×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Felieton: Udawane zdziwienie wiceministra Wilda irytacją O’Leary’ego?


Wiceminister Wild stwierdził, że nie rozumie irytacji prezesa Ryanaira budową Centralnego Portu Komunikacyjnego. To jednak nie ten projekt denerwuje Michaela O’Leary’ego.


W ostatnią środę (5.09), prezes Ryanaira, Michael O’Leary odbył konferencję prasową w Warszawie, na której zapowiedział, że jest gotowy zainwestować w rozwój lotniska w Modlinie. Poinformował, że przekazał taką ofertę przedsiębiorstwu „Porty Lotnicze” (PPL), wyrażając nadzieję, że PPL przychyli się do jego propozycji i nie będzie dalej blokować rozwoju Mazowieckiego Portu Lotniczego (MPL) w Modlinie. 

Oczywiście O’Leary nie byłby sobą, gdyby przy okazji nie powiedział kilku kontrowersyjnych zdań. Tym razem na tapetę wziął projekt Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK) wyśmiewając go w swoim niezbyt wyszukanym stylu. Stwierdził, że to pomysł nie zbyt mądry, który mogli wymyślić jedynie politycy. Dodał, że takie projekty są typowe dla dyktatur politycznych niemających szacunku dla pieniędzy podatników. 


Te niewybredne komentarze Irlandczyka skłoniły Mikołaja Wilda, pełnomocnika  rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego do wyrażenia swojego zaskoczenia. Wiceminister dziwi się, że Michael O’Leary jest zirytowany i nie podoba mu się projekt CPK, który będzie przecież korzystny dla pasażerów i linii lotniczych operujących na polskim rynku. 

Czy rzeczywiście wiceminister nie rozumie, o co chodzi prezesowi Ryanaira? Michael O’Leary nie jest wcale zirytowany projektem CPK, który w obecnej chwili jest w fazie bardziej niż wstępnej, o czym świadczy fakt, że studium wykonalności przewidziane jest dopiero na 2020 r. Nie denerwuje O’Leary’ego inwestycja, której ukończenie planowane jest za 9 lat, kiedy on sam będzie już zapewne cieszył się swoją hodowla koni wyścigowych na zasłużonej emeryturze. Szef Ryanaira nie ma powodów złościć się na projekt, który zanim zostanie ukończony, musi przeżyć co najmniej dwie zmiany rządu. Wreszcie szef linii lotniczej z harfą Briana Śmiałego w logo nie ma powodu do przejmowania się CPK, bo ten, zgodnie z założeniami, ma nie być portem dla linii lotniczych działających w modelu niskokosztowym. 

Z pewnością wiceminister Wild jest tego wszystkiego w pełni świadomy, wie też doskonale, co naprawdę denerwuje Michaela O’Leary’ego. 

To niemożność rozwoju tu i teraz na rynku mazowieckim, a zwłaszcza warszawskim z powodu węzła gordyjskiego w MPL.  O’Leary’ego irytuje to, że z jego punktu widzenia inwestycje potrzebne w Modlinie sprowadzają się do powiększenia obecnego terminala pasażerskiego, czyli w sumie chodzi o dość niewielkie pieniądze. Prezes Ryanaira wie, że bez zwiększenia oferowania z MPL ominie go business opportunity, jakim będzie wzrost przewozów pasażerskich, który w regionie warszawskim jeszcze przez kilka najbliższych sezonów może być dwucyfrowy. Irlandczycy próbują zaradzić tej sytuacji składając ofertę PPL, które słusznie uznają za głównego rozgrywającego na lotnisku w Modlinie. 

Nie wchodząc w niekończącą się dysputę, kto jest odpowiedzialny za klincz w MPL, obiektywnie rzecz opisując, mamy do czynienia z sytuacją, w której instytucje należące do państwa (PPL, województwo mazowieckie, miasto Nowy Dwór Mazowiecki i Agencja Mienia Wojskowego) uniemożliwiają ekspansje zagranicznego przedsiębiorstwa w Polsce. Oczywiście, nie można w żadnym razie stwierdzić, że robią to z premedytacją, ale nie zmienia to efektu końcowego i nie jest zapewne żadnym pocieszeniem dla prezesa O’Leary’ego. 

Można uznać, że w zasadzie nie ma powodu martwić się o jednego z największych przewoźników na świecie, który jest rekinem na rynku lotniczym w Europie i w ostatnich latach odnotował miliardowe zyski. Można powiedzieć, że w Warszawie Ryanair ma po prostu pecha, ale na biednego nie trafiło. Zwolennicy budowania polskich czempionów narodowych mogą nawet odczuwać satysfakcję z takiego obrotu spawy, bo na przyhamowaniu Ryanaira powinien zyskać LOT. Jest jednak bardziej prawdopodobne, że to tanie linie lotnicze latające z lotniska Chopina przejmą ruch, którego Irlandczycy nie obsłużą w Modlinie. 


Przystopowanie rozwoju Ryanaira przez nierozbudowywanie Modlina może jednak ograniczyć liczbę podróży wielu rodaków. Słabszy Ryanair to też słabsza konkurencje, co w dłuższej perspektywie może przynieść wzrost cen biletów i zmniejszyć liczbę mieszkańców Mazowsza mogących pozwolić sobie na podróż lotniczą. 

Warto wykorzystać udawane zdziwienie wiceministra Wilda i irytację prezesa O’Leary’ego do rozpoczęcia poważnej i otwartej dyskusji na temat przyszłości polskiego transportu lotniczego. Jest już najwyższy czas, aby zbudować wolną od polityki przestrzeń dialogu na ten temat. Wykorzystywanie CPK, MPL, lotniska w Radomiu czy przyszłości Okęcia w bieżących utarczkach politycznych jest bardzo efektowne i widowiskowe, ale nie tylko nie przynosi nic polskiemu lotnictwu cywilnemu, ale wręcz mu szkodzi.


Reklama


Booking.com
gość_03376 - Profil
gość_03376
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!
Wylot:
Przylot:
  • Data wylotu:
  • Data powrotu:
Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie