×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Ciemne sprawki personelu pokładowego


"PASażer to …ładunek ALEX:- Pasażerowie w oczach personelu, to nie ludzie, to ładunek. ANDIE:- Jeśli jest denerwujący dostaje gorsze miejsce. MARGA:- Można go posadzić bliżej toalety. ANDIE:- Wybierzemy mu sąsiada, który jest gruby albo niedomyty. MARGA:- Pamiętam osobę, która wkurzyła mnie podczas odprawy. Tym samym samolotem, co denerwujący facet podróżowało trzydziestu liliputów, wiec dałam mu miejsce wśród nich. SZYderstwa na zapleczu ANDIE:- Najlepsze SA zdjęcia w paszportach. Zdarzają się tak brzydkie, że aż komiczne. Czasami ciężko mi nie wybuchnąć śmiechem, ale staram się mieć kamienną twarz. Mówię pasażerowi, że musze cos sprawdzić i zabieram jego dokument. W ukryciu robię odbitkę fotki. Potem wieszam ja na ścianie w „izbie pamięci”. OPÓźnienie lotu MRGA:- Pasażer, który się spóźni, nie może na nas krzyczeć. HAWKS:- Lepiej gdyby przyniósł jakiś prezent: sweterek albo słodycze. Załoga, którą czeka 10-godzinny lot, stara się opóźnić start i odpocząć. Zwłaszcza po imprezie. JULIE:- Oto zagranie genialne w swojej prostocie. Na pokład wchodzi agent i chce wpuścić pasażerów. Pasażerów tym czasie ktoś za kotarą wrzuca kostkę suchego lodu do szklanki wody. Powstaje gesty obłok pary wodnej, a jedna ze stewardes mówi: „Prosimy jeszcze o dziesięć minut. Mamy jakiś problem”. Agent wraca i prosi pasażerów o cierpliwość. My siadamy i pijemy herbatę. NA Pokładzie TONY:- Połowa pasażerów próbuje załatwić lepsze miejsce. Kombinuje jakby chodziło o resztę ich życia, a nie o kilka godzin lotu. GARY:- Pomógłbym Pameli Anderson albo dziewczynie o zbliżonych „warunkach”. Innym? Hmm, raczej nie. Tacy dają sobie rade w inny sposób. Dawniej pasażerowie, wsiadając do samolotu musieli pokazywać paszporty. Wielu pytało: „Mam miejsce z przodu?”. W paszporcie było 50 funtów. I to pomagało. POSiłki TONY:- Ludzie bardzo przeżywają podanie posiłku w samolocie. Czując zapach i oczekują czegoś pysznego, pysznego my po chwili podajemy małe porcje beznadziejnego żarcia.GARY:- Bywa, że oszukujemy. Pewna laktowegetarianka kategorycznie domagała się posiłku zgodnego z jej dietą. Nie mięliśmy nic na pokładzie, a międzylądowanie nie wchodziło w grę. Pomyśleliśmy, że się nie zorientuje, jeśli na pudelku z normalnym jedzeniem napiszemy na folii: „Danie lakto”. Mięliśmy racje. Czego oczy nie widza, tego sercu nie żal. ALEX:- Niemili pasażerowie znajdują w posiłkach interesujące przedmioty. Kiedy gubię sztuczne paznokcie, to na pewno ktoś go znajdzie w obiedzie. Pewien trefniś znalazł w jedzeniu …prezerwatywę. LISA:- Są dania, których lepiej nie jeść w podroży. Unikam kurczaka i krewetek, ponieważ nie wiem, ile razy były podgrzewane. NERwowa podroż LISA;- Pasażer wypił przed odprawa kilka drinków. Drinków czasie lotu zaczął się awanturować. Kapitan powiedział: „Dość”. Wysadził delikwenta na afrykańskiej wyspie i poleciał dalej. Nerwy puszczają nie tylko pasażerom. Zimna krew traci także personel. ALEX:- Gong przyzywający nas do pasażerów jest bardzo denerwujący. Czasami używają go kilkanaście razy, chyba po to, by zrobić nam na złość. SPENCER:- Zdarzyło się, że pasażer gwizdnął. Zapytałem: „Ktoś wiezie psa”?. ALEX:- Pewna wkurzająca pasażerka nie dawała mi spokoju przez cały lot. „Colę. Dajcie mi colę” –wołała. Wściekła, poszłam do lodówki. Wzięłam butelkę i wytrzęsłam z całych sil. Zaniosłam pasażerce, która ja otworzyła i oblała się pianą. Przeprosiłam i wyjaśniłam, że to z powodu silnych turbulencji tak się stało. W myślach kołatało mi; „Dobrze ci tak”. SPENCER:- Wieźliśmy bardzo niemiłych pracowników agencji turystycznej na Kanary. Kolega skarżył się, że jeden z podróżnych traktuje go jak powietrze i nawet nie powie „dziękuję”, kiedy ten mu cos podaje. Wkurzyłem się i naplułem na gorący ręcznik. Po czym podałem go owemu facetowi i patrzyłem jak ten bardzo staranie wyciera sobie twarz. DENISE:- Są i inne sposoby zemsty. Szukasz pretekstu, żeby zamienić parę słów z osoba siedzącą koło przejścia. Pytasz uprzejmie, jak upływa podroż, pochylasz się, wypinasz pupę na osobę, która cię wkurzyła i puszczasz bąka. Ha! Odchodzisz na zaplecze, twoja ofiara zostaje w oparach smrodu. KAPitan. MARGA:- To król nieba, druga osoba po Bogu. PERSONEL NA ZMIANE:- Miedzy startem a lądowaniem nie ma nic do roboty. Pewnie robią na drutach albo szydełkują. Drapią się. Rozwiązują krzyżówki. Zamyślają się. LISA:- Kiedyś samolot z Liverpoolu do Derry wylądował w bazie wojskowej prawie dziesięć kilometrów od celu podróży. GILLIAN:- Podczas jednego z długich lotów weszłam do kokpitu. Kapitan spal. Domyśliłam się, że to jego zastępca ma pilnować sterów, lecz on także drzemał. Postanowiłam go zbudzić, ale tak, żeby komendant o niczym nie wiedział. Drugi pilot spal jednak tak głęboko, że ocknął się z krzykiem i tym samym obudził kapitana. Powstało zamieszanie i niewiele brakował, by doszło do nieszczęścia. Od tamtej pory podczas każdego lotu zaglądałam do kokpitu co piętnaście minut. ALEX:- Rozbiłam samochód. Po prostu byłam tak zmęczona po pracy, że zasnęłam za kierownicą. Opowiadałam o tym pewnemu pilotowi. Kiwał głową ze zrozumieniem: „Mnie tez się to zdarzyło”. „Gdzie?” (Myślałam, że wymieni numer autostrady). Odpowiedział: „Nad wyspą Whight”. Pomyślałam: „Facet pilotuje samolot pełen ludzi i usypia!”. JULIE:- Lecieliśmy z Paryża do Gatwick. Kapitan zaprosił mnie do kokpitu i pozwolił mi usiąść na miejscu drugiego pilota. Przejęłam stery. Podchodziliśmy do lądowania z prędkością 700 metrów na minutę. Musiałam utrzymać prędkość, ustawić skrzydła i podnieść przód. Starałam się wyrównać lot, ale maszyna kołysała się na wszystkie strony. Zrezygnowałam. Koleżanka pytała: „Co się tam działo? Pasażerom jest niedobrze”. Gdyby znali prawdę! Mimo to jestem pewna, ze gdybym popełniła jakiś błąd, kapitan zdążyłby przejąć stery i opanować sytuacje. Cdn."

07/04/2009 14:59,  
<>

gość_c185c - Profil
gość_c185c
  

disorder - Profil
disorder
  
Stenus: Nie chce mi się w to wierzyć. Na prawdę. Jak bardzo dwulicowym trzeba by być, żeby najpierw się uśmiechać do kogoś, troszczyć się o jego bezpieczeństwo, a potem pluć mu do żarcia? Nie wierzę w to po prostu. Owszem, w drugą stronę uwierzę. Jak leciałem LOTem, to stewardesa oddała mojemu koledze swoje jedzenie załogowe, bo był głodny. Był to przemiły gest, zupełnie bezinteresowny. Nic z tego nie miała. Nigdy więcej go nie spotka. Nie musiała nawet zużywać chrząstek w kolanach, żeby mu to zanieść, wystarczająco dużo miała roboty. Ale to zrobiła. Dobrych przykładów zachowania załogi kiedy byłem pasażerem mogę namnożyć wiele.
12/04/2009 16:06  

  
disordku: Tobie nie, ale myślę, że nie każdy taki aniołek, jak Ty. :o) A w Europie także strzelają uczniowie do nauczycieli, więc i personel pokładowy pluć może. Tego się nie szkoli, to się wynosi z domu. :o)
11/04/2009 16:57  

disorder - Profil
disorder
  
Po prostu pracuję w polskich liniach i nawet do głowy by mi nie przyszło żeby napluć komuś do jedzenia. Mam różne kreatywne pomysły, ale raczej pozytywne. Tak sobie pomyślałem, w Ameryce dzieci zabijają nauczycieli pistoletami w szkołach, więc może i stewardesy są jakieś inne. Może są gorzej selekcjonowane.
11/04/2009 16:28  

  
disorderze: A niby czemu uważasz, że Polska jest wyjątkowa? Polska mesjaszem narodów? :o)
11/04/2009 16:25  

disorder - Profil
disorder
  
Nie sądzę, żeby takie rzeczy się zdarzały w liniach latających w Polsce. Każdemu zależy na pracy i na zadowoleniu pasażerów.
11/04/2009 16:08  

  
eahh...człowiek to potrafi być złośliwy :x
08/04/2009 01:22  

  
miras, nie wiem nie oglądałem, natomiast wiem ze rożne dziwne sytuacje są jeśli chodzi o jedzenie.
07/04/2009 16:03  

miras - Profil
miras
  
michalb: ten program (Wyznania stewardess i pilotów) oglądałem już jakiś czas temu. Cały ten program był tak samo beznadziejny jak osoby które w nim występowały....
07/04/2009 15:57  

  
mirasie 25 lutego 2009 był program w tv (TVP2) w którym wypowiadały się osoby które są wymienione w artykule .Program nosił tytuł: "Wyznania stewardess i pilotów" . Też nie wierze we wszystkie te historyjki ale te o jedzeniu mogą być prawdziwe
07/04/2009 15:54  

  
„SEKs w niebiosach ALEX:- Wszyscy chcą być w klubie „miłość na wysokim poziomie”. DENISE:- Taka moda. W sypialni czy kuchni można to robić na co dzień. TONY:- Ludzie kochają się na wysokości tylko dla wspomnień, przecież toalety są takie ciasne. Może podniecają ich małe umywalki i mydełka? MARGA:- Dwoje pasażerów zamknęło się w toalecie na bardzo, bardzo długo. Pukałam i pytałam: „Wszystko w porządku?”. Powiedziałam koleżankom: „Ktoś dostał zawału serca”. Cała załoga żebrała się pod drzwiami. „Boje się. To trwa zbyt długo”. Mówiłam głośno, żeby słyszeli mnie także pasażerowie. „To może być zawał, bo słyszę że ktoś sapie”. Wreszcie postanowiono, że otworzymy drzwi od zewnątrz. Naszym oczom ukazała się oczywiście zawstydzona parka. Nie migdalcie się w samolocie, bo załoga was nakryje. DENISE: - Pamiętam dwoje pasażerów, którzy przed lotem nawet się nie znali. Ona miała miejsce kilka rzędów za nim. W połowie podroży wstała i usiadła obok nieznajomego. Zaczęli rozmawiać. Zamawiali kolejne drink. Wreszcie on położył rękę na jej udzie, ona go objęła i wtedy się zaczęło. Przykryli się kocami. Moja koleżanka przywiązała jeden z nich do wózka, z którego podawała drinki. Ja zrobiłam to samo. Popchnęłyśmy wózki, koce się zsunęły i ….GARY:- Układałem grafik odpoczynku podczas lotu. Kapitan poprosił mnie, żebym puścił jego dziewczynę stewardesę na przerwę wtedy, kiedy on przekaże stery drugiemu pilotowi. Jego przerwa zaczynała się o dwunastej trzydzieści, wiec powiedziałem dziewczynie ze będzie wolna piętnaście minut po dwunastej. Rozebrała się do koszuli i weszła do saloniku. Nie miał pojęcia, ze jest tam ogromny, gruby inżynier. Dziewczyna zbliżyła się, zaczęła go całować i nagle uświadomiła sobie, ze to nie jest jej narzeczony. Krzyknęła i uciekła do toalety. Po chwili ujrzeliśmy nalana twarz inżyniera. Uśmiechał się od ucha do ucha. Kapitan nigdy mi tego nie wybaczył. LĄDowanie GARY:- Po lądowaniu pierwsi wychodzą z samolotu nieletni. Mięliśmy sześcioro dzieci. Otworzyliśmy drzwi i liczyliśmy: jedno, drugie, trzecie,czwarte,piąte… a gdzie jest szóste? Zginęło nam jedno dziecko. Przerażony zwracam się do jednego z chłopców: „Gdzie jest kolega, który siedział obok ciebie?”. Chłopak odpowiedział: „Było nam trochę nudno wiec postanowiliśmy pobawić się w chowanego. Nie wiedziałem go od czterech godzin”. Dzieciak był chyba mistrzem świata w chowanego. Nie mogliśmy go znaleźć. Koszmar! Na lotnisku czekała stęskniona mama. Okazało się, ze małolat wlazł do luku bagażowego, owinął się kocami i siedział tak cztery godziny. Po tej historii nasze linie postanowiły zatrudnić opiekunkę, które pilnują dzieci. • KONIEC PODRÓŻY GRIFFIN:- Stałem w drzwiach. Jeden z pasażerów dał mojemu koledze zużyty woreczek chorobowy. Następny pasażer na widok torebki powiedział: „Ja jeszcze nie mam”. Wyrwał mu ja z rak i wyszedł. Pewnie pomyślał, ze rozdajemy prezenty na pożegnanie. „
Tłumaczenie:Andrzej Chajewski .
07/04/2009 15:48  

  
mirasie: Ale druga połowa jest prawdą. :o)
07/04/2009 15:20  

miras - Profil
miras
  
michałb: nie wiem skąd Ty to bierzesz, ale przypuszczam, że powłowa z tego to tylko fantazja osób, które o tym opowiadają.
07/04/2009 15:14  

  
"PASażer to …ładunek
ALEX:- Pasażerowie w oczach personelu, to nie ludzie, to ładunek. ANDIE:- Jeśli jest denerwujący dostaje gorsze miejsce. MARGA:- Można go posadzić bliżej toalety. ANDIE:- Wybierzemy mu sąsiada, który jest gruby albo niedomyty. MARGA:- Pamiętam osobę, która wkurzyła mnie podczas odprawy. Tym samym samolotem, co denerwujący facet podróżowało trzydziestu liliputów, wiec dałam mu miejsce wśród nich. SZYderstwa na zapleczu ANDIE:- Najlepsze SA zdjęcia w paszportach. Zdarzają się tak brzydkie, że aż komiczne. Czasami ciężko mi nie wybuchnąć śmiechem, ale staram się mieć kamienną twarz. Mówię pasażerowi, że musze cos sprawdzić i zabieram jego dokument. W ukryciu robię odbitkę fotki. Potem wieszam ja na ścianie w „izbie pamięci”. OPÓźnienie lotu MRGA:- Pasażer, który się spóźni, nie może na nas krzyczeć. HAWKS:- Lepiej gdyby przyniósł jakiś prezent: sweterek albo słodycze. Załoga, którą czeka 10-godzinny lot, stara się opóźnić start i odpocząć. Zwłaszcza po imprezie. JULIE:- Oto zagranie genialne w swojej prostocie. Na pokład wchodzi agent i chce wpuścić pasażerów. Pasażerów tym czasie ktoś za kotarą wrzuca kostkę suchego lodu do szklanki wody. Powstaje gesty obłok pary wodnej, a jedna ze stewardes mówi: „Prosimy jeszcze o dziesięć minut. Mamy jakiś problem”. Agent wraca i prosi pasażerów o cierpliwość. My siadamy i pijemy herbatę. NA Pokładzie TONY:- Połowa pasażerów próbuje załatwić lepsze miejsce. Kombinuje jakby chodziło o resztę ich życia, a nie o kilka godzin lotu. GARY:- Pomógłbym Pameli Anderson albo dziewczynie o zbliżonych „warunkach”. Innym? Hmm, raczej nie. Tacy dają sobie rade w inny sposób. Dawniej pasażerowie, wsiadając do samolotu musieli pokazywać paszporty. Wielu pytało: „Mam miejsce z przodu?”. W paszporcie było 50 funtów. I to pomagało. POSiłki TONY:- Ludzie bardzo przeżywają podanie posiłku w samolocie. Czując zapach i oczekują czegoś pysznego, pysznego my po chwili podajemy małe porcje beznadziejnego żarcia.GARY:- Bywa, że oszukujemy. Pewna laktowegetarianka kategorycznie domagała się posiłku zgodnego z jej dietą. Nie mięliśmy nic na pokładzie, a międzylądowanie nie wchodziło w grę. Pomyśleliśmy, że się nie zorientuje, jeśli na pudelku z normalnym jedzeniem napiszemy na folii: „Danie lakto”. Mięliśmy racje. Czego oczy nie widza, tego sercu nie żal. ALEX:- Niemili pasażerowie znajdują w posiłkach interesujące przedmioty. Kiedy gubię sztuczne paznokcie, to na pewno ktoś go znajdzie w obiedzie. Pewien trefniś znalazł w jedzeniu …prezerwatywę. LISA:- Są dania, których lepiej nie jeść w podroży. Unikam kurczaka i krewetek, ponieważ nie wiem, ile razy były podgrzewane. NERwowa podroż LISA;- Pasażer wypił przed odprawa kilka drinków. Drinków czasie lotu zaczął się awanturować. Kapitan powiedział: „Dość”. Wysadził delikwenta na afrykańskiej wyspie i poleciał dalej. Nerwy puszczają nie tylko pasażerom. Zimna krew traci także personel. ALEX:- Gong przyzywający nas do pasażerów jest bardzo denerwujący. Czasami używają go kilkanaście razy, chyba po to, by zrobić nam na złość. SPENCER:- Zdarzyło się, że pasażer gwizdnął. Zapytałem: „Ktoś wiezie psa”?. ALEX:- Pewna wkurzająca pasażerka nie dawała mi spokoju przez cały lot. „Colę. Dajcie mi colę” –wołała. Wściekła, poszłam do lodówki. Wzięłam butelkę i wytrzęsłam z całych sil. Zaniosłam pasażerce, która ja otworzyła i oblała się pianą. Przeprosiłam i wyjaśniłam, że to z powodu silnych turbulencji tak się stało. W myślach kołatało mi; „Dobrze ci tak”. SPENCER:- Wieźliśmy bardzo niemiłych pracowników agencji turystycznej na Kanary. Kolega skarżył się, że jeden z podróżnych traktuje go jak powietrze i nawet nie powie „dziękuję”, kiedy ten mu cos podaje. Wkurzyłem się i naplułem na gorący ręcznik. Po czym podałem go owemu facetowi i patrzyłem jak ten bardzo staranie wyciera sobie twarz. DENISE:- Są i inne sposoby zemsty. Szukasz pretekstu, żeby zamienić parę słów z osoba siedzącą koło przejścia. Pytasz uprzejmie, jak upływa podroż, pochylasz się, wypinasz pupę na osobę, która cię wkurzyła i puszczasz bąka. Ha! Odchodzisz na zaplecze, twoja ofiara zostaje w oparach smrodu. KAPitan. MARGA:- To król nieba, druga osoba po Bogu. PERSONEL NA ZMIANE:- Miedzy startem a lądowaniem nie ma nic do roboty. Pewnie robią na drutach albo szydełkują. Drapią się. Rozwiązują krzyżówki. Zamyślają się. LISA:- Kiedyś samolot z Liverpoolu do Derry wylądował w bazie wojskowej prawie dziesięć kilometrów od celu podróży. GILLIAN:- Podczas jednego z długich lotów weszłam do kokpitu. Kapitan spal. Domyśliłam się, że to jego zastępca ma pilnować sterów, lecz on także drzemał. Postanowiłam go zbudzić, ale tak, żeby komendant o niczym nie wiedział. Drugi pilot spal jednak tak głęboko, że ocknął się z krzykiem i tym samym obudził kapitana. Powstało zamieszanie i niewiele brakował, by doszło do nieszczęścia. Od tamtej pory podczas każdego lotu zaglądałam do kokpitu co piętnaście minut. ALEX:- Rozbiłam samochód. Po prostu byłam tak zmęczona po pracy, że zasnęłam za kierownicą. Opowiadałam o tym pewnemu pilotowi. Kiwał głową ze zrozumieniem: „Mnie tez się to zdarzyło”. „Gdzie?” (Myślałam, że wymieni numer autostrady). Odpowiedział: „Nad wyspą Whight”. Pomyślałam: „Facet pilotuje samolot pełen ludzi i usypia!”. JULIE:- Lecieliśmy z Paryża do Gatwick. Kapitan zaprosił mnie do kokpitu i pozwolił mi usiąść na miejscu drugiego pilota. Przejęłam stery. Podchodziliśmy do lądowania z prędkością 700 metrów na minutę. Musiałam utrzymać prędkość, ustawić skrzydła i podnieść przód. Starałam się wyrównać lot, ale maszyna kołysała się na wszystkie strony. Zrezygnowałam. Koleżanka pytała: „Co się tam działo? Pasażerom jest niedobrze”. Gdyby znali prawdę! Mimo to jestem pewna, ze gdybym popełniła jakiś błąd, kapitan zdążyłby przejąć stery i opanować sytuacje. Cdn."
07/04/2009 15:00  

reklama
reklama
  

<>


Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie