O co chodzi z nierealnymi terminami oddania CPK?

Redakcja  - Profil Redakcja
30 czerwca 2022 09:17
1 komentarz
W dyskusjach o CPK często przewija się wątek realności terminu oddania lotniska do eksploatacji już w roku 2027. Czy warto skupiać swoją uwagę na tej kwestii?
Reklama

Ważnym elementem dyskusji publicznej na temat Centralnego Portu Komunikacyjnego są terminy realizacji nowego lotniska i innych komponentów tego projektu. Od kilku lat w oficjalnym przekazie obowiązuje niezmiennie kluczowy termin ukończenia budowy lotniska w 2027 roku, a jego komercyjne uruchomienie jest planowane w tym samym albo kolejnym roku. Wielu specjalistów zwraca uwagę na to, że terminy te są kompletnie nierealne. Przypomnijmy, że nie przygotowano jeszcze analiz STEŚ (Studium Techniczno-Ekonomiczno-Środowiskowe) dla żadnego z projektów CPK. Dopiero niedawno w ramach tych analiz poznaliśmy tzw. warianty inwestorskie dla lotniska wraz z węzłem kolejowym oraz dla kluczowej linii kolejowej Warszawa-CPK-Łódź. Budowa mega-lotniska wraz z olbrzymim węzłem kolejowym, połączeniami drogowymi i innymi inwestycjami towarzyszącymi to projekt nieporównywalny co do skali i stopnia skomplikowania z niczym innym, co powstało w Polsce do tej pory. Budowa linii KDP Warszawa-CPK-Łódź to również olbrzymi projekt, który obejmuje bardzo skomplikowane inżynieryjnie i bardzo czasochłonne prace budowlane, m.in. wielokilometrowy tunel na wylocie z węzła warszawskiego. Zanim budowlańcy rozpoczną swoje prace, czekają nas jeszcze decyzje środowiskowe i prace projektowe. Mówimy o projektach, które wzbudzają gorące protesty społeczne, więc bardzo prawdopodobne są działania na różny sposób podważające i opóźniające kolejne działania. W niedawnych wywiadach sam pełnomocnik rządu ds. CPK ocenił, że obowiązujące terminy oznaczałyby rekordowe w skali Europy tempo budowy. Patrząc realnie nawet przy dobrym tempie prac przygotowawczych, budowlanych i odbiorów co najmniej pięcioletnie opóźnienie jest pewne.


O co więc chodzi z terminami budowy CPK? Dlaczego CPK i minister Horała tak kurczowo trzymają się tych terminów i podtrzymują fikcję o tym, że samoloty zaczną latać z nowego lotniska w 2027 lub 2028 roku? Jeszcze przed wybuchem pandemicznego kryzysu w lotnictwie, gdy ruch lotniczy rósł bardzo szybko, mogło się wydawać, że narzucanie szaleńczego tempa budowy ma pewne racjonalne wytłumaczenie. Obecnie nie ma jednak potrzeby, aby nowe lotnisko funkcjonowało już w 2027 roku. Rynek lotniczy w trakcie wychodzenia z pandemii podlega ogromnym zmianom. Co prawda ruch turystyczny w ostatnich miesiącach rośnie bardzo szybko, ale korzystają z tego przede wszystkim tanie linie lotnicze. LOT, dla którego ma powstać nowe lotnisko, odbudowuje się znacznie wolniej, a perspektywy dotyczące ruchu biznesowego i rynku azjatyckiego są z różnych powodów bardzo niepewne.

Wydaje się jednak, że podtrzymywanie fikcji dotyczącej terminów ma swoje wytłumaczenie, z punktu widzenia decydentów zupełnie racjonalne. Przede wszystkim napięty harmonogram jest doskonałym uzasadnieniem dla realizacji bardzo kontrowersyjnego projektu w kształcie, w którym został on przyjęty przez rząd. Nie ma czasu na rozważania, czy nie są potrzebne jakieś zmiany. W napiętym harmonogramie nie ma miejsca na dywagacje dotyczące choćby tego, czy cała koncepcja projektu jest dla naszego systemu transportowego korzystna. Wielu ekspertów uważa, że nie i gdyby w terminarzu pojawiły się luzy, być może ktoś wpadłby na pomysł, że warto jeszcze raz spojrzeć „świeżym okiem” na cały projekt. Być może ministerstwo poddałoby analizie stopień integracji nowego lotniska z systemem kolejowym? Być może ktoś zadałby pytania, czy kształt projektu odpowiada obserwowanym obecnie zmianom na rynku lotniczym? Być może pojawiłaby się analiza porównująca budowę nowego lotniska z wariantem rozbudowy Okęcia i Modlina, albo w obliczu gwałtownie rosnących kosztów robót budowlanych ktoś pokusiłby się o dokładną analizę przewidywanych kosztów projektu? Na szczęście nie ma czasu na takie dylematy, bo terminy gonią.

Bardzo ważnym powodem utrzymywania oficjalnego harmonogramu jest obawa przed tym, że zmiana konfiguracji politycznej może spowodować porzucenie lub wstrzymanie projektu. Nie chodzi jedynie o ewentualną przegraną partii rządzącej w przyszłorocznych wyborach, ale choćby o możliwą sytuację, w której któryś z promotorów projektu „wypadnie z łask”. Należy więc tak zaawansować projekt (w postaci przede wszystkim zawartych umów i poniesionych kosztów), aby następcom było trudno wycofać się z niego, albo znacząco zmienić jego parametry. Tu dotykamy m.in. teorii z dziedziny psychologii ekonomii dotyczącej tak zwanych kosztów utopionych (ang. sunk costs), które ograniczają racjonalność podejmowanych decyzji. Szefostwo CPK i promotorzy projektu liczą z pewnością na to, że inwestowanie kolejnych dziesiątków milionów złotych w ten projekt utrudni komukolwiek wycofanie się z niego w przyszłości. Zadziała tu właśnie psychologiczny efekt kosztów utopionych – skoro wydaliśmy (utopiliśmy) w tych projektach już tyle pieniędzy, to musimy je kontynuować. Napięty do granic możliwości harmonogram bardzo ułatwia podejmowanie decyzji o podpisywaniu kolejnych umów i wydawaniu kolejnych pieniędzy wzmacniając ten efekt. Niestety przemożna chęć finansowego zakotwiczenia projektu jest tak duża, że skłania do podejmowania nieracjonalnych decyzji. Nie ma jeszcze master planu przedsięwzięcia, a został już wybrany wariant inwestorski lotniska, prowadzone są też przetargi na wybór generalnych projektantów poszczególnych elementów lotniska. Dla jakości projektu skutki takiego pośpiechu będą oczywiście fatalne.

Ujawnienie racjonalnego harmonogramu mogłoby mieć jeszcze jeden niekorzystny dla CPK efekt – zachęciłoby decydentów do ponownego rozważenia pomysłu rozbudowy Okęcia, traktowanej jako części przygotowań do otwarcia CPK. Przypomnijmy, że jeszcze w 2019 roku właściciel lotniska przygotowywał plan rozbudowy jego przepustowości do 27 mln pasażerów rocznie. Ten projekt miał być elementem przygotowań do realizacji CPK - miał dać możliwości rozwoju dla LOT-u w okresie przejściowym i stworzenia, jak to określono, „masy krytycznej” pasażerów tranzytowych do czasu otwarcia nowego lotniska. Pomysł został wkrótce porzucony – uznano, że rozbudowa jedynie na kilka lat nie miałaby sensu, a bufor bezpieczeństwa miało dać budowane lotnisko w Radomiu. Rozbudowa Okęcia byłaby dla projektu CPK bardzo ryzykowna – decydenci nie mogliby szachować opinii publicznej wizją zatykającego się stołecznego lotniska. Jeśli jednak według aktualnego harmonogramu najpóźniej za 6 lat mamy latać z Baranowa, jak tu decydować o znacznych inwestycjach na Okęciu?

Oficjalne forsowanie napiętego harmonogramu ma jeszcze kilka innych zalet. Część zwolenników projektu w elektoracie partii rządzącej, dla których ważny jest aspekt godnościowy tej inwestycji, chce, żeby lotnisko powstało jak najszybciej. Nieznośna sytuacja, w której to stolica Niemiec posiada większe od Warszawy lotnisko, powinna trwać jak najkrócej. Gdyby pokazano, tak jak Czesi w przypadku planowanych inwestycji w szybkie koleje, realne terminy budowy, zapewne entuzjazm zwolenników tej inwestycji byłby mniejszy. Forsowanie absurdalnego harmonogramu pozwala też sprowadzać dyskusję o CPK na boczne tory. Pytania o harmonogram pojawiają się w niemal wszystkich wywiadach ministra Horały. Dzięki temu mniej czasu poświęca się innym, zasadniczym kwestiom – np. czy nie ma alternatywy dla nowego lotniska, jak na projekt wpływają zmiany na rynku lotniczym, czy system szprych kolejowych pasuje do naszego kraju i jego potrzeb transportowych, itd.

Zapewne zarząd CPK i minister Horała będą starali się utrzymać fikcyjny harmonogram projektu aż do przyszłorocznych wyborów. Po wyborach, gdy spółka będzie miała wielomiliardowe zobowiązania w postaci podpisanych umów, utrzymywanie fikcji nie będzie już potrzebne. Póki co każdy miesiąc, w którym zawierane są umowy i wydatkowane środki na projekt CPK, a jednocześnie blokowana jest rozbudowa Okęcia i Modlina, przybliża nas do realizacji centralnego lotniska, nawet, jeśli pierwsze samoloty odlecą z niego za kilkanaście lat.

Tomasz Wardak, ekonomista.
Autor książki „Piasta i szprychy. Centralny Port Komunikacyjny, lotnictwo, kolej i nasza przyszłość”

Reklama

Ostatnie komentarze

wroord 2022-06-30 18:03   
wroord - Profil wroord
CPK wpisuje sie nie tylko w rozwoj infrastruktury PL ale tez trojmorza, wiec rzad z tego projektu nie zrezygnuje.
 - Profil gość
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama