Opinia: Wielostronne szachy w aglomeracji warszawskiej

Marek Serafin - Profil Marek Serafin
21 listopada 2022 10:14
2 komentarze
Prawdopodobny powrót Ryanaira na Lotnisko Chopina to wydarzenie o ogromnym znaczeniu dla całego systemu transportowego obsługującego aglomerację warszawską i okolice. Warto zastanowić się nad jego rynkowym i biznesowym tłem oraz konsekwencjami.
Reklama

Dużą sensacją była niedawna informacja, że Ryanair uzyskał w sezonie Lato 2023 sloty na Lotnisku Chopina, które umożliwią mu operacje na 23 trasach i oferowanie nieco ponad 300 tysięcy foteli. To 12 proc. liczby foteli, które FR oferował z/do Modlina w sezonie Lato 2022.

Od razu zaczęły się spekulacje, co do prawdziwych intencji irlandzkiej linii. Media przypuszczają, że może to być element gry z portem w Modlinie, z którym Ryanair prowadzi negocjacje dotyczące nowej umowy handlowej. Obecna wygasa od jesieni przyszłego roku, a według informacji podawanych przez FR, rozmowy są w impasie, gdyż port nie zgadza się na ogromne zniżki wolumenowe, które, najprawdopodobniej, powodowałyby jego dalsze straty finansowe. Sytuacja jest wyjątkowo skomplikowana, gdyż w obecnej grze dotyczącej układu siatek połączeń z lotnisk obsługujących aglomerację warszawską bierze udział wielu graczy, a niektóre istotne czynniki brane przez niektórych z nich pod uwagę dotyczą odległej przyszłości. Chodzi tu oczywiście o CPK.

Spróbujmy oddzielić fakty i dane rynkowe od strategii i taktyki poszczególnych graczy od prób ustalenia, a właściwie odgadnięcia ich intencji.


Przepustowość Lotniska Chopina i Modlina

Lotnisko Chopina
Od wielu lat już wiemy, że przepustowość lotniska Chopina mogłaby być zdecydowanie zwiększona i zbliżyć się do 30 mln pasażerów. Chodzi tu o niezbędne inwestycje infrastrukturalne, które, między innymi, zwiększą godzinowe ograniczenia liczby odlotów i przylotów. Bardzo prawdopodobna jest również możliwość podniesienia dobowego limitu rejsów, gdyż obecny został ustalony wiele lat temu, gdy przewoźnicy wykorzystywali samoloty zdecydowanie bardziej hałaśliwe. Jednak nowe inwestycje wstrzymano, a wniosek o nową decyzję środowiskową jest w zamrażarce.


Jedyne wytłumaczenie takiej strategii to chęć pokazania, że CPK jest super pilnie potrzebne, wręcz konieczne. Warto zwrócić uwagę, że przewoźnik, który powinien być zdecydowanym orędownikiem szybkiego zwiększenia przepustowości WAW – LOT milczy. I dodatkowo podejmuje niezbyt racjonalne działania, aby znaleźć inne rozwiązania. Chodzi o pomysł z drugim hubem w Budapeszcie oraz uruchomienie operacji z Radomia.

Modlin
Tu możliwość kilkukrotnego zwiększenia przepustowości poprzez nowe inwestycje infrastrukturalne, jest blokowana przez PPL. Kilka lat temu jego ówczesny szef otwarcie oświadczył, że port znajdzie się w strefie śmierci CPK, a inaczej rzecz ujmując będzie niepożądaną konkurencja dla nowego lotniska. Stąd pomysł z lotniskiem w Radomiu. Oficjalna wersja uzasadnienia blokowania możliwości zwiększenia przepustowości WMI była inna – straty finansowe wynikające z super dużych zniżek wolumenowych dla właściwie jedynego użytkownika – Ryanaira.


Teraz, gdy zbliżamy się do momentu wygaśnięcia obecnej umowa Modlina z FR, PPL przedstawia inne stanowisko – port ma pokazać, że dzięki nowej umowie wyjdzie na finansową prostą, a wtedy pewnie się zgodzi. Tylko, że bez większej przepustowości Modlin jest na łasce Ryanaira bo dla innych przewoźników po prostu nie ma miejsca. Czy jest szansa na to, że PPL, a tak naprawdę decydenci zmienią stanowisko w sytuacji, gdy FR, najprawdopodobniej, pojawi się na Lotnisku Chopina? Nie odważymy się snuć przypuszczeń, w sytuacji, gdy zupełnie inne czynniki niż optymalizacja infrastruktury obsługującej aglomerację ma znaczenie decydujące. A warto też dodać, że jest już zupełnie oczywiste, że przez najbliższe wiele lata straty portu radomskiego będą nieporównywanie większe niż kiedykolwiek Modlina.

Rynek warszawski

Modlin i FR osiągnęli już poziom przewozów sprzed pandemii. W przyszłym roku nie jest możliwe istotne zwiększenia oferowania z tego portu. Nie mogą też, na większą skalę, pojawić się tam ponownie linie czarterowe. W sytuacji, gdy rynek ultra tanich i tanich przewozów rośnie w Polsce wyjątkowo szybko, znacznie szybciej niż linii sieciowych, to oferowanie nowych połączeń z Lotniska Chopina jest dla Ryanaira logicznym, uzasadnionym posunięciem. Tym bardziej, że Wizz Air dość ostrożnie zwiększał tam swoją ofertę, a w Lecie 2023 planuje wręcz jej ograniczenie o 10 proc. Uważamy, że decyzja FR o zgłoszeniu nowych rejsów z WAW nie służy tylko swoistej grze z portem w Modlinie, ale jest, przede wszystkim, elementem ogólnej strategii linii w Polsce. Walce o maksymalne zwiększenie udziałów w rynku, kosztem, przede wszystkim, W6, a przy okazji i LOT-u. Zauważmy też, że od wielu lat, w całej Europie Ryanair radykalnie zmienił swoją strategię. Wchodził kolejno na główne lotniska europejskie poczynając od Barcelony. Było bardzo niewiele wyjątków, główne to oczywiste Heathrow i mniej oczywisty Charles de Gaulle. Irlandzka linia przekonała się, że operując na najbardziej atrakcyjne lotniska uruchamia nowy, ze swojego punktu widzenia, popyt. Obsługuje pasażerów, którzy bardzo niechętnie korzystali z portów bardzo odległych od centrów miast i skłonni są zapłacić wyższą cenę za lepiej położone, o wyższym standardzie lotnisko. I trzeba stwierdzić bardzo mocno i wyraźnie, dalsze blokowanie możliwości zwiększenia przepustowości WMI zdecydowanie zachęci, wręcz zmusi Ryanair do rozbudowywania swojej oferty w WAW. A, ci, którzy myślą, że FR tylko gra, muszą porzucić złudzenia. Przewoźnik zaczyna, stopniowo, sprzedaż oferty letniej, a jego negocjacje z portem w Modlinie tak szybko nie skończą się. Nawet, gdyby z jakiś powodów ostatecznie zdecydował się ograniczyć swoją ofertę lub nawet z niej, na zbliżający się sezon, zrezygnować to będzie to tylko kwestią czasu, gdy rozwinie swoją ofertę poprzez dodanie do niej nowego lotniska warszawskiego. A im mniejsze będzie miał możliwości w Modlinie tym radykalniej zwiększy oferowanie na Okęciu.


A Wizz Air? Z wielu punktów widzenia korzystne byłoby dla rynku i systemu przewozowego pojawienie się linii w Modlinie. Takie były przecież plany i intencje, gdy podejmowano decyzje o budowie nowego portu. Miał on służyć przewoźnikom tanim i czarterowym, aby odciążyć WAW. I powrót do tej strategii jest absolutnie konieczny. Jak pisaliśmy już wielokrotnie, z długimi uzasadnieniami, pomysł z portem Radomiu, jako swoistym substytutem Modlina, to totalny niewypał. Kilka lat temu łudzono się, że poprzez administracyjny podział ruchu zmusi się niektóre linie rozkładowe do przenosin z WAW do RDO. Od dawna już wiadomo, że to mrzonki. A póki co, to tani przewoźnicy (FR) przenoszą się do WAW, a nie wynoszą się z głównego lotniska do Radomia. Niestety w okresie wychodzenia z kryzysu pandemicznego W6 stosuje na rynku polskim strategię unikania konfrontacji z bardzo agresywnym konkurentem. Dodatkowo obowiązujący obecnie w Modlin system opłat zniechęca linię do kontrataku w aglomeracji warszawskiej, poprzez pojawienie się w tym tanim porcie. Jednak jest wciąż bardzo prawdopodobne, że węgierska linia zacznie zmieniać swoją strategię w Polsce. To przecież jej zdecydowanie najważniejszy rynek w całym regionie. Jeżeli chce optymalnie wykorzystać te setki nowych zamówionych samolotów to w Polsce nie może się ciągle cofać. A ma poważne atuty. Jeden to najnowocześniejsze i najekonomiczniejsze samoloty – A321neo i A321XLR oraz daleko położone rynki poza europejskie, takie, jak rejon Zatoki Perskiej i Azja Środkowa. Jednak powtórzmy – konieczne jest zdecydowane zwiększenie przepustowości Modlina oraz bardzo przyjazny dla nowych linii cennik.


Gdy mówimy o kilkuletnim horyzoncie czasowym to decydenci rządowi i lotniskowi powinni dążyć do sytuacji, gdy podział połączeń i ruchu pomiędzy WAW i WMI będzie zdecydowanie bardziej sensowny od obecnego. A przy okazji Modlin, będąc tak atrakcyjnie położonym portem, przestanie być deficytowy. Bliskość Warszawy i perspektywa dalszej poprawy systemu komunikacyjnego portu z centrum miasta to istotne argumenty w dyskusjach z Ryanairem. Plus oczywiście kwitnący rynek ruchu najbardziej wrażliwego cenowo. Mówiąc najprościej, Ryanair nie może straszyć WMI, że poprzez drastyczne ograniczenie swojej oferty zmniejszy liczbę pasażerów w porcie, gdyż na jego miejsce pojawią się konkurenci. A poza tym przewoźnik potrzebuje kilku milionów foteli z Modlina, bo w WAW po prostu się nie zmieści. Jego plany to niewątpliwie oferowanie na poziomie co najmniej 5 milionów miejsc. W WAW nie będzie mógł obsłużyć nawet połowy z nich. I zauważmy - przyznanie FR tylko ułamka liczby slotów, o które poprosił, wzmacnia pozycję negocjacyjną Modlina. Unaoczniło, że port Chopina nie może być dla niego alternatywą, a jedynie uzupełnieniem oferty.


Dobrze wiemy, że ogromny wpływ na strategię rozwoju warszawskiego i polskiego systemu transportu lotniczego ma LOT. Decydenci rządowi bardzo uważnie go słuchają. Może więc polska linia, po ostatniej decyzji Ryanaira, zacznie się kierować swoim najlepiej pojętym interesem i przynajmniej zamrozi marzenia o potędze, do których realizacji konieczna jest pilna budowa CPK. W tej chwili tak wiele ważnych wątków idzie zupełnie w złą stronę. Ryanair wraca do WAW i szczególnie przy dalszym blokowaniu przepustowości WMI, będzie rozbudowywał tam ofertę. Tymczasem polska linia potrzebuje znaczącego udziału w przewozach ultra taniego ruchu z i do aglomeracji warszawskiej. Tylko tak dobrze wykorzysta rosnącą flotę swoich największych samolotów wąskokadłubowych - B737. Pamiętajmy też, że przedłużająca się wojna w Ukrainie istotnie zmniejsza możliwości przewozu ruchu tranzytowego. Widzi również, że nie ma żadnych szans na sensowne finansowo budowanie mini hubu w Budapeszcie, a jak by tego było mało, to jeszcze to nie tanie linie, ale LOT musi starać się tworzyć jakąkolwiek ofertę rozkładową z Radomia. Ofertę, która będzie bardzo głęboko nierentowna.

A gdzie w tej całej układance jest lotnisko w Radomiu? Rzeczywistość weryfikuje plany zwolenników tego trzeciego portu, który ma obsługiwać aglomerację warszawską. Żadna tania linia rozkładowa nie zgłosiła swoich rejsów. Wiadomo, że Ryanaira tam nie będzie. A Wizz Air? Nawet, jeżeli ostatecznie spróbuje operować w szczycie sezonu letniego do kilku miast to będzie walczył prawie o ten sam ruch, który próbują zachęcić do odlotów z Radomia linie czarterowe. PR lotniska jest godzien podziwu. Media zachłystują się liczbą kierunków wakacyjnych, które mają być obsługiwane w szczycie lata. Jednak, tak naprawdę nic nie jest przesądzone. Touroperatorzy testują rynek. Jeżeli popyt będzie, jak przypuszczamy, bardzo ograniczony, to radykalnie ograniczą swoje oferty.

Podsumowanie

Naszym zdaniem wnioski z obecnej sytuacji i trendów zmian na rynku są oczywiste. Konieczny jest powrót do pierwotnej strategii rozwoju infrastruktury lotniskowej obsługującej aglomerację warszawską. Modlin musi robić wszystko, aby maksymalnie zachęcać do latania tam linie tanie i czarterowe, ale najpierw musi mieć odpowiednią przepustowość. I coraz lepszy system komunikacji z Warszawą i znaczną częścią Polski Północno-Wschodniej i Wschodnie. Lotnisko Chopina powinno dążyć do stopniowego zmniejszania się udziału linii tanich i czarterowych w jego łącznym oferowaniu. Ale i tu większa przepustowość jest kluczowa. W przypadku obu portów konieczna jest też odpowiednia i skoordynowana polityka ustalania opłat lotniskowych.
Analizując plany i decyzje uczestników tej gry o rynek aglomeracji warszawskiej nie możemy zapominać o najważniejszej kwestii. O pasażerach. To oni najbardziej potrzebują większej przepustowości portu Chopina i modlińskiego i większej konkurencji. A próby zmuszenia części z nich do latania z Radomia są kosztowne i z góry skazane na klęskę.
Reklama

Ostatnie komentarze

jony 2022-11-23 21:43   
jony - Profil jony
Każdy artykuł tego piszącego w podtekście musi zawierać odniesienie do tego biednego Radomia. Jeszcze lotnisko nie ruszyło, ale wiadro pomyj wylewa przy każdej okazji. Aż szkoda podnosić jakiekolwiek kontr-argumenty. Jak zmuszę się do czytania tych wypocin odnoszę wrażenie, że piszący to taki swoisty piewca klęski RDO obciążony autorytetem i nieskończoną wiedzą o przyszłości. Tak, i w tym przypadku może warto poczekać, by ktoś kiedyś nie musiał zmieniać zdania,
lysypiotr76 2022-11-22 00:35   
lysypiotr76 - Profil lysypiotr76
Panie Marku. Zawsze z ciekawością czytam Pana analizy. Nie próbujmy nawet przypisywać lotniska w Radomiu do aglomeracji warszawskiej. To nie Londyn czy Paryż. Nawet jeśli w nazwie ,,wklejono'' w bezczelny sposób Warszawę. To tak jak Wizz Air wprowadzał w błąd pasażerów poprzez nazywanie lotniska w Katowicach mianem Krakowa. Nie idźmy tym samym nurtem , nie dajmy sobie wmówić rzeczywistości innej niż jest. Pozdrawiam.
 - Profil gość
Kup bilet Więcej
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama