LOT-owska mizeria - czyli co ukrywa narodowy przewoźnik?

Krzysztof Loga Sowiński - Profil Krzysztof Loga Sowiński
24 maja 2021 09:00
2 komentarze
Od czterech lat sprawozdania z działalności zarządu LOT-u nie zawierają podstawowych danych operacyjnych. Mizeria raportowania wyników narodowego przewoźnika jest poniżej standardu nawet średniej wielkości europejskiej linii lotniczej.
Reklama

Duże linie lotnicze w Europie podsumowały już pandemiczny 2020 rok. Część z nich zdążyła nawet złożyć sprawozdania za pierwszy kwartał br. Niestety nie dotyczy to LOT-u. Już drugi raz z rzędu sprawozdania finansowe narodowego przewoźnika mogą zostać opublikowane dopiero 15 października br. Na ponowne, trzymiesięczne opóźnienie zatwierdzania i zamieszczania raportów finansowych w Krajowym Rejestrze Sądowym (KRS) zgodził się minister finansów. Zwykły termin, obowiązujący przed pandemią, upływał 15 lipca. Oznacza to, że prawdopodobnie o kondycji finansowej LOT-u i Polskiej Grupy Lotniczej (PGL) w 2020 r. dowiemy się z bardzo dużym opóźnieniem, odbiegającym od standardów konkurentów narodowego przewoźnika.


Większość linii lotniczych wielkości LOT-u w Europie publikuje swoje sprawozdania finansowe kwartalnie. Polska spółka jest jedną z nielicznych, tak dużych linii lotniczych pod względem liczby przewiezionych pasażerów, która tego nie robi. Oczywiście kwartalne raportowanie wynika z obowiązku prawnego, bo linie lotnicze w Europie są zazwyczaj spółkami giełdowymi. Warto jednak zaznaczyć, że takie linie jak Aeroflot, SAS, Finnair, Ryanair czy Wizz Air podają co miesiąc liczbę przewiezionych pasażerów, a pierwsi trzej przewoźnicy z tej piątki również wiele innych danych operacyjnych.

LOT nie jest związany przepisami nałożonymi na spółki notowane na warszawskim parkiecie. Niemniej przedsiębiorstwo, które w ostatniej dekadzie otrzymało od polskiego podatnika 3,4 mld zł powinno czuć się w obowiązku, jeśli nie częstego, to przynajmniej rzetelnego informowania opinii publicznej o swoich wynikach. Nie wymagamy od LOT-u przedstawiania raportów kwartalnych, jak z własnej woli robi to np. spółka zarządzająca lotniskiem im. Lecha Wałęsy w Gdańsku.

LOT mógłby podawać swoje wyniki operacyjne raz na kwartał, ale na dobry początek wystarczyłoby roczne sprawozdanie finansowe, które choć trochę przypominałoby raporty przygotowywane przez średniej wielkości linie lotnicze, takie jak Finnair (14,7 mln pasażerów w 2019 r.) czy Aegean Airlines (14,9 mln pasażerów w 2019 r.). Warto też przyspieszyć publikację dokumentów, choć to akurat zależy od Ministerstwa Aktywów Państwowych, które w imieniu Skarbu Państwa zatwierdza raporty narodowego przewoźnika.

Sprawozdania finansowe za 2020 r. Aegean Airlines (opublikowane w kwietniu 2021) i Finnaira (ogłoszone w lutym br.) liczą ponad 150 stron i są zawarte w jednym, spójnym tekście. Obie linie, obok raportów rocznych, przygotowują również prezentację wyników, którą zazwyczaj omawiają prezesi zarządu na spotkaniach z analitykami finansowymi. Rzecz jasna raporty z ostatnich kilku lat obu przewoźników są dostępne na ich stronach internetowych.


Dla porównania ostatni opublikowany raport LOT-u za 2019 r, liczy 111 stron i jest podzielony na dwie części składające się ze sprawozdania zarządu (14 stron) oraz sprawozdania finansowego (97 stron). To ostatnie zawiera wprowadzenie, zestawienia liczbowe (bilans, rachunek zysków i strat, rachunek przepływów pieniężnych, zestawienie zmian w kapitale własnym) oraz dodatkowe informacje i objaśnienia. Po wprowadzeniu obowiązku przekazywania sprawozdań wyłącznie w formie elektronicznej, zestawienia liczbowe są przesyłane do KRS w specjalnym formacie, który wymaga odrębnej aplikacji do jego odczytania. Sprawozdań LOT-u próżno szukać na stronie www.lot.pl. Dane dostępne są wyłącznie w KRS.

Oczywiście, o jakości sprawozdania nie świadczy jego długość. Forma prezentacji też nie decyduje o merytoryczności raportu, choć ma już znaczenie dla jego odbiorców. Nie tu jednak leżą największe problemy z LOT-owskimi dokumentami finansowymi. Mankamenty LOT-owskich materiałów polegają na niezamieszczaniu w nich kluczowych danych operacyjnych, które są podstawą oceny efektywności i rozwoju firmy a w konsekwencji uniemożliwiają porównania osiągnięć LOT-u z innymi przewoźnikami. Narodowy przewoźnik nie informuje też o nadzwyczajnych zdarzeniach, które miały wpływ na wynik finansowy, co jest regułą w prezentacjach innych linii lotniczych. Takie uwypuklenie jednorazowych zjawisk pozwoliłoby uzyskać lepszy obraz kondycji finansowej LOT-u.

To LOT-owskie „skąpstwo” w przekazywaniu danych rozpoczęło się wraz ze sprawozdaniem za 2016 r. Innymi słowy w ostatnich czterech raportach za lata 2016-2019 nie znajdziemy nawet tak podstawowej informacji, jak liczba wszystkich przewiezionych pasażerów! Są podane kwoty dotyczące przewozów na rejsach regularnych, natomiast wyniki czarterów są ujęte wyłącznie procentowo. Nie dowiemy się też ile ton cargo przewiózł LOT w ciągu roku. Nie ma bezwzględnych danych o pracy przewozowej, czyli o dostępnych siedzeniokilometrach (Available Seat Kilometer, ASK). Nie ma też danych o płatnych pasażerokilometry (Revenue Passenger Kilometer, RPK), W konsekwencji w raportach LOT-u nie znajdziemy wskaźnika załadowaniu (Load Factor, LF). Nie ma też wyliczenia takich parametrów, jak koszt i przychód na dostępny siedzeniokilometr (Cost per Available Seat Kilometer, CASK i Revenue per Available Seat Kilometer, RASK).

I tu wypada znów przywołać przykłady Finów i Greków. Ci pierwsi regularnie, co miesiąc, przedstawiają osiągnięte wyniki zawierające liczby pasażerów, ASK, RPK, LF oraz CASK i RASK. Finnair publikuje również analogiczne dane dotyczące przewozów cargo. W dodatku miesięczne rezultaty są wykazywane w rozbiciu na obszary geograficzne. Aegean jest już mniej regularny, jednak raz na kwartał podaje informacje o liczbie przewiezionych pasażerów, liczbie wykonanych operacji i LF. Z kolei w raporcie rocznym greckiego przewoźnika można znaleźć o wiele więcej szczegółów operacyjnych w rozbiciu na kwartały.


Wymienione powyżej wskaźniki są abecadłem raportowania wyników w branży lotniczej i każda szanująca się linia publikuje je, aby przedstawić swoje osiągnięcia lub podkreślić stojące przed nią wyzwania. Przewoźnicy, którzy muszą liczyć się ze swoimi właścicielami bardzo szczegółowo wyjaśniają, jakie elementy złożyły się na zwiększenie lub zmniejszenie ich przychodów. Omawiają również z detalami zasady korzystania z finansowych instrumentów pochodnych służących do ograniczania ryzyka związanego ze zmianami cen paliwa i kursów walut. W tych dwóch ostatnich kwestiach LOT jest więcej niż lakoniczny. Warto podkreślić, że w przypadku narodowego przewoźnika te dwa elementy działalności finansowej są niezmiernie istotne, bo ich niekorzystne rozliczenie potrafi zniwelować cały zysk wypracowany z działalności operacyjnej.

W efekcie niepublikowania podstawowych danych przez LOT nie jest możliwe dokonanie szybkiego porównania wyników narodowego przewoźnika z innymi liniami lotniczymi. Porównanie LOT-u z Austrian Airlines i Finnairem, które opublikowaliśmy na naszych łamach kilka miesięcy temu było możliwe tylko dzięki uprzejmości biura prasowego narodowego przewoźnika, które na nasz wniosek udostępniło brakujące dane. Wniosków takich nie musieliśmy kierować do dwóch pozostałych przewoźników. Wystarczyło odwiedzić strony internetowe Grupy Lufthansy i Finnaira. W dodatku obecnie LOT prowadzi księgowość wyłącznie na podstawie przepisów polskich, co dodatkowo komplikuje analizę porównawczą, zwłaszcza, że ostatnie zmiany w zasadach księgowości międzynarodowej dotyczyły leasingu, a więc jednej z największych pozycji kosztowych LOT-u.

Jest zastanawiające, dlaczego zarząd LOT-u, który twierdzi, że linia w ostatnich latach wspaniale się rozwijała jednocześnie ogranicza dostęp do podstawowych informacji pozwalających na dokładniejszą ocenę jej wyników. Warto zauważyć, że sprawozdania z działalności zarządu LOT-u w ostatnich ośmiu latach zostały radykalnie odchudzone. W 2012 r, raport zarządu liczył 82 strony, w 2013 r. 66 stron, a w 2014 r. 61 stron. W 2015 r., kiedy po raz pierwszy sprawozdanie podpisał prezes Rafał Milczarski, dokument zmalał do 38 stron. Natomiast grubość sprawozdań zarządu w latach 2016-2019 wahała się w przedziale od 14 do 18 stron. Wygląda na to, że szefowie LOT-u mają coraz mniej do przekazania swoim właścicielom, czyli polskim podatnikom.


Chcielibyśmy wierzyć, że mizeria sprawozdawczości księgowej LOT-u nie jest świadomym zamysłem jego kierownictwa, który ma na celu utrudnienie oceny rezultatów spółki. Trudno jednak uznać, że cztery z rzędu ułomne raporty finansowe, a zwłaszcza ubogie sprawozdania z działalności zarządu, są tylko jednorazowym wybrykiem lub niedopatrzeniem. Zarząd LOT-u ma szansę udowodnić, że nie hołduje "pogardzie komunikacyjnej" i traktuje swoich właścicieli poważnie, publikując wyczerpujące, profesjonalne i zrozumiałe dla laików sprawozdanie za 2020 r. A tym którzy uznają, że znów czepiamy się narodowego przewoźnika, polecamy zajrzenie do raportów Aeroflotu, Finnaira lub innych większych linii lotniczych do konkurowania, z którymi LOT aspiruje. Różnica w jakości raportowania jest porażająca.

Fot.: Materiały prasowe

Reklama

Ostatnie komentarze

muciek 2021-05-24 17:33   
muciek - Profil muciek
Panie Krzysztofie. A miewa Pan może takie bardzo prawdopodobne, ale niczym nie potwierdzone domysły? Bo ja tak.
Groentje 2021-05-24 11:05   
Groentje - Profil Groentje
Panie Krzysztofie, wymaga Pan transparentności w działaniach polskiej spółki. Coś co dla Pana i dla mnie powinno być oczywistością, w Polsce jest traktowane jako niepotrzebna informacja. Nas Polaków często nie interesuje czubek własnego nosa, nie mówiąc tu już o tak arcyważnych rzeczach jak wyniki ekonomiczne przedsiębiorstwa państwowego. Wymaga Pan (i słusznie) zainteresowania się, lecz innych na naszą niekorzyść interesują jedynie błahostki.
 - Profil gość
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama