Poważny incydent samolotu Lot

Samolot LOT - u lecący z Bydgoszczy do Warszawy miał na poważny incydent - informuje na swojej stronie internetowej Ministerstwo Infrastruktury. Podczas lotu załoga maszyny miała utracić orientacjęprzestrzenną w chmurach. Do zdarzenia doszło 4 grudnia 2006 r w trakcie lotu z Bydgoszczy do Warszawy. W maszynie ATR 72- 202 po wejściu w chmury nastąpił "zanik poprawnych wskazań przyrządów pilotażowych". - Korzystając z przyrządów awaryjnych załoga wyprowadziła samolot nad górną granicę chmur, uzgodniła przyrządy i wykonała lot do Warszawy zakończony bezpiecznym lądowaniem - czytamy w raporcie wydanym przez Państwową Komisję Badania Wypadków Lotniczych. Komisja określiła incydent jako "poważny". Autopilot nie zadziałał Według raportu problemy z urządzeniami pokładowymi pojawiły się już podczas przygotowania maszyny do lotu. Doszło do skoków napięcia, które zaburzyły odczyty wskaźników. Samolot jednak wystartował. W czasie lotu, podczas wychodzenia z zakrętu kapitan polecił załodze włączenie autopilota. Urządzenie jednak nie zadziałało. Po ponownej próbie kapitan wydał pierwszemu oficerowi polecenie "zresetuj mi to" - czytamy w raporcie. Pierwszy oficer wyciągnął dwa bezpieczniki, co spowodowało zanik poprawnych wskazań wszystkich przyrządów pilotażowych, w tym obu sztucznych horyzontów - podkreślają autorzy. Od tego momentu załoga pilotowała maszynę jedynie według przyrządów awaryjnych. Kapitan zrezygnował jednak z awaryjnego lądowania w Bydgoszczy i kontynuował wznoszenie ponad linię chmur. Według niego niepewne wskazania przyrządów i trudne warunki pogodowe uniemożliwiły powrót do Bydgoszczy. "Raport zapiera dech" Po ok. 9 minutach załoga odzyskała kontrolę nad samolotem. Dowódca odwołał ogłoszoną wcześniej sytuację awaryjną i dalszy lot do Warszawy przebiegał normalnie. Żaden z pasażerów feralnego lotu nie ucierpiał. W trakcie gwałtownych manewrów pasażerowie i załoga siedzieli przypięci pasami. - Lektura tego raportu zapiera dech - komentują użytkownicy serwisu lotnictwo.net. Zarzucają kierownictwu obsługującej linię firmy Eurolot "totalny brak zainteresowania, a nawet próby tuszowania incydentu. Na swojej stronie internetowej Ministerstwo Infrastruktury opublikowało wizualizację incydentu wykonaną przez studenta Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa. Wizualizacja przedstawia ścieżkę lotu samolotu. oraz manewru, przy którym zostały przekroczone dopuszczalne parametry lotu. Źródło (GW)
20/06/2008 13:23  
Komentowanie dostępne dla zalogowanych użytkowników
kajak 2008-06-20 16:08   
kajak - Profil kajak
mimis: moge sie zgodzic z twoim stwierdzeniem. cytat z raportu: "Załoga, wykonujac lot w nocy w chmurach, mogła pilotowac samolot tyko według
przyrzadów cisnieniowych (predkosciomierza, wysokosciomierza i wariometru), busoli
oraz, według oceny kapitana, nie do konca wiarygodnych wskazan zapasowego
sztucznego horyzontu. Spowodowało to nieprecyzyjne pilotowanie samolotu i w efekcie
chwilowe gwałtowne zmiany w trajektorii lotu ze zmianami przechylen, pochylen
i kursu samolotu." oraz "Według oceny Komisji, trudnosci
w pilotowaniu samolotu przez kapitana mogły byc spowodowane nagła koniecznoscia
przejscia na pilotowanie według mniej precyzyjnych i działajacych z opóznieniem
przyrzadów awaryjnych. Nie bez znaczenia był równiez element zaskoczenia i brak,
zdaniem PKBWL, nalezytego wypoczynku załogi przed lotem" (str. 19). Mysle, ze pilot musial przezyc meeeega stres i wcale sie nie dziwie, bo pewnie walczyl;i o zycie jezeli praktycznie malo co dziala. "W dniu nastepnym tj. 5 grudnia 2006 r. kapitan zadzwonił do inspektora
bezpieczenstwa lotniczego (BL) EuroLOT z sugestia spotkania i rozmowy na temat
zdarzenia. Prawdopodobnie w dniu 6 grudnia nastapiło spotkanie inspektora BL
z kapitanem. Według relacji inspektora BL, kapitan dosyc chaotycznie opowiedział co
pamietał ze zdarzenia. Był on jeszcze mocno zdenerwowany pomimo, ze zdarzenie było
dwa dni wczesniej. Mozna z tego wywnioskowac jak wielki stres załoga przezywała
w czasie lotu i bezposrednio po nim i w jakim stresie wykonywała kolejne loty." (str. 39). Kapitan do tego po incydencie jeszcze latal. "Kapitan tego samego
dnia o godzinie 20:45. wykonał lot do Poznania. Ladowanie w Poznaniu nastapiło
o godz. 23:08. Wylot z Poznania odbył sie 05.12.2006 r. o godz. 04:57. Biorac pod
uwage obowiazujace w EuroLOT procedury na sen pozostawało około 4 godzin.
Ladowanie w Warszawie nastapiło o godz. 05:54. Kolejne trzecie tzw. „krótkie
nocowanie” kapitan miał w Poznaniu w nocy z 5 na 6 grudnia." (str. 38). Na koniec: "Wpływ na popełnione przez załoge błedy miał brak skutecznego treningu
w wykorzystaniu informacji z przyrzadów awaryjnych." (str. 49).
mimis 2008-06-20 15:37   
mimis - Profil mimis
ap_fly: informacja nieświeża ;) - już od jakiegoś czasu jest na Pasażerze. Kajak: na pewno piloci szkolili się w lataniu "ręcznym". Niestety, w warunkach bez widzialności i W ZASADZIE BEZ PRZYRZĄDÓW! pilotowanie samolotu jest prawie niemożliwe. A wszystko wskazuje na to, że FO uzgodnił awaryjny sztuczny horyzont w zakręcie... Tak że w zasadzie mieli tylko busolę i kompletnie niewiarygodne wskazania sztucznego. Czyli cała nawigacja w pionie odbywała się na podstawie wskazań wysokościomierza/ wariometru, a to w jakiej pozycji jest samolot, przez pewien czas mogli tylko zgadywać - zanim kapitan nie "nauczył się" latać na nieuzgodnionym sztucznym (przypuszczam że właśnie ten fakt - prawie całkowita utrata orientacji - był główną przesłanką do zakwalifikowania incydentu jako "poważnego").
kajak 2008-06-20 15:07   
kajak - Profil kajak
Nie wiem czy widzieliscie wizualizacje. a to max przeciazenie pionowe VACC=1,67g, przekroczone parametry lotu. Samolot lata tak, jakby nimi kierowali amatorzy a nie profesjonalni piloci. Widac, ze chyba tyl;ko na utopilocie sie szkola, a mniej w innych warunkach. Raportu nie czytalem jeszcze, ale z checia poczytam ta lekture. Piloci lecieli bez autopilota, to pokazuje jak bardzo czlowiek jest w przypadku samolotu zalezny od komputera....
ap_fly 2008-06-20 14:38   
ap_fly - Profil ap_fly
świeża informacja w pierwszym kwartale roku lot przyniósł 100 milionów strat. podaje GW
mimis 2008-06-20 14:25   
mimis - Profil mimis
Sprawa wychodzi teraz bo teraz wyszedł raport. Na "konkurencyjnym forum" wałkowana już jakiś czas. Tyle że nie działania pilotów budzą największą trwogę, lecz późniejsze działania kierownictwa Eurolotu, które robiło wszystko żeby sprawę "rozsmarować" a nawet po prostu zatuszować - i żeby bron Boże nie dowiedziało się o niej PKBWL... Zresztą, przeczytajcie sobie ten raport - gwarantowane mocne wrażenia :-/
szot 2008-06-20 13:32   
szot - Profil szot
no proszę, na światło dzienne, tak jak sprawa Wałęsy, wychodzą ciemne strony z "życia" euroLOTu. Ale co mieli "chwalić" się na prawo i lewo o tym? Przecież to by im nie spowodowało napływu pasażerów a tvn24 to już by rozdmuchała na 102 kierunki...
lucky 2008-06-20 13:27   
lucky - Profil lucky
Samolot LOT - u lecący z Bydgoszczy do Warszawy miał na poważny incydent - informuje na swojej stronie internetowej Ministerstwo Infrastruktury. Podczas lotu załoga maszyny miała utracić orientacjęprzestrzenną w chmurach.
Do zdarzenia doszło 4 grudnia 2006 r w trakcie lotu z Bydgoszczy do Warszawy. W maszynie ATR 72- 202 po wejściu w chmury nastąpił "zanik poprawnych wskazań przyrządów pilotażowych". - Korzystając z przyrządów awaryjnych załoga wyprowadziła samolot nad górną granicę chmur, uzgodniła przyrządy i wykonała lot do Warszawy zakończony bezpiecznym lądowaniem - czytamy w raporcie wydanym przez Państwową Komisję Badania Wypadków Lotniczych. Komisja określiła incydent jako "poważny".

Autopilot nie zadziałał

Według raportu problemy z urządzeniami pokładowymi pojawiły się już podczas przygotowania maszyny do lotu. Doszło do skoków napięcia, które zaburzyły odczyty wskaźników. Samolot jednak wystartował. W czasie lotu, podczas wychodzenia z zakrętu kapitan polecił załodze włączenie autopilota. Urządzenie jednak nie zadziałało. Po ponownej próbie kapitan wydał pierwszemu oficerowi polecenie "zresetuj mi to" - czytamy w raporcie. Pierwszy oficer wyciągnął dwa bezpieczniki, co spowodowało zanik poprawnych wskazań wszystkich przyrządów pilotażowych, w tym obu sztucznych horyzontów - podkreślają autorzy. Od tego momentu załoga pilotowała maszynę jedynie według przyrządów awaryjnych. Kapitan zrezygnował jednak z awaryjnego lądowania w Bydgoszczy i kontynuował wznoszenie ponad linię chmur. Według niego niepewne wskazania przyrządów i trudne warunki pogodowe uniemożliwiły powrót do Bydgoszczy.
"Raport zapiera dech"
Po ok. 9 minutach załoga odzyskała kontrolę nad samolotem. Dowódca odwołał ogłoszoną wcześniej sytuację awaryjną i dalszy lot do Warszawy przebiegał normalnie. Żaden z pasażerów feralnego lotu nie ucierpiał. W trakcie gwałtownych manewrów pasażerowie i załoga siedzieli przypięci pasami.
- Lektura tego raportu zapiera dech - komentują użytkownicy serwisu lotnictwo.net. Zarzucają kierownictwu obsługującej linię firmy Eurolot "totalny brak zainteresowania, a nawet próby tuszowania incydentu.
Na swojej stronie internetowej Ministerstwo Infrastruktury opublikowało wizualizację incydentu wykonaną przez studenta Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa.
Wizualizacja przedstawia ścieżkę lotu samolotu. oraz manewru, przy którym zostały przekroczone dopuszczalne parametry lotu. Źródło (GW)
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama