Grupa Lufthansy patrzy z nadzieją na drugą połowę roku

Krzysztof Loga Sowiński - Profil Krzysztof Loga Sowiński
09 sierpnia 2021 09:30
Wzrost liczby rezerwacji i drastyczna restrukturyzacja dają Lufthansa Group podstawy do optymistycznego patrzenia w przyszłość.
Reklama

5 sierpnia br. Carsten Spohr, prezes Lufthansa Group (LHG), spotkał się z analitykami finansowymi i dziennikarzami, aby przedstawić wyniki holdingu za drugi kwartał i pierwsze półrocze 2021 r. Prezentacja miała m.in. na celu przekonać akcjonariuszy i potencjalnych inwestorów o dochodzeniu niemieckiej firmy do dobrej kondycji finansowej. Optymizm kierownictwa grupy, który przebijał z przekazanych informacji, wynika ze znacznego wzrostu dokonanych w ostatnim czasie rezerwacji i poprawie rezultatów w drugim kwartale br.


Na początku wystąpienia szefowie LHG omówili cele do osiągniecia na koniec 2024 r. Za trzy i pół roku niemiecki holding ma uzyskać marżę operacyjną (EBIT margin) w wysokości 8 proc. Przez wspomniany okres, oszczędności w grupie mają zamknąć się kwotą 3,5 mld euro, a wskaźnik ROCE (return on capital employed), czyli zwrot na zaangażowanym kapitale stałym, ma osiągnąć co najmniej 10 proc. Są to bardzo ambitne założenia, bo oznaczają, że LHG w 2024 r. dojdzie do efektywności sprzed pandemii, kiedy to w 2019 r. marża operacyjna wynosiła 5,1 proc., a ROCE 6,1 proc.

Ten optymistyczny wstęp stoi w sprzeczności z wynikami po pierwszym półroczu 2021 r. Co prawda rezultaty drugiego kwartału br. są znacznie lepsze w stosunku do analogicznego okresu 2020 r., ale jednak po pierwszych sześciu miesiącach 2021 r. strata operacyjna wyniosła prawie 2,1 mld euro, a strata netto, dzięki korzystnemu rozliczeniu podatku dochodowego, 1,8 mld euro. Przychód w pierwszym półroczu br. wyniósł 5,8 mld euro, ale koszty operacyjne prawie 8,5 mld euro. LHG twierdzi jednak, że w okresie od kwietna do marca traciła „tylko” 200 mln euro miesięcznie i zakłada, że w trzecim kwartale br. osiągnie zysk operacyjny przed uwzględnieniem amortyzacji (EBITDA).

W omawianym okresie LHG przewiozła 10 mln pasażerów i wykonała 120 tys. operacji lotniczych. Liczba dostępnych siedzeniokilometrów (Available Seat Kilometre, ASK) wyniosła 44 171 mln, a liczba pasażerokilometrów (Revenue Passenger Kilometre, RPK) 21 616 mln, co złożyło się na wskaźnik załadowania (Load Factor, LF) na poziomie 48,9 proc. W stosunku do analogicznego okresu 2019 r., te wyniki są gorsze o ponad 70, a nawet 85 proc., a LF stracił aż 32 punkty procentowe. Obraz, na który składają się te dane trudno nazwać jasnym i pogodnym. Niemniej grupa planuje osiągnąć prawie 50 proc. oferowania z 2019 r, w trzecim kwartale i 60 proc. w czwartym kwartale 2021 r. W sumie w aktualnym roku oferowanie ma osiągnąć poziom 40 proc. w porównaniu z ostatnim rokiem przed pandemią.

Obecnie najsłabszym ogniwem całej grupy jest segment pasażerskich linii lotniczych. Zarówno przewoźnicy sieciowi (Lufthansa, SWISS, Austrian Airlines i Brussels Airlines), jak i w Eurowings przyniosły pokaźne straty. Dla przykładu SWISS na operacjach stracił 354 mln euro i osiągnął LF wynoszący zaledwie 39,4 proc. Strata operacyjna Austriana wyniosła 200 mln euro, a Brussels Airlines 143 mln euro. Z kolei Eurowings w tym względzie też nie może się chwalić. Jego EBIT zamknął się kwotą 251 mln euro na minusie.


Całe szczęście dla LHG posiada ona inne segmenty biznesowe, które są w znacznie lepszej sytuacji. Aktualnie perłą w koronie holdingu jest część zwana „Logistics”, czyli po prostu przewozy lotnicze cargo. Ten element działalności LHG w pierwszych sześciu miesiącach 2021 r. przyniósł zysk operacyjny w wysokości 643 mln euro, co dało marże na poziomie 38 proc. Na ścieżkę zysków powróciła też organizacja zajmująca się obsługą techniczną samolotów. Zysk operacyjny w tym segmencie wyniósł 101 mln euro. Z kolei obciążeniem dla grupy były pozostałe sektory m.in. konsulting i szkolenia, które przyniosły 159 mln euro straty operacyjnej, która była jednak związana głównie z kosztami restrukturyzacji.

Trzeba bowiem jasno podkreślić, że poprawa kondycji finansowej niemieckiego giganta została okupiona dużą redukcją kosztów, wśród których zwolnienia pracowników miały znaczący udział. W dniu 30 czerwca 2019 r. LHG zatrudniała 137,6 tys. pracowników. Dwa lata później było ich już tylko 108,1 tys., czyli o 29,5 tys. mniej. W konsekwencji zatrudnienie uległo obniżeniu o ponad 21 proc., a więc co piaty pracownik musiał pożegnać się z holdingiem. LHG zapowiada dalsze zwolnienia, które maja objąć w sumie 4 tys. osób (po 2 tys. z Lufthansy i SWISS). Do 2024 r. koszty pracy mają zostać ograniczone o 1,8 mld euro.

Proces wzmacniania swojej pozycji bilansowej LHG opiera na trzech filarach. Po pierwsze firma chce powrócić do rentowności dzięki redukcji kosztów. Po drugie zamierza spłacić otrzymaną pomoc publiczną i zastąpić ją długoterminowym zadłużeniem i refinansowanym kapitałem. Po trzecie LHG pozbędzie się części biznesu niestanowiącego zasadniczego rdzenia jej działalności. Bez wątpienia holding ma mocne atuty, gdyż na własność posiada 643 samoloty spośród wszystkich 734 składających się na jego flotę. Innymi słowy tylko 12,4 proc. maszyn pozostaje w leasingu.


Takie zabezpieczenie jest niezbędne, bo w najbliższych latach LHG, podobnie jak Air France KLM Group i International Airlines Group, będzie spłacać wielomiliardowe zadłużenie. Do końca 2028 r. grupa musi sfinansować ok. 10,8 mld euro różnego rodzaju zobowiązań. Szansa na realizację planów LHG są spore pod warunkiem, że spełni się optymistyczny scenariusz powrotu ruchu, zwłaszcza w segmencie biznesowym na co holding liczy już w ostatnim kwartale br. Gdyby jednak koronakryzys dał się bardziej we znaki to wydaje się, że LHG ma jeszcze rezerwy do oszczędzania i zdolność do odchudzania swojej organizacji nawet kosztem pracowników.

Fot.: Materiały prasowe

Ostatnie komentarze

 - Profil gość
Reklama
Kup bilet Więcej
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Reklama