Zaginął kontroler, który ściągnął do Mińska maszynę Ryanaira

Jakub Kolanko - Profil Jakub Kolanko
28 lipca 2021 08:54
Zniknął kontroler ruchu, który w maju nakazał rejsowi Ryanair z Aten do Wilna wylądować na lotnisku w Mińsku. Mężczyzna i jego żona nie byli widziani przynajmniej od miesiąca, ich telefony pozostają wyłączone, a profile na mediach społecznościowych zostały skasowane.
Reklama


Przez kilka godzin po awaryjnym lądowaniu, zarejestrowana w Polsce maszyna SP-RSM stała na płycie lotniska w stolicy Białorusi. Ok. godz. 19:30 port lotniczy poinformował, że samolot jest gotowy do wylotu do Wilna, gdzie pierwotnie zmierzał. Kilka tygodni po incydencie na jaw wyszło, że informacja o rzekomej bombie na pokładzie pojawiła się już kiedy samolot był już w drodze do Mińska.


We wtorek (27.07) media obiegła informacja, że kontroler ruchu lotniczego Oleg Galegov, który bezpośrednio kontaktował się z rejsem FR4978 i nakazał odrzutowcowi Ryanaira skierować się do Mińska, zaginął wraz z żoną w niejasnych okolicznościach. Informację podali dziennikarze niezależnego białoruskiego tygodnika Nasza Niwa, powołując się na relację kilku kolegów Olega z Belaeronawigacji, gdzie pracował.

Jak dowiedzieli się dziennikarze, nikt nie widział Olega ani jego żony od przynajmniej miesiąca – ich telefony pozostają wyłączone, a profile w mediach społecznościowych zostały usunięte. Jak sugerują jednak źródła Naszej Niwy, bardzo prawdopodobnym jest że Oleg jest cały i zdrowy i z własnej woli postanowił uciec na Zachód lub do Gruzji, skąd ok. trzydziestoletni mężczyzna pochodził.

Osobiście nie widziałem Olega od dawna. Krążą plotki, że zniknął. Koledzy nie mogą się z nim skontaktować i zaczynają się martwić. Nie można się do niego dodzwonić, usunął swoje media społecznościowe. Władze nic nam oficjalnie nie powiedziały, ale tak naprawdę nie martwię się o niego, ponieważ myślę, że po prostu uciekł i odszedł. Jest świetnym specjalistą, bez problemu znajdzie pracę w każdym kraju. Głos w opublikowanym nagraniu incydentu z Ryanairem jest jego – powiedział dla Naszej Niwy jeden z kolegów z pracy Olega Galegova.


Galegov był na urlopie od czerwca. Nic nie wiedziałem o jego zniknięciu lub zwolnieniu. [...] Tak szczerze mówiąc, dzwoniliśmy i pytaliśmy, gdzie jest. Zadzwonili tam gdzie mieszka, u teściowej. Zaangażował się w to nawet dział personalny, jednak kontaktu nie uzyskaliśmy – skomentował sprawę także Iwan Gerłowski, zastępca dyrektora generalnego Belaeronawigacji, firmy odpowiedzialnej za kontrolę powietrzną w Mińsku, w której zatrudniony był Galegov.

Jak podawała część mediów, chcąc zmusić samolot do lądowania, pilotom Boeinga 737-800 grożono zestrzeleniem, gdyby nie zechcieli oni zgodzić się na zmianę kursu do Mińska – presja miała być także wywierana przez mogących znajdować się na pokładzie agentów KGB. Organizacja Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO) wyraziła wówczas poważne zaniepokojenie wymuszonym lądowaniem samolotu Ryanair oraz podkreśliła, że incydent ten mógł stanowić naruszenie Konwencji Chicagowskiej (Konwencji o międzynarodowym lotnictwie cywilnym). Wydarzenie zostało określone „aktem państwowego terroryzmu”.

Fot.: Flightradar.com, Nasza Niwa
Reklama

Ostatnie komentarze

 - Profil gość
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama