×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Oblatywacz: South African Airways w klasie biznes


W kolejnym "Oblatywaczu" podróżujemy South African Airways na trasie z Mauritiusa do Johannesburga. Nasz lot odbywamy airbusem A330-300 w klasie biznes w nowej konfiguracji.


Przewoźnik obsługuje połączenie z Mauritiusem raz dziennie samolotami szerokokadłubowymi. Rejs SA 191 startuje z tej rajskiej wyspy na Oceanie Indyjskim o 16:30, aby dotrzeć do RPA o 18:55. 

Airbusy A330-300 w barwach południowoafrykańskiego przewoźnika oferują nowoczesną kabinę biznesową i komfortowe fotele. Wyróżnia je to we flocie linii posiadającej w większości ciągle starszą konfigurację tej klasy. Samoloty te używane są przez South African Airways również na trasach międzykontynentalnych z RPA m.in. do Europy, Ameryki Południowej i Azji, a więc zarazem mamy możliwość poznania flagowego produktu pokładowego tego przewoźnika. 


Założone w 1934 roku South African Airways były niegdyś największym przewoźnikiem lotniczym na kontynencie afrykańskim. Obecnie państwowe linie od wielu lat walczą o przetrwanie na tym rynku. W ubiegłym roku wraz z pracownikami linii udało się wypracować strategię niezbędną do wprowadzenia dla restrukturyzacji notującego stratę przedsiębiorstwa. Przewoźnik będący w rękach rządu RPA zmaga się z poważnymi problemami finansowymi i jesienią 2018 roku znalazł się na skraju bankructwa. Realizacja planu naprawczego nie przebiega jednak zgodnie z oczekiwaniami, co doprowadziło w czerwcu br. do rezygnacji prezesa linii,  Vuyaniego Jarany

South African Airways obsługują aktualnie ponad 40 połączeń krajowych, regionalnych i międzykontynentalnych do Europy, Azji, Australii i obu Ameryk. Linia posiada w swojej flocie 47 samolotów: 17 airbusów z rodziny A320, 11 airbusów A330 (w wersjach -200 i -300), 16 airbusów A340 (w wersjach -300 i -600) oraz trzy boeingi 737-300 w wersji cargo. Przewoźnik jest ponadto właścicielem niskokosztowej linii Mango oraz ściśle współpracuje z obsługującymi lokalne trasy South African Express i Airlink. Jego główną bazą jest międzynarodowe lotnisko O. R. Tambo w Johannesburgu. Od 2006 roku South African Airways należą do sojuszu Star Alliance.

South African Airways (airbus A330-300) - informacje praktyczne


Kod linii: SA/SAA
Samolot: Airbus A330-300 z dwuklasową kabiną w nowej konfiguracji z 2017 roku. 
Odprawa: Bez względu na klasę darmowa na wszystkich obsługiwanych lotniskach, możliwa też w samoobsługowych kioskach (na wybranych lotniskach) przez stronę internetową na 24 godziny przed wylotem. Możliwość wcześniejszego zarządzania rezerwacją, w tym wyboru i zmiany miejsc.  
Przywileje klasy biznes: Osobna strefa Premium Check-in do odprawy na lotnisku na Mauritiusie, priorytetowy boarding, wysoki limit bagażowy (po 2 sztuki bagażu rejestrowanego do 32 kg każda i podręcznego po 8 kg), osobny transfer busem do terminala w Johannesburgu. 
Business lounge: Air Mauritius Amédée Maingard Lounge na Mauritiusie, własne poczekalnie w Johannesburgu. 
Układ siedzeń: W klasie biznes 46 foteli w konfiguracji 1-2-1, miejsca rozkładane do pozycji w pełni płaskiej, swobodny dostęp do przejścia dla wszystkich pasażerów. 
Posiłki na pokładzie: Kilkudaniowy lunch, możliwość wyboru dań spośrod kilku opcji, solidna oferta napojów bezalkoholowych i alkoholowych. 
Rozrywka pokładowa: IFE z wyborem filmów, programów telewizyjnych i muzyki, dostęp do portu USB i gniazdka elektrycznego, prasa codzienna i magazyny, brak WiFi na pokładzie. 
Dodatki dla pasażerów: Poduszka i koc. 
Program lojalnościowy: Voyager; możliwość zbierania mil za przeloty w partnerskich programach linii z sojuszu Star Alliance oraz przewoźników partnerskich (np. Emirates). 


Na lotnisku 

South African Airways dysponują stałą strefą odprawy w hali A lotniska im. Sir Seewoosagura Ramgoolama na Mauritiusie. Dla pasażerów klasy biznes oraz posiadaczy statusu Star Alliance Gold przeznaczono dwa osobne stanowiska Premium Check-in. Rejestracja na rejs do Johannesburga jest zamykana 50 minut przed planowanym odlotem. Alternatywnie można skorzystać także z odprawy on-line dostępnej na stronie linii z 24-godzinnym wyprzedzeniem lub samoobsługowych kiosków na lotnisku. W klasie biznes można bezpłatnie wybrać miejsce w kabinie zarówno w trakcie rezerwacji biletu, jak i w dowolnym momencie później. 


Pasażerom klasy biznes przysługuje możliwość bezpłatnego nadania dwóch bagaży rejestrowanych o wadze nieprzekraczającej 32 kg każdy. Oprócz tego na pokład można zabrać dwie sztuki bagażu podręcznego po 8 kg i przedmioty osobiste, np. laptop czy torebkę. W klasie ekonomicznej limity te są ograniczone odpowiednio do jednego bagażu głównego do 23 kg i jednego podręcznego do 8 kg. 

Po odprawie należy poddać się standardowym procedurom kontroli paszportowej i bezpieczeństwa. Nie udostępniono niestety tu żadnych przejść priorytetowych, ale w godzinach popołudniowych praktycznie w ogóle nie było kolejek. Osobom podróżującym w klasie biznes rejsami południowoafrykańskiego przewoźnika przysługuje wstęp do poczekalni biznesowej Air Mauritius. Jej ofertę prezentowaliśmy szczegółowo w osobnej recenzji



Boarding rozpoczął się zgodnie z planem 45 minut przed planowanym odlotem i był prowadzony w uporządkowany sposób. W pobliżu bramki ustawiono odpowiednie oznaczenia, obsługa z wyprzedzeniem przekazała też precyzyjne informacje o charakterze organizacyjnym. W pierwszej kolejności na pokład zaproszono pasażerów klasy biznes oraz posiadaczy złotych kart Star Alliance. Personel już w trakcie formowania się poszczególnych kolejek (priorytetowej i zwykłej) na bieżąco weryfikował dokumenty i odrywał kupony z kart pokładowych, które od razu rejestrowano. Dzięki temu po otwarciu bramki pasażerowie już bez zbędnych formalności płynnie przechodzili do samolotu. Znacznie usprawniło to boarding niemal całkowicie wypełnionego rejsu do RPA. 

Kabina klasy biznes

Airbus A330-300 w nowej konfiguracji używanej przez South African Airways może zabrać na pokład 249 pasażerów w dwóch klasach serwisowych: 46 w klasie biznes oraz 203 w klasie ekonomicznej. Kabina biznesowa znajduje się w przedniej części samolotu i składa się z dwóch przedziałów rozdzielonych drugą parą drzwi: większego z ośmioma rzędami i 30 miejscami oraz mniejszego i dzięki temu bardziej kameralnego liczącego 16 foteli w czterech rzędach.  


W klasie biznes zainstalowano fotele Thompson Vantage XL w układzie 1-2-1, gwarantującym swobodny dostęp do korytarza wszystkim pasażerom. Poszczególne miejsca, oznaczone kolejno literami A, D, G i K, zostały ustawione naprzemiennie, przez to w zależności od rzędu różnią się położeniem względem siebie. Po obu stronach kabiny niektóre z foteli A i K znajdują się bliżej okien, a inne nieco bardziej przy przejściu. Podobnie w środkowej części pary foteli D i G również są przesunięte na przemian w jedną lub drugą stronę. Taki układ siedzeń jest w pełni uniwersalny i zapewnia możliwość wyboru najdogodniejszego miejsca zarówno osobom lecącym samotnie, jak i pasażerom preferujących siedzieć obok siebie. Podróżni, którzy cenią sobie przede wszystkim poczucie przestrzeni i większą prywatność powinni zdecydować się na fotele 2, 4, 6, 8, 9 lub 11 A oraz K. Warto jednak pamiętać, że ostatnie z wymienionych pozbawione są okien. Dokładny układ kabiny z oznaczeniami miejsc pojedynczych i podwójnych można sprawdzić np. na stronie SeatGuru.


Kabina została zaprojektowana przez słynne biuro PriestmanGoode. Jej wystrój nawiązuje do wzorów i barw inspirowanych kulturą Południowej Afryki. Połączenie ciepłych, ziemistych kolorów foteli z kontrastującą z nimi krwistą czerwienią niektórych elementów wyposażenia dodaje wnętrzu elegancji, a zarazem wywołuje skojarzenia z przytulnym domem. Afrykańskie pochodzenie przewoźnika zostało dodatkowo zaakcentowane użyciem roślinnych motywów dekoracyjnych na ściankach działowych kabiny. 



Fotele rozkładają się do pozycji w pełni płaskiej tworząc łóżko o długości aż 218 cm. Ich ustawieniem można intuicyjnie sterować za pomocą dwóch paneli kontrolnych umieszczonych z boku. Siedzenia są zarazem dość ściśle zabudowane, w związku z tym osoby tęższe mogą z tego powodu odczuwać pewien dyskomfort. Wąska jest także przestrzeń przeznaczona na nogi, gdy fotel zostanie całkowicie rozłożony - leżąc czasami trudno przyjąć w pełni komfortową pozycję. Bardziej przestronne nisze są w rzędach 1 i 9, warto więc zarezerwować te miejsca, jeżeli wspomniana kwestia odgrywa istotną rolę. Mimo tych mankamentów fotele są ogólnie bardzo wygodne i dobrze sprawdzają się w każdej pozycji. 


Przy siedzeniach znajduje się półka przeznaczona na osobiste drobiazgi. Do dyspozycji są też słuchawki (przeciętnej jakości), gniazdko elektryczne, port USB, lusterko oraz indywidualne oświetlenie. Ponadto każdy pasażer otrzymuje poduszkę i lekki pled. Na długodystansowych lotach dodatkowo rozdawane są także grubsze materace, kołdry i większe poduszki. Fotele dysponują rozkładanym stolikiem o rozmiarach 49,5 x 28 cm oraz nowoczesnym, 15-calowym monitorem. Pozwala to na swobodną pracę na laptopie lub innych urządzeniach elektronicznych oraz korzystanie w trakcie podróży z indywidualnego systemu rozrywki. 



Przy fotelach brakuje natomiast jakichkolwiek bardziej przestronnych schowków, ktore pozwalałyby na przechowywanie w zasięgu ręki np. niedużego plecaka, torby z komputerem czy damskiej torebki. 

Serwis

Podczas gdy pasażerowie klasy biznes stopniowo zajmowali swoje miejsca stewardesy roznosiły powitalne napoje. Do wyboru były: woda, sok pomarańczowy lub kieliszek południowoafrykańskiego wina musującego typu Méthode Cap Classique. Poinformowano także, że na pokładzie można porozumiewać się z załogą po angielsku oraz w sześciu lokalnych językach używanych na terenie RPA. Po zakończeniu boardingu podeszła do mnie szefowa pokładu, Fortunate i powitała mnie jako posiadacza statusu Star Alliance Gold. Była to dobra okazja do sympatycznej rozmowy wykraczającej poza utarte formuły. Przed startem rozdano jeszcze drukowane menu oraz osobną listę win. 


Podczas wznoszenia samolotu można było podziwiać fantastyczny krajobraz rajskiej wyspy. Lotnisko na Mauritiusie znajduje się bardzo blisko wybrzeża w jego południowo-wschodniej części, co przy sprzyjającej pogodzie zawsze daje gwarancję zapierających dech w piersiach pod względem widoków startów i lądowań. 


W trakcie ponad czterogodzinnego lotu do Johannesburga przewidziano kilkudaniowy lunch. Można było wybrać spośród dwóch przystawek i czterech dań głównych. Do posiłku serwowano, poza wspomnianym już winem musującym, trzy gatunki win białych (Vondeling Sauvignon Blanc 2018, Louren Chardonnay 2016 i Bonnievale Chardonnay 2018), dwa rodzaje win czerwonych (Zandvliet Estate Shiraz 2014 i Juno Nieuwe Haarlem Pinotage 2017) i deserowe Boplaas Cape Vintage 2016. Warto podkreślić, że wszystkie wymienione gatunki pochodzą z RPA. Taka promocja skądinąd bardzo dobrych i cenionych na świecie rodzimych win zasługuje na uznanie. W ofercie dostępnych było ponadto kilka typów piw oraz mocniejsze alkohole (m.in. trzy gatunki whisky, gin, brandy, wódka i koniak). Można było oczywiście zamówić również napoje chłodzące, soki, jak i kawę lub herbatę. 


W kabinie biznesowej przez cały czas pracowało pięciu członków załogi. Dzięki temu obsługa, mimo prawie pełnego obłożenia rejsu, była bardzo sprawna. Na początku serwis był prowadzony przy pomocy wózków, a następnie odbywał się już w systemie kelnerskim, a więc poszczególne dania były przynoszone z kuchni indywidualnie każdemu pasażerowi.


Obiad rozpoczął się canapés serwowanych z zamówionymi napojami. Jako przystawkę wybrałem sałatkę z kałamarnicą i krewetkami, którą podano na jednej tacy razem z deserem, kawałkami serów i wyborem ciepłego pieczywa.  


Następnie zdecydowałem się na carry z lucjana z ryżem i potrawką z bakłażana. Mimo że danie główne wizualnie nie prezentowało się najlepiej (co z resztą w przypadku kuchni indyjskiej nie zaskakuje) było aromatyczne i smaczne.


Na zakończenie posiłku proponowano słynny południowoafrykański likier Amarulę. Znakiem rozpoznawczym tego słodkiego trunku są słonie, które uwielbiają zajadać się jego podstawowym składnikiem - żółtymi owocami maruli. Na pokładach South African Airways Amarula jest serwowana w małych buteleczkach, a załoga zachęca także do zabrania dodatkowej ze sobą. Obsługa była przez cały czas niezwykle uważna i odbywała się w miłej, niewymuszonej atmosferze. Dużą klasą wykazała się zwłaszcza Fortunate, która w trakcie lotu subtelnie doglądała, czy niczego mi nie brakuje, cierpliwie wyjaśniała skład poszczególnych dań i dopytywała, czy jestem zadowolony z kolejnych elementów serwisu. 


Po lunchu przejrzałem system rozrywki pokładowej. Jego prosty interfejs ułatwiał nawigację, a zawartość poszczególnych kategorii była bardzo przyzwoita, zwłaszcza biorąc pod uwagę długość lotu. Można wybierać m.in. z ponad 100 filmów (w tym 20 nowości kinowych) oraz podobnej liczby programów i seriali telewizyjnych, niemal 180 albumów muzycznych i 15 gier komputerowych. 


Nie brakuje także materiałów promujących atrakcje RPA i innych krajów obsługiwanych przez przewoźnika, a także możliwości podglądania aktualnej mapy oraz parametrów rejsu. Niestety na pokładach South African Airlines nie jest dostępny internet. Linie wybrały SITAONAIR jako jego dostawcę, ale nie zdecydowano się póki co na pełną aktywację tej usługi. 


Pod koniec lotu rozdawano batoniki Kit Kat. Szkoda, że zamiast tego nie przygotowano jakieś bardziej oryginalnej, lokalnej przekąski. Warto podkreślić, że załoga rozpoczęła w kabinie przygotowania do lądowania w Johannesburgu zaledwie 20 minut wcześniej, a sygnalizacja wskazująca na konieczność zapięcia pasów została włączona tylko na ostatnie 10 minut lotu. Dzięki temu można było niemal do samego końca siedzieć w komfortowej pozycji, korzystać z łazienek itp. Takie rozwiązanie zasługuje na uznanie, zwłaszcza, że w niektórych liniach lotniczych oczekuje się od pasażerów złożenia foteli do pozycji wyjściowej czasem nawet już na 45-60 minut przed planowanym lądowaniem. 


Po wylądowaniu na lotnisku O. R. Tambo w Johannesburgu samolot zaparkował na stanowisku oddalonym od terminala. O tej porze większość rękawów zajmują maszyny przygotowywane do rejsów do Europy, Azji i Ameryki Południowej. Oznaczało to konieczność transferu pasażerów do hali przylotów za pomocą autobusów, ale ze względu na osobny pojazd przeznaczony dla klasy biznes cały proces został przeprowadzony bardzo sprawnie. 

Nasza ocena

South African Airways oferują w airbusach A330-300 nowoczesny i w pełni konkurencyjny produkt biznesowy. Samoloty te są używane do obsługi zarówno tras regionalnych, jak i wybranych połączeń międzykontynentalnych linii. Zaletą zastosowanej w nich konfiguracji jest gwarancja dostępu do przejścia dla każdego pasażera i możliwość wyboru miejsc dających odpowiednio wysokie poczucie prywatności. Fotele rozkładają się do pozycji płaskiej pozwalając na komfortowy sen w trakcie dłuższych podróży. Są to, moim zdaniem, dwie kluczowe kwestie wyróżniające dany produkt w tej klasie na rynku. Wnętrze samolotu sprawia do tego przyjemne wrażenie dzięki eleganckiemu i zarazem przytulnemu designowi. 

Nie można jednak zapominać, że taki układ kabiny biznesowej jest dostępny zaledwie w kilku wybranych samolotach przewoźnika. Pozostała część floty długodystansowej dysponuje starszym i przez to mniej wygodnym typem foteli w konfiguracji 2-2-2. Niższa jest także jakość wyposażenia tych kabin. Nie pozostaje to bez więc bez wpływu na ocenę całokształtu produktu biznesowego linii. 


Serwis w klasie biznes był na wysokim poziomie. Załoga znakomicie wywiązywała się ze swoich obowiązków, a zarazem potrafiła szybko stworzyć miłą, niewymuszoną atmosferę na pokładzie. Duża w tym zasługa Fortunate, która dzięki swojej pogodzie ducha i klasie mogłaby z powodzeniem być wizytówką gościnności w każdej linii lotniczej na świecie. Solidna była także oferta kulinarna. Wprawdzie na liście dań brakowało mi może nieco wyraźniejszej promocji południowoafrykańskiej kuchni, ale podany w czasie lotu do Johannesburga lunch był smaczny i w pełni wystarczający. Godny podkreślenia jest także wybór pysznych, lokalnych win. Wszystko to sprawiło, że moja nieco ponad czterogodzinna podróż do RPA przebiegała w bardzo komfortowych warunkach. 


Fot. M. Stus

Redaktor pasazer.com podróżował liniami South African Airways na własny koszt. 



gość_d4f5c - Profil
gość_d4f5c
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie