Beczka prochu, czyli Modlin oczami PPL-u

Krzysztof Loga Sowiński - Profil Krzysztof Loga Sowiński
02 lipca 2018 09:00
18 komentarzy
Przyszłość spółki zarządzającej lotniskiem w Modlinie jest zmartwieniem PPL, ale też jej pozostałych wspólników. Niestety ciągle nie widać światełka w tunelu, a gra toczy się za pieniądze podatników. Dla PPL-u Modlin to beczka prochu, a część wspólników bawi się przy niej zapałkami.
Reklama

Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze (PPL) ma problem. Jest wspólnikiem w spółce Mazowiecki Port Lotniczy Warszawa – Modlin (MPL), w której posiada 30,39 proc. udziałów. Ich wartość nominalna to ponad 98 milionów złotych. Obok PPL umowę spółki podpisała Agencja Mienia Wojskowego, Województwo Mazowieckie i Nowy Dwór Mazowiecki. Umowa ta przewiduje, że ważne uchwały wspólników muszą zapadać jednomyślnie. Prowadzi to do sytuacji, w której każdy ze wspólników, nawet nowodworski samorząd miejski posiadający niespełna 5 proc. udziałów, może skutecznie blokować decyzje w spółce.

Taki układ, aby mógł być efektywny wymaga zgodnego współdziałania wspólników. Niestety w przypadku MPL takiego porozumienia brakuje. W dodatku wyniki spółki nie pozwalają na wypłacanie dywidendy udziałowcom. Innymi słowy kapitał zainwestowany w to przedsięwzięcie nie zwraca się. Dla każdej organizacji gospodarczej nastawionej na generowanie zysku zamrożenie prawie 100 milionów złotych w nierentownej inwestycji jest kłopotem. PPL ma tego pełną świadomość i dlatego podjęło kroki, które miały na celu zaradzanie tej sytuacji.


W 2016 r. PPL zaproponował podniesienie kapitału spółki modlińskiej o 140 miliony złotych, w zamian za zniesienie zasady jednomyślności. Taka inwestycja dałaby PPL większościowy pakiet udziałów w spółce i zapewniła pełną nad nią kontrolę. Zasadniczo reszta wspólników nie była przeciwna temu pomysłowi. Jednak samorząd wojewódzki podniósł kwestię zobowiązań na nim ciążących z racji wyemitowanych dla sfinansowania rozwoju MPL obligacji, które nie zostały jeszcze spłacone. Przekazanie pełnej kontroli nad lotniskiem w Modlinie PPL przy jednoczesnym pozostawieniu po stronie województwa gwarancji spłaty obligacji, mogłoby zostać uznane za decyzję podjętą wbrew interesowi samorządu. Argument podnoszony przez właściciela portu Chopina, jakoby inwestycja oraz przejęcie kontroli nad spółką przez PPL zapewniają spłatę zobowiązań spółki i w konsekwencji minimalizują do zera ryzyko po stronie władz mazowieckich, jest dyskusyjny. Takie ryzyko byłoby na pewno mniejsze, ale nadal by istniało. Trudno racjonalnie uzasadnić, dlaczego nawet to zmniejszone ryzyko w 100 proc. ponosiłby udziałowiec, który nie miałby już wtedy kontroli nad MPL.

Jeśli obie strony sporu działały w dobrej wierze to dalszymi krokami w tym konflikcie powinny być ciche negocjacje, bo wydaje się, że porozumienie jest w zasięgu ręki. Niestety zamiast spokojnych rokowań od czasu odrzucenia oferty PPL przez marszałka Struzika mamy do czynienia ze wzajemnymi oskarżeniami i brutalizacją sporu, który mógł być przecież rozstrzygnięty w sposób polubowny.

Samorząd zarzuca PPL chęć zamknięcia lotniska, co w konsekwencji naraziłoby województwo na konieczność zapłaty gwarancji za obligacje, ale co gorsza na zwrot funduszy unijnych, za które Modlin został zbudowany. PPL uznaje te zarzuty za absurdalne i podkreśla, że nie jest zainteresowany zamknięciem portu w Modlinie, bo miałby natychmiast problem z 3 milionami pasażerów, których na Okęciu obsłużyć się od razu nie da. Zarzutów PPL w stosunku do modlińskiej spółki jest zresztą znacznie więcej. Począwszy od faworyzowania Ryanaira i nie ujawniania wspólnikom umowy z nim zawartej, przez minimalistyczne zarządzanie i politycznie umotywowane decyzje kadrowe, aż do lekceważenia stanu infrastruktury lotniskowej i de facto bezpieczeństwa operacji lotniczych. PPL twierdzi, że obawia się o przyszłość MPL, ale obecnie ma związane ręce i nie ma nawet szans na sprzedaż udziałów, bo nikt przy obowiązującej zasadzie jednomyślności ich nie kupi. Reasumując dla PPL lotnisko w Modlinie to obecnie beczka prochu, a w dodatku część wspólników bawi się przy niej zapałkami.


Odkładając na bok te bardziej lub mniej trafne zarzuty i próbując przełożyć ten konflikt na poziom biznesowy, to wydaje się, że PPL chce przejąć kontrolę nad Modlinem, ale za niższą cenę niż chciałby samorząd wojewódzki. PPL może też grać na zwłokę, mając nadzieję, że po jesiennych wyborach samorządowych województwo będzie reprezentować bardziej ugodowy polityk, a wtedy negocjacje będą łatwiejsze. Z kolei w razie ponownego zwycięstwa marszałka Struzika PPL trzyma w odwodzie projekt budowy lotniska radomskiego, który ma wywierać presję na Modlin i być ratunkiem w razie wybuchu modlińskiej beczki z prochem.

Można o konflikcie PPL-MPL pisać długo, bo jest ciekawą i chętnie czytaną historią. Warto jednak zwrócić uwagę, że cała ta batalia rozgrywa się między podmiotami należącymi w 100 proc. do obszaru finansów publicznych. Wszystkie te gierki, podchody i awanturki odbywają się za pieniądze podatników i może wszyscy aktorzy tej tragifarsy powinni powiesić sobie w gabinetach kartkę z napisem: „Pieniądze obywateli, głupcze!”
Reklama

Ostatnie komentarze

 - Profil
gość_39c5b 2018-07-04 14:14   
gość_39c5b - Profil gość_39c5b
@gość_bda1b skoro mamy nie dokładać do jednej linii, to czemu non stop dotuje się inną?
gość_d8f84 2018-07-04 09:51   
gość_d8f84 - Profil gość_d8f84
gość_caba0; Powód istnienia i dalszego rozwoju Ryanaira w Polsce jest oczywisty. Latanie staje się coraz bardziej dostępne dla średniozamożnych ludzi. Żaden prezesik z politycznego mianowania tego nie zmieni. Oby więcej było takich lotów.

A LOT to niech najpierw zwiększy bezpieczeństwo lotów, bo to co przeżywają kolejne setki pasażerów to być może są ich ostatnie loty w życiu. Nie wsiądę na pokład szajsdrimlerów.
Nie chcemy aby Polacy zdani byli na loty psującymi się wrakami.
gość_dfdef 2018-07-04 01:52   
gość_dfdef - Profil gość_dfdef
gość_caba0: widzisz w tym jakiś sens, żeby Ryanaira umacniać w Polsce? i żeby zyski transferował za granicę? każde zwiększenie przepustowości Modlina to dodanie Ryanirowi rejsów, a co za tym idzie zabranie Lotowi czy Enterowi. To, że zarząd Modlina wybrał taką drogę to już ich problem, a teraz niech nie żebrzą o inwestycje. A może niech poproszą Irlandczyków, w końcu to dla nich otworzyli to lotnisko. Odblokowanie udziałów byłoby uderzeniem w naszych przewoźników...

Tak, widzę Szanowny Panie. Zaczęliśmy latać wtedy, gdy się pojawił. Całą rodziną. Za 200–400 zł w dwie czy cztery osoby. Dotyczy to także Wizzaira z Okęcia (nawet częściej niż Ryanaira, ostatnio Mediolan/Bergamo za 100 zł, ale ofert jest mnóstwo). Pan tu opowiada o zyskach firmy (portów), które nigdy nie przełożą się na portfel zwykłego człowieka. Zwykli pasażerowie, ja i moi znajomi, chcemy jak najwięcej lotów FR i W6. Do dużych europejskich miast i miejscowości wakacyjnych. Lotniska mają służyć również średnio zamożnym Polakom, których jest najwięcej, a nie prezesom w podróżach biznesowych czy mieszkańcom Węgier, Rumunii, krajów bałkańskich, których ma się tu zwozić na transfery. Jeśli pan Szpikowski tak dba o Węgrów czy Rumunów, to niech jedzie zarządzać lotniskami w Budapeszcie czy Bukareszcie. Droga wolna. Koniec z dyktaturą tych panów ze zdjęcia. Mam nadzieję, że ta hucpa z Radomiem dla dobra zwykłego człowieka szybko się skończy. Banda przepychających się polityków i podczepionych pod nich menedżerów – nie cierpię jednej i drugiej strony, ale ta modlińska przynajmniej myśli na oko racjonalnie – chce nas karać podróżami po 150-200 km (dla tych z obszaru na północ od Warszawy). Przy monopolu LOT-u nigdy nie było nas stać na latanie i teraz znów idą w tę stronę. Wstyd proszę państwa. Naprawdę wstyd! Zostawcie Modlin w spokoju.
 - Profil
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama