×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


LS Airport Services: Największy pracodawca w polskiej branży lotniczej


Największa firma naziemnej obsługi lotniskowej w Polsce, LS Airport Services (LSAS), podzieliła się z Pasazer.com swoimi osiągnięciami w 2018 r. i planami na rok 2019.

Paradoksalnie to nie linia lotnicza, ani port lotniczy jest największym pracodawcą w sektorze lotniczym w Polsce. Jest nim LS Airport Services (LSAS) firma zajmująca się lotniskową obsługą naziemną oraz - za pośrednictwem swojej spółki-córki LS Technics (LST) - obsługą techniczna samolotów. Warto to podkreślać, bo świadomość o istnieniu i roli tej części branży lotniczej jest w Polsce ciągle bardzo skromna. 

LSAS wywodzi swoje korzenie ze służb obsługi naziemnej LOT-u, które zostały wydzielone w odrębną spółkę jeszcze w latach 90-tych ubiegłego wieku. Dziś LSAS jest jedną z firm wchodzących w skład Polskiej Grupy Lotniczej (PGL), która ukonstytuowała się 10 października zeszłego roku. Grupa podlega bezpośredniemu nadzorowi Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i poza LSAS i LST obejmuje PLL LOT i LOT Aircraft Maintenance Services (LOT AMS). 

Silna pozycja na rynku 

LSAS i LST są obecne na dziewięciu lotniskach w Polsce, w Bydgoszczy, Lublinie, Poznaniu, Wrocławiu, Gdańsku, Modlinie, Krakowie, Katowicach. i na Okęciu. W tych pięciu ostatnich portach są świadczone usługi obsługi technicznej i naziemnej, a w pierwszych czterech obecny jest tylko LST. 


Działalność handlingową LSAS dzieli na sześć segmentów. Są to obsługa linii regularnych, czarterowych i cargo, obsługa przesyłek lotniczych, usługi Fixed Base Operator (FBO) oraz inne usługi takie, jak obsługa osób z ograniczoną sprawnością ruchomą, holowanie, łączność radiowa itp. W sumie w 2018 r. LSAS miał zawartych prawie 330 umów z różnymi firmami we wszystkich sześciu segmentach. Przyrost umów w zeszłym roku wyniósł 21 proc. W sumie LSAS obsługuje 180 klientów. 

Zarówno liczba obsłużonych operacji, jak i pasażerów począwszy od 2014 r. z roku na rok rośnie wykazując za każdym razem dwucyfrową dynamikę. W 2018 r. LSAS zapewnił odbycie prawie 220 tys. rejsów linii lotniczych i umożliwił odprawę dolotową i przylotową ponad 23 mln pasażerów. Ta ostatnia liczba oznacza, że co drugi pasażer na polskich lotniskach miał do czynienia z usługami świadczonymi przez pracowników LSAS. 

Taki stan rzeczy przekłada się na pozycje LSAS w portach lotniczych, w których jest obecny. W Modlinie LSAS jest praktycznie monopolistą, co jest związane z faktem, że jedynym klientem mazowieckiego portu jest Ryanair. Ta sytuacja jednak niebawem się zmieni, o czym poniżej. Na Lotnisku Chopina i w Katowicach LSAS ma pozycje dominującą, bo jego udział obsługiwanych rejsów wynosi odpowiednio 77 i 89 proc. Przy czym udział warszawskiego portu we wszystkich obsługiwanych przez LSAS lotach wyniósł w 2018 r. aż 63 proc. Jeśli chodzi o pasażerów to jest on mniejszy, ale jednak przekracza 50 proc. Warto też przytoczyć mniej znane dane. W 2018 r. LSAS obsłużył ponad 7,1 mln sztuk bagażu. Jednocześnie na trzech lotniskach (Gdańsk, Katowice, Modlin) zajął się prawie 24 tys. pasażerów niepełnosprawnych lub o ograniczonej mobilności. Wszystkie te operacje zostały wykonane przy zachowaniu punktualności na poziomie prawie 98 proc. 

Sprzęt i ludzie

Spółka posiada 1,5 tys. jednostek sprzętu handlingowego, w tym ok. 1,2 tys. pojazdów nienapędzanych i ok. 300 zmotoryzowanych. Warto zwrócić uwagę, że sprzęt do obsługi naziemnej to czasem bardzo złożone i kosztowne maszyny. Dla przykładu pushback (ciągnik do wypychania i holowania samolotów) kosztuje średnio ok. 1 mln złotych, a cena najbardziej skomplikowanego pojazdu do odladzania samolotów przekracza 3,5 mln złotych. Bez rozwoju parku maszynowego LSAS nie byłby w stanie osiągać przytoczonych wcześniej rezultatów. W 2018 r, spółka wydała 23 mln złotych na prawie 300 nowych jednostek sprzętu. W bieżącym roku firma zamierza wydać kolejne 20 mln złotych na ponad 250 pojazdów i maszyn. Cieszy też fakt, że coraz częściej wśród producentów sprzętu handlingowego pojawiają się polscy przedsiębiorcy. Dziś jeszcze w większości przypadków występują, jako podwykonawcy, ale w perspektywie są szanse na zobaczenie krajowych marek na lotniskach w Polsce 


LSAS posiada dwa obiekty do obsługi lotniczego ruchu towarowego. Większy znajduje się na Okęciu w Warszawie, a mniejszy w Katowicach. Ten ostatni koncentruje się na usłudze Road Feeder Service (RFS), czyli przewozie ładunków do i z lotnisk ciężarówkami (TIR). Sebastian Kuna, dyrektor oddziału cargo LSAS szacuje, że w 2018 r. spółka obsłużyła 96 tys. ton ładunków. LSAS specjalizuję się też w obsłudze ładunków niebezpiecznych, których przesyłki rosną o ponad 30 proc. rocznie. 

W 2018 r. LSAS zatrudniał 2857 pracowników na etatach. Dodatkowo kilkudziesięciu współpracowników świadczy pracę na umowach zleceniach. W sumie, razem z LST, obie organizacje dają zatrudnienie ok. 3,5 tys. osób. Na stanowiskach pracy w handlingu nadal dominują mężczyźni. Tylko 27 proc. zatrudnionych stanowią kobiety. Średni wiek pracownika to 37 lat, a średni staż zatrudnienia wynosi ok. 4 lat. Dyrektor Biura Personalnego Karolina Michalska chwali się, że wskaźnik rotacji wśród pracowników LSAS wynosi jedynie 25 proc. i jest niższy od średniego wyniku branży o siedem punktów procentowych. Ta względnie niska kwota jest konsekwencją prowadzenia prze spółkę polityki nakierowanej na pozyskiwanie nowych i utrzymywanie już zatrudnionych pracowników. Jednym z elementów tej strategii jest program pt. „Schody do kariery”, który daje kandydatom możliwość konfrontacji z warunkami, jakie panują w środowisku pracy LSAS. Sam program oczywiście nie wystarczył. LSAS, aby obniżyć rotację zatrudnionych, musiał w ostatnich miesiącach znacząco podnieść wynagrodzenia w spółce, co w konsekwencji doprowadziło do podwyżki opłat dla linii lotniczych. 

Wyzwania

Oczywiście nie wszystko na polskim rynku obsługi naziemnej układa się po myśli LSAS. Firma zmaga się z kilkoma wyzwaniami, które mogą zagrozić jej dalszemu rozwojowi, którego doświadczyła w ostatnich latach.

Największym wyzwaniem jest zapewnienie odpowiedniej liczby pracowników. Rynek pracy jest obecnie bardzo trudny zwłaszcza dla pracodawców, którzy potrzebują ludzi na stanowiska wymagające dużego wysiłku fizycznego w środowisku narażonym na negatywny wpływ zjawisk pogodowych. Dostępni kandydaci preferują bardziej wygodną pracę np. w supermarketach czy w restauracjach fast food. Agenci handlingowi nie mogą tak, jak wielu innych polskich przedsiębiorców, zasilać się siłą roboczą napływających do Polski imigrantów z dwóch powodu. Po pierwsze wymóg prawny sprawdzenia każdego kandydata do pracy na lotnisku (do 5 lat wstecz) jest bardzo często, w przypadkach cudzoziemców, niemożliwy do spełnienia. Po drugie konieczność zdania egzaminu z zakresu bezpieczeństwa, jakie muszą przejść przyszli pracownicy LSAS wymagają zaawansowanej znajomości języka polskiego. Cudzoziemców znających nasz język na takim poziomie jest niewielu, a ci nieliczni znajdują mniej wymagającą i czasami lepiej płatną pracę w innych sektorach polskiej gospodarki. 


Głośnym echem w branży lotniczej odbiła się podjęta w zeszłym roku przez Ryanaira decyzja o rozpoczęciu self-handlingu, czyli zrezygnowaniu z usług LSAS na lotnisku w Modlinie i Katowicach. Sama utrata Ryanaira w Modlinie oznaczać będzie dla LSAS obniżkę o ponad 8 proc. liczby obsługiwanych rejsów. Dodając uszczerbek operacji w Katowicach LSAS, przez decyzję Ryanaira, straci prawdopodobnie dobrze ponad 10 proc. wszystkich obsługiwanych do tej pory lotów. Ratunkiem dla tego stanu rzeczy jest ciągle rosnący ruch pasażerski w Polsce oraz podpisanie umowy z Wizz Airem na obsługę samolotów w jego nowej bazie, w Krakowie. LSAS może starać się też odebrać rejsy odlotowe LOT-u, które musiał oddać lokalnemu rywalowi WELCOME z braku dostępnych sił przerobowych. Pytany o stan „rozwodu” z Ryanairem w Modlinie Marcin Opaliński, prezes LSAS powiedział: – Ryanair potwierdził swoją decyzję, więc spodziewamy się obniżenia liczby operacji, ale wszystko wskazuje na to, że będziemy kontynuowali naszą obecność na lotnisku w Modlinie w innym zakresie aktywności. Anna Rosek, członek zarządu ds. operacyjnych dodała: – Liczymy też na poszerzenie wachlarza przewoźników, bo port w Modlinie nie ustaje w staraniach o pozyskanie innych linii lotniczych, które są już klientami naszej spółki na innych lotniskach. Sposób zakończenia współpracy z Ryanairem jest obecnie negocjowany i finalne rozwiązanie powinno być znane w najbliższych dniach. 

Innym zmartwieniem Opalińskiego, który piastuje również funkcję prezesa spółki LST, jest znikniecie z rynku Small Planet Airlines. LST spółka obsługi technicznej należąca w 100 proc. do LSAS obsługiwała 11 samolotów Airbus A320 i A321 litewskiego przewoźnika czarterowego. Ta usługa stanowiła 25 proc. udziałów we wszystkich pracach LST. – Tak to prawda, że obsługa samolotów Small Planet była znaczącą częścią usług wykonywanych przez LST, jednak w odpowiednim momencie zdywersyfikowaliśmy naszą działalność stawiając na przeglądy ciężkie i, co do kondycji finansowej spółki, wyjdziemy obronną ręką z tej sytuacji. Dodatkowo trendem ostatnich lat w obsłudze technicznej samolotów jest skracanie długich, kilkunastodniowych przeglądów i wykonywanie części zadań w trakcie obsługi liniowej. Strategia LST opracowana w 2017 r. zakłada rozwinięcie w większym stopniu ciężkiej obsługi hangarowej. W najbliższych latach zamierzamy wybudować jeden hangar stały i jeden mobilny. Prowadzimy zaawansowane rozmowy z lotniskiem w Gdańsku – wyjaśnił szef LST. 

Opaliński wykluczył też możliwość konfliktu w ramach PGL na linii LST - LOT AMS twierdząc, że te dwie spółki nie konkurują ze sobą, bo specjalizują się w obsłudze odmiennych typów samolotów. LST chce nadal koncentrować się na airbusach i bombardierach, zostawiając inne rodzaje statków powietrznych LOT AMS. – Nie wykluczamy natomiast stworzenia razem z LOT AMS wspólnej bazy i zaplecza serwisowego – dodał Opaliński. Wydaje się jednak, że jeśli LST nie pozyska nowych klientów operujących samolotami producenta z Tuluzy, to sama obsługa bombardierów może okazać się niewystarczająca do osiągania wyników finansowych zadowalających PGL. 

Bardziej odległym zagrożeniem dla LSAS jest możliwość wejścia na polski rynek międzynarodowych firm handlingowych takich jak SWISSPORT czy Menzies. Uczestnicy polskiego rynku obsługi naziemnej uważają, że jest to jak najbardziej możliwe pod warunkiem jednak, że zapewnią one sobie już na wstępie odpowiedni wolumen obsługi. 

Na razie LSAS cieszy się stałym, silnym wzrostem i skupia się na sprostaniu presji popytowej rynku inwestując w ludzi i sprzęt. Rok 2019 będzie też z pewnością należał do udanych. W najbliższym czasie zarówno kandydaci do zatrudnienia w LSAS, jak i pracownicy spółki nie muszą obawiać się obniżek pensji, ani groźby zwolnień. Ta sytuacja może się zmienić, dopiero gdy nadejdzie kryzys gospodarczy i załamanie przewozów albo gdy na rynek wejdzie globalny gracz, a wraz z nim pojawi się konkurencja.

Fot.: LS Airport Services



gość_3b35e - Profil
gość_3b35e
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie