×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Eurolot: Palcem po mapie



W połowie sierpnia pisaliśmy tak:

Większe obawy można mieć o nowe rejsy Eurolotu z Rzeszowa. W sukces rejsów do Szczecina i Wrocławia nieoficjalnie wątpią nawet na lotnisku.

Usłyszeliśmy wtedy od Eurolotu, że jesteśmy przesadnymi pesymistami, mamy zbyt krytyczne podejście i nie wspieramy rozwoju rynku lotów krajowych.

Cztery miesiące później, pół roku po uruchomieniu własnych lotów Eurolotu. Wszystkie połączenia linii z mniejszym lub większym sukcesem działają. Z wyjątkiem dwóch. Z Rzeszowa do Wrocławia i Szczecina.

A nie mówiliśmy?

Gdy prywatne firmy eksperymentują z nowymi trasami, nawet najbardziej nieuzasadnionymi, to ich sprawa i ich pieniądze. Ale od spółek państwowych, nie mających żadnego kapitału prywatnego, wymagać należy dokładniejszych analiz, ostrożniejszego szafowania budżetem i uzasadnionych ruchów biznesowych. Bo to już nasze pieniądze.

Rzeszów-Wrocław - gorsza połowa trasy

Pierwsze skończyło się prawie tak szybko jak ruszyło. Odbyły się tylko dwa rejsy. Eurolot przyznaje, że zainteresowanie połączeniem było bardzo słabe, ale tłumaczy się tym, że rejs miał być tylko jednym odcinkiem trasy z Wrocławia do Lwowa. 

Pytanie brzmi - po co uruchamiać połączenie, które nie rokuje dobrze, w oczekiwaniu na potrzebną zgodę na loty do Lwowa? Miałoby to może sens, gdyby w ten sposób budować bazę pasażerów na planowane rejsy na Ukrainę. Tylko że do dzisiaj ta trasa nie jest obsługiwana przez Eurolot. Choć w linii usłyszeliśmy, że to priorytet, kiedy do Lwowa poleci pierwszy samolot nie wiadomo, bo Eurolot nadal nie opublikował letniego rozkładu lotów.



A bez odcinka do Lwowa - a może lepiej Kijowa - loty pomiędzy Rzeszowem a Wrocławiem nie mają najmniejszego sensu. Choć miasta te są położone w sporej odległości, to większość dystansu da się przebyć autostradą. Rzadko kiedy przejazd samochodem trwa ponad 5 godzin, a w perspektywie skróci się do 4. Zysk z lotu - niemal zerowy, bo z odprawą, dojazdem na i z lotnisko podróż potrwa ponad 3 godziny. 

Zresztą pomysł na połączenie do Wrocławia był wątpliwy nawet według pracowników rzeszowskiego lotniska - oczywiście nieoficjalnie. 

Rzeszów-Szczecin - studenci, marynarze...  kosmici

Nie lepsze perspektywy miało zresztą połączenie z Podkarpacia do Szczecina. Tu jedynym argumentem mogła być odległość. Ani Szczecin, ani Rzeszów nie są dużymi ośrodkami biznesowymi czy przemysłowymi, mała jest między nimi wymiana ludzi. Tłumaczenie o studentach, którzy mogą wracać samolotem do domu nie przekonywało - pomijając nawet cenę, bo kilkunastu wystarczająco zamożnych studentów na tydzień z pewnością łatwo byłoby znaleźć. Tylko skąd wziąć rzeszowiaków w Szczecinie i vice versa, skoro żadne z tych miast nie jest wielkim centrum akademickim? Z danych GUS wynika, że w listopadzie 2011 r. w Szczecinie studiowało niecałe 57 tys. osób, a w Rzeszowie - 69 tys., co daje tym miastom odpowiednio dziewiąte i ósme miejsce w kraju.

Być może po prostu po wyborach skończyło się polityczne zapotrzebowanie na rozwój w Rzeszowie, choćby i na siłę? Z tego miasta pochodzi wszak wiceminister skarbu Zdzisław Gawlik, a nigdzie indziej w ogłaszaniu tras z takim rozgłosem nie brali udziału przedstawiciele rządu.



Skasowanie tej trasy na początku stycznia przeczy zapewnieniom Eurolotu. Linia jeszcze kilka tygodni temu przyznawała, że połączenie to wymaga więcej nakładów niż inne, ale kasować go - oficjalnie - nie zamierzała. Mimo tego, zdziwienie budzi raczej fakt, że Eurolot tak długo próbował latać pomiędzy Szczecinem i Rzeszowem niż to, że wreszcie się z tego pomysłu wycofał. Bo Jacek Balcer, rzecznik linii, sam przyznaje, że liczba pasażerów nie przekraczała dziesięciu na rejsie.

- Na innych lotniskach promocja przyciągnęła ludzi, ale nie w Rzeszowie. Trudno nam powiedzieć, z czego to wynika - mówi Balcer, cytowany przez "Gazetę Wyborczą Rzeszów". My odpowiadamy - z braku zapotrzebowania na taką trasę. 

Linijka zamiast zdrowego rozsądku

W Rzeszowie z niecierpliwością wyczekują za to rejsów do Gdańska. Trasa została już sprawdzona przez Jet Air i z pewnością miałaby większe szanse na sukces. Ale to możemy przewidywać tylko teoretycznie, bo Eurolot na razie tego nie sprawdza. 

- Wiecie, jak Eurolot analizuje nowe połączenia? - krąży już dowcip w branży. - Biorą samochód, jadą i sprawdzają, gdzie są największe korki na trasach wjazdowych do miast.

Żart oczywiście jest przesadzony. Ale niektóre trasy faktycznie sprawiają wrażenie, jakby zostały wytyczone w trakcie sesji z mapą Polski i linijką - "tu jest daleko, otwórzmy połączenie". 

Gdy, rozpoczynając nową działalność, zaczyna się od dużego sukcesu, jakim niewątpliwie były rejsy z Krakowa do Gdańska, łatwo popaść w przesadny optymizm. Czy to się właśnie stało z Eurolotem? Może nie do końca, ale wchodzenie na niewielki lotniczy rynek w Rzeszowie z połączeniami do Wrocławia - dobrze skomunikowanego drogowo - i Szczecina - jeszcze mniejszego lotniska - było przewidywalnym pudłem. By to wiedzieć, nie trzeba być genialnym analitykiem branży lotniczej.

Tymczasem Balcer w Wyborczej zapowiada: - Być może to połączenie ponownie się pojawi w letniej siatce.

Dominik Sipiński, Paweł Cybulak



gość_610cc - Profil
gość_610cc
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie