Emirates chcą latać z Barcelony do Meksyku
Emirates otrzymały niezbędne zezwolenia aby wykonywać loty z Dubaju do Meksyku z międzylądowaniem w Barcelonie. Tym samym pasażerowie ze stolicy Katalonii będą mogli odbyć lot do Ameryki Północnej korzystając z tzw. piątej wolności.
Reklama
Przewoźnik z Dubaju wielokrotnie deklarował chęć wprowadzenia do swojej siatki połączeń Meksyku. Bezpośrednie loty między tymi miastami były jednak niemożliwe, bynajmniej nie ze względu na odległość (ta jest krótsza od dystansu jaki pokonują samoloty latające na najdłuższej trasie lotniczej świata, czyli z Dohy do Auckland), a z uwagi na wysokość nad poziomem morza, na jakiej znajduje się Port Lotniczy im. Benito Juareza obsługujące jeden z największych ośrodków miejskich w krajach Ameryki Łacińskiej.
Uwzględniając restrykcje dotyczące startów i lądowań w wysoko położonych portach lotniczych (główne lotnisko Meksyku leży na wysokości ponad 2200 m n.p.m.), linia zmuszona była do wprowadzenia międzylądowania. Pierwotnie miało mieć ono miejsce w Zurychu - Emirates złożyły nawet wymagane dokumenty do szwajcarskiego Urzędu Lotnictwa Cywilnego - ale ostatecznie nie otrzymały niezbędnych zezwoleń.
Według doniesień hiszpańskich mediów, Emirates będą operowały do Meksyku z międzylądowaniem na lotnisku El Prat w Barcelonie. Między Dubajem a drugim co do wielkości miastem Hiszpanii odbywają się obecnie dwie rotacje dziennie.
Do tej pory Barcelona nie posiadała bezpośredniego połączenia do Meksyku.
fot. Emirates