×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Oblatywacz: Transatlantycki biznes w American Airlines


Komfortowe fotele w doskonałym układzie to najsilniejsza strona oferty American Airlines na trasach transatlantyckich w klasie biznes. Na pokładzie panuje swobodna, amerykańska atmosfera, ale menu pozostawia sporo do życzenia.


W kolejnym odcinku Oblatywacza oceniamy klasę biznes na trasie transatlantyckiej w American Airlines. Nieco ponad dziewięciogodzinnym lotem AA 39 podróżujemy na pokładzie boeinga 777-300ER z Londynu-Heathrow do Miami.

Połączenie do Miami jest jednym z kilkunastu rejsów obsługiwanych codziennie przez American Airlines z Londynu-Heathrow, obok tras do Charlotte, Chicago, Dallas-Fort Worth, Filadelfii, Los Angeles, Nowego Jorku-JFK i Raleigh-Durham (Karolina Płn.). Jak wynika z danych OAG Schedule Analyser, wyłącznego dostawcy danych dla Pasazer.com, tego lata American Airlines tygodniowo oferuje aż 133 wyloty z głównego lotniska w Londynie. 


Realizujący loty na Florydę boeing B777-300ER jest flagowym samolotem we flocie amerykańskiego przewoźnika, który oferuje nowy produkt pokładowy w klasach biznes i pierwszej. Loty do Miami są obsługiwane dwa razy dziennie i obydwa obsługuje samolot tego typu.

American Airlines - najwięksi z "Wielkiej Trójki"

American Airlines (IATA: AA, ICAO: AAL) to obecnie największy przewoźnik lotniczy w Stanach Zjednoczonych z tzw. Wielkiej Trójki (obok American są w niej Delta Air Lines i United Airlines). Jest także największą linią na świecie pod względem wielkości floty i liczby zatrudnianych pracowników. Jej początki sięgają 1926 r., gdy rozpoczęła działalność jako American Airways. W 2013 r. American Airlines połączyły się z US Airways. 

Siedziba firmy znajduje się w Fort Worth w Teksasie. Na terenie USA American Airlines posiadają 10 hubów, z których oferują loty krajowe, regionalne i transkontynentalne. W siatce połączeń linii znajduje się ponad 350 kierunków na całym świecie. Część z nich realizowana jest przez przewoźników zależnych działających pod wspólną marką American Eagle. Jak wynika z danych OAG Schedule Analyser, obecnie American Airlines oferują ponad 20,5 tys. lotów krajowych tygodniowo i 5,8 tys. międzynarodowych.

W 2015 r. linie American Airlines zarobiły na czysto 7,61 mld dol. (ponad 31 mld zł), ponad dwukrotnie więcej niż w 2014 r. 


American Airlines są członkiem założycielem sojuszu Oneworld. W ramach porozumień joint-venture przewoźnik współpracuje także na rynku połączeń transatlantyckim z grupą IAG i Finnairem oraz transpacyficznych z japońskimi liniami JAL. 

Flota American Airlines liczy niemal 950 samolotów różnego typu, głównie airbusów z rodziny A320, boeingów 737-800, boeingów 757, boeingów 777 i wycofywanych z użytku mcdonnelli-douglasów MD80. Linia ma też 16 boeingów 787 Dreamliner. Wraz z liniami zależnymi wielkość floty przekracza 1550 samolotów. Przewoźnik zamówił 320 kolejnych maszyn. 

Odprawa i boarding

Wszystkie rejsy American Airlines, podobnie jak większości innych linii z sojuszu oneworld, są odprawiane w Terminalu 3, który należy do najstarszych na londyńskim lotnisku Heathrow. 

W przypadku podróży z przesiadką w Londynie osobne stanowiska odpraw znajdują się także w strefie tranzytowej. Przylot do Londynu jednym z europejskich lotów British Airways zazwyczaj oznacza konieczność transferu autobusem między Terminalami 5 i 3. Tranzyt jest dobrze oznakowany, a sam transport zorganizowany dość sprawnie. 

Przy wejściu do strefy tranzytowej w Terminalu 3 czekała obsługa, która kierowała pasażerów amerykańskiego przewoźnika do właściwych stanowisk. Agentka była miła i kompetentna. Odprawa przed rejsem do USA trwa jednak dłużej niż standardowo, gdyż oprócz zwykłych czynności związanych z wydaniem kart pokładowych czy nadaniem bagażu rejestrowanego personel przeprowadza także wywiad dotyczący planowanego pobytu w tym kraju. Z tego względu, mimo obecności dla klientów klas premium osobnych stanowisk, cała procedura zajęła ponad 20 minut. 

Podróżując American Airlines z Europy do USA w klasie biznes można bezpłatnie nadać trzy walizki o wadze do 32 kg każda. Oprócz tego można zabrać na pokład jeden bagaż o maksymalnych wymiarach 23 x 36 x 56 cm, a także przedmioty osobiste, jak torbę z laptopem, damską torebkę itp. 


Po zakończeniu odprawy udałem się od razu do gate'u 36, z którego odlatywał rejs do Miami. Na miejsce dotarłem tuż przed rozpoczęciem boardingu. Pasażerowie klasy pierwszej i biznes mają pierwszeństwo przy wchodzeniu na pokład, dzięki czemu bardzo szybko znalazłem się w samolocie. 

Kabina boeinga B777-300ER

Boeing 777-300ER w konfiguracji używanej przez American Airlines może zabrać na pokład 310 pasażerów w trzech klasach podróży: osiem osób w klasie pierwszej, 52 w klasie biznes i 250 w klasie ekonomicznej. 


Kabina klasy biznes składa się z dwóch przedziałów. Bardziej kameralny, liczący tylko osiem foteli znajduje się tuż za klasą pierwszą i od większego z 44 miejscami oddzielają go drzwi. Fotele w klasie biznes zostały ustawione w konfiguracji 1-2-1. Wybrany przez linie amerykańskie układ "odwróconej jodełki" (są to tzw. reverse herringbone seats) gwarantuje bezpośredni dostęp do przejścia każdemu pasażerowi oraz zapewnia sporo prywatności w trakcie lotu. Miejsca oznaczone literami A i J znajdują się przy oknach i są doskonałym wyborem dla samotnie podróżujących, zaś fotele D i G rozmieszczono w środkowej części kabiny. Mogą być wykorzystywane przez pasażerów lecących razem, ale dzięki możliwości podniesienia zasłony między nimi są komfortowe również dla osób podróżujących solo. 


Ułożeniem fotela można bardzo wygodnie sterować za pomocą panelu kontrolnego umieszczonego z boku. Rozkłada się on do pozycji w pełni płaskiej, dając możliwość komfortowego snu podczas nocnych przelotów. 

Każdy fotel wyposażony jest w kilka schowków na osobiste drobiazgi. W jednym z nich umieszczone były słuchawki z aktywnym tłumieniem hałasu marki Bose, które świetnie się sprawdzają w czasie lotu. Do dyspozycji jest także gniazdko elektryczne i łącze USB, koc i poduszka oraz indywidualna lampka. Miejsce zapewnia sporo osobistej przestrzeni, a dzięki ustawieniu fotela na skos pasażerowie wzajemnie sobie nie przeszkadzają. 


Każdy podróżujący w klasie biznes otrzymał ponadto standardową kosmetyczkę firmową zawierającą mini-kosmetyki amerykańskiej marki Red Flower. 

Serwis

W czasie oczekiwania na zakończenie boardingu załoga zaoferowała wodę, sok pomarańczowy lub szampana, który wybrałem. Ku mojemu zaskoczeniu szampan, a raczej zwykłe prosecco, zostało podane w plastikowym kubku...


Na szczęście serwis po starcie prezentował się lepiej. W trakcie dziewięciogodzinnej podróży do Miami przewidziano dwa posiłki. Po osiągnięciu wysokości przelotowej podano lunch, zaś na godzinę przed lądowaniem na Florydzie lekką kolację.  

Przed lunchem załoga oferowała drinki, które serwowano z ciepłymi orzeszkami oraz ciepłym ręcznikiem odświeżającym. Karta win nie zrobiła na mnie szczególnego wrażenia. Do wyboru był szampan Charles Ellner oraz kilka raczej przeciętnych gatunków (głównie kalifornijskich) win białych i czerwonych. Można było także zamówić typowe mocniejsze alkohole (gin, rum, whiskey lub wódkę) albo napoje bezalkoholowe.  


Na przestawkę (niestety nie było żadnego wyboru) podano kurczaka w ziołach z sosem tzatziki oraz paprykę nadziewaną serem boursin, którym towarzyszyła prosta sałatka z pomidorami i orzechami. 


Jako danie główne wybrałem (z czterech dostępnych opcji) wołowinę z sosem bulgogi, warzywami i ryżem basmati.  


O ile przystawka była dość smaczna, to mięso okazało się być twarde i przesuszone, a prezentacja całego dania mało atrakcyjna. Ogólne wrażenie poprawił natomiast deser, na który zamówiłem tradycyjną porcję lodów z sosem czekoladowym. 


Personel pokładowy w trakcie serwowania posiłku był uprzejmy i działał sprawnie. Także po lunchu co jakiś czas ktoś z załogi pojawiał się w kabinie, aby sprawdzić czy pasażerom czegoś nie brakuje. Z charakterystycznym sobie luzem stewardessy dopytywały o dolewkę wina czy podanie innych drinków. Były przy tym mile i zabawne. Przez cały czas dostępny był również samoobsługowy bar w przejściu między przedziałami klasy biznes, w którym do wyboru były różne przekąski oraz napoje. 

W trakcie długiego lotu boeing B777-300ER zapewnia także komfortowe warunki do pracy. Na pokładzie samolotu dostępny jest odpłatnie internet, ale ceny nie są zbyt wygórowane. Do wyboru jest kilka pakietów od 12 (dostęp na dwie godziny) do 19 dolarów (przez cały lot). Założenie konta i rejestracja usługi zajmują kilka chwil, a jakość samego połączenia była przyzwoita. Swobodnie dało się przeglądać strony internetowe, odpisywać na maile czy korzystać z komunikacji przez sieć. 

Do dyspozycji pasażerów jest także indywidualny system rozrywki. W klasie biznes zamontowano 15,4-calowe monitory z dostępem do ponad 250 filmów (w tym sporo kinowych nowości), a także sporej liczby seriali telewizyjnych, kanałów muzycznych i gier. 

Przed lądowaniem otrzymałem kolację podawaną na jednej tacy. Można było zamówić Croque Monsieur z sałatką ziemniaczaną albo sałatkę Waldorf z kurczakiem. Zdecydowałem się na drugą opcję. Sałatka nie była nadzwyczajna, ale za to w miarę sycąca. 


Kilka minut po 19 samolot wylądował na lotnisku w Miami. O tej porze nie było kolejki do stanowisk kontroli paszportowej, dzięki czemu wypełnienie przekroczenie granicy zajęło mi zaledwie 15 minut. 


Ocena

American Airlines oferują w boeingu 777-300ER solidny produkt pokładowy na trasach transatlantyckich. Na wyróżnienie zasługuje zwłaszcza świetna kabina. Układ foteli w klasie biznes jest idealny - każdy pasażer zyskuje bezpośredni dostęp do przejścia, a także gwarancję prywatności w trakcie lotu. Miejsca są komfortowe w każdej pozycji, dobrze sprawdzają się także po ich rozłożeniu jako płaskie łóżka. Dostęp do internetu oraz rozbudowanego systemu rozrywki sprawia, że podróż płynie szybko i przyjemnie. Pod tym względem American Airlines biją na głowę większość transatlantyckiej konkurencji oferującej znacznie słabszy twardy produkt w swoich samolotach.  

Nie można niestety tego samego powiedzieć o serwowanych w czasie lotu posiłkach. Menu było dość sztampowe, jedzenie raczej przeciętne, a jakość niektórych potraw pozostawia nieco do życzenia. Lista napojów i alkoholi dostępnych była w zasadzie wystarczająca, ale na próżno było na niej szukać pozycji lepszego gatunku. Nie jest też najszczęśliwszą wizytówką serwisu amerykańskiego przewoźnika prosecco w kubku podawane na pokładzie jako welcome drink.

Nie mam natomiast większych zastrzeżeń do pracy załogi. Wszyscy w trakcie mojego lotu byli profesjonalni. Serwis był prowadzony sprawnie i w sympatycznej, niezobowiązującej atmosferze.


Fot. Marek Stus, American Airlines, Dominik Sipinski, Eric Salard (okładka, Flickr.com/CC)



gość_2437e - Profil
gość_2437e
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie