Ile płacimy zarządom PGL i LOT-u?

Krzysztof Loga Sowiński - Profil Krzysztof Loga Sowiński
08 listopada 2021 09:30
1 komentarz
W ciągu ostatniej dekady zapłaciliśmy zarządom i radom nadzorczym LOT-u i PGL prawie 40 mln zł. W porównaniu z Finnairem czy Aegean Airlines to niewiele, ale i odpowiedzialność menedżerów jest inna.
Reklama

Powszechnie uważa się, że zarobki członków zarządów i rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa są owiane tajemnicą, którą bardzo trudno przeniknąć. W przypadku indywidulanych uposażeń jest to prawda, bo polskie standardy informowania o wynagrodzeniu najwyższej kadry kierowniczej nie należą do transparentnych. Istnieje jednak możliwość poznania ogólnych kwot, jakie przedsiębiorstwa płacą swoim organom zarządzającym i nadzorczym.


W niniejszym tekście pokusimy się o zestawienie wydatków jakie w ostatniej dekadzie tj. w latach 2011-2020 spółki LOT i Polska Grupa Lotnicza (PGL) wydały na funkcjonowanie swoich zarządów i rad nadzorczych. W tabeli poniżej przedstawiamy wynagrodzenia tych dwóch gremiów w ostatnich 10 latach. Pamiętajmy, że przytoczone liczby dotyczą organów, a nie wynagrodzeń konkretnych członków tych dwóch ciał.


W ostatniej dekadzie na zarządzanie samym LOT-em przeznaczono ponad 35 mln zł, a na wynagrodzenie kierownictwa PGL ponad 4 mln zł. Prezentujemy dane obu podmiotów, bo są one powiązane osobami sprawującymi funkcje członków zarządów. Będzie to miało znaczenie dla dalszych obliczeń.

Tabela prezentuje suche liczby, które na pierwszy rzut oka niewiele mówią. W przypadku rad nadzorczych nie wiemy ile posiedzeń odbyły w ciągu danego roku. Wiemy jedynie ile osób stanowiło ich skład. W przypadku LOT-u w radzie zasiadało od pięciu do siedmiu członków, a w przypadku PGL nie mniej niż sześciu i nie więcej niż siedmiu. Oznacza to, że w omawianej dekadzie średnia roczna pensja członka rady nadzorczej LOT-u wynosiła ok. 100 tys. zł, a PGL ok. 70 tys. zł.

O wiele bardziej szczegółowe dane można przedstawić w przypadku zarządów. W celu miarodajnego porównania wynagrodzeń obliczyliśmy je na podstawie liczby osobodni (jeden dzień przepracowany przez jednego członka zarządu) spędzonych w kierownictwie dwóch spółek w każdym roku kalendarzowym. Taki wybieg jest konieczny, bo w omawianych latach wielu członków zarządu nie przepracowało pełnego roku kalendarzowego. Nasze obliczenia nie uwzględniają dni wolnych i urlopów, bo czas pracy członków zarządu jest nienormowany. W Tabeli 2 są zawarte dane o osobodniach wraz z ich średnimi kosztami.


Zwracamy uwagę, że w przypadku lat 2018-2020 suma osobodni, za które wypłacono wynagrodzenia w obu spółkach nie jest sumą arytmetyczną. Wynika to z faktu, że w tych latach jedna, a później dwie osoby zasiadały jednocześnie w zarządzie LOT-u i PGL. Trudno więc liczyć ich przepracowane osobodni dwukrotnie, bo nawet doba życia prezesa liczy tylko 24 godziny. Dla porządku należy podkreślić, że do sumy wliczono 503 osobodni jednego członka PGL, który swoją funkcję sprawował wyłącznie w holdingu. Uwzględniamy ten czas, bo nie znamy dokładnego wynagrodzenia tej osoby i nie możemy tych danych wyizolować. Jednak z uwagi na fakt, że pracujemy na średnich (wynagrodzenie zarządu podzielone przez liczbę osobodni) to prezentowane dane nie są zniekształcone. Poniżej zawarliśmy je w postaci graficznej.


Wykres 1.

Znaczny wzrost średniego kosztu osobodnia nastąpił w roku 2014 i w 2016. Jedną z przyczyn tak wysokiej dynamiki w tych latach jest prawdopodobnie sposób księgowania kosztów wynagrodzeń zarządu. Obejmuje on odszkodowania z tytułu powstrzymywania się od działalności konkurencyjnej, które są wypłacane w momencie odejścia ze spółki. Drugim elementem zwiększającym średnie wydatki na osobodzień są nagrody przyznawane w poszczególnych latach, których wysokość nie jest znana.

Rok 2020 jest wyjątkowy, bo średni koszt osobodnia pracy w zarządzie LOT-u wyniósł tylko 1527 zł, ale już w zarządzie PGL zamknął się kwotą 2393 zł. Przypomnijmy, że w zarządach PGL i LOT-u częściowo zasiadały te same osoby. W sumie w pandemicznym roku 2020 wynagrodzenie zarządu narodowego przewoźnika było tylko o 4 proc. niższe niż przed pandemią, co wydaje się bardzo skromną redukcją wobec skali kryzysu i katastroficznych wyników spółki.

Jak plasuje się omawiane wynagrodzenie organów zarządzających i nadzorczych PGL i LOT-u wśród innych, zbliżonych wielkością linii lotniczych w Europie? Z jednej strony można powiedzieć, że kierownictwo PGL i LOT-u zarabia słabo. Samo wynagrodzenie prezesa zarządu Finnaira w 2020 r. wyniosło 1,1 mln euro. Dyrektorzy Aegean Ailrines kosztowali swoją linię w 2020 r. 2,3 mln euro, a w 2019 r. aż 5,2 mln euro. Wreszcie TAP Air Portugal wydał w ub.r. na swoich szefów ponad 2 mln euro.

Z drugiej strony musimy pamiętać, że mamy do czynienia z kwotami brutto, które nie oddają faktycznych dochodów. Nie trzeba podkreślać, że systemy podatkowe w wielu krajach Europy są o wiele bardziej progresywne niż w Polsce, a koszty życia w wielu miastach na Starym Kontynencie są wyższe niż w Warszawie. Inną kwestią jest też skala porównywanych linii lotniczych. TAP, Aegean a nawet Finnair grają w wyższej lidze niż LOT.


Niemniej nawet uwzględniając powyższe zastrzeżenia można uznać, że wynagrodzenie polskich menedżerów nie jest wygórowane. Może te względnie skromne kwoty powodują, że odwrotnie niż w porównywanych liniach lotniczych, ani zarządy, ani rady nadzorcze obu spółek nie zdecydowały się zredukować swoich uposażeń w 2020 r. Szokować może zwłaszcza wielka podwyżka wynagrodzenia rady nadzorczej PGL w trakcie koronakryzysu. Prawdopodobnie ten organ w ub.r. odbył więcej spotkań niż w 2019 r., niemniej wzrost wynagrodzenia rzędu 65 proc. bardzo trudno usprawiedliwić, zwłaszcza gdy w tym samym czasie zwolnienia i redukcje pensji dotknęły wielu pracowników spółek składających się na krajowy holding lotniczy.

Wysokość wynagrodzeń organów zarządzających to jedna strona medalu. Drugą są efekty pracy, za którą członkowie gremiów kierowniczych otrzymują płacę. Tu najważniejszym wskaźnikiem są oczywiście wyniki finansowe zarządzanych przez nie podmiotów. Sprawozdania finansowe z ostatnich lat pokazują, że osiągnięcia zarządów PGL i LOT-u nie odbiegają od przeciętnej w Europie. Ta ocena zmieni się in minus, jeśli LOT wystąpi o drugą transzę pomocy publicznej.

Z kolei jeśli chodzi o jakość komunikowania swoich planów i omawianie wyników finansowych, to zarządy polskich spółek lotniczych należą do najsłabszych. W ostatnim tygodniu odbyło się kilka konferencji prezentujących wyniki finansowe za trzeci kwartał 2021 r. takich grup lotniczych, jak Air France/KLM, Lufthansa. Ryanair, IAG czy Wizz Air, w których udział wzięli najważniejsi decydenci tych holdingów. Prezes PGL i LOT-u nie organizuje takich wydarzeń, nie dlatego, że nie jest zobligowany do publikowania kwartalnych rezultatów, ale przede wszystkim dlatego, że jego los nie zależy od akcjonariuszy i udziałowców, tylko od kilku polityków aktualnie sprawujących władzę.

W konsekwencji rolą organów zarządzających PGL i LOT-u nie jest zapewnienie dobrostanu inwestorów przez powiększanie ich zasobów finansowych, tylko spełnianie oczekiwań polityków. A cele i motywacje tych ostatnich często nie mają nic wspólnego z wymogami sprawnego zarządzania przedsiębiorstwem lotniczym. A skoro chodzi o dobro polityków, a nie tysięcy właścicieli oraz o odpowiedzialność przed jednym ministrem, a nie przed setkami akcjonariuszy, to wynagrodzenia zarządów PGL i LOT-u przestają wyglądać tak skromnie, jak się wcześniej mogło wydawać.

Fot.: Materiały prasowe

Reklama

Ostatnie komentarze

Megula 2021-11-10 08:10   
Megula - Profil Megula
Suma nie jest mała, ale to jednak za dekadę, dla zarządu gdzie jest wiele osób. Ja bym tutaj nie robiła żadnej kolejnej afery kolo LOTu bo to normalne sumy
 - Profil gość
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama