Południowoafrykańska linia ponownie uratowana za publiczne pieniądze

Marek Stus - Profil Marek Stus
30 stycznia 2020 09:14
1 komentarz
Władze RPA kolejny raz zdecydowały się uratować swojego narodowego przewoźnika. Z pomocą dla South African Airways ruszył tym razem państwowy Bank Rozwoju Południowej Afryki (DBSA).
Reklama

Obecnie trudno już nawet wymienić wszystkie pożyczki, kredyty i zabezpieczenia udzielone liniom przez różne państwowe instytucje i banki w ostatnich latach. Łączną wartość środków wpompowanych przez dwie ostatnie dekady w przewoźnika ocenia się na kilka miliardów dolarów. Mimo tego South African Airways nadal są potężnie zadłużone, a od 2011 roku firma ani razu nie zanotowała jakiegokolwiek zysku.

Kilka tygodni temu przed przewoźnikiem po raz kolejny stanęło widmo bankructwa. Firma przestała płacić pracownikom na czas wynagrodzenia i była zmuszona do odwołania niektórych operacji z powodu braku środków na zakup paliwa i pokrycie opłat w docelowych portach. Anulowano część połączeń krajowych i zagranicznych, w tym zawieszone zostały rejsy między Johannesburgiem a Monachium oraz wystawiono na sprzedaż wszystkie znajdujące się we flocie linii airbusy A340. Kondycji przewoźnika nie poprawił także listopadowy strajk załóg sprzeciwiających się planom redukcji zatrudnienia i domagających się podwyżek płac. Od początku grudnia ub.r. wobec South African Airlines toczy się formalnie postępowanie naprawcze.


Najbliższe miesiące będą jednak dla linii łaskawsze ze względu na potwierdzoną wczoraj (29.01) gwarancję pomocy, tym razem w wysokości 239 mln. dolarów, udzieloną przez DBSA. Środki te mają pozwolić na kontynuowanie działalności i wdrożenie planu dalszej restrukturyzacji, który ma zostać przedstawiony do końca lutego br. przez specjalnie wyłoniony w tym celu zespół ekspertów. Władze liczą na to, że uda się w końcu znaleźć rozwiązania pozwalające skutecznie obniżyć koszty własne linii i zwiększyć jej konkurencyjność. Wykonanie poprzednich strategii naprawczych zawiodło, co doprowadziło w czerwcu 2019 roku do rezygnacji prezesa linii, Vuyaniego Jarany.


South African Airways boryka się z trudnościami na wszystkich możliwych płaszczyznach. Jego główna baza na lotnisku O. R. Tambo w Johannesburgu jest niekorzystnie położona na potrzeby stworzenia atrakcyjnej oferty tranzytowej dla pasażerów podróżujących z Ameryki Północnej, Azji czy Europy do innych państw afrykańskich. Na rynku krajowym państwowe linie mają z kolei silną konkurencję ze strony przewoźników niskobudżetowych i działającego we współpracy z British Airways Comair. Przewoźnik posiada też zróżnicowaną pod kątem oferowanego produktu i w dużej części nieekonomiczną flotę samolotów długodystansowych. Sytuację tylko trochę ratuje pozyskanie czterech airbusów A350, które przejmą obsługę najbardziej popularnych tras m.in. do Nowego Jorku, Frankfurtu i São Paulo, a przy okazji pozwolą na tak potrzebne linii obniżenie kosztów operacyjnych. Przedsiębiorstwo od lat boryka się ponadto z nieudolnym zarządzaniem, kiepskim planowaniem siatki połączeń (bardzo długie postoje samolotów wykonujących rotacje np. do Europy i USA, słaby wspólczynnik wykorzystania zasobów flotowych) oraz niestety wszechobecną korupcją. Osobną kwestią jest spory przerost zatrudnienia, którego zmniejszenie jest mało wygodną politycznie dla rządu RPA perspektywą w obliczu wysokiej stopy bezrobocia w kraju.

Eksperci nie mają wątpliwości, że bez świetnie przygotowanej i konsekwentnie zrealizowanej strategii kolejna transza pomocy publicznej tylko na chwilę przedłuży żywot, ale nie ma szansy uratować South African Airways.


Fot. M. Stus



Reklama

Ostatnie komentarze

ortler 2020-01-30 20:56   
ortler - Profil ortler
Mimo państwowej pomocy wydaje się, że smutny koniec Suid-Afrikaanse Lugdiens jest
wcześniej czy później nieodwołalny. A kiedyś była to jedna z najwspanialszych linii
lotniczych świata. Wiem coś o tym, gdyż leciałem na trasie VIE - ZRH -JNB i z powrotem;
latałem także na południowo-afrykańskich liniach wewnętrznych. Absolutna punktualność,
bardzo wygodne, znacznie oddalone od poprzedniego rzędu fotele, wspaniałe jedzenie,
a jak ktos był jeszcze głodny, można było poprosic o "repetę". Stewardzi i stewardesy
przesympatyczni, a jeśli obcokrajowiec zwócił się do nich nie po angielsku lecz
Afrikaansem, tj. w ich narodowym jezyku, chcieli mu niemal nieba przychylić. Nigdy
wcześniej ani później nie spotkałem równie eleganckiej obsługi, mimo, iż leciałem tylko
"silver class" (odpowiednikiem klasy ekonomicznej). Ale było to baaaaardzo dawno temu,
jeszcze pod koniec obowiazywania apartheidu, w latach osiemdziesiatych ...
 - Profil
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama