Czy IAG jednak potrzebuje wsparcia?

Marek Serafin - Profil Marek Serafin
31 lipca 2020 09:02
1 komentarz
Od tygodni zadajemy pytanie, czy rzeczywiście British Airways, a z nim IAG, jest jedyną wielką linią sieciową, która nie potrzebuje zasilenia gotówkowego. Od początku kryzysu prezes Grupy, powtarzał, że BA i cała grupa poradzi sobie bez specjalnego pakietu pomocy publicznej.
Reklama

Ostanie informacje pokazują, że i IAG zaczyna coraz mocniej odczuwać dramatyczne i wciąż przedłużające się załamanie popytu. Kilka dni temu Grupa potwierdziła oficjalnie, że rozważa możliwość wypuszczenie na rynek nowych akcji o wartości 2,75 mld euro, aby dodatkowo wzmocnić swoją płynność finansową.

Przy okazji wyjaśniono, dlaczego grupa wciąż tak dobrze sobie radzi w dramatycznej sytuacji - 30 kwietnia, kilka tygodni po wybuchu pandemii, posiadała gigantyczne rezerwy finansowe. Było to aż 10 mld euro. Na tę górę składała się zarówno gotówka, jak i niewykorzystane możliwości kredytowe. Specjalną pozycją była tu kwota 750 mln euro, która zasila Grupę dzięki rozszerzeniu swojego partnerstwa w programie Air Miles z American Express Company. Znaczna część tej płatności to efekt zakupu przez American Express z góry punktów Avios, które posiadacze kart wspólnych z British Airways będą mogli wykorzystywać w Wielkiej Brytanii i na całym świecie.


IAG opublikuje swoje półroczne wyniki finansowe za dwa dni. Dowiemy się wtedy, jak szybko maleją rezerwy gotówkowe Grupy. Natomiast wiemy już, że porozumiano się z głównym związkiem pilotów i wyrażono zgodę na zmniejszenie liczby zwolnień, w zamian za obniżki płac i zwiększenie liczby pilotów objętych systemem niepełnoetatowego zatrudnienia.

Dane podane przez IAG wyjaśniają, dlaczego William Walsh, prezes Grupy wypowiadał się aż tak buńczucznie na początku kryzysu. Zachowywał się zupełnie inaczej niż prezes Grupy Lufthansy. Bo i sytuacja finansowa – rezerwy gotówkowe IAG były zdecydowanie większe. Nie miał też problemów z utrzymywaniem płynności spółek pozalotniczych, których poziom kosztów stałych jest zdecydowanie wyższy niż linii lotniczych. Jednak z upływem czasu i IAG słabnie finansowo. Kluczowe znaczenie ma tu nie tylko fakt, że globalny kryzys przedłużą się i nie widać jego końca, ale i tragiczna wręcz sytuacja na rynku podróży z/do USA. A dla British Airways i Aer Lingusa to „źrenica oka”. Prawdopodobnie IAG woli z pewnym wyprzedzeniem wyjść na rynek kapitałowy, zanim nie stanie się oczywiste, że kryzys finansowy najsilniej dotknie te linie, których wyniki w ogromnym stopniu zależą od rynku północnoatlantyckiego.


I na koniec możemy zażartować, że wśród europejskich linii sieciowych tylko LOT jest odporny na kryzys. Jego wyniki też w znacznym stopniu zależą od połączeń z i do USA. Nie aż w tak wielkim, jak BA, ale jednak. Tymczasem pakiet pomocowy dla naszej linii nawet nie jest przygotowywany. Cóż nawet w biznesie cuda się zdarzają.
Reklama
Tagi
ba iag pomoc

Ostatnie komentarze

gość_18ed6 2020-08-01 09:47   
gość_18ed6 - Profil gość_18ed6
Willie Walsh nigdy w trakcie covidu nie wypowiadał się bunczucznie. Zawsze natomiast byl przeciwnikiem jakichkolwiek układów z politykami. Z tego powodu unika na ile to się daje pomocy ze strony rządów bo to droga donikąd. Wyniki były ogłoszone wczoraj i dalej maja dobra płynność ale już teraz rysują dwa scenariusze i stad potrzebna jest im dodatkowa gotówka. Radziłbym o tym napisać bo to ciekawy temat
 - Profil
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama