Bliżej Świata: Ateny nie tylko antyczne

Dominik Sipiński - Profil Dominik Sipiński
23 lipca 2016 15:45
4 komentarze
W cieniu widocznego niemal z każdego miejsca w mieście Partenonu, Ateny zyskują w ostatnich latach zupełnie nowy klimat. Przez, a może dzięki kryzysowi, w stolicy Grecji mieszają się niezależna kultura, targi staroci, multikulturowość i wieki historii.
Reklama

Niewiele jest w Europie miejsc starszych i ważniejszych historycznie niż Ateny. Najstarsze źródła wspominające o tym mieście pochodzą sprzed ok. 3,5 tys. lat, ale powszechnie uważa się, że teren miasta był zamieszkany znacznie wcześniej.
Od ok. 150 lat Ateny powoli odzyskują swój blask, po tym, jak nieco przypadkiem stały się znów stolicą zjednoczonej i niepodległej Grecji - dziś to na pewno nie jest już tylko sterta starych ruin dla miłośników historii i sztuki. Choć przez kryzys nie brakuje też współczesnych ruin - nowoczesne, puste i zaniedbane budynki to widok powszechny nawet w ścisłym centrum. Mimo kryzysu, nie ma jednak co nastawiać się na niskie ceny. Ateny są bowiem zaskakująco drogie.


Ale Ateny to jednak kolebka kultury greckiej i tego wszystkiego, co dała ona światu - filozofii, polityki, urbanistyki i sportu. Nic więc dziwnego, że to przede wszystkim antyczne zabytki przyciągają podróżnych do stolicy Grecji.


Ale przede wszystkim to nie znaczy - jedynie. W trakcie kryzysu Ateny przeszły głęboką transformację i stały się miastem z rozbudowaną sceną kultury niezależnej i studenckiej. Anarchistyczna Exarcheia czy hipsterska dzielnica Metaxourghio stanowią świetną równowagę dla Akropolu. W ciągu zaledwie kilkunastu minut można dojechać z centrum Aten nad morze, a wieczorem nie można sobie odmówić wizyty w prawdziwej tawernie - a najlepiej, gdy zabierze nas tam mieszkaniec Aten. Dzięki programowi This Is My Athens my właśnie tak poznawaliśmy stolicę Grecji - oczyma Andreasa i Thanasisa.

Stare Ateny

Zacznijmy od podstaw. Ateny to miasto historyczne i czy się komuś to podoba, czy nie, zabytki kultury antycznej zobaczyć trzeba. A nawet warto.


Nawet osoby, które nie są zwolennikami zwiedzania ruin wśród tłumów turystów muszą docenić całe wzgórze Akropolu. Górujący na nim Partenon nie jest jedynym zabytkiem - na najwyższym wzniesieniu w Atenach ("akropol" to zresztą termin ogólny określający w starożytnej Grecji zabudowania na najwyższym wzniesieniu w mieście, nie tylko w Atenach) znajdują się jeszcze pozostałości kilku innych świątyń. Ich budowa rozpoczęła się w V w. p.n.e., a niektóre z rzeźb w Partenonie wykonał sam Fidiasz, najbardziej znany rzeźbiarz starożytnej Grecji.

Wspinaczka na Akropol zajmuje ok. pół godziny i trzeba liczyć się z tym, że przy wejściu oraz na schodach będzie bardzo tłoczno. Bilety kosztują 12 euro (ok. 50 zł). Jednak po przejściu przez Propylejon, czyli bramę wejściową na wzgórze akropolskie, tłum się rozrzedza. Cześć osób podziwia Partenon, inne wolą obejrzeć zachowane szczegóły innych świątyń - Erechtejonu czy świątyni Ateny Nike.


Dzięki temu jest szansa na chwilę spokoju i zadumy nad tym, że po tych samych kamieniach, po których dziś chodzą tysiące turystów, 2,5 tys. lat temu spacerowali Perykles, Sokrates, Platon i Arystoteles. Co prawda ateński Akropol został poważnie zniszczony w 1647 r. - służył wtedy okupującym Ateny Turkom za magazyn prochu i został zbombardowany przez flotę wenecką - ale najważniejsze elementy konstrukcji nie zostały utracone. Wiele świątyń - w tym sam Partenon - jest obecnie skrupulatnie restaurowanych.


Wznoszący się 90 metrów ponad poziomem miasta Akropol to też świetny punkt obserwacyjny. Ze starożytnych murów doskonale widać niemal całe Ateny - rozciągające się od Zatoki Sarońskiej na południu po północne przedmieścia przytulone do zbocza góry Parnithia.


Ciekawostki związane z Akropolem nie kończą się na samym wzgórzu. Warty uwagi jest wyrzeźbiony w południowym zboczu wzgórza teatr Dionizosa. Był to pierwszy w historii kamienny teatr, a widownia mogła pomieścić niebotyczną na tamte czasy liczbę 17 tys. widzów. W teatrze odbywały się doroczne dionizja - kilkudniowa celebracja wina i radości życia, z których słynęły Ateny.

Więcej o historii Akropolu i całych Aten można dowiedzieć w nowym muzeum Akropolu, znajdującym się przy południowym wejściu na wzgórze. Poza ciekawą, interaktywną wystawą, obiekt oferuje też restaurację ze świetnym widokiem na wzgórze.


Ale antyczne Ateny to nie tylko sam Akropol. Spacer wokół wzgórza, m.in. deptakami Dionizego Aeropagity (według legend pierwszego Greka, którego apostoł Paweł przekonał do chrześcijaństwa), Apostoła Pawła i Adrianou daje szansę zobaczenia dziesiątek innych klasycznych budowli.

Wyróżnia się wśród nich świątynia Hefajstosa - jedna z najlepiej zachowanych świątyń starożytnej Grecji. Położona na zachód od Akropolu wygląda dziś niemal tak samo jak w V w. p.n.e. - ma dach, rzeźby i szczegółowe zdobienia.


Nieco na północ położona jest dzielnica Kerameikos. W czasach antycznych swoje pracownie mieli tutaj garncarze, a nazwa dzielnicy jest źródłem słowa "ceramika". Jednak Kerameikos bardziej znane jest z cmentarza - to największa, najstarsza i najważniejsza ateńska nekropolia. Pochowani są tu m.in. Perykles, jeden z najbardziej znanych przywódców Aten, i Klejstenes, jego poprzednik, który jako pierwszy wprowadził w mieście ograniczoną demokrację.


Kierując się na wschód wzdłuż północnego zbocza Akropolu mijamy po kolei dwie agory, czyli miejsca publicznych zebrań. Pierwsza jest grecka, znacznie większa i nieco barbarzyńsko przecięta biegnącą na powierzchni linią metra (najstarszą, która też jest już niemal antyczna - pochodzi z końca XIX w.). Nad przestrzenią agory dominuje stoa Attalosa, zrekonstruowany w połowie XX w. antyczny "spacerownik". To miejsce istotne również w historii Polski - to tu w 2003 r. podpisany został traktat akcesyjny o przystąpieniu m.in. Polski do Unii Europejskiej.


Nieco na wschód położona jest agora rzymska (forum) - znacznie mniejsza i gorzej zachowana. Idąc na wschód w końcu docieramy do triumfalnego łuku Hadriana. Choć nie pozostało z niego wiele, to i tak jeden ze stosunkowo niewielu zabytków z czasów rzymskiej okupacji Aten.


Tuż obok znajdują się ruiny świątyni Zeusa Olimpijskiego. Choć mniej znana od Partenonu, to była ona największą świątynią na świecie, a jej budowa trwała cztery wieki. Jednak wkrótce po dokończeniu zaczęła popadać w ruinę, a po upadku cesarstwa rzymskiego marmury i inne surowce ze świątyni wykorzystywano do budowy innych obiektów. Dziś po imponującej budowli pozostało tylko kilka kolumn.


Położony kilkaset metrów dalej Stadion Panatejski jest znacznie lepiej zachowany, co w dużej mierze wynika z tego, że od XIX w. jest on regularnie wykorzystywany do organizacji imprez sportowych. To jedyny na świecie stadion sportowy zbudowany w całości z marmuru. Odbywały się tu m.in. wydarzenia związane z pierwszymi nowożytnymi igrzyskami olimpijskimi w 1896 r. oraz niektóre rozgrywki igrzysk w 2004 r. To także miejsce, gdzie ogień olimpijski jest przekazywany reprezentantom kraju goszczącego kolejne igrzyska.

Ateny odrodzone

Dziś trudno to sobie wyobrazić, ale po okresie świetności w starożytności Ateny bardzo podupadły. Przez kilkaset lat były mało znaczącym miastem, okupowanym przez kolejne potęgi. W XIX w., gdy Grecja odzyskała niepodległość, stolicą miało być niewielkie, ale bogatsze miasto Nafplio. Dopiero po kilkunastu latach, gdy narzucony przez wielkie potęgi król Otton (z pochodzenia Bawarczyk) rozpoczął projekt budowy greckiej tożsamości narodowej, zapadła decyzje o odbudowie Aten.

Dlatego wiele imponujących budynków otaczających antyczne centrum to właśnie XIX-wieczne neoklasycystyczne budynki, często o funkcjach państwowych. Architekci świadomie odwoływali się do projektów z antyku, by wzbudzić poczucie dumy i wielowiekowej historii w mieszkańcach kraju.

Jednym z takich budynków jest Zappeion, położone w Ogrodach Narodowych centrum kongresowe. Zostało ono zbudowane na pierwsze nowożytne igrzyska olimpijskie (wtedy odnowiono też pobliski Stadion Panatejski).


Same Ogrody Narodowe to również efekt XIX-wiecznej przebudowy Aten. Projektanci miasta postanowili stworzyć dużą przestrzeń zieleni miejskiej, gdzie ateńczycy mogliby spotykać się i spacerować. Park ciągnie się pomiędzy Stadionem Panatejskim z jednej strony a zabudowaniami parlamentu z drugiej. Dziś bez problemu można w nim natknąć się na greckich staruszków grających w karty lub domino, palących papierosy jak parostatki i nierzadko zapijających tę rozrywkę winem z oliwkami.


Parlament to kolejny budynek z czasów odnowy tożsamości narodowej. Powstał w latach 30. XIX w. jako pałac królewski, a po ustanowieniu republiki zasiedli w nim deputowani.


Plac Syntagma, przy którym znajduje się parlament, to najważniejsze miejsce nowoczesnych Aten - centrum transportowe i społeczne. To tu odbywają się największe protesty przeciwko bezsensownej polityce cięć wydatków, to tu turyści najczęściej rozpoczynają zwiedzanie.


Ważnym elementem odbudowy tożsamości narodowej było odtworzenie szkolnictwa wyższego w zgodzie z ideałami nowej Grecji. Przy dzisiejszej stacji metra Panepistimio widać efekt tych zabiegów - trzy neoklasycystyczne budynki akademickie, mieszczące bibliotekę narodową, siedzibę uniwersytetu i artystyczno-techniczą Akademię Ateńską. Zabudowania są o tyle ciekawe architektonicznie, co społecznie - przegląd sztuki ulicznej na ich ścianach pokazuje, co boli młodych ateńczyków.

Ateny kontrkulturowe

A skoro już o studentach mowa, to z Panepistimio tylko paręset metrów do Exarcheii - najbardziej dynamicznej i alternatywnej dzielnicy Aten. Stolica Grecji już przed kryzysem tętniła nowoczesną kulturą, ale załamanie gospodarcze wpłynęło na rozwój ruchów anarchistycznych, lewicowych i antykapitalistycznych. Koncentrują się one w Exarcheii.


Ta dzielnica położona nieco na północ od Panepistimio to dziś miejsce, gdzie równie łatwo można spotkać komuny młodych osób z całej Europy organizujących pomoc dla uchodźców, hipsterskie kawiarnie z organicznymi potrawami, co i gangi skrajnych lewicowców gotowych zaatakować turystów za samą próbę zrobienia zdjęcia (po głowie dostał tu nawet skrajnie antykapitalistyczny były minister finansów Grecji, Janis Warufakis - anarchiści uznali go za sprzedawczyka). Z aparatem należy być ostrożnym, ale nie warto przesadzać ze strachem, bo Exarcheia to naprawdę świetne miejsce.

Cała dzielnica jest niewielka i rozpoczyna się z jednej strony parkiem Navarinou - malutkim skwerkiem, który był przeznaczony pod zabudowę, ale młodzi ateńczycy rozpoczęli okupację tego terenu i zwyciężyli.


Kawałek dalej znajduje się centralny plac Exarchion, pełen kawiarni i restauracji, z których coraz więcej celuje już nie w lewicującą młodzież, ale w biznesmenów z napchanymi portfelami.

Znajdująca się paręset metrów od placu Exarchion dawna siedziba politechniki ateńskiej to prawdziwy, choć ukryty skarb dla miłośników kontrkultury. To też ważne miejsce historycznie - w 1973 r. na politechnice miał miejsce protest studentów przeciwko wojskowej dyktaturze. Armia rozbiła czołgami barykady, zginęło kilkunastu studentów, a wydarzenie było początkiem końca junty. Od tego czasu uczelnie w Grecji mają całkowita autonomię od państwa, co czyni z nich ośrodki politycznej i kulturowej opozycji.

Pełna street artu politechnika to dziś siedziba jedynie części wydziału architektury - studenci ostatnich lat mają tu swoje pracownie, gdzie tworzą prace dyplomowe. Nie jest to miejsce otwarte, ale przy odrobinie szczęścia zawsze znajdzie się ktoś, kto wpuści ciekawego gościa.


Bliżej centrum znajdują się spokojniejsze ośrodki kontrkultury. Nie można ominąć pchliego targu w dzielnicy Monastiraki. Centralnym miejscem tego dystryktu jest plac o takiej samej nazwie - według ateńczyków to świetny symbol historii miasta. Z placu widać doskonale grecki Akropol, a przy nim znajdują się rzymska biblioteka Hadriana, katolicki kościół z X w. i meczet z XVIII w.


W niedziele wokół placu Monastiraki wszystkie ulice zamieniają się w wielki pchli targ, gdzie można kupić wszystko. Co więcej, większość sprzedawanych towarów to przedmioty autentyczne i bardzo tanie.


Po wizycie w Monastiraki najlepiej odejść kawałek od centrum w stronie dzielnicy Metaxourghio. To centrum kawiarni i restauracji - idealne miejsce na to, by po długim i męczącym weekendzie w Atenach w ciszy napisać list, przeczytać książkę czy po prostu pomyśleć o tym, jak niezwykle ciekawym i różnorodnym miejscem jest stolica Grecji. A fani lotnictwa na pewno chętnie zrobią to w barze Bios, którego wystrojem są oryginalne fotele i neony lotnicze.

Informacje praktyczne

Język: grecki, ale angielski w miejscach odwiedzanych przez turystów jest dość powszechny.

Waluta: euro (1 EUR=4,40 zł). Obecnie nie ma problemów z wypłatą środków z greckich bankomatów, maszyny są powszechne.

Wizy: Polacy nie potrzebują żadnych dokumentów poza dowodem osobistym by wjechać do Grecji.

Transport miejski: najlepiej zaopatrzyć się w trzydniowy bilet na całą komunikację miejską. Kosztuje on 22 euro i obejmuje również podróż z i do lotniska. Port lotniczy jest połączony z miastem metrem i koleją podmiejską, kursuje tam też ekspresowa linia autobusowa. Miasto jest niewielkie i w zasadzie wszędzie można dojść piechotą, nad morze z kolei kursują nowoczesne tramwaje. W nocy komunikacja miejska opiera się na autobusach.

Jedzenie: w ramach zwiedzania miasta z Athens Walking Tours warto skorzystać z lekcji gotowania. W ciągu kilku godzin można poznać od kuchni (dosłownie) tradycyjną grecką tawernę, nauczyć się robić prawdziwą grecką sałatkę, burgery z cukini, tzaziki i inne dania oraz dowiedzieć mnóstwo o greckim jedzeniu. A potem to wszystko zjeść, co zapewnia kalorie na tydzień. Z kolei najlepsza przekąska na noc to souvlaki, tradycyjne greckie szaszłyki. To wszystko w gorący dzień warto popić freddo, czyli typowo greckim chłodnym espresso.


Życie nocne: Ateny ożywają nocą, a do wielu popularnych klubów i barów trzeba czekać w długich kolejkach. Najlepsze dzielnice do zabawy to Psiri, Thisio i Gazi (dzielnica gejowska). Najlepsze cocktail bary to m.in. Six D.O.G.S., Noel (z wystrojem świątecznym przez cały rok), Gin Joint, 360 Cocktail bar czy Drunk Sinatra. Z kolei na piwo ze znajomymi najlepiej wyjść do Exarcheii.

fot. Dominik Sipinski
mapa i grafika Dominik Sipinski
materiał powstał ze wsparciem Visit Greece i programu This Is My Athens
Reklama

Ostatnie komentarze

 - Profil gość
gość_92b13 2016-07-29 20:34   
gość_92b13 - Profil gość_92b13
Wróciłem w tym tygodniu, mam mieszane odczucia. Nie potrafię jednoznacznie określić tego miasta. Skrajności trochę napierają na siebie. Mamy świetnie utrzymane główne atrakcje zadbana, uporządkowane, ale wystarczy wejść w jakąś boczną uliczkę i jest czasami bardzo nieciekawie. Mam wrażenie, że to miasto teochę straconych szans, przez lata nie potrafili stworzyć/wybudować nowych atrakcji turystycznych tak by zatrzymać turystów na dłużej, tak by nie jechali dalej po wdrapaniu się na Akropol. Tutaj za przykład spokojnie można podać Barcelonę czy Lizbonę. Generalnie polecam bo jest inne z dobrą grecką kuchnią, tramwajem można dostać się nad jedną z wielu plaż.
Odnosząc sie do poprzedniego wpisu, Ateny te w granicach administracyjnych są nieduże, a wszystkie atrakcje można spokojnie zwiedzić na piechotę, ale już aglomeracja ciągnie się i ciągnie, widać to na mapach google.
gość_23a45 2016-07-28 09:56   
gość_23a45 - Profil gość_23a45
Miasto jest niewielkie??? Nie powiedziałbym. Ateny są molochem, nawet w centrum trzeba się sporo nachodzić między głównymi atrakcjami, często też pod górę.
gość_0a293 2016-07-23 22:37   
gość_0a293 - Profil gość_0a293
Pan redaktor zapomnial napisac, iz z Krakowa bezposredonio do Aten lata Aegean...
 - Profil gość
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama