Prawie 35 mln pasażerów w Polsce w 2016 r.

Dominik Sipiński - Profil Dominik Sipiński
17 stycznia 2017 09:00
10 komentarzy
Polskie lotniska odprawiły w 2016 r. o ok. 12,5 proc. więcej pasażerów niż rok wcześniej. Bariery 35 mln pasażerów rocznie nie udało się pokonać, ale zabrakło do niej niewiele. Wzrost napędziły dwa największe lotniska: Warszawa i Kraków.
Reklama

Statystyki za ubiegły rok - które Pasazer.com jak co roku jako pierwszy analizuje tak szczegółowo - są jeszcze niepełne, bo oficjalnych danych nie przedstawiły lotniska w Gdańsku, Modlinie i Szymanach. Na podstawie ruchu z poprzednich miesięcy można je jednak oszacować. Dzięki danym z OAG Schedules Analyser wiemy też, które linie generowały największe wzrosty.

Dane wskazują, że tempo wzrostu z 2015 r. zostało utrzymane na niemal niezmienionym poziomie. W 2015 r. ruch w Polsce zwiększył się o 12,3 proc. do 30,4 mln pasażerów; w ubiegłym roku dynamika sięgnęła ok. 12,5 proc., a ruch wyniósł ok. 34,1 mln pasażerów. Utrzymanie tempa wzrostu imponuje z uwagi na wyższą bazę i przekłada się na większy przyrost absolutny. W 2015 r. przybyło w Polsce niecałe 3,4 mln pasażerów, w 2016 r. było to już 3,7 mln.


Za wzrost odpowiadają przede wszystkim największe lotniska.

Warszawa rośnie dzięki LOT-owi

Lotnisko Chopina w Warszawie odprawiło w 2016 r. 12,84 mln pasażerów. To o 14,5 proc., czyli o 1,65 mln osób więcej niż rok temu. Oznacza to, że stołeczne lotnisko było odpowiedzialne za ok. 44,5 proc. przyrostu w zakończonym roku w Polsce.

Wzrost w Warszawie to przede wszystkim zasługa LOT-u. Dzięki zwiększeniu oferowania miejsc przez polskiego przewoźnika narodowego o niemal 22 proc. (w tym uruchomienie nowych tras dalekodystansowych do Tokio i Seulu) Lotnisko Chopina niemal na tacy dostało dwucyfrowy wzrost liczby pasażerów. Do tego doszły nowe trasy dalekodystansowe Air Canada Rouge do Toronto (latem) i Air China do Pekinu (od września), a także powrót Ryanaira z popularnymi połączeniami krajowymi. Swoje dołożył też Wizz Air, m.in. dzięki podstawieniu większych samolotów na obłożone trasy oraz uruchomieniu nowych połączeń. Oferta węgierskiej linii z Warszawy wzrosła o niemal 18 proc., choć i tak była ponadtrzykrotnie mniejsza niż oferta LOT-u.

Do wzrostu w Warszawie dołożyły się także Emirates i Qatar (dzięki podstawieniu większych samolotów ich oferta wzrosła odpowiednio 30,3 i aż 49,3 proc.) oraz Aerofłot, Lufthansa, Swiss, airberlin i KLM.

Kraków - Ryanair i wysyp linii tradycyjnych

Drugie z polskich lotnisk - Kraków - zanotowało jeszcze bardziej imponujący wzrost o 18 proc. do 4,99 mln pasażerów. Do progu 5 mln, którego żadne z polskich lotnisk regionalnych jeszcze nigdy nie osiągnęło, zabrakło jedynie niecałych 14 tys. pasażerów. To zaledwie jeden dzień operacji lotniczych.

Największy liczbowo wpływ na wzrost w Krakowie miał Ryanair, który zwiększył oferowanie o 13,4 proc., ale pozostałe linie notowały lepsze wyniki pod względem wzrostu procentowego. easyJet zwiększył liczbę miejsc o jedną czwartą, LOT - o 22 proc., a Lufthansa i Norwegian o ponad 10 proc. Mniejsze pod względem całkowitego udziału w rynku KLM, British Airways i Swiss zwiększyły ofertę odpowiednio o 224 proc., 126 proc. i 130 proc., a nowością w Krakowie był SAS. Niemal 80-proc. wzrost zanotował także Jet2.com, a 44-proc. wzrost - Finnair.

Gdańsk - Ryanair i LOT gonią Wizz Aira

Lotnisko w Gdańsku nadal nie podało oficjalnych statystyk, ale wiadomo, że przekroczyło próg 4 mln pasażerów. To oznacza wzrost o niecałe 9 proc. wobec poprzedniego roku.

Procentowo liderem wzrost był Finnair (oferowanie zwiększone o 57 proc.), choć pod względem wartości absolutnych przodował Ryanair (wzrost o 22,6 proc., czyli o 112 tys. miejsc wylotowych z Gdańska). Bardzo dobry wynik zanotował też LOT, który zwiększył ofertę z Gdańska o 21,6 proc., a SAS rozwijał się niewiele wolniej (o 19,3 proc.). Lider rynku, Wizz Air, miał zdecydowanie niższą dynamikę - zwiększył podaż miejsc tylko o 5,4 proc., choć z uwagi na skalę działalności oznaczało to aż 60 tys. miejsc.

Katowice i Wrocław - maruderzy w czołówce, cięcia LOT-u

Dwa lotniska w południowej części kraju jako jedyne spośród czołówki zanotowały jednocyfrowe wzrosty - odpowiednio o 4,9 proc. do 3,22 mln pasażerów w Katowicach i o 4,3 proc. do 2,42 mln we Wrocławiu.

W przypadku obydwu lotnisk jedyną w miarę szybko rosnącą linią był Wizz Air - w Katowicach zwiększył on ofertę o 7,6 proc., a we Wrocławiu - o 11,9 proc. Drugi z graczy niskokosztowych nie był tak skory do rozwoju w tych miastach. We Wrocławiu (gdzie jest wyraźnym liderem rynku) zwiększył ofertę o skromne 4,9 proc., a w Katowicach obciął 0,8 proc. podaży.

Ani Katowice, ani Wrocław nie skorzystały też na rozwoju LOT-u. Narodowy przewoźnik zmniejszył ofertę z tych miast odpowiednio o 18,2 proc. i o 1,7 proc. Tylko nieznacznie w stosunku do 2015 r. ofertę zwiększyła Lufthansa.

Modlin - Ryanair nie zawodzi

Port lotniczy w Modlinie nie podał wciąż oficjalnych statystyk. Według naszych szacunków, odprawił w 2016 r. ok. 2,85 mln pasażerów, o ponad 11 proc. więcej niż rok temu. Samo lotnisko w komunikacie prasowym mówi o "niemal 3 mln pasażerów", ale by osiągnąć taki wynik, musiałoby w grudniu odprawić niemal dwa razy więcej pasażerów niż w listopadzie.

Za cały wzrost odpowiada Ryanair, jedyna linia regularnie latająca do i z Modlina - w 2016 r. zwiększyła ona ofertę o 6,6 proc.

Poznań - rosną prawie wszyscy

Wielkopolskie lotnisko zanotowało wzrost o 14 proc. do 1,71 mln odprawionych pasażerów. Na wynik częściowo wpłynął efekt kilkutygodniowego zamknięcia lotniska w 2015 r. w związku z remontem pasa startowego.

Ofertę do i z Poznania zwiększyli niemal wszyscy przewoźnicy. Najbardziej - lider rynku Wizz Air, który w 2016 r. zaproponował o ponad 70 tys. więcej miejsc wylotowych (31,6 proc.). Dwucyfrowe wzrosty podaży odnotowały też Ryanair i LOT, nieco wolniej rozwijała się Lufthansa, a spadek odnotował SAS.

Lublin liderem wzrostu w kraju

Spośród wszystkich funkcjonujących w 2015 r. lotnisk w Polsce najwyższy wzrost odnotował Lublin - aż o 42,5 proc. do 377,6 tys. pasażerów. Wynikało to przede wszystkim z efektu otworzenia bazy Wizz Aira, dzięki czemu oferta tego przewoźnika wzrosła aż o 58 proc. Ryanair także rozwijał się w Lublinie w imponującym tempie 34,6 proc.

Spośród małych lotnisk duży wzrost zanotował także Szczecin - o 13,4 proc. do 467,9 tys. pasażerów. Motorem napędowym dla portu w Goleniowie był rozwój oferty LOT-u aż o 53,2 proc. Na tym tle bardzo przyzwoite wzrosty oferty Wizz Aira (o 10,8 proc.) i Ryanaira (o 8,2 proc.) wypadają blado. Tak duży popyt na połączenie do stolicy uzasadnia planowany debiut Ryanaira na tej trasie.

Pozostałe lotniska w tej kategorii rozwijały się wolniej. Rzeszów zwiększył liczbę pasażerów o 3 proc. do 664 tys. (głównie dzięki ekspansji Ryanaira o 8,1 proc.), a Bydgoszcz zanotowała nawet spadek o 1 proc. do 337,6 tys. odprawionych osób. Słaby rezultat kujawsko-pomorskiego lotniska to efekt ograniczenia oferty Ryanaira o 1,9 proc. oraz braku przekierowań Wizz Aira z Gdańska. Nie pomogło nawet zwiększenie podaży miejsc przez Lufthansę o 49 proc.

Najgorzej wypada jednak - co stało się już tradycją - Łódź. Lotnisko w tym mieście odprawiło w 2016 r. 241,3 tys. pasażerów, czyli aż o 16,1 proc. mniej niż rok temu. Powodem było niemal całkowite załamanie rynku czarterów z tego miasta, wycofanie się Czech Airways oraz redukcja oferty Ryanaira o 12,3 proc. Wzrost podaży miejsc na pokładach samolotów Adria Airways o 14,1 proc. umożliwił jedynie minimalizację strat.

Walka liliputów

Wśród najmniejszych polskich lotnisk doszło w 2016 r. do ciekawych przetasowań. Nowo otwarty port lotniczy Olsztyn-Mazury już po roku działalności dał do zrozumienia, że ma ambicje na wyższą kategorię - odprawił 47,1 tys. pasażerów. Do takiego wyniku bardzo daleko Radomiowi i Babimostowi.

Jeśli zarządzający lubuskim lotniskiem liczyli jednak, że dzięki otwarciu portu w Radomiu awansują na przedostatnią pozycję w kraju, to musieli się rozczarować. Dzięki ofercie Sprint Aira Radom odprawił 9,7 tys. pasażerów (co stanowiło wzrost o prawie 1400 proc., ale to oczywiście absurdalna dana, bo w 2015 r. lotnisko de facto przez większość roku było puste). Babimost - jedynie 9,4 tys., o prawie 50 proc. mniej niż w 2015 r., kiedy statystyki podbiły przekierowania z Poznania.

Jaki będzie 2017 r.?

Po dwóch latach bardzo dużych wzrostów o ok. 12,5 proc. w tym roku - w ocenie Pasazer.com - należy spodziewać się spowolnienia tego trendu. Bez wątpienia polskie lotniska ponownie zwiększą liczbę pasażerów, ale wzrost będzie raczej jednocyfrowy. Rynek w Warszawie i Krakowie jest znacznie bardziej nasycony niż rok temu, a LOT, który w tym roku napędzał rynek, nieco spowolni rozwój z uwagi na ograniczenia flotowe.

Jednak nowe trasy dalekodystansowe LOT-u, rozwój Wizz Aira i Ryanaira oraz możliwe nowości z zagranicy powodują, że Warszawa ma szansę na zbliżenie się do progu 10 proc. wzrostu w tym roku. Kraków zapewne nieco spowolni, ale bez wysiłku powinien utrzymać zrównoważony wzrost na poziomie 3-5 proc.

Rynek w Katowicach w dużej mierze będzie zależał od rynku czarterowego. Szanse na dobry wynik ma Gdańsk, do którego loty zapowiedział KLM, a tempo rozwoju low-costów zapewne zostanie utrzymane. Trudniej przewidzieć statystyki lotniska w Modlinie - w ostatnich miesiącach roku tempo rozwoju tego portu nieco wyhamowało i zapewne w 2017 r. odnotuje on niewielki wzrost.

Prognozy dla mniejszych lotnisk są znacznie trudniejsze, bo zależą one w dużej mierze od ogłaszanych z niewielkim wyprzedzeniem decyzji linii niskokosztowych. Przy niskiej bazie nawet zmiana częstotliwości jednego lub dwóch połączeń może zachwiać statystyki.

Pasazer.com spodziewa się, że w 2017 r. polski rynek osiągnie dynamikę na poziomie ok. 7-8 proc., co przełoży się na 36,5-37 mln pasażerów odprawionych w tych dwunastu miesiącach.

grafiki Dominik Sipinski
Reklama

Ostatnie komentarze

 - Profil
Marcin14 2017-01-20 00:08   
Marcin14 - Profil Marcin14
Warto tu zwrócić uwagę na ważny fakt, że jeśli tak szybki wzrost się utrzyma, to w tym roku przekroczymy magiczną barierę jednego pasażera rocznie na jednego mieszkańca Polski. Nie oznacza to jeszcze, że każdy Polak podróżuje średnio samolotem raz na rok (do tego jeszcze bardzo, bardzo daleko), ale taki news zdecydowanie będzie miał symboliczne znaczenie na koniec 2017 roku.
gość_1c339 2017-01-19 23:20   
gość_1c339 - Profil gość_1c339
Żeby Balice mogły naprawdę się rozwijać trzeba przekonać wojskowych z lotniska w Balicach a dokładnie MON aby przenieśli ich w inne miejsce koło lotniska i wykupić od działkowiczów ogródki działkowe które znajdują się na południe od lotniska. Można by wtedy zbudować drugi pas startowy który leżałby między Morawicą i Cholerzynem. Mając dwa pasy Balice miałyby zapewniony rozwój na co najmniej 40 lat a nie na 10-15 lat z jednym pasem który w dodatku będzie tak położony że budowa drugiego pasa w przyszłości będzie nie możliwa. Ludzie w Morawicy też by na tym skorzystali bo by mieli mniej chałasu a pas mógłby spokojnie mieć 3,5-4 km. a nie z biedą 2800 metrów.
gość_bfd0b 2017-01-17 23:22   
gość_bfd0b - Profil gość_bfd0b
Akurat co do Krakowa i Warszawy jestem jakoś dziwnie spokojny, że wzrosty będą oscylowały w okolicach 10%:)
 - Profil
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama