KE i rząd włoski wciąż negocjują warunki uruchomienia linii ITA

Marek Serafin - Profil Marek Serafin
09 kwietnia 2021 09:00
KE żąda startu nowej linii ITA właściwie od zera. Strona włoska chciałaby, aby, chociaż w pewnym stopniu, miała miejsce kontynuacja starej Alitalii.
Reklama

Kryzys na rynku lotniczym, wynikający z pandemii wciąż dramatycznie się przedłuża. Jest właściwie pewne, że przynajmniej początek sezonu letniego będzie stracony. A druga jego połowa, w najlepszym przypadku, odnotuje bardzo duży spadek w porównaniu z rokiem 2019. Oznacza to, że przewoźnicy lotniczy wejdą w rok 2022 z ogromnymi stratami. Oczywiste jest to, że absolutnie kluczowe pytanie dotyczy tego, jak poradzą sobie finansowo.

Tani giganci, tacy, jak Ryanair i, w naszym regionie Wizz Air, mają wciąż ogromne rezerwy. Ryanair wykorzystuje nawet załamanie się popytu na nowe samoloty i niewątpliwe znaczne spadki cen, aby złożyć nowe zamówienia. W znacznie trudniejszej sytuacji jest znaczna część linii sieciowych. Niektóre z nich, takie, jak Lufthansa, czy British Airways, wykorzystują ogromne rezerwy i aktywa finansowe zawarte, przede wszystkim, w samolotach, do pozyskiwania nowych kredytów na wolnym rynku. Unikalne aktywa finansowe posiada British Airways w formie slotów na Heathrow. Natomiast już Air France najprawdopodobniej, będzie musiał korzystać z dodatkowej pomocy. Jednak wiele linii ma bardzo ograniczone rezerwy. Dla niektórych z nich coraz realniejsza wydaje się być inna droga, którą możemy nazwać włoską.

To scenariusz, według którego Alitalia, wiele lat temu, przeniosła swój brand, czyli najszerzej rozumiany wizerunek, zdecydowaną większość slotów, personelu i samolotów do nowej linii o tej samej nazwie. Z punktu widzenia rynku prawie nic się nie zmieniło. W obecnej sytuacji warto śledzić przebieg negocjacji rządu włoskiego z KE, co do sposobu, w jaki uruchomiona będzie nowa linia sieciowa. Czy i w jakim stopniu będzie następczynią Alitalii? Wyraźnie widać, że rozmowy przedłużają się i strony nie mogą uzgodnić niektórych kluczowych warunków. Wygląda na to, że strona włoska pogodziła się z koniecznością nadania linii nowej nazwy – ITA i ze znaczną redukcją floty do około 48 samolotów, czyli o ponad połowę. Natomiast, według nieoficjalnych informacji, głównym punktem spornym jest liczba slotów, które ITA odziedziczy po Alitalii, szczególnie na lotnisku Mediolan Linate. Ten port był, ze względu na bliskość do centrum, zdecydowanie preferowany przez ruch najwyżej płatny. A Alitalia miała tam około 50 proc. slotów. KE żąda, podobno, oddania aż prawie 70 proc. slotów.


Drugą, znacznie bardziej skomplikowaną kwestią jest, kontynuacja wizerunku Alitalii. Najwyraźniej strona włoska chciałaby, aby, chociaż w pewnym istotnym stopniu miała ona miejsce, pomimo zmiany nazwy. KE żąda startu właściwie od zera. Na przykład naboru personelu na wolnym rynku, a nie automatycznego przeniesienia jego części z Alitalii do ITA. Nie zgadza się na przeniesienie programu Frequent Flyer. Żąda też, aby działalność ITA ograniczała się do rynku lotniczego. Bez działalności handlingowej i maintenance. Najprawdopodobniej chodzi tu o te pola aktywności, na których linia lotnicza ma z natury zupełny lub prawie zupełny monopol.

Jak widać KE przyjmuje obecnie bardzo twarda linię. Stara się uniemożliwić rządom udzielanie nowej pomocy poprzez finansowanie startu nowej-starej linii, czyli przewoźnika z tym samym, lub prawie tym samym wizerunkiem, personelem, samolotami, slotami, ale bez starych zobowiązań. Ciekawe czy szefostwo LOT-u i polski rząd zastanawiali się, i nadal to czynią, nad wykorzystaniem dawnej włoskiej drogi? Możemy tylko spekulować, choć utworzenie spółki LOT Polish Airlines chyba by na to wskazywało. Teraz spółka ta ma się uaktywnić.

W każdym przypadku powinniśmy przyglądać się temu, w jaki sposób ITA zostanie uruchomiona, czyli jakie warunki ostatecznie KE i rząd włoski uzgodnią. Nie wiemy, jakie były wyniki finansowe LOT-u w roku 2020. Wiemy, natomiast, że znaczną część roku 2021 jest dla linii stracona. Że nie ma prawie zupełnie rezerw finansowych, a szybko zbliża się rok 2023, od którego będzie musiała spłacać ogromne kredyty.

Niestety pomimo tego, że linia jest linią państwową (czyli naszą) uzyskujemy szczątkowe informacje i brak jest jakiejkolwiek publicznej dyskusji, co do jej przyszłości. Dodatkowo bulwersujące jest to, że kontynuowane są plany budowy dla niej gigantycznego centrum przesiadkowego czyli CPK. Bo przecież nowa sieć kolejowa, której centrum jest ulokowane przy CPk, ma sens tylko wtedy, gdy z tego lotniska rozwijana jest ogromna siatka bezpośrednich połączeń lotniczych. Od wielu miesięcy LOT jest tylko cichym partnerem dla CPK, jednak nie zmienia to głównych założeń dla tego portu.
Reklama

Ostatnie komentarze

 - Profil gość
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama