Przez Airbusa Emirates później w Polsce

Tim Clark, prezes linii Emirates uważa, że jego firmie nie zagraża kryzys. Na całym świecie przewoźnicy borykają się z galopującymi cenami paliw, z powodu których notują rekordowe straty. A Emirates wciąż zwiększają liczbę pasażerów i wielkość cargo. W wywiadzie dla Rzeczpospolitej, Clark stwierdził, że także Emirates Airlines płacą drogo za paliwo, mimo że siedzibą firmy jest Dubaj, gdzie ropa jest tania. Dzisiaj 30,6 proc. naszych kosztów to właśnie paliwo. W tym roku zaksięgowaliśmy ceny ropy na poziomie 101 dolarów za baryłkę, ale wygląda na to, że może to być nawet 130 dolarów – mówi Tim Clark. Clark wyjaśnia także przyczyny sukcesu linii Emirates. Pierwsi wprowadziliśmy na pokłady telewizję, a pasażerowie klas biznes i pierwszej przywożeni są na lotnisko naszymi limuzynami. W klasie turystycznej Emirates serwis jest lepszy niż u konkurencji – mówi. W 2007 r. linia odnotowała rekordowy zysk – 1,36 mld dol., i to mimo wzrostu kosztów paliwa o 0,5 mld dol. Przychody wyniosły 10,8 mld dol., o 32,3 proc więcej niż rok wcześniej. Linia przewiozła 21,2 mln pasażerów, o 3,7 mln więcej niż rok wcześniej. Tylko 30 proc. przychodów pochodzi z klasy biznes i pierwszej. 70 proc. – z ekonomicznej. Dzisiaj linie Emirates są na trzecim miejscu w świecie, a w 2020 roku przewoźnik będzie miał 300 maszyn, a to może oznaczać, że stał się największym długodystansowym przewoźnikiem na świecie. Obecnie przewoźnik musiał opóźnić wejście na rynki środkowoeuropejskie, w tym także do Polski. Wszystko przez to, że Airbus opóźnił dostawę nowych samolotów o 2-3 lata. Wygląda więc na to, że samoloty Emirates nie zaczną bezpośrednich lotów z Warszawy do Dubaju w tym roku, ale w 2009, a może jeszcze później. Na trasie Warszawa – Dubaj samoloty mają latać raz dziennie. W pierwszym roku prognozy mówią o przewiezieniu 200 tys. pasażerów. 80 proc. lotów to ruch tranzytowy. Kolejnym miastem europejskim interesującym dla Emirates jest stolica Ukrainy – Kijów. Na razie to połączenie obsługiwane jest przez ukraiński Aerosvit. Tegoroczna prognoza Emirates przewiduje przewiezienie ok. 40 tysięcy pasażerów z Polski z przesiadką w Hamburgu lub Frankfurcie. To znacznie więcej niż to, na co liczy rocznie LOT na trasie Warszawa – Pekin. Z powodu opóźnień w dostawie samolotów Emirates notują obniżone dochody o 10-13 proc. Przewoźnik liczy więc na odszkodowania od Airbusa. Na podstawie Rzeczpospolitej
07/05/2008 17:00  
gość_bdc15
gość_bdc15 - Profil gość_bdc15
marian 2008-05-07 17:12   
marian - Profil marian
LOT chyba nie jest zdolny do otwierania takich połączeń :) wszystkie inne linie są ...
aynis 2008-05-07 17:08   
aynis - Profil aynis
Ktoś wie może jak tam LF na trasie do Pekinu?
jsg 2008-05-07 17:07   
jsg - Profil jsg
ha ha ha! Nawet nie wiadomo czy PEK utrzymają
aynis 2008-05-07 17:03   
aynis - Profil aynis
No to może LOT wykorzysta takie info i sam otworzy połączenie do Dubaju?
jsg 2008-05-07 17:02   
jsg - Profil jsg
ah Emirates! Luksus i glam anwet w EC!
aynis 2008-05-07 17:01   
aynis - Profil aynis
Tim Clark, prezes linii Emirates uważa, że jego firmie nie zagraża kryzys. Na całym świecie przewoźnicy borykają się z galopującymi cenami paliw, z powodu których notują rekordowe straty. A Emirates wciąż zwiększają liczbę pasażerów i wielkość cargo. W wywiadzie dla Rzeczpospolitej, Clark stwierdził, że także Emirates Airlines płacą drogo za paliwo, mimo że siedzibą firmy jest Dubaj, gdzie ropa jest tania.
Dzisiaj 30,6 proc. naszych kosztów to właśnie paliwo. W tym roku zaksięgowaliśmy ceny ropy na poziomie 101 dolarów za baryłkę, ale wygląda na to, że może to być nawet 130 dolarów – mówi Tim Clark.

Clark wyjaśnia także przyczyny sukcesu linii Emirates. Pierwsi wprowadziliśmy na pokłady telewizję, a pasażerowie klas biznes i pierwszej przywożeni są na lotnisko naszymi limuzynami. W klasie turystycznej Emirates serwis jest lepszy niż u konkurencji – mówi.

W 2007 r. linia odnotowała rekordowy zysk – 1,36 mld dol., i to mimo wzrostu kosztów paliwa o 0,5 mld dol. Przychody wyniosły 10,8 mld dol., o 32,3 proc więcej niż rok wcześniej. Linia przewiozła 21,2 mln pasażerów, o 3,7 mln więcej niż rok wcześniej. Tylko 30 proc. przychodów pochodzi z klasy biznes i pierwszej. 70 proc. – z ekonomicznej.

Dzisiaj linie Emirates są na trzecim miejscu w świecie, a w 2020 roku przewoźnik będzie miał 300 maszyn, a to może oznaczać, że stał się największym długodystansowym przewoźnikiem na świecie.

Obecnie przewoźnik musiał opóźnić wejście na rynki środkowoeuropejskie, w tym także do Polski. Wszystko przez to, że Airbus opóźnił dostawę nowych samolotów o 2-3 lata. Wygląda więc na to, że samoloty Emirates nie zaczną bezpośrednich lotów z Warszawy do Dubaju w tym roku, ale w 2009, a może jeszcze później.

Na trasie Warszawa – Dubaj samoloty mają latać raz dziennie. W pierwszym roku prognozy mówią o przewiezieniu 200 tys. pasażerów. 80 proc. lotów to ruch tranzytowy. Kolejnym miastem europejskim interesującym dla Emirates jest stolica Ukrainy – Kijów. Na razie to połączenie obsługiwane jest przez ukraiński Aerosvit. Tegoroczna prognoza Emirates przewiduje przewiezienie ok. 40 tysięcy pasażerów z Polski z przesiadką w Hamburgu lub Frankfurcie. To znacznie więcej niż to, na co liczy rocznie LOT na trasie Warszawa – Pekin.

Z powodu opóźnień w dostawie samolotów Emirates notują obniżone dochody o 10-13 proc. Przewoźnik liczy więc na odszkodowania od Airbusa.

Na podstawie Rzeczpospolitej
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama