×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Gość Pasażera: Dariusz Kuś (PL Wrocław)


Heathrow, Amsterdam i Helsinki to kierunki, które najchętniej widziałby na wrocławskim lotnisku jego prezes. Wskazuje też na potencjał ruchu do Azji, a szczególnie do Korei, do której ruch rośnie w sposób prawie geometryczny.


Gościem Pasażera jest Dariusz Kuś, prezes Portu Lotniczego Wrocław. Zapraszamy na rozmowę.

Pasazer.com: W zeszłym roku lotnisko zanotowało wzrost o ponad 15 proc. Nie zwalniacie tempa... Tylko w sierpniu br. obsłużono we Wrocławiu 375 tys. pasażerów, to wzrost o ok. 19 proc. Podsumujmy zatem pierwsze osiem miesięcy na wrocławskim lotnisku i spróbujmy przewidzieć z jakim wzrostem zakończy Wrocław bieżący rok.

Dariusz Kuś: Nie ścigamy się na procenty, rośnie cały ruch w całej Polsce, a my jesteśmy elementem tego systemu. Cieszy nas, że oferujemy naszym pasażerom coraz większą liczbę kierunków, że coraz więcej rodaków chce korzystać z połączeń lotniczych, z wyjazdów na wakacje czy na krótkie pobyty. Również coraz więcej pasażerów odwiedza Wrocław - to jest również element, który mocno śledzimy. I stąd te wzrosty. Osiem miesięcy daje nam poczucie, że plany które założyliśmy sobie na rok bieżący uda się zrealizować i przekroczyć 3,2 miliona pasażerów w 2018 roku - to będzie kilkunastoprocentowy wzrost. Najfajniejszym elementem tego zjawiska jest rosnąca liczba kierunków. 


Pasazer.com: Imponująca siatka 85 połączeń, dziesięć regularnych nowości, trzech nowych przewoźników sieciowych. Inne porty regionalne patrzą na Wrocław z zazdrością. Jak to się robi Panie Prezesie?

Dariusz Kuś: Robię to tak, jak wcześniej robił to Kraków, potem Gdańsk. Teraz my jesteśmy na fali jeśli chodzi o uruchamianie połączeń, szczególnie sieciowych. Oczywiście nie w tej skali w jakiej zrobili to do tej pory koledzy, ale myślę, że tak to działa. Przewoźnicy wchodząc na rynek, siłą rzeczy, wchodzą do największego, najmocniejszego portu regionalnego, którym od zawsze jest Kraków. Jeśli tam biznes idzie dobrze, szukają kolejnego, wtedy jest to Gdańsk, czasem Wrocław, jak tam idzie dobrze - szukają kolejnego. Nie jest to nic nadzwyczajnego. Wiemy kto jest w dalszej kolejności, do kogo będą pukali przewoźnicy sieciowi w roku następnym i jeszcze następnym. Istotne jest to, że rośnie rynek i na tym rynku wszyscy znajdą swój czas. Były czasy przecież, że mając świeżo zbudowaną infrastrukturę, wydawało nam się, że mamy wszystko, żeby przewoźnicy pukali do nas każdego dnia. Tak nie było. Mieliśmy też chude lata, musieliśmy zagryzać zęby i z zazdrością patrzyliśmy na połączenie otwierane na innych lotniskach. Dzisiaj tak się dzieje u nas. Widzimy co się dzieje na mniejszych lotniskach w Polsce, Lufthansa otwiera połączenia z coraz większej liczby mniejszych portów regionalnych. Ten rozwój mniejszych portów cieszy. To pokazuje, że nasza praca ma sens.

Pasazer.com: W tym roku Wrocław planuje obsłużyć ponad 3 mln pasażerów, kiedy terminal osiągnie swoją maksymalną przepustowość i co dalej?

Dariusz Kuś: W tej chwili planujemy taką rozbudowę lotniska, aby wzrastający ruch móc obsłużyć. Mówimy tutaj o części terminalowej - landside i airside, są to płyty postojowe, drogi szybkiego zejścia, płyty do odladzania itd. Obliczamy, że dzisiejsza infrastruktura pozwoli nam obsłużyć do 4 milionów pasażerów rocznie. To oznacza, że jeszcze przez okres około 2-3 lata w tym kształcie lotniska będziemy w miarę normalnie mogli funkcjonować. Pomysł jest taki, że w ramach tej kubatury obiektu dokonamy pewnej przebudowy, która zwiększy przepustowość terminala, zakładamy o 1-1,5 miliona, a to nam da przepustowość 5-5,5 miliona pasażerów. W międzyczasie przystąpimy do poważnego projektu rozbudowy. Terminal będzie wydłużony w kierunku wschodnim i zachodnim, poszerzona zostanie strefa przylotowa, strefa security, checkinów i hal odlotowych. W efekcie, sądzimy, że uzyskamy terminal zdolny do obsługi 8-10 miliony pasażerów rocznie. I to jest cel dalekosiężny. To oczywiście dużo bardziej skomplikowane, oznacza poważny projekt rozbudowy lotniska - wszystkie formalności, decyzje, zgody. Proces ten będzie rozłożony na okres czterech lat. Ale w momencie kiedy udostępnimy rozbudowany terminal, sądzimy, że obiekt w takim kształcie w jakim jesteśmy dzisiaj, po tej delikatnej przebudowie pozwoli w sposób ciągły obsługiwać stale rosnący ruch pasażerski.

Pasazer.com: Kiedy sądzi pan rozbudowany terminal zostanie oddany do użytku?


Dariusz Kuś: Zakładamy, że przebudowa zajmie około półtora do dwóch lat. Faktyczna rozbudowa, jeśli zaczniemy przygotowywać projekt za mniej więcej rok, może dwa, to ten proces zajmie cztery lata. Więc za kolejne cztery lata będziemy dysponowali rozbudowanym obiektem. Chyba, że sprawy pójdą szybciej, oczywiście jesteśmy na to przygotowani żeby te prace przyspieszyć.

 Przygotowując się do tej rozbudowy natrafiliśmy na dokumenty, którymi posługiwaliśmy się w latach 2007-2009 w momencie kiedy projektowaliśmy budowę tego terminalu, ciekawostka jest taka, że wynika z nich, że dziś jesteśmy, mniej więcej, 3 lata przed tym co planowaliśmy wtedy jeśli chodzi o ruch i to co na lotnisku się dzieje. To jest sygnał, że plany czasem są dość konserwatywne i należy mieć plan B, który pewne zadania i inwestycje pozwoli przyspieszać, aby nadążyć za rosnącym ruchem.

Pasazer.com: Lotnisko to nie tylko terminal. Powie nam Pan coś więcej na temat inwestycji infrastrukturalnych na lotnisku?

Dariusz Kuś: Żeby móc pasażerów wpuścić na pokład samolotu, musi ten samolot mieć gdzie stanąć. Kluczowe są płyty postojowe. Dlaczego płyty postojowe? Dlatego, że infrastruktura; pas startowy, system ILS, światła - te inwestycje przeprowadziliśmy 3 lata temu i oną służy nam do dzisiaj w sposób znakomity. Zmodernizowany pas startowy, druga kategoria ILS, która przy naszych minimach powoduje, że np. w ostatnim sezonie zimowym operacji, które nie odbyły się z powodu pogody było trzy albo cztery. Zakładam, że pas startowy jest w dobrej kondycji i tutaj nie będziemy musieli ponosić żadnych nakładów inwestycyjnych na ten cel.

Drogi szybkiego zejścia są konieczne dla upłynnienia kwestii operacyjnych na airside i musimy je dobudować. Płyty postojowe czyli miejsce gdzie będziemy mogli przyjąć coraz większą liczbę bazujących we Wrocławiu samolotów. Piki południowe i popołudniowe to są sygnały, które świadczą o tym, że powinniśmy kolejne miejsca postojowe oddać do użytku.

Pasazer.com: Jest jedna rzecz, której brakuje mi w pobliżu lotniska. Zgadnie Pan jakiej?


Dariusz Kuś: Pociąg, hotel?

Pasazer.com:  Hotelu.

Dariusz Kuś: Ten projekt jest już w fazie realizacji. Jesteśmy w fazie wyboru projektanta, który będzie go projektował. Wybraliśmy sieć Hilton - będzie to format Hampton by Hilton, drugiej-trzeciej generacji tego hotelu, w bardziej nowoczesnym kształcie ze 120 pokojami. Myślę, że idealnie wpasuje się w nasze potrzeby. Będzie to dobre trzy i pół gwiazdki. Biznesmeni, którzy o 6 rano mają swój powrotny samolot w świat będą w stanie tutaj przenocować, jak i rodziny z trójką dzieci lecące o 4 w nocy na wakacje też znajdą tutaj dobry produkt. Faza przygotowania to około roku, w przyszłym roku rozpocznie się faza inwestycji. Będzie to oparte o umowę franczyzy - my będziemy bezpośrednio lub pośrednio operatorem tego hotelu.

Pasazer.com: Prawie połowę przychodów czerpiecie ze sprzedaży paliwa lotniczego, a ten udział wzrasta. Jesteście jednym z nielicznych lotnisk które same sprzedają paliwo. Opłaca się samemu sprzedawać paliwo lotnicze?

Dariusz Kuś: To jest rzecz historyczna. Zawsze się tym zajmowaliśmy. Nabyliśmy umiejętności, które pozwalają nam taką usługę oferować przewoźnikom. Wyposażyliśmy się w odpowiedni sprzęt. W zasadzie wszystkie warunki spełniamy, żeby to dalej robić. Jeśli chodzi o przychody z paliwa jest to funkcja ceny paliwa. Pamiętam czasy kiedy baryłka ropy skoczyła na 140-150 dolarów i wtedy oczywiście przychody ze sprzedaży paliwa, ale i koszty skoczyły nam znacznie. Wtedy dostałem Gazelę - nagrodę dla najszybciej rosnącej firmy na Dolnym Śląsku, z powodu wzrostu przychodów. Oczywiście nie o to chodzi w biznesie paliwowym, chodzi o marżę jaką się osiąga. Nie można się fascynować wielkością przychodów z tego płynącą. Marża pokrywa koszty, jakiś minimalny zysk nam daje żeby tę działalność kontynuować w takim kształcie w jakim to robimy w tej chwili. 


Pasazer.com: Linie lotnicze twierdzą, że w Rzeszowie i Wrocławiu jest najdroższe paliwo...


Dariusz Kuś: Operatorzy paliwa, którzy operują na wielu lotniskach, optymalizują ceny, uśredniają je w różnych lokalizacjach. Dla nas jest to biznes, na którym chcemy zarabiać pieniądze, więc oczywiście oferty cenowe są dopasowane do wolumenów jakie poszczególni przewoźnicy kupują. Jest to biznes jak każdy inny - jeśli kupujesz dużo to masz taniej, jeśli kupujesz mało płacisz drożej. Trudno nam wziąć pod uwagę, że ktoś kupuje paliwo w Katowicach czy w Gdańsku. Dla operatorów globalnych takie uśrednienie jest możliwe, u nas nie.

Mam wrażenie, że opinie o bardzo drogim paliwie we Wrocławiu to już jest trochę historia. Ze względu na wzrost wolumenu dopasowaliśmy oferty handlowe do potrzeb, do zmieniającego się rynku, tak że myślę, że aż tylu zadowolonych już nie ma.

Pasazer.com: Jak wyglądają wyniki na nowo uruchomionych połączeniach do Zurychu i Paryża?

Dariusz Kuś: Pytanie o wyniki to pytanie do linii lotniczych, jakiej yieldy, jaka dochodowość tych tras. Jeśli chodzi o obłożenia to wyniki są na nadzwyczaj wysokim poziomie, szczególnie Paryż, który lata codziennie pełny. Czy te połączenia są z punktu widzenia przewoźników dochodowe czy nie - możemy obserwować na podstawie pewnych rozmów i działań, które podejmują. Działania są następujące: od jesieni Zurych zwiększa częstotliwość do czterech w tygodniu, dochodzi rejs w niedzielę wieczorem. 

Jeśli chodzi o Air France - przerzucamy się z małego embraera na dużego embraera. Jeśli zwiększamy capacity o 50 proc. to znaczy, że biznes idzie raczej dobrze i przewoźnik jest z tego zadowolony. Myślę, że to jest dobry pierwszy krok, kolejnym byłyby dwa połączenie dziennie - rano i wieczorem, dające jeszcze lepszy dostęp do siatki połączeń przesiadkowych na lotnisku Charlesa de Gaulle'a. Przyznaję, że połączenie do Paryża szczególnie czyli wejście w nowy sojusz, w nową siatkę globalnego oferowania połączeń z przesiadką w Paryżu - to jest autentyczna nowa jakość na lotnisku we Wrocławiu. Widzimy zadowolonych pasażerów i biznesowych i podróżujących prywatnie, którzy nagle w podróż do Stanów czy nietypowe miejsca, gdzie do tej pory musieli się przesiadać dwukrotnie, teraz mogą dolecieć z jedną przesiadką. To przeskok jakościowy. Podobnie Air France oferuje bezpośrednie połączenia w takie miejsca w Azji, w Afryce, na Karaibach, które były z jedną przesiadką do tej pory nieosiągalne. Czujemy bardzo duży impuls wzrostowy.

Pasazer.com: Wiem, że prowadzone były zaawansowane rozmowy z British Airways, ale w związku ze zmianą strategii nie doszło do uruchomienia połączenia do Londynu Heathrow, podobnie z KLM, który nie miał wolnych slotów w Amsterdamie. Jakich trzech kierunków najbardziej brakuje Panu z Wrocławia?

Dariusz Kuś: Każdy kto jest w branży wie, że takie rozmowy prowadzi się latami. To są rozmowy, które wymagają pokazania naprawdę dobrych danych o potencjale, który tkwi biznesowo i turystycznie we Wrocławiu i regionie. To są rozmowy, które wymagają wsparcia ze strony dobrego doświadczenia jakie przewoźnicy mają w innych miastach, w Krakowie, Gdańsku, Warszawie. Takie rozmowy trwają latami. My jesteśmy graczami długodystansowym, więc cierpliwie feedujemy przewoźników odpowiednimi danymi i informacjami, wierząc, że przyjdzie ten moment, kiedy lampka z czerwonej zapali się na żółtą, a potem na zieloną.

Londyn jako Heathrow, może City - to jest napewno coś co jest dzisiaj wysoko na liście nieoferowanych bezpośrednio połączeń. Z Wrocławia do Londynu Stansted i Luton można dolecieć trzy razy dziennie - takie jest mniej-więcej oferowanie Ryanaira i Wizz Aira. A i tak Heathrow, jako docelowe miejsce dla pasażerów lecących tam z przesiadką, jest dzisiaj na pierwszym lub drugim miejscu jeśli chodzi o lotniska europejskie. Cały czas ten ruch przesiadkowy na Heathrow jest bardzo duży. Sądzimy, że to jest taki potencjał, który pozwoliłby uruchomić bezpośrednie połączenie w tamtym kierunku, a to umożliwiłoby dostęp do kolejnej globalnej sieci sieci połączeń sojuszu w którym jest British Airways.

Z Amsterdamem rzeczy wygląda dość podobnie, ale sytuacja na samym lotnisku w Amsterdamie jest generalnie znana. Brak slotów powoduje, że nieco trudniej przebić się z tego typu decyzją. Ale rozmawiamy i pracujemy. Mam nadzieję, że w którymś kolejnym sezonie to połączenie również zagości na naszych tablicach odlotów.

Pasazer.com: A trzeci kierunek?

Dariusz Kuś: Jest szereg połączeń point-to-point, które chciałoby się wymienić, ale jeśli mielibyśmy się trzymać połączeń przesiadkowych to Helsinki. To świetny hub na Azję, a nie jest tajemnicą, że w naszym regionie, w naszym mieście zapotrzebowanie na loty do Azji jest przeolbrzymie - chyba największe albo prawie największy w Polsce. Szczególnie do Korei, gdzie ruch rośnie w sposób prawie geometryczny. 

Pasazer.com: Wyprzedził Pan moje kolejne pytanie. Czyli widzi Pan potencjał na loty dalekodystansowe z Wrocławia? Dokąd?

Dariusz Kuś: Mówi się, że to nie jest biznes lotnisk regionalnych, a raczej hubów przesiadkowych. Jeśli patrzeć na gołe cyfry to oczywiście mamy doskonałe cyfry jeśli chodzi o Stany Zjednoczone, a szczególnie Kanadę. Nie jest to taka wielkość jak w Krakowie czy Rzeszowie, dlatego nie jesteśmy w pierwszej kolejności do rozmowy. 

Ale kierunki azjatyckie, a szczególnie Korea to jest coś co jest: a) duże b) jeszcze rośnie. Oczywiście jeśli chodzi o kierunki longhaulowe to najszybciej widzę je w obszarze czarterowym. Tej zimy touroperatorzy uruchomili z Wrocławia Zanzibar, najdalszy kierunek, do którego można było dolecieć z Wrocławia z międzylądowaniem na tankowanie. Teraz będzie to nie tylko Zanzibar, ale i Oman, Emiraty Arabskie. Myślę, że ten kierunek rozwoju lotniska będzie się bardzo fajnie w najbliższym czasie rozwijał. Po sukcesie zeszłorocznym Zanzibaru, dziś widzimy, że odwaga w oferowaniu bardziej egzotycznych kierunków jest coraz większa. Widzimy też, że społeczeństwo chce na wakacje wydawać coraz więcej pieniędzy. To cieszy i daje nadzieję na to, że ta gama kierunków, również w układzie longhaulowym, być może z zastosowaniem samolotów szerokokadłubowych, to jest coś co jest bardzo realne, co w zasadzie na naszych oczach za chwilę będzie się wydarzać.

Pasazer.com: A Dubaj?

Dariusz Kuś: Na samym początku zaczęto latać z Warszawy, jakiś czas temu spółka-córka weszła do Krakowa i mam wrażenie, że kręci się to w sposób bardzo obiecujący i musi być ciąg dalszy. Ciągiem dalszym będzie szukanie kolejnego lotniska regionalnego, chcielibyśmy żeby to był Wrocław. Wysyłamy takie sygnały, pokazujemy potencjał i wierzymy, że mamy jak najbardziej na to szanse.


Pasazer.com: Tunel łączący terminal z przyszłą stacją kolejową wciąż stoi odłogiem. Czy i kiedy dojedziemy na lotnisko pociągiem?

Dariusz Kuś: To jest oczywiście pytanie nie do nas, my zajmujemy się infrastrukturą na potrzeby lotniska, a za koleje odpowiadają inne firmy. Odpowiem tak: dzisiaj przy trzech milionach pasażerów jestem w stanie łatwo udowodnić, że kolei jest niezbędna i równie łatwo, że radzimy sobie bez kolei. Natomiast przy 5-6 milionach pasażerów już pewnie ta łatwość w udowodnieniu będzie zadaniem trudniejszym. Dlatego delikatnie wysyłamy sygnały, żeby połączenie kolejowe zwłaszcza w czasach kiedy budowane są pewne koncepcję połączeń aglomeracyjnych wewnątrz i wokół Wrocławia, żeby połączenie na lotnisko, w tej orbicie analiz i przygotowań, też zafunkcjonowało. 

Co zrobiliśmy żeby sprawdzić jaki jest potencjał na takie połączenie dedykowane lotnisku? Otóż wspólnie z linią autobusową Pol-Bus zostało otwarte połączenie WRO Airport Express, które kursuje pomiędzy lotniskiem a dworcem autobusowym i kolejowym (z jednym przystankiem w samym centrum miasta). To połączenie jest pewnego rodzaju papierkiem lakmusowym, pokazuje nam jaki jest prawdziwy potencjał na dojazdy w postaci shuttlebusu, a za chwilę być może pociągu. Ruch jaki generuje WRO Airport Express jest ruchem rosnącym. Widzimy rosnący potencjał i zainteresowanie, widzimy, że sprzedaje się coraz więcej biletów na to połączenie. Sprzedają je też inni przewoźnicy jako bilety łączone. Przykładem jest Flixbus, który umieścił, w kombinowanej postaci, przystanek na lotnisku we Wrocławiu i jako element swojej sieci sprzedażowej. Przykładem jest też Ryanair który w “Ryanair Transfers” sprzedaje bilety do centrum pasażerom, którzy do Wrocławia przylatują. Widzimy rosnące efekty tych zabiegów sprzedażowych i myślę, że za chwilę będzie to oznaczało zwiększenie częstotliwości kursowania autobusu i wierzę, że to jest to dobry sygnał jakie jest zainteresowanie szybkim bezpośrednim połączeniem w kierunku dworca. Te doświadczenia i statystyki myślę, że będą dobrze wykorzystane w przyszłości przez jakiegokolwiek operatora kolejowego w momencie, kiedy połączenie kolejowe zostanie tutaj zbudowane. 

Pasazer.com: A kto dziś lata z i do Wrocławia? Jak wygląda i jak się zmienia struktura ruchu pasażerskiego?


Dariusz Kuś: W największym skrócie można powiedzieć, że 1/3 naszych pasażerów to obcokrajowcy, 2/3 to Polacy. Z grupy Polaków 1/3 to mieszkańcy województw ościennych, 2/3 to mieszkańcy Dolnego Śląska. W grupie mieszkańców Dolnego Śląska 1/3 to Wrocławianie, 2/3 reszta mieszkańców Dolnego Śląska. 

Obserwujemy kilka bardzo ciekawych tendencji. Pierwsza tendencja to znaczny przyrost liczby obcokrajowców, którzy odwiedzają Wrocław. Dla nas to sygnał, że liczba turystów biznesowych, prywatnych, którzy przyjeżdżają do naszego miasta z zagranicy jest odpowiednio większa. Ten trend rysuje się w taki bardzo wyraźny sposób mniej więcej od czasu, kiedy w 2016 roku Wrocław stał się Europejską Stolicą Kultury. Wtedy nastąpił przełom, którego skutki obserwujemy do dzisiaj. 

Druga ciekawostka i druga tendencja, którą obserwujemy, dotyczy napływu pasażerów, którzy nagle zaczęli traktować Wrocław jako lotnisko pierwszego wyboru w podróżach wylotowych z Polski. Widzimy dwa zasadnicze trendy: pierwszy dotyczy mieszkańców Wielkopolski i zaczął się kształtować w momencie kiedy do eksploatacji została oddana trasa S5. Widzimy, że z terenu południowej Wielkopolski mieszkańcy mogą dojechać na wrocławskie lotnisko w 30-50 minut, dwupasmową drogą, bez ryzyka, że coś pójdzie nie tak. Dzisiaj Wielkopolanie stanowią już największą grupą poza Dolnym Śląskiem - jest to 9- 10 proc. użytkowników lotniska. Potem jest Opolszczyzna, która ciąży w połowie do nas, w połowie do Katowic. Potem lubuskie, łódzkie... Trasa S8 również bardzo dużo daje.

Ciekawsze trendy są wśród pasażerów zagranicznych. Dwie ciekawostki, pierwsza to Ukraińcy, mówi się, że we Wrocławiu jest ich 80-100 tys. - stąd wysyp połączeń do Lwowa, Kijowa, Charkowa. Ukraińcy stanowią trzecią największą nacje jeśli chodzi o użytkowników lotniska we Wrocławiu. 

Ciekawostką są też Czesi - od pewnego czasu obserwujemy wzmożony napływ Czechów, którzy korzystają z naszego lotnisko jako lotniska pierwszego wyboru w podróżach wylotowych. I tutaj mamy wzrosty, już drugi rok z rzędu, na poziomie 35-40 proc. To też świadczy o tym, że mając taką gamę, częstotliwość, liczbę kierunków (również sieciowych, choć Czesi korzystają głównie z połączeń niskokosztowych) że jest to produkt, który przyciąga pasażerów z coraz dalszych regionów, już nie tylko Polski ale również państw ościennych. 

Pasazer.com: A Niemcy?

Dariusz Kuś:  W przypadku Niemców nie mamy dobrego instrumentu żeby ocenić czy Niemcy, których diagnozujemy jako obywateli tego kraju, wracają po podróży służbowej do siebie czy lecą dalej w Europę, czy są to mieszkańcy Goerlitz którzy wolą lecieć od nas niż z Drezna. Tej wiedzy nie mamy.

Pasazer.com: Dziękuję za rozmowę.


Reklama


Booking.com
gość_ebb7f - Profil
gość_ebb7f
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie