×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Air France redukuje flotę A380


Francuski przewoźnik zapowiada zredukowanie floty airbusów A380 z dziesięciu do pięciu egzemplarzy. Samoloty wrócą z leasingu w Air France do swoich właścicieli.



Nowy dyrektor zarządzający Air France, Benjamin Smith ogłosił, że liczba airbusów A380 we flocie francuskiej linii zmniejszy się o połowę z powodu zbyt wysokich kosztów wykorzystywania tych maszyn. Po przeprowadzonym na polecenie nowego szefa audycie uznano, że szczególnie w porównaniu do boeingów 777-300ER, których przewoźnik używa na podobnych trasach, dwupokładowe samoloty Airbusa wypadają niekorzystnie pod kątem finansowym. A380 zużywają na tych samych trasach dużo więcej paliwa niż 777-300ER. 

Dodatkowo w przypadku airbusów zdarzały się również incydenty, które nadwątliły reputację francuskiej linii. Najbardziej w pamięć mogła zapaść sytuacja z września zeszłego roku, gdy w samolocie lecącym z Paryża do Los Angeles na poziomie przelotowym rozpadł się jeden z silników i załoga była zmuszona do awaryjnego lądowania w Goose Bay w Kanadzie. 

Pięć leasingowanych z dziesięciu A380 we flocie Air France wróci więc z końcem 2019 roku do właścicieli, wtedy właśnie dobiegają końca umowy. Pozostała połowa zostanie w rękach przewoźnika. Obecnie średni wiek A380 u francuskiego przewoźnika to niecałe osiem lat, co może sprawić, że zwracane samoloty nieprędko znajdą nowych użytkowników.

Samoloty, które powrócą do leasingodawców to: F-HPJB z lutego 2010, F-HPJD z sierpnia 2010, F-HPJE z maja 2011, F-HPJG z czerwca 2012 oraz F-HPJJ z czerwca 2015 roku. Te które zaś pozostaną w rękach Air France to: F-HPJA, HPJC, HPJF, HPJH i HPJI. Obecnie airbusy A380 operują we flocie Air France na trasach z Paryża do Abidżanu, Hongkongu, Johannesburga, Los Angeles, Meksyku, Miami, Nowego Jorku, San Francisco, Szanghaju i Waszyngtonu. W planie jest też trasa do Atlanty od marca przyszłego roku.


Audyt w Air France wykazał też, że aby utrzymywać w operacji dwa airbusy A380 potrzeba w grafiku co najmniej 40 pilotów, z których większość jest bardzo doświadczona i ma długi staż, co powoduje, że ich płace są wysokie. Istotny jest tu fakt, że we francuskiej linii wysokość wynagrodzenia zależy nie tylko od pokonanego dystansu i czasu pracy, ale też od masy całkowitej samolotu. Z tego powodu za latanie ważącymi 500 ton dwupokładowymi A380 trzeba zapłacić załogom odpowiednio więcej niż za lżejszego o 200 ton boeinga 777.

Choć boeingi 777-300ER we flocie Air France są starsze (średnio mają ponad 10 lat) to mają wiele zalet. Poza tańszą eksploatacją mogą operować na większej liczbie lotnisk, wymagają mniej pilotów i dzielą type rating (uprawnienie pilota do latania danym samolotem) z boeingiem 787, drugim typem rosnącym w siłę we flocie francuskiej linii.


Benjamin Smith uważa jednak, że to boeingi 777-300ER są teraz podstawą operacji Air France na dalekodystansowych trasach. Są to samoloty dużo bardziej popularne wśród pasażerów, które oferują w klasie biznes w pełni rozkładane fotele w nowoczesnym układzie, w przeciwieństwie do A380 z fotelami o jedynie odchylanych oparciach w układzie 2-2-2. 

Wśród pasażerów Air France podróżujących w klasie biznes A380 cieszy się najgorszymi opiniami. To jedyny typ dalekodystansowego samolotu we flocie przewoźnika, który nie został wyposażony w nowy wystrój kabin obecny w boeingach 777 i 787, a także mający pojawić się od stycznia 2019 w airbusach A330. We wszystkich dziesięciu SuperJumbo na podróżnych czekają pokłady wykończone w 2010 roku, gdy samoloty te wchodziły do służby. Po ośmiu latach nie spełniają już one obecnych standardów klasy biznes dla samolotów operujących na dalekich trasach. W związku z tym Air France planuje od 2020 roku kosztem 45 mln euro zmodernizować kabiny w pozostających we flocie pięciu egzemplarzach. Pierwotnie odnowienie kabin w A380 miało mieć miejsce w latach 2014 - 2017, gdy linią kierował Alexandre de Juniac, który zrezygnował ze stanowiska z powodu kryzysu płacowego.


Airbusy A380, które pozostają w produkcji od ponad dziesięciu lat, ostatnimi czasy zawodzą oczekiwania producenta dotyczące poziomu sprzedaży. Gdyby nie zamówione przez Emirates dwadzieścia egzemplarzy to lista oczekujących na dostawę A380 byłaby niemal pusta. Obecnie przewoźnicy preferują korzystanie z bardziej uniwersalnych samolotów szerokokadłubowych o dwóch silnikach, które są tańsze w utrzymaniu i eksploatacji. Rynek używanych A380 nie notuje dobrych wyników z powodu wysokich kosztów eksploatacji tych maszyn. Do tej pory jedynie HiFly przejął zwrócony w tym roku do leasingodawcy egzemplarz, który latał wcześniej w Singapore Airlines. Ponadto, w historii typu zapisały się problemy z silnikami. Emirates, największy na świecie użytkownik A380, miał liczne problemy z umowami dotyczącymi jednostek napędowych, ponieważ samoloty nie były tak oszczędne jak zapowiadał producent. 

W przypadku Air France to czas pokaże czy po 2020 roku przewoźnik zdecyduje się utrzymać dwupokładowe airbusy w swojej flocie. Nie jest to wcale pewne w erze Benjamina Smitha, którego zadaniem jest obniżanie kosztów i podnoszenie poziomu zysków.

fot. mat. prasowe



gość_6f0f1 - Profil
gość_6f0f1
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie