Program 737 MAX traci menedżera

Mateusz Gałabuda - Profil Mateusz Gałabuda
15 lipca 2019 10:34
9 komentarzy
Eric Lindblad, wiceprezes i dyrektor generalny programu 737, w tym 737 MAX, opuszcza Boeinga w trakcie trwającego od połowy marca br. kryzysu, w jakim producent znalazł się po dwóch tragicznych katastrofach, w których zginęło 346 osób.
Reklama

Lindblad jest pierwszym menedżerem, który opuścił szeregi amerykańskiego koncernu od czasu globalnego uziemienia całej floty 737 MAX. W wewnętrznej notatce wysłanej do pracowników Boeinga szef działu lotnictwa cywilnego Kevin McAllister ogłosił 11 lipca 2019 roku, że Lindblad postanowił przejść na emeryturę po 34 latach pracy dla Boeinga. Lindblad był u steru programu 737 tylko przez rok. Jego następcą ma zostać Mark Jenks, który wcześniej pełnił funkcję wiceprezesa ds. nowych programów samolotów średniej wielkości. Powinien on objąć stanowisko kierownika programu 737 w najbliższych tygodniach. Będzie także prawdopodobnie odpowiedzialny za zarządzanie fabryką w Renton koło Seattle, gdzie montowane są 737 MAX.


Jenks będzie musiał zarządzać stale rosnącym parkiem już wyprodukowanych, ale jeszcze nie dostarczonych maxów, a także ożywić produkcję samolotu. Po wstrzymaniu dostaw Boeing zmniejszył produkcję 737 MAX o około 20 proc. wytwarzając miesięcznie 42 samoloty, w porównaniu z 52, które były produkowane co miesiąc przed redukcjami. Jenks będzie również musiał nadzorować końcową fazę rozwoju 737 MAX 10, największego samolotu w rodzinie. Przed objęciem dotychczasowej roli wiceprezesa ds. nowych programów samolotów średniej wielkości Jenks był wiceprezesem i dyrektorem generalnym programu Boeing 787, w czasach kiedy dreamlinery przechodziły kryzys związany z akumulatorami.


Nie jest to jednak pierwsza zmiana kadry zarządzającej Boeingiem od początku kryzysu 737 MAX. W marcu br. John Hamilton ustąpił ze stanowiska wiceprezesa działu lotnictwa komercyjnego, pozostając w firmie wyłącznie na stanowisku głównego inżyniera. Hamilton był wcześniej wiceprezesem ds. bezpieczeństwa i zgodności z przepisami Boeinga. Na tym stanowisku nadzorował Commercial Airplanes Organization, czyli program certyfikacji maszyn Boeinga w imieniu FAA. Zajmował to stanowisko od lipca 2013 roku do marca 2016 roku. W okresie, w którym według doniesień Seattle Times FAA oddelegowała do inżynierów Boeinga certyfikację systemu MCAS, doszło do zaniedbań, które obwinia się za katastrofy zarówno samolotu linii Lion Air jak i Ethiopian Airlines.

fot. mat. prasowe
Reklama

Ostatnie komentarze

 - Profil gość
gość_3145f 2019-07-17 18:22   
gość_3145f - Profil gość_3145f
gość_d4243 widocznie nie znasz historii "opracowania" A320 skoro piszesz takie madrosci.
Faktem jest, ze za niedbalstwo amerakanskiego producenta zginela masa niewinnych ludzi.
Nastepnym razem odrob lekcje przed napisaneim posta.
gość_d4243 2019-07-16 15:47   
gość_d4243 - Profil gość_d4243
A Airbusem 320 polecisz ? ile osób zginęło w tych samolotach zanim go dopracowali ?
gość_c9896 2019-07-16 12:49   
gość_c9896 - Profil gość_c9896
mam nadzieje, ze ten bubel nigdy juz wiecej nie poleci, 346 zaplacilo zyciem za niedbalstwo.
 - Profil gość
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama