama