×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Raport: Islandzki boom w krainie "ognia i lodu"


Islandia przez ostatnie sześć lat była jednym z najszybciej rosnących rynków lotniczych w Europie. Boom turystyczny napędzał islandzką gospodarkę i generował imponujące wzrosty, po których w krainie ognia i lodu może nadejść gospodarcze ochłodzenie.



W poprzednim tygodniu Icelandair postanowił kupić swojego niskokosztowego konkurenta - linie WOWair. To był niespodziewany ruch, ale niepozbawiony logiki biznesowej. Choć w poprzednich latach obie linie rosły bardzo szybko, otwierając nowe połączenia, powiększając swoją flotę i podnosząc częstotliwość rejsów, to teraz mierzą się z problemami finansowymi i żeby dalej rosnąć muszą ze sobą współpracować. 


Islandia to jeden z najszybciej rosnących rynków lotniczych w Europie. Kraj, który liczy ledwie 340 tys. mieszkańców i posiada jedno duże międzynarodowe lotnisko stał się turystyczną mekką i transatlantyckim hubem. Prezes i założyciel WOW Air, Skúli Mogensen, mówił o Rejkjaviku jako o "Dubaju Północy" i choć jego skala jest znacznie mniejsza to nie można odmówić mu kilku podobieństw. 

To nie pierwszy raz

Fuzje i łączenie się linii to w Islandii nic nowego. W 1973 r. doszło do połączenia islandzkich linii Flugfélag i Loftleiðir. Obaj przewoźnicy ucierpieli na kryzysie energetycznym w latach siedemdziesiątych i znacznie pogorszyła się ich sytuacja ekonomiczna. Dalsze konkurowanie ze sobą doprowadziłoby do bankructwa obu linii, stąd też zdecydowano się na fuzję, z której powstał istniejący do dziś Icelandair. 


W 2012 r. sytuacja powtórzyła się raz jeszcze. Inny islandzki przewoźnik - Iceland Express został przejęty przez powstającego WOW Aira. Sześć lat później dochodzi do połączenia Icelandaira i WOW Aira. Tym razem jednak sytuacja jest nieco inna, przewoźnicy zachowają swoją tożsamość i będą funkcjonować pod swoimi markami. Przynajmniej na razie.

Nie od razu Rejkjavik zbudowano 

W 2012 r. Islandia odbudowuje się po kryzysie z 2008 r. Liczba pasażerów odprawionych w tym roku na największym lotnisku w Keflaviku wyniosła 2,8 mln osób. To o 100 tys. mniej niż w tym samym roku odprawiło lotnisko w Gdańsku. Roczne oferowanie foteli z Islandii nie przekroczyło 4 mln, zaś Icelandair był największym graczem na rynku z udziałem na poziomie 80 proc.

Pozostali gracze z udziałem na poziomie 20 proc. to: Air Berlin, Air Greenland, Austrian Airlines, Delta Airlines, easy Jet, Edelweiss, air Germanwings, Iceland Express, Czech Airlines, Lufthansa, Niki, Norwegian, Primera Air, SAS, Transavia, Travel Service oraz powstający WOW Air. Średnie wypełnienie samolotów wszystkich przewoźników wynosi 76 proc. 


W ciągu roku kraj odwiedziło ponad 672 tys. zagranicznych turystów, mimo to głównymi pasażerami byli Islandczycy - 36 proc. Amerykanie i Brytyjczycy stanowili po 9 proc., Niemcy - 6 proc., Polacy to zaledwie 1 proc. Pasażerowie podróżują głównie w celach wypoczynkowych  - 86 proc., podróże służbowe to jedynie 14 proc. Na lotnisku w Keflaviku przesiada się ok. 1/3 pasażerów, którzy mogą polecieć stamtąd w 54 kierunkach. 

Dla Islandczyków samolot jest podstawowym środkiem transportu, gdy chcą wydostać się z wyspy. Duże znaczenie odgrywa tu także turystyka zakupowa i medyczna. Mieszkańcy krainy ognia i lodu ze względu na wysokie ceny produktów w sklepach czy usług medycznych podróżują do Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych, by tam robić większe zakupy czy skorzystać ze specjalistycznych usług medycznych. 

Solidne wzrosty

W kolejnych latach następuje turystyczny boom, Islandia staje się coraz bardziej popularna i modna. Rośnie ruch transatlantycki przez Keflavik głównie za sprawą Icelandaira i rozwijającego się WOW Aira. Liczba odprawianych pasażerów systematycznie się zwiększa: w 2013 r. - 3,2 mln pasażerów (wzrost o 16 proc.), w 2014 r. - 3,9 mln pasażerów (wzrost o 20,5 proc.), w 2015 r. - 4,9 mln pasażerów (wzrost o 25,5 proc.) Kolejny rok przynosi wyniki lepsze aż o 40 proc. - 6,8 mln pasażerów. W 2017 r. z lotniska skorzystało 8,8 mln pasażerów, co stanowi wzrost o 28 proc. 

Od 2012 r. ruch lotniczy urósł tam o 217 proc. Od stycznia do września 2018 r. z lotniska skorzystało 6,7 mln pasażerów, co stanowi już mniej imponujący 13-proc. wzrost. Obecny rok port lotniczy w Keflaviku zakończy z wynikiem ok. 9,7 mln pasażerów, co będzie stanowiło "zaledwie" 10 proc. wzrost. 

WOW Air depcze po piętach 

Przez ten czas w widoczny sposób zmieniła się sytuacja na islandzkim rynku lotniczym. Podaż miejsc znacząco urosła - do poziomu ok. 11 mln foteli w 2017 r. i osiągnie ok. 12 mln foteli w 2018 r. Grupa Icelandaira, która w 2012 r. posiadała 80 proc. udziału na rynku w 2017 r. miała już tylko 51 proc., zaś w 2018 r. ta wartość spadnie do zaledwie 47 proc. (nie wliczając WOW Aira).  


Narodowy przewoźnik tracił co roku do WOW Aira, którego udział rynkowy od 2012 r. urósł do poziomu 28 proc. w 2017 r. i wyniesie ok. 31 proc. w 2018 r. Pozostałe linie lotnicze posiadają ok. 20 proc. udział w oferowaniu. Po połączeniu grupa Icelandaira będzie posiadać ok. 80 proc. udziału w oferowaniu, czyli tyle samo ile posiadała w 2012 r. - w momencie inauguracji WOW Aira. 

Na turystycznym boomie w Islandii skorzystały także inne linie lotnicze, których liczba wzrosła od 2012 r. Z europejskich przewoźników na lotnisku pojawiło się m.in. Air Baltic, British Airways, Edelweiss, Eurowings, Finnair, Germania, Iberia Express, Luxair, Vueling oraz Wizz Air. Z amerykańskich linii doszły American Airlines i United oraz kanadyjska Air Canada. W 2017 r. średnie wypełnienie samolotów wynosiło 82,8 proc., czyli było o prawie 7 proc. wyższe niż w 2012 r. 

Przybyło turystów

Od 2012 r. Islandia dość szybko stała się mekką turystów. Liczba zagranicznych turystów rosła z roku na rok: 2013 r. - 807 tys. osób, 2014 r. - 997 tys. osób, 2015 r. - 1,3 mln osób, 2016 r. - 1,8 mln osób, 2017 r. - 2,2 mln osób. Średni roczny wzrost w latach 2012-2017 wyniósł 27 proc. Według prognoz wzrosty w kolejnych latach nie będą już tak imponujące. W 2018 r. liczba zagranicznych turystów ma się zwiększyć o 7 proc., natomiast rok później już tylko o 5 proc. 


Profil pasażera również się zmienił. W 2017 r. Islandczycy wciąż podróżują często, ale stanowili już tylko 20 proc. wszystkich pasażerów. Tyle samo procent należało do amerykańskich pasażerów - bardzo duży wzrost z 9 proc. w 2012 r.  11 proc. wszystkich pasażerów pochodziło z Wielkiej Brytanii, natomiast 6 proc. z Niemiec. Polacy stanowili 2 proc.

Tak jak w latach wcześniejszych, Islandię odwiedzają głównie ludzie młodzi w przedziale od 26 do 34 lat. 82 proc. z nich przyleciało na wyspę w celach wypoczynkowych, 10 proc. w celach służbowych, natomiast 8 proc. przy okazji spraw biznesowych i turystycznych. Pasażerowie przesiadający się stanowili 39 proc., natomiast bezpośredni - 61 proc. Są to podobne statystyki jak w 2012 r. W sezonie letnim 2018 r. w rozkładzie było dostępnych łącznie 106 kierunków. 

Zysk topnieje jak śnieg na Islandii 

Zakup WOW Aira przez Icelandair Group był niespodziewaną, ale logiczną i mądrą decyzją. Sytuacja finansowa obu linii w ostatnim czasie uległa znacznemu pogorszeniu. W 2017 r. marża Icelandaira spadła do 3,5 proc. z ponad 9 proc. w 2016 r. i prawie 12 proc. w 2015 r., kiedy to islandzka linia miała jedną z najwyższych marży wśród europejskich przewoźników. W pierwszych 9 miesiącach zysk netto Icelandaira spadł z poziomu ponad 77 mln dolarów do zaledwie 1,8 mln dolarów. 


Na gorsze wyniki finansowe niebagatelny wpływ miał wzrost cen paliwa lotniczego oraz duża konkurencję ze strony innych przewoźników. Flota przewoźnika składa się głównie z nieekonomicznych boeingów 757 oraz 767, co jest częściowo równoważone, że są własnością przedsiębiorstwa i nie musi ono płacić drogich rat leasingowych. Poza tym współczynnik wypełnienia pokładowego spadł o 2,3 pp. do 81,2 proc. 

Wyniki finansowe WOW Aira również nie napawają optymizmem. Linia, która rozwijała się w imponującym tempie i ciągle otwierała nowe trasy odnotowała 13,5 mln straty w 2017 r. Rok wcześniej przewoźnik wypracował zysk na poziomie 30 mln dolarów, mimo przychodów niższych o 58 proc. Obecny rok przewoźnik również planuje zakończyć ze stratą. W 2019 r. linia zamierza osiągnąć niewielki zysk. 


Pogarszające się wyniki finansowe to tylko jedna strona medalu. Z drugiej strony wzrosty liczby pasażerów oraz zagranicznych turystów w przyszłych latach nie będą już tak imponujące jak teraz. Przepustowość lotniska w Keflaviku i dostępność oferty noclegowej w kraju również jest na wyczerpaniu. Dodatkowo Islandia rozważa wprowadzenie ograniczeń ruchu turystycznego ze względu na ryzyko zniszczenia unikalnych właściwości wyspy.  

Sojusz, i co dalej? 

Współpraca między przewoźnikami da im szansę na skoordynowane zarządzanie siatką połączeń. I chociaż obie linie będą funkcjonować jako oddzielne marki to połączenia będą rozwijane w bardziej racjonalny i segmentowy sposób. Oprócz tego przewoźnicy będą mieli możliwość redukcji kosztów dzięki scentralizowaniu niektórych działów i wydatków kapitałowych. 


Dość znaczną różnicą między liniami jest flota. WOW Air korzysta z samolotów produkcji Airbusa o średniej wieku 3,5 lat, natomiast Icelandair wykorzystuje Boeingi o średniej wieku ponad 21 lat. Wspólne planowanie zamówień flotowych da grupie możliwość większej negocjacji cen z producentami. Prawdopodobnie w dłuższej perspektywie czasowej linie będą podejmować kroki w kierunku ujednolicenia floty samolotów. 

Współpraca Icelandaira i WOW Aira będzie satysfakcjonująca dla obu linii. Narodowy przewoźnik Islandii przestanie cierpieć przez konkurencję ze strony lowcosta i będzie mógł się skupić na odbudowie swojej rentowności. Natomiast WOW Air otrzyma warunki i wsparcie finansowe do dalszego rozwoju. 


Poza tym ich kooperacja to największa szansa na przetrwanie w obliczu rosnących cen ropy, malejącego popytu i konkurencji ze strony zagranicznych przewoźników. Czy w przyszłości Icelandair i WOW Air staną się jedną linią lotniczą? Jest to niewykluczone, jeśli przewoźnicy będą rozwijać swój produkt w tym samym kierunku. Oczywiście nim to się stanie minie kilka lat, chyba że sytuacja przewoźników pogorszy się na tyle, że niezbędne stanie się szybkie ujednolicenie. 

fot. Eduard Marmet (Wikipedia), Icelandair, Keflavik Airport, WOW Air




gość_9d3cb - Profil
gość_9d3cb
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie