BER ruszy, Tegel zostanie? Wybory w Brandenburgii

Dominik Sipiński - Profil Dominik Sipiński
08 września 2014 21:26
3 komentarze
Lotnisko Berlin-Tegel może działać nawet wtedy, gdy uda się wreszcie otworzyć nowy berliński port lotniczy BER. Walkę o jak najszybsze dokończenie budowy zapowiadają faworyci niedzielnych wyborów samorządowych w Brandenburgii.
Reklama

Nowe lotnisko w Berlinie, choć nie został tam jeszcze obsłużony ani jeden pasażer, pozostaje gorącym tematem w wiadomościach.

Pod koniec sierpnia burmistrz Berlina, Klaus Wowereit, ogłosił, że z końcem roku zrezygnuje z urzędu, a głównym powodem jest właśnie klęska projektu budowy lotniska. Wowereit, polityk socjaldemokratycznej partii SPD, piastował stanowisko od 2001 r. i przez wiele lat był bardzo popularny, ale z uwagi na opóźnienie i koszty BER jego notowania spadły. Burmistrz Berlina przez wiele lat był przewodniczącym rady nadzorczej lotniska im. Willy'ego Brandta.

Według pierwszych zapowiedzi, lotnisko miało ruszyć już w 2011 r., a w trakcie budowy termin zrewidowano na 2012 r. Kilka tygodni przed hucznym otwarciem planowanym na czerwiec 2012 r. okazało się, że terminal ma poważne wady konstrukcyjne. Datę otwarcia przesunięto najpierw na marzec 2013 r., a potem na październik 2013 r. Okazało się, że usterki są jednak zbyt poważne, a w chwili obecnej nie wiadomo, kiedy uda się otworzyć lotnisko.


Koszty budowy BER sięgają już 5 mld euro (dwukrotnie więcej niż planowano) i z każdym dniem rosną. Utrzymanie zbudowanej infrastruktury pochłania 17 mln euro miesięcznie. Według niektórych ekspertów terminal może okazać się "nienaprawialny".

Już teraz wiadomo, że po otwarciu terminal BER będzie miał zbyt małą przepustowość. Rocznie będzie mógł on obsłużyć 27 mln podróżnych. Tymczasem już w 2013 r. berlińskie lotniska Tegel i Schoenefeld razem osiągnęły wynik 26,3 mln pasażerów.

Dlatego pojawiły się głosy, by wbrew planom nie zamykać obydwu dotychczasowych lotnisk po otwarciu BER. Ma to tym większy sens ekonomiczny, że obecnie na Tegel trwają duże inwestycje, które mają umożliwić wyciśnięcie jeszcze nieco więcej przepustowości ze starej infrastruktury.


Oficjalnie taki postulat po raz pierwszy zgłosił w wywiadzie dla "Der Tagesspiegel" Eberhard Diepgen, chadecki poprzednik Wowereita na stanowisku. To właśnie Diepgen wybierał lokalizację dla BER i zainaugurował proces budowy lotniska. Pomysł pozostawienia czynnego Tegel budzi jednak sprzeciw polityków i mieszkańców. Lotnisko położone jest blisko centrum miasta, a samoloty przelatują tuż nad gęsto zamieszkanymi dzielnicami.

O równoczesnym użytkowaniu BER i Tegel mówił też Hartmut Mehdorn, prezes lotniskowej spółki i dawny szef airberlin. Choć politycy z Berlina podkreślają, że nie pozwalają na to plany zagospodarowania przestrzennego, nie ma przepisów prawa, które wymuszałyby zamknięcie Tegel. Formalnie możliwe byłoby utrzymanie równoczesnego ruchu przez kilka lat.

Kwestia BER stała się też ważnym tematem wyborczym przed zaplanowanymi na najbliższą niedzielę (14.9) wyborami samorządowymi w Brandenburgii. Kraj związkowy ma 37 proc. udziałów w spółce zarządzającej berlińskimi lotniskami (tyle samo ma Berlin).

Przepytani przez "Der Tagesspiegel" politycy partii, które prawdopodobnie utrzymają władze (socjaldemokraci z SPD i lewica Die Linke) deklarują wysiłki, by jak najszybciej otworzyć lotnisko. Podobne zdanie ma kandydat chadeków z CDU, trzeciej dużej partii w lokalnym parlamencie. Kandydatka partii Zielonych również jest za szybkim otwarciem lotniska, ale z ograniczonymi możliwościami rozbudowy i zakazem lotów nocnych.

Przedstawicielka Partii Piratów apeluje o to, by natychmiast przerwać prace i na podstawie tego, co już zbudowano, stworzyć większe, odpowiednie do potrzeb lotnisko. Liberałowie z FDP podkreślają konieczność odpolitycznienia projektu i wprowadzenia do spółki fachowców, a partia obywateli BVB Freie Waehler apeluje o uszanowanie ciszy i spokoju mieszkańców terenów wokół lotniska, nie precyzując, co oznacza to dla BER. Partie te nie przekraczają jednak 5 proc. poparcia w sondażach.

fot. Dominik Sipinski
Reklama

Ostatnie komentarze

 - Profil gość
spotter10 2014-09-09 08:49   
spotter10 - Profil spotter10
Lufa i Air Berlin w pierwszej kolejności się przeniosą. Brak przepustowości na TXL oznacza, że nie mogą się rozwijać. Gdy tylko mieli otwierać BER, obydwaj przewoźnicy ogłosili niesamowitą ekspansję, którą później musieli obciąć. Oczywiście będzie to się odbywało etapami, bo jest to bardzo trudne logistyczne zadanie, aby nagle jednego dnia wszystkie rejsy przestały latać z TXL a zaczęły z BER. Ale to nastąpi. Prędzej na TXL by zostały chartery oraz linie spoza aliansów do których należą LH i AB. Bo właśnie te dwie linie generują największy ruch w Berlinie i to im jest potrzebne nowe lotnisko, jak rybom woda. Reszta może pozostać - oczywiście do jakiegoś czasu.
gość_e8215 2014-09-09 07:13   
gość_e8215 - Profil gość_e8215
Bardzo chcialbym by czesc ruchu zostala na Tegel. Tam mozna szybko dojechac, lotnisko jest polozone w srodku miasta. BER bedzie na pewno w koncu kiedys otwarty, ale jak juz wspomniano ruch w Berlinie to obecnie okolo 27 mln pax rocznie wiec przepustowosc jest ostagnieta przy otwarciu obiektu. Co przemawia jak najbardziej za zatrzymaniem TXL.
gość_2b323 2014-09-08 23:14   
gość_2b323 - Profil gość_2b323
Nie wierze, by ktokolwiek łudził sie jeszcze, ze planowany pierwotnie scenariusz - dzis wieczorem zamykamy Tegel i SXF, jutro rano otwieramy BER, moze sie ziscic. Zbyt duze ryzyko. Jeśli w ogole to lotnisko kiedys sie otworzy to zapewne skonczy sie tak, ze przeniesie sie AirBerlin i zapewne linie sojuszy innych niz *A, natomiast Tegel pozostanie jako lotnisko Lufy i jej partnerów.
 - Profil gość
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama