Felieton: Pat w Modlinie szkodzi Polsce

Dominik Sipiński - Profil Dominik Sipiński
10 listopada 2017 15:30
21 komentarzy
W rozwoju biznesowym Modlina popełniono błędy, ale mądra rozbudowa tego portu wraz z niezbędnymi zmianami cennika to wciąż najkorzystniejsza opcja rozwoju przepustowości lotniczej aglomeracji warszawskiej, a tym samym rozwoju gospodarczego Polski.
Reklama

W szeroko rozumianej aglomeracji warszawskiej potrzebna jest rozbudowa infrastruktury lotniczej i zwiększenie jej przepustowości, niezależnie od tego czy i kiedy powstanie Centralny Port Komunikacyjny. Bez tego będziemy tracić ruch i korzyści gospodarcze. Przełamanie politycznego obstrukcjonizmu i rozbudowa Modlina to jedyne biznesowo racjonalne rozwiązanie, na którym skorzystają pasażerowie, przewoźnicy, mieszkańcy, LOT i PPL.

Zarządzający Lotniskiem Chopina PPL zdaje się jednak tego nie rozumieć i blokuje rozbudowę Modlina. Argumenty, które podnosi dyrektor Mariusz Szpikowski są sensowne i prawdziwe - jednak jednym wyjściem z tej sytuacji jest nie blokowanie jakichkolwiek zmian w Modlinie, lecz jego mądra rozbudowa połączona ze zmianą cennika opłat lotniskowych.

Inne wyjścia są pozbawione sensu. Pisałem o tym w felietonie tydzień temu, co - zgodnie z oczekiwaniami - spowodowało lawinę komentarzy o tym, jak bardzo nierentowny jest Modlin i jak wielkim, motywowanym politycznie marnotrawstwem było uruchomienie tego portu lotniczego.


To prawda, że z perspektywy 2017 r. widać, że lotnisko na własne życzenie wpadło w pułapkę uzależnienia od Ryanaira, który teraz wykorzystuje niemal całą dostępną przepustowość portu i w efekcie może skutecznie zniechęcać do przenosin innych przewoźników. Spartaczona budowa pasa, spóźniona instalacja ILS-a i odroczona budowa linii kolejowej pod terminal - to wszystko karygodne błędy, które mocno zaszkodziły lotnisku i jego wizerunkowi. Połączenie cennika ustawionego pod Ryanaira, konieczności spłaty obligacji i braku dywersyfikacji przewoźników powoduje, że port jest na niewielkim finansowym minusie (od początku działalności stracił łącznie prawie 100 mln zł netto), choć przy prawie 3 mln pasażerów rocznie powinien zarabiać.

To też prawda, że wymagająca jednomyślności umowa spółki między czterema akcjonariuszami osadzonymi w różnych środowiskach politycznych i z rozbieżnymi interesami jest skrajnie nieefektywna i umożliwia hamowanie decyzji z partykularnych powodów.

Ale biorąc pod uwagę realne potrzeby oraz dostępne możliwości, rozbudowa Modlina jest nadal zdecydowanie najlepszym wyjściem.

Najpoważniej rozważaną alternatywę, czyli rozbudowę Radomia, mogą popierać zaślepieni lokalnym patriotyzmem radomianie bez wielkiego pojęcia o branży lotniczej. Mogą za nią lobbować politycy nierozróżniający zapewne samolotu od śmigłowca, których głównym celem jest zbudowanie kapitału politycznego w Radomiu i na Mazowszu, a nie efektywne wydanie środków publicznych.

Ale nie sądzę, aby ktokolwiek znający branżę lotniczą i obiektywnie oceniający sytuację opowiedział się za rozbudową Radomia do roli portu lotniczego obsługującego Warszawę (co nie znaczy, że nie należy go zmodernizować na potrzeby lokalne).

Modlin jest wyjściem lepszym pod każdym względem. Przede wszystkim, to lotnisko już działa, jest znane pasażerom i liniom lotniczym, ma doświadczenie operacyjne, służby techniczne i rozbudowaną bazę lotnictwa ogólnego. Nawet jeśli pasażerowie narzekają na ten port, to stał się już ono symbolem tanich lotów. Trudno wycenić ten kapitał, ale stanowi on gigantyczną przewagę nad Radomiem, w którym nie ma prawie żadnej infrastruktury, a dla większości pasażerów jest jedynie synonimem daleko położonego portu bez ruchu.


Pasażerowie linii czarterowych czy niskokosztowych na pewno prędzej wybiorą znany im, nawet jeśli nielubiany, Modlin, niż Radom, bo Polacy liczą już koszty, komfort i czas dojazdu. Tym bardziej, że Modlin obsługuje także dużą część pozbawionej własnego liczącego się lotniska Polski Północno-Wschodniej. Obszar oddziaływania Radomia nakłada się natomiast na strefę obsługiwaną przez lotniska w Lublinie, Krakowie, Katowicach i Łodzi.

Dojazd do Modlina to jego kolejna wielka przewaga. Brak bezpośredniego połączenia kolejowego to jeden z licznych błędów przeszłości, ale prace przygotowawcze do jego budowy trwają, a inwestycja wpisana jest do regionalnego programu operacyjnego i niemal na pewno powstanie do 2022 r. Zresztą już teraz bardzo uciążliwy dla pasażerów łączony dojazd kolejowo-autobusowy z Warszawy do Radomia trwa krócej niż będzie się jechało pociągiem z Warszawy do Radomia po zakończeniu remontu linii kolejowej w 2021 r. Modlin można łatwiej wpiąć w sieć połączeń aglomeracyjnych i dalekobieżnych, a także połączyć z Lotniskiem Chopina.

Krytycy Modlina zwracają uwagę na rzekomo fatalny stan infrastruktury. Faktycznie, potrzebny jest pilny remont fragmentów dróg kołowania, a w perspektywie kilku lat - pasa startowego (można zbudować nowy lub wyremontować istniejący). Trzeba także powiększyć terminal i płytę postojową. Ale w Radomiu trzeba by zrobić jeszcze więcej i wydać w tym celu więcej, nie mówiąc o konieczności dogadania się z wojskiem.

Co więcej, Modlin daje nadzieje na zwrot z inwestycji. Rozbudowa terminala nie spowoduje znacznego wzrostu kosztów portu lotniczego, natomiast może umożliwić pozyskanie drugiej i kolejnych linii. Nawet jeśli otrzymają one niższe opłaty lotniskowe, ba!, nawet jeśli płaciłyby tyle, co Ryanair, to powinno to wystarczyć do zapewnienia lotnisku trwałej rentowności (m.in. ze względu na wzrost przychodów z usług pozalotniczych). Na niewysokim poziomie, bo lotniska dla low-costów mają bardzo niskie marże, ale to znów olbrzymia przewaga nad Radomiem, który musiałby obsługiwać pewnie co najmniej 3 mln pasażerów więcej niż dziś, aby być na plusie. Rozumieją to zresztą banki, które są gotowe pożyczyć pieniądze na rozbudowę Modlina - przecież nie z dobrego serca, ale licząc na ich spłatę razem z odsetkami.


Rozbudowa Modlina jest też w interesie LOT-u i Wizz Aira, bo jeśli ona nie nastąpi, to Ryanair nie pójdzie do Radomia, tylko wepchnie się na Lotnisko Chopina. I nieważne, że będzie na tym tracił - irlandzki przewoźnik jest w stanie przez kilka lat dumpingować inne linie tylko po to, by osłabić ich pozycję rynkową. W interesie obydwu największych przewoźników na Lotnisku Chopina powinno być to, aby Ryanair został w Modlinie, bo to wielka marketingowa przewaga.

Modlin może, a nawet powinien pełnić też funkcję niskokosztowego lotniska dla Warszawy po otwarciu CPK. Radom byłby tylko rozwiązaniem przejściowym. Zresztą przecież Modlina nikt nie zamknie - nie mówimy o przeniesieniu tego ruchu do Radomia, tylko w praktyce budowie trzeciego lotniska dla stolicy. A w świetle planowanej budowy CPK, równoczesne prowadzenie takich inwestycji to coś, na co nie porywałyby się znacznie bogatsze kraje.

Dla pasażerów brak rozbudowy Modlina oznacza albo ograniczenie oferty lotów, albo wzrost ich cen. Nawet jeśli część inwestycji byłaby finansowana z środków publicznych, to przecież radomska alternatywa - też. I to w Modlinie jest szansa na zwrot tych wydatków, wszędzie indziej niewielka.

Stoimy więc przed wyborem doinwestowania Modlina, które da lotnisku szansę rozwoju, pozyskania kolejnych linii i uzyskania niewielkiego, ale stabilnego poziomu rentowności, albo wydania prawdopodobnie większych sum na rozbudowę Radomia. Inwestycje w Modlinie były prowadzone źle, a strategia rozwoju lotniska krótkowzroczna. Ale możemy albo naprawić te błędy i mieć sensowne, niskokosztowe lotnisko dla Warszawy i Polski północno-wschodniej, albo powielić je, zmarnować jeszcze więcej pieniędzy na Radom i mieć dwa suboptymalne porty.

To wymaga elastyczności i rozsądku od PPL-u oraz samorządu województwa, ale porozumienie co do rozbudowy Modlina to decyzja nie pro-modlińska, pro-warszawska czy pro-ryanairowa. To decyzja pro-polska.

fot. Tomasz Śniedziewski, Dominik Sipinski, Jacek Chlebowski
Reklama

Ostatnie komentarze

 - Profil gość
gość_826be 2017-11-20 09:02   
gość_826be - Profil gość_826be
A ja mam pytanie po co udziały Agencji Mienia Wojskowego, PPL nie może ich przejąć? A za rok wybory samorządowe i układ polityczny może się zmienić. I Nowy Dwór ma 4 % i liberum veto.
malin 2017-11-13 11:52   
malin - Profil malin
Artykuł bardzo dobry, przedstawia alternatywę (albo nicnierobienie, albo robienie w Radomiu które kosztować będzie pewnie tyle samo, a efekt może być mizerny).
Niestety polityka przesłania decyzję, ktoś chce zaszkodzić PSL (Struzik) a promować swoich wyborców z Radomia obiecując im wspaniały port lotniczy za pieniądze budżetowe w miejscu które do tej pory nie zadziałało jako lotnisko.
gość_c5002 2017-11-12 08:47   
gość_c5002 - Profil gość_c5002
lysypiotr76- Możliwe że to sposób na PPL. Ale czy polskie sądy są jeszcze niezależne i wydadzą wyrok bez nacisków z góry? Powoli śmiem wątpić.
 - Profil gość
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama