Zmienne plany FlyBosnia. Tym razem będą połączenia europejskie?

Marek Stus - Profil Marek Stus
27 stycznia 2020 09:37
Linie FlyBosna, które zainaugurowały działalność operacyjną zaledwie pół roku temu, zamierzają skupić się na rozwoju europejskiej siatki połączeń. Przewoźnikowi brakuje jednak na razie spójnej strategii biznesowej.
Reklama

W nadchodzącym sezonie letnim FlyBosnia chce latać z Sarajewa do Barcelony, Mediolanu, Moskwy, Paryża i Zurychu. Nowe kierunki mają uzupełnić już obsługiwane trasy do Londynu i Rzymu. W związku z tymi planami linia chce ponownie pozyskać drugiego airbusa A319. Jeden z dwóch samolotów tego typu użytkowanych w poprzednim sezonie został przez nią niedawno zwrócony. Teraz w pierwszej kolejności miałyby ruszyć loty do Francji, a następnie sukcesywnie do kolejnych krajów. Nie sprecyzowano jednak, kiedy nastąpi inauguracja poszczególnych tras, ani nawet jakie lotniska są brane pod uwagę np. w Moskwie czy Mediolanie. Przedstawiciele FlyBosnia zapowiadają do tego równoległy rozwój oferty z Mostaru, a także prowadzenie operacji czarterowych. W nadchodzącym roku chcą przewieźć 120 tys. pasażerów.

Ambitne plany rozwoju firmy kłócą się jednak z jej pierwotną strategią. Według niej FlyBosnia zamierzała się skupiać wyłączenie na obsłudze połączeń między Bośnią i Hercegowiną a krajami Bliskiego Wschodu. I rzeczywiście wiele z tych lotów ruszyło w czerwcu ub.r., m.in. do Al-Kasim, Kuwejtu, Manamy i Rijadu, tyle że po kilku miesiącach operacji stało się jasne, że są to trasy o wyłączenie sezonowym potencjale. W tej sytuacji podjęto decyzję o zawieszeniu obsługi większości z nich - pozostały tylko i to w szczątkowej formie, loty do Arabii Saudyjskiej. W tej sytuacji FlyBosnia zainteresowała się rynkiem europejskim. We wrześniu ub.r. ogłoszono pierwszą europejską trasę do Londynu-Luton, a następnie kolejną do Rzymu-Fiumicino, obsługiwaną z międzylądowaniem w Mostarze. Do końca 2019 roku linie miały w sumie 45 tys. pasażerów, ale zarazem zalegały z opłatami wobec lotniska w Sarajewie na kwotę ponad 0,5 mln. dolarów. Z pracy odeszło także ponad połowę zatrudnionych pilotów.


Można mieć zatem uzasadnione wątpliwości, czy FlyBosnia będzie w stanie zrealizować swoje plany europejskiej ekspansji. Warto przypomnieć, że linia od początku zaliczała falstarty. Przewoźnik formalnie został założony w 2017 roku, a jego pierwsze rozkładowe loty miały ruszyć jeszcze w czerwcu 2018 r. Zapowiadano wówczas połączenie między Sarajewem a Rijadem, ale linia nie uzyskała certyfikatu na czas i jej start przełożono na wrzesień. Tej daty również nie udało się dotrzymać. Dopiero pod koniec 2018 roku odebrała pierwszy samolot, a rok temu uzyskała certyfikat AOC.

FlyBosnia ma cały czas problem z nakreśleniem swojej strategii i zidentyfikowaniem docelowego rynku, na którym chciałaby rozwijać swoją ofertę. Przewoźnik z jednej strony pozycjonuje się na nową narodową linię Bośni i Hercegowiny, a z drugiej strony do tej pory nie uruchomił nawet strony internetowej w żadnym z używanych w tym kraju języków. Do tego dochodzą chaotyczne eksperymenty z jednoczesną realizacją modelu linii sieciowej, niskobudżetowej, sezonowej i czarterowej, a wszystko to przy flocie liczącej 1-2 samoloty. O pierwszych problemach finansowych już nie wspominając. Nie wróży to więc zbyt dobrze na przyszłość, zwłaszcza że działalność wszystkich poprzedników FlyBosnia w Sarajewie, tj. Air Commerce, Arnoro, Air Bosna, B&H Airlines, Bosnian Wand Airlines, także zakończyła się niepowodzeniem.


fot. FlyBosnia
Reklama
W tym temacie przeczytasz
Brak wiadomości
Pasazer.com na Facebooku
...wczytuję...

Ostatnie komentarze

 - Profil gość
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama