Ryanair żąda zwrotu pieniędzy od pasażerów, którzy skorzystali z chargbacka

Szymon Stemski - Profil Szymon Stemski
16 października 2021 16:08
Linia Ryanair żąda zwrotu pieniędzy od pasażerów, którzy w czasie pandemii skorzystali z bankowej usługi "chargeback", aby otrzymać rekompensatę za nieodbytą podróż na pokładzie irlandzkiego przewoźnika. Ryanair grozi, że tacy klienci nie będą wpuszczani do samolotów.
Reklama

Na początku 2020 roku branża lotnicza szykowała się do hucznego podsumowania rekordowego, pełnego sukcesów i przewiezionych pasażerów roku 2019 roku, a podróżni ochoczo rezerwowali wakacyjne wycieczki z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Nagle pojawiła się pandemia, która momentalnie zmieniła życie milionów, a później miliardów osób. Jednym z sektorów, który najbardziej odczuł jej skutki był (i wciąż przecież jest) sektor turystyczny. Pasażerowie z dnia na dzień zaczęli odwoływać swoje wyjazdy, a światowe linie lotnicze zawiesiły przeważającą większość swojej oferty. Z czasem przewoźnicy wypracowali w miarę czytelne procedury zwrotów pieniędzy za odwołane loty, lecz cały proces nierzadko trwał miesiące. Nic więc dziwnego, że sfrustrowani pasażerowie szukali innych rozwiązań, aby odzyskać powierzone liniom lotniczym środki. Świetnym wyjściem z sytuacji okazała się procedura "chargeback", czyli bankowa usługa odzyskiwania niesłusznie pobranych przy wykorzystaniu karty kredytowej środków.


Narzędzie to zaczęło być masowo wykorzystywane przez pasażerów w konfrontacji z liniami lotniczymi zwlekającymi ze zwrotami pieniędzy. Choć w szczycie pandemii niewiele było dostępnych połączeń, niektóre linie nieustannie realizowały pojedyncze trasy. Tak było w przypadku Ryanaira, który pomimo surowych ograniczeń w podróżowaniu utrzymywał podstawową, lecz znacznie okrojoną ofertę. Były jednak osoby, które z racji obowiązujących restrykcji za wszelką cenę chciały uniknąć bądź po prostu nie mogły odbyć podróży lotniczej. Pasażerowie nie stawiali się na loty, żądali zwrotu pieniędzy, a Ryanair konsekwentnie odmawiał rekompensaty. Wtedy do gry wkraczała usługa "chargeback", która najczęściej stawała w obronie pokrzywdzonych podróżnych.

Praktyka nie spodobała się irlandzkiej linii. Ryanair nie zamierzał bezczynnie przyglądać się sytuacji i zażądał od swoich klientów korzystających z procedury "chargeback" zwrotu przymusowo oddanych pieniędzy. Jak informuje brytyjski "The Guardian", pasażerowie zaczęli otrzymywać od przewoźnika wiadomości z żądaniem rekompensaty, której ewentualny brak groził niewpuszczeniem na pokład samolotu. Dziennik podaje, że takich przypadków odnotowano w ostatnich miesiącach dziesiątki, a niektórzy klienci Ryanaira otrzymywali nieetyczne żądania na kwoty sięgające kilku tysięcy złotych zaledwie na kilka godzin przed wylotem. Do sprawy odniósł się sam przewoźnik, który powołując się na wewnętrzny regulamin podkreślił, że linia nigdy nie proponowała swoim klientom zwrotów za odbywające się według rozkładu loty.


- Nasze połączenia, które realizowane są zgodnie z rozkładem nie podlegają rekompensacie, co jest czytelnie określone w zaakceptowanych przez pasażera warunkach sprzedaży. Co więcej, zgodnie z tymi przepisami mamy prawo odmówić podróżnemu wpuszczenia na pokład, jeśli ten zalega z płatnością za wcześniej wykupiony lot - powiedział przedstawiciel Ryanaira.

W obronie pasażerów stanął z kolei Guy Anker, ekspert organizacji Money Saving Expert, który określił postawę irlandzkiej linii jako szokującą i niedopuszczalną. W opinii niektórych, praktyka stosowana przez Ryanaira może zaburzać uczciwą relację między (najczęściej) bezbronnymi klientami a wyposażoną w wiele mechanizmów i wykorzystującą swoją pozycję korporacją. Zdaje się jednak, że po stronie przewoźnika (i linii British Airways, wobec której także toczyło się dochodzenie) opowiedział się brytyjski urząd ds. konkurencji. Organ zakończył wstępne, kilkumiesięczne postępowanie przeciw Ryanairowi i British Airways w sprawie niezwracania pasażerom środków za loty, które się odbywały, ale w których z racji rozmaitych ograniczeń nie mogli uczestniczyć sami podróżni. Urząd ds. konkurencji co prawda zalecił liniom wypłacenie pieniędzy pasażerom, ale jednocześnie podał, że z racji braku wystarczającej i klarownej podstawy prawnej, aby móc zakwestionować praktykę przewoźników, nie widzi sensu w dalszym dochodzeniu.
Reklama

Ostatnie komentarze

 - Profil gość
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama