5 zdjęć z... Kota Kinabalu (Malezja)

Mirosław Pachowicz - Profil Mirosław Pachowicz
10 kwietnia 2015 12:39
1 komentarz

„Kota” w języku malezyjskim oznacza „bramę”. Kinabalu to z kolei najwyższy szczyt wyspy Borneo, liczący 4095 m n.p.m. Zatem miasto, zarówno z nazwy jak i w rzeczywistości, stanowi bramę do tej niezwykłej góry.

Reklama

Mount Kinabalu podobno można zdobyć bez większego osprzętu wspinaczkowego, wystarczy mieć dobre buty, ciepłe ubrania, coś przeciwdeszczowego i dobrą kondycję. Potrzeba na to jednak minimum dwóch dni. Ja spędziłem tutaj tylko półtorej doby. Musiałem się więc zadowolić czymś innym, co nie wyczyści mi portfela, a umożliwi poznanie tej części Malezji.

1. Miasto bez charakteru

Przede wszystkim samo Kota Kinabalu jest raczej nieciekawe. Jak większość malezyjskich ośrodków jest zatłoczone i paskudnie zakorkowane. Nie ma tutaj ciekawych zabytków, może poza Muzeum Historii Naturalnej Stanu Sabah i Muzeum Islamskim. Ponadto, w odróżnieniu od innych miast, Kota Kinabalu jest wyjątkowo brudne.

Zastanawiałem się co zatem począć z czasem? Można obejść promenadę i podziwiać Morze Południowochińskie. Można wspiąć się na Signal Hill, niewysokie wzgórze, na którym ustawiono UFO-podobne obserwatorium (taka miniaturka tego ze Śnieżki). Można też udać się do bardzo sympatycznego Kota Kinabalu Wetland Center.

2. Dzika przyroda na wyciągnięcie ręki

Ten rodzaj muzeum-rezerwatu na wolnym powietrzu mieści się w niewielkiej niecce otulonej obrośniętymi tropikalnym lasem wzgórzami. Hałas miasta dociera tutaj przytłumiony przez bujną roślinność. Gra za to muzyka przyrody. Po parku chodzi się po specjalnie wyznaczonych ścieżkach. Większość to drewniane kładki, umieszczone nad podmokłym terenem. Widać jak w toni tu i ówdzie przepływają ławice maleńkich rybek, jakieś stworzenie czmycha przestraszone dźwiękiem kroków, gdzieś indziej, spod wody wydobywają się tajemnicze bąbelki powietrza.

Jeśli obserwować uważnie można zauważyć różne zwierzęta i nie ma w tym momencie znaczenia ich nazwa gatunkowa. Przyjemność sprawia wypatrzenie białego ptaka brodzącego w rozlewisku, wielkiego owada, który przysiadł na gałęzi czy jaszczurki, która wygląda ze swojej jamki. Intrygujące są kopczyki, które budują poskoczki mułowe. Właściwie nie sposób ich dostrzec – są bardzo zwinne i szybkie. Kiedy przechodzi się w pobliżu, słychać tylko szelest ich ucieczki.

3. Spektakularne zachody słońca

A co robić wieczorem? A to już dużo prostsze pytanie. Przede wszystkim zachód słońca: tutaj chowa się ono za horyzontem w prawdziwej feerii pastelowych barw, której nie oddadzą żadne zdjęcia.

4. Nocny targ

Potem z promenady, gdzie podziwia się ten niezwykły spektakl, warto podejść kilkanaście kroków w prawo. Tam odbywa się każdego wieczoru nocny targ. Tutaj można nabyć ryby (które są w obecności klienta oprawiane), owoce morza, przyprawy, owoce, warzywa… W końcu można pożywić się świeżo przyrządzonymi potrawami z tego, co się zakupiło. Wielkie homary, królewskie krewetki, kolorowe ryby – wszystko jest na wyciągnięcie ręki. A i jakoś jest godna polecenia. Nim po uczcie wrócimy do hotelu warto zajrzeć na Targ Filipiński. To prawdziwe eldorado dla poszukiwaczy pamiątek. Trzeba tylko uzbroić się w cierpliwość i dobrze targować!


fot. Mirosław Pachowicz
Reklama

Ostatnie komentarze

rafox 2015-04-11 15:57   
rafox - Profil rafox
Żeby dokładnie zwiedzić Sabah 10 dni potrafi być za mało. Samo Kota Kinabalu jest dosyć średnie poza fantastycznymi zachodami słońca przy promenadzie i targu rybnym do tego nisko startujące samoloty tworzą ekstra klimat coś podobnego do Samui tylko z lepszymi zachodami słońca. Ciekawe atrakcje Sabah zaczynają się jakieś 2-3h godziny jazdy z KK rezerwaty, plaże, rafting, nurkowanie.
 - Profil
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama