×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Oblatywacz: Avianca Brasil w klasie biznes


W kolejnym Oblatywaczu podróżujemy na pokładzie airbusa A330-200 brazylijskich linii Avianca Brasil. W trakcie lotu z São Paulo do Bogoty testujemy serwis oferowany przez tego przewoźnika w klasie biznes.


Avianca Brasil to firma funkcjonująca od 2010 roku pod marką jednej z najstarszych linii lotniczych na świecie. Brazylijski przewoźnik od kilku miesięcy zmaga się jednak z poważnymi problemami finansowymi i jego przetrwanie na rynku stoi pod dużym znakiem zapytania. 

Naszą podróż odbyliśmy w lutym br. rejsem O6 852, którego rozkład przewidywał start z lotniska Guarulhos o 14:15 i lądowanie w stolicy Kolumbii o 17:15. Rzeczywisty czas przelotu był krótszy i wynosił nieco ponad pięć godzin. Aktualnie z uwagi na swoją sytuację linia zrezygnowała z obsługi większości rejsów międzynarodowych, a wszystkie połączenia na recenzowanej przez nas trasie przejęła kolumbijska Avianca. Mimo formalnej odrębności obu przewoźników produkt pokładowy linii brazylijskich w klasie biznes na trasach międzynarodowych zasadniczo nie różnił się jednak od oferty dostępnej na pokładach samolotów szerokokadłubowych Avianki. 

Brazylijska Avianca - linia na skraju bankructwa

Początki Avianki Brasil sięgają 1998 roku, gdy brazylijski holding Synergy Group założył linię OceanAir do przewozu pracowników i kontrahentów lokalnych firm naftowych. Po kilku latach zdecydowano się na wejście na rynek połączeń regularnych. Od 2002 roku przewoźnik rozpoczął loty pasażerskie między São Paulo a Rio de Janeiro, Campos i Macaé. Po nabyciu w 2004 roku przez Synergy Group kolumbijskich linii Avianca obaj przewoźnicy nawiązali trwającą do dziś ścisłą współpracę, a w siatce połączeń OceanAir stopniowo pojawiły się pierwsze rejsy międzynarodowe. 


Zasadniczy przełom w historii linii nastąpił jednak dopiero w 2010 roku, gdy nastąpił jej rebranding. Odtąd funkcjonuje ona na rynku jako Avianca Brasil (dawna nazwa OcenAir jest także nadal formalnie używana). Mimo że serwis pokładowy linii oraz malowanie jej samolotów niemal się nie różnią od kolumbijskiej Avianki obaj przewoźnicy nie są ze sobą bezpośrednio powiązani kapitałowo i operacyjnie. Avianca Brasil pozostała osobnym podmiotem z własną strategią rozwoju, siatką połączeń i programem lojalnościowym Amigo. W 2015 roku linia stała się pełnoprawnym członkiem sojuszu Star Alliance. 

W ciągu kilku ostatnich lat Avianca Brasil notowała dynamiczne wzrosty wyników przewozowych stając się czwartą co do wielkości linią w Brazylii. W ubiegłym roku jej udziały na rynku krajowym wynosiły 14% w porównaniu do zaledwie 3 % na początku 2010 roku. Flota przewoźnika wzrosła w tym okresie do 50 samolotów, w tym czterech airbusów A330-200. 


Szybki rozwój zakończył się jednak sporymi problemami finansowymi. Pod koniec 2018 roku zadłużenie firmy osiągnęło poziom 493 mln reali brazylijskich (ok. 482,4 mln zł.). Tylko w pierwszej połowie ubiegłego roku jej bieżące straty operacyjne wyniosły ponad 175 mln reali. Jednym z powodów drastycznego pogorszenia się kondycji przewoźnika były rosnące ceny paliw i fluktuacja kursu brazylijskiej waluty względem dolara. 

W obliczu możliwości utraty samolotów i licencji w grudniu 2018 roku Avianca Brasil wystąpiła do sądu w São Paulo z wnioskiem o zabezpieczenie przed wierzycielami i wynegocjowała z bankami dodatkową pożyczkę w wysokości 300 mln reali. Kilka tygodni temu przewoźnik zawarł ze swoim brazylijskim konkurentem Azul Airlines kontrakt na przejęcie 30 airbusów A320 oraz slotów na kilku najbardziej ruchliwych lotniskach krajowych. Umowa ta ma pozwolić na bieżące funkcjonowanie pogrążonej w głębokim kryzysie linii i przygotować się do wymaganej przez sąd częściowej spłaty zadłużenia. 


Na początku obecnego roku Avianca Brasil obsługiwała 25 tras krajowych oraz loty międzynarodowe do Bogoty, Santiago de Chile, Miami i Nowego Jorku. Od 1 kwietnia br., w związku z planowanym zwrotem airbusów A330-200 do leasingodawców, linia podjęła decyzję o zawieszeniu wszystkich tras zagranicznych obsługiwanych pod swoją marką. 

Odprawa i boarding 

Ponieważ mój lot do Bogoty był jednym z kilku odcinków bardziej rozbudowanej podróży kartę pokładową na ten rejs otrzymałem już wcześniej i nie musiałem korzystać z odprawy na lotnisku Guarulhos w São Paulo. Największe lotnisko brazylijskie nie jest najbardziej komfortowym pod kątem przesiadek, ale zapewnia minimum udogodnień dla pasażerów tranzytowych. Dostępne są m.in. wydzielone przejścia z osobnymi punktami kontroli bezpieczeństwa, które przyspieszają transfer na kolejny rejs. Rejsy Avianki Brasil - inaczej niż większość innych połączeń międzynarodowych - były obsługiwane w terminalu 2, a więc w najstarszej części lotniska. 

Z kolei pasażerom rozpoczynającym podróż w São Paulo Avianca Brasil udostępnia wszystkie standardowe sposoby rejestracji na rejs. Poza dostępem do tradycyjnych stanowisk w terminalu można dokonać odprawy na stronie internetowej lub w aplikacji mobilnej linii już na 72 godziny przed planowanym wylotem. Przez cały czas po dokonaniu zakupu biletu można również wygodnie zarządzać rezerwacją przez internet, np. dokonać wyboru miejsc i posiłków specjalnych, dokupić dodatkowy bagaż, uzupełnić wymagane dane itp. 

Pasażerowie klasy biznes podróżujący na trasach wewnątrz Ameryki Południowej mogli bezpłatnie nadać dwa bagaże rejestrowane o wadze 23 kg każdy. Oprócz tego przysługiwał jeden bagaż podręczny o wadze do 10 kg wraz z przedmiotami osobistymi (komputer, torebka, mały plecak itp.). 


Avianca Brasil nie posiada w terminalu 2 własnej poczekalni biznesowej. Dla osób podróżujących w klasie biznes i posiadaczy statusu Star Alliance Gold udostępnia więc salon prowadzony przez brazylijskie linie GOL. Jego oferta jest dość standardowa - bardziej szczegółowo przedstawiamy ją w osobnej recenzji. W przypadku dysponowania odpowiednim zapasem czasu warto rozważyć wizytę w znakomitym Star Alliance Lounge zlokalizowanym w dużo nowocześniejszym terminalu 3. Hale odlotów obu budynków są ze sobą połączone, a więc nie ma problemu ze swobodnym poruszaniem się między nimi. Jest to jednak dość czasochłonne - w każdą stronę przejście zajmuje kilkanaście minut. 


Boarding został ogłoszony na 45 minut przed godziną odlotu do Bogoty. Ze względu na brak wolnych rękawów pasażerowie byli dowożeni do samolotu autobusami. Sam proces kontroli kart pokładowych i dokumentów przebiegał w chaotycznej atmosferze. W ciasnym pomieszczeniu wyznaczono trzy różne kolejki - pierwszą dla osób, którym przysługuje priorytetowe wejście na pokład na podstawie obowiązujących w Brazylii przepisów (m.in. osoby starsze, schorowane, matki z dziećmi), kolejną dla pasażerów klasy biznes i statusowych oraz osobną dla podróżujących w klasie ekonomicznej. W praktyce jednak wszyscy usiłowali dostać się do autobusu w tym samym czasie, a obsługa niezbyt skutecznie radziła sobie z utrzymaniem porządku. Spowodowało to opóźnienie odlotu o 20 minut. 

Kabina 

Airbusy A330-200 latające w barwach Avianki Brasil mogły zabrać na pokład 238 pasażerów w dwóch klasach serwisowych. Kabina klasy biznes była relatywnie duża, jak na ten typ samolotu i z tego względu została podzielona na dwa osobne przedziały liczące po 16 miejsc. Ponieważ między nimi znajdowała się druga para drzwi pasażerowie podróżujący w klasie ekonomicznej w trakcie boardingu musieli przechodzić do swoich foteli przez przedział biznesowy. 


W kabinie zastosowano wygodną konfigurację 1-2-1 w układzie "odwróconej jodełki" (tzw. reverse herringbone seats). Fotele zostały zamontowane ukośnie. Gwarantuje to sporo prywatności, bo miejsca tworzą "mini-suity" w wystarczający sposób oddzielające od współpasażerów. Każda osoba ma też nieskrępowany dostęp do przejścia. 


Wyposażenie kabiny było nowe i sprawiało bardzo świeże wrażenie. Jego poszczególne elementy nie nosiły żadnych widocznych śladów użytkowania. Tonacja wnętrza, łącząca ze sobą szarość materiałów użytych do obicia foteli z ich bordowymi wykończeniami i dominującym w pozostałej części kabiny kolorem kremowym, sprawiała eleganckie, ale zarazem niezbyt oryginalne wrażenie. Bardzo podobnie urządzono kabinę w boeingach 787-8 kolumbijskiej Avianki. 


W tej konfiguracji miejsca oznaczone literami A i K znajdują się przy oknach i są najlepszym wyborem dla samotnie podróżujących, zaś fotele D i G rozmieszczono w środkowej części kabiny. Mogą być wykorzystywane przez pasażerów lecących razem, ale dzięki skośnemu ustawieniu zapewniają także dobry komfort osobom podróżującym samotnie. Przy wyborze konkretnych foteli warto również pamiętać, że miejsca 5 A i K pomimo usytuowania po obu stronach kabiny nie mają dostępu do żadnego okna.


Ułożenie fotela jest regulowane za pomocą panelu dotykowego. Rozkłada się on do pozycji w pełni płaskiej dając możliwość komfortowego snu podczas nocnych przelotów. Można również dowolnie manewrować ustawieniem poszczególnych elementów siedzenia dostosowując pozycję do własnych potrzeb. Przy fotelach zamontowano indywidualnie lampki, port USB oraz gniazdko elektryczne. Do dyspozycji jest ponadto 15-calowy monitor z systemem rozrywki pokładowej wraz z umieszczonym z boku fotela pilotem do jego obsługi. 


Obok panelu z kontrolerami znajduje się zamykana półka służąca do przechowywania osobistych przedmiotów (np. paszportu, telefonu), a nieco większa dostępna jest z boku fotela na wysokości rozkładanego podłokietnika. W dolnej części obudowy fotela jest ponadto duża kieszeń z magazynem pokładowym, katalogiem i instrukcją bezpieczeństwa. 



Z uwagi na skośne ustawienie foteli stosunkowo niewiele jest miejsca na nogi po całkowitym rozłożeniu siedzenia. Ciasna i do tego ukośna wnęka może przeszkadzać zwłaszcza wyższym osobom. Mało estetycznie prezentowały się też papierowe plomby, które zostały założone w przy bocznych panelach foteli. Niezbyt wygodnie korzysta się ponadto z wysuwanego stolika służącego do spożywania posiłków lub pracy w czasie lotu. Jest on moim zdaniem zbyt wąski, przez co nie zapewnia wystarczającej przestrzeni do swobodnego korzystania np. z większego laptopa. 

Serwis

Po wejściu na pokład załoga indywidualnie witała pasażerów i częstowała kieliszkiem szampana, który podawano wraz z ciepłymi orzeszkami. Rejs do Bogoty był obłożony w klasie biznes zaledwie w połowie, więc nie było żadnych problemów z ewentualną zmianą pierwotnie zarezerwowanego miejsca. 


Przed startem rozdano też kosmetyczki z firmowym logiem linii, w których znajdowała się szczoteczka do zębów, opaska na oczy i zatyczki do uszu. Ich zawartość była więc skromna, ale w pełni wystarczająca na potrzeby dziennego lotu na tej trasie. 


Następnie każdemu wręczono wydrukowaną kartę dań. Zgodnie z podaną w niej informacją menu zostało przygotowane przez Thomasa Troisgrosa ze szczycącej się jedną gwiazdką Michelin restauracji Olympe w Rio de Janeiro. Ku mojemu zdziwieniu w trakcie nieco ponad pięciogodzinnej podróży przewidziano aż dwa serwisy: składający się z kilku pozycji lunch i podawaną na półtorej godziny przed lądowaniem jednodaniową przekąskę. Dla chętnych była też możliwość zamówienia ekspresowego posiłku serwowanego w całości na jednej tacy. 


Pierwszy serwis rozpoczął się zaraz po osiągnięciu wysokości przelotowej. Załoga prowadziła go szybko i bardzo schematycznie. Nie zbierano wcześniej żadnych zamówień. Zamiast tego podawano jedzenie bezpośrednio z wózków pytając jedynie o preferencje dotyczące głównego dania i napoje. Do wyboru była grillowana pierś z kurczaka z grzybowym kuskusem i warzywna lasagna z ricottą w sosie pomidorowym. Oprócz tego jako przystawkę przewidziano sałatkę tabbouleh z rukolą, a na deser lody lub świeże owoce. Poza tym ostatnim wszystko serwowano jednocześnie, więc w zasadzie odbywało się to we wspomnianej formule ekspresowego posiłku. 


Z dwóch opcji zdecydowałem się na lasagnię. Danie to nie prezentowało się najlepiej na talerzu, nie zachwycało również swoim smakiem. Patrząc na dostępne w czasie lotu menu trudno powiedzieć na czym polegała współpraca z uznanym szefem kuchni przy jego przygotowaniu. Wielka szkoda, że zamiast np. jakichś specjalności kuchni brazylijskiej czy kolumbijskiej zdecydowano się na podanie zupełnie nijakiego zestawu dań o przeciętnej jakości. 

Do obiadu serwowano standardowe napoje alkoholowe i bezalkoholowe. Nie było osobnej listy win, a w trakcie serwisu do wyboru było po prostu wino "białe" i "czerwone". Można było również zamówić piwo lub kilka mocniejszych trunków (whisky, wódkę, gin z tonikiem, rum). Z pozostałych napojów proponowano m.in. różne soki, wodę, herbatę i kawę. 


Po obiedzie skorzystałem z systemu rozrywki pokładowej. Każdy pasażer otrzymał bardzo dobrej jakości słuchawki z aktywnym system tłumienia szumów.  


IFE oferował przyzwoity wybór filmów (zarówno nowości, jak i klasyki), seriali, programów telewizyjnych oraz albumów muzycznych. Wszystkie opcje działały bardzo płynnie, a sterowanie systemem było w pełni intuicyjne. Co ciekawe monitory pokładowe zostały wyposażone dodatkowo w kamery. Ich funkcja pozostaje jednak zagadką - nie znalazłem żadnej instrukcji obsługi tego urządzenia. 

Na pokładzie airbusów A330-200 Avianca Brasil nie udostępniała internetu. Duża szkoda, gdyż jest do usługa oczekiwana dziś przez pasażerów podróżujących zwłaszcza w segmencie premium. 


Na 90 minut przed planowanym lądowaniem zaproponowano drugi posiłek - była to podana na ciepło empanada z kurczakiem i szparagami. Porcja była dość spora biorąc pod uwagę czas, jaki upłynął od lunchu. Doceniam jednak, że tym razem przewidziano w menu coś bardziej lokalnego. 


Na krótko przed lądowaniem załoga częstowała jeszcze czekoladkami znanej brazylijskiej firmy Cacau Show. 


Mimo pierwotnego opóźnienia samolot wylądował na lotnisku El Dorado w Bogocie kilka minut przed rozkładowym czasem. Stołeczny port jest mocno zakorkowany, co czasem przekłada się na długie oczekiwanie na wolny gate. Tym razem nie było jednak takiej potrzeby i już po kilku minutach znalazłem się w terminalu. Niestety dla pasażerów klasy biznes nie przewidziano priorytetowej kolejki do kontroli imigracyjnej (warto pamiętać, że nie ma jej również dla pasażerów odlatujących z Bogoty). Przebycie niezbędnych procedur i odbiór bagażu zajęły mi więc dodatkowe pół godziny. 

Ocena

Jak już wspomniałem serwis i produkt pokładowy linii brazylijskich w klasie biznes, pomijając kilka niuansów, nie różnił się na trasach międzynarodowych od tego, co oferuje swoim pasażerom kolumbijska Avianca. Najmocniejszą stroną tej oferty była niewątpliwie konfiguracja kabiny w airbusach A330-200. Wnętrze tego samolotu jest nowoczesne, a zamontowane w nim fotele świetnie sprawdzają się zarówno w pozycji siedzącej jak i jako płaskie łóżka. Każdy pasażer ma swobodny dostęp do przejścia, a dzięki takiej konfiguracji miejsc zagwarantowany jest również wysoki poziom prywatności w czasie lotu. Jest to więc produkt bardzo zbliżony do dostępnego w boeingach 787-8 latających w barwach kolumbijskiej Avianki na trasach transkontynentalnych. Nie trzeba dodawać, że taka kabina zapewniała nadzwyczaj dobry komfort w trakcie kilkugodzinnego przelotu między São Paulo a Bogotą. 


Znacznie gorzej wypada ocena innych elementów tej oferty. Zupełnie niepotrzebne, moim zdaniem, przewidziano aż dwa posiłki serwowane w zaledwie 2,5-godzinnym odstępie czasu. Zamiast tego można było wzbogacić ofertę obiadową i poprawić jakość tego posiłku. Dania oferowane w trakcie lunchu niezbyt dobrze prezentowały się na talerzach i nie były specjalnie smaczne. Zdecydowanie zabrakło lokalnych receptur, które lepiej sprawdziłyby się na takiej trasie od przygotowanego przez Aviankę przeciętnego menu. Niestety jest to problem dotyczący w tym samym stopniu także kolumbijskiego przewoźnika. Jego catering też wyraźnie pogorszył się w ostatnich latach. Słabo prezentowała się wreszcie oferta dostępnych w trakcie lotu napojów i pomijając szampana wybór trunków odpowiadał bardziej standardom klasy ekonomicznej niż biznes. 

Nie mam natomiast większych uwag do pracy załogi, która poprawnie wywiązywała się ze swoich obowiązków. Serwis był jednak nieco zbyt schematyczny i pospieszny, a przez to mało spersonalizowany. W czasie kilkugodzinnego, regionalnego lotu nie stanowiło to oczywiście większego problemu. Warto jednak pamiętać, że bardzo podobnego standardu obsługi można spodziewać się również na znacznie dłuższych rejsach kolumbijskiej Avianki. 

Fot. M. Stus, Avianca Brasil 

Redaktor pasazer.com podróżował rejsem do Bogoty na własny koszt. 



gość_6fd1c - Profil
gość_6fd1c
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie