×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Gość Pasażera: Elizabeth Axtelius (Swedavia)


Swedavia liczy na drugiego przewoźnika latającego między Sztokholmem i Warszawą. Operator szwedzkich lotnisk widzi duży potencjał w całej Europie Środkowo-Wschodniej - mówi w rozmowie z Pasazer.com Elizabeth Axtelius ze Swedavii


Elizabeth Axtelius, dyrektorka ds. biznesu lotniczego w Swedavii, w rozmowie z Dominikiem Sipinskim z Pasazer.com podkreśla, że rynek szwedzki rośnie najszybciej w całej Skandynawii. Duży wpływ na to ma rosnąca turystyka przylotowa z Chin i Stanów Zjednoczonych - ten drugi kierunek napędzany jest nowymi bezpośrednimi trasami Norwegiana. Jednak państwowy operator części szwedzkich lotnisk nie zapomina o rynkach europejskich i liczy na nowe połączenia m.in. do Polski. Szczególnie ważny dla Swedavii jest drugi przewoźnik poza LOT-em latający do Warszawy oraz nowe trasy do Poznania i Wrocławia. 

Axtelius zwraca też uwagę na wartość utrzymywania miejskiego lotniska Bromma, które nie kanibalizuje ruchu w porcie Arlanda. Podkreśla, że port lotniczy w Malmo, często traktowany jako drugie lotnisko w Kopenhadze, w praktyce obsługuje przede wszystkim Szwedów. Z kolei niewielkie lotniska na północy kraju mogą być atrakcyjne dla turystów szukających atrakcyjnych ofert narciarskich. 

W rozmowie uczetniczy też Helena Marten, menedżerka ds. rozwoju biznesu w Swedavii.

Pasazer.com:
Swedavia zarządza 10 lotniskami w Szwecji, ale najważniejsze jest niewątpliwie największe - Arlanda w Sztokholmie. W tym roku port notuje wzrosty o niecałe 10 proc., porównywalne z Oslo...

Elizabeth Axtelius: Ale znacznie wyższe niż w Kopenhadze! [śmiech]


Pasazer.com: Czyli rywalizacja między skandynawskimi stolicami jest prawdziwa?

Elizabeth Axtelius: Oj tak, jest zdecydowanie prawdziwa. Sztokholm przez ostatnich pięć lat był jednak najszybciej rosnącym lotniskiem w tym regionie. 

Pasazer.com: Skąd wynika ten wysoki wzrost? Czy czynnikiem napędzającym port jest SAS, Norwegian czy może inne linie?

Elizabeth Axtelius: Myślę, że to mieszanka czynników. Jakieś 20 lat rynek skandynawski w zasadzie należał do SAS-u. A ta linia latała przede wszystkim z Kopenhagi. Mieliśmy wprawdzie jakieś trasy bezpośrednie ze Sztokholmu, ale większość pasażerów przesiadała się na lotnisku Kastrup. Dziś jest zupełnie inaczej, m.in. dzięki liniom niskokosztowym latającym bezpośrednio na nowych trasach i konkurującym z sobą. A jeśli na rynku pojawia się nowa oferta, to pasażerowie reagują. Nasza dynamika na trasach międzynarodowych to w tym roku ok. 10,5 proc. w ujęciu rocznym w porównaniu do całkowitego wzrostu o 9 proc. Ogólny trend jest taki, że to ruch międzynarodowy napędza lotnisko. Wzrost liczby pasażerów przewyższa wzrost podaży. Myślę, że wynika to z kilku rzeczy. Po pierwsze, oczywiście ze wzrostu liczby połączeń oferowanych przez linie takie jak SAS, Norwegian i inne. Ale w tym roku duże wzrosty notują także inne linie: LOT, KLM i inni przewoźnicy tradycyjni. Mamy także nowych przewoźników, takich jak easyJet, Transavia, WOW Air. Popyt na loty ze Sztokholmu napędza także status tego miasta jako bizesowej i finansowej stolicy regionu. Coraz więcej firm z innych części Europy, a także z Indii czy Chin, inwestują w Sztokholmie, co także napędza miasta. Ale w ogóle najszybciej rosnącym segmentem jest przylotowy ruch turystyczny. Widzimy jednak także wzrost w ruchu przylotowym biznesowym.

Pasazer.com: Jakie są priorytety Swedavii pod względem pozyskiwania nowych tras lub przewoźników?

Elizabeth Axtelius: Obserwujemy bardzo wysoki wzrost z regionu Europy Środkowo-Wschodniej i do krajów bałtyckich, podobnie zresztą jak inne lotniska w regionie. Ze Sztokholmu-Arlandy można polecieć do Gdańska, Warszawy i Krakowa. To nie jest wystarczająco dużo i widzimy duży potencjał wzrostu w tym regionie. 

Helena Marten: Patrząc na region Europy Środkowo-Wschodniej, jest kilka kierunków, które nie są obsługiwane ze Sztokholmu: Sofia, Tirana, Kiszyniów, Ljubljana. A z tych miast przylatuje do Szwecji coraz więcej osób. W zasadzie na każdym kierunku do Europy Środkowo-Wschodniej, wliczając w to Tbilisi, widzimy podział pasażerów pół na pół między Szwedów i nie-Szwedów, co jest bardzo ciekawe. 


Pasazer.com: Czy w tym regionie liczycie na nowych przewoźników, nowe trasy, czy raczej na rozwój już istniejącej oferty, np. poprzez większą liczbę lotów tygodniowo?

Helena Marten: Obecnie ze Sztokholmu do Warszawy lata tylko jedna linia, LOT. Naszym celem jest, aby do każdej europejskiej stolicy latały co najmniej dwie linie, więc tu jest jeszcze potencjał. Do tego celujemy także w połączenia z Poznaniem, Wrocławiem. Polska nadal ma dla nas potencjał, a teraz mówię tylko o lotach z Arlandy. 


Pasazer.com: A jeśli chodzi o trasy dalekodystansowe?

Elizabeth Axtelius: Bezwzględnie najważniejszym nieobsługiwanym obecnie ze Sztokholmu rynkiem jest Tokio. Jednak także Chiny nie są odpowiednio skomunikowane. Nie mamy np. połączenia do Szanghaju. Większa liczba lotów do Chin na pewno byłaby też korzystna pod względem turystyki przylotowej. 

Pasazer.com: Czy Sztokholm może być konkurencją dla Helsinek pod względem oferty do Azji?

Elizabeth Axtelius: Myślę, że tak, bo popyt jest bardzo wysoki, geograficznie jesteśmy korzystnie położeni w centrum Skandynawii, a nasz rynek lokalny jest większy niż w Finlandii.

Pasazer.com: Które już obsługiwane kierunki spisują się najlepiej?

Elizabeth Axtelius: Widzimy duży wzrost liczby turystów z Chin - obywatele tego kraju coraz więcej podróżują. Ale także rynki krótkodystansowe spisują się bardzo dobrze - dla osób, które już widziały Londyn czy Paryż Sztokholm może być nieco egzotyczny i przez to ciekawy. Kluczowa jest dobra oferta połączeń. Ludzie przylatują, gdy mają jak to zrobić. Dlatego rozwój amerykańskiej oferty Norwegiana był dla nas bardzo ważny. Rynek niemal podwoił się i jest zdecydowanie napędzany przez Amerykanów przylatujących do Szwecji. Podróż jest o wiele łatwiejsza, gdy istnieje połączenie bezpośrednie.

Pasazer.com: Sztokholm jest jednym z miast, które jest obsługiwane przez kilka lotnisk, w tym miejski port Bromma. Czy uważasz, że to korzystne rozwiązanie, aby utrzymywać to niewielkie, miejskie lotnisko? Czy nie dochodzi do kanibalizacji ruchu z Arlandy?

Elizabeth Axtelius: W tej chwili te lotniska nie wpływają na siebie. Bromma jest całkowicie zdominowana przez ruch krajowy i biznesowy, więc nie dochodzi do kanibalizacji. Dyskusja o tym, co zrobić z Brommą, trwa od wielu lat - to lotnisko jest położone w mieście, gdzie ziemia jest droga, do tego w grę wchodzą czynniki środowiskowe. Obecnie mamy zgodę na korzystanie z Brommy do 2038 r., więc mamy jeszcze 20 lat. Dla ruchu krajowego i biznesowego jest to bardzo korzystne lotnisko. 

Pasazer.com: Mówiąc o mniejszych lotniskach, Swedavia obsługuje także liczne niewielkie porty, szczególnie na północy Szwecji. One oczywiście nie są rentowne same w sobie, ale są ważne dla lokalnych społeczności. Czy myślisz, że jest potencjał wzrostu tych lotnisk także pod względem ruchu międzynarodowego, czy pasażerami są tam jedynie mieszkańcy dolatujący do Sztokholmu?

Elizabeth Axtelius: Rozmawiamy o tym bardzo dużo. Rynek krajowy w Szwecji jest wprawdzie bardzo dojrzały, ale nadal rośnie. Jednak potencjał tych lotnisk to przede wszystkim ruch przylotowy, szczególnie gdy mówimy o lotniskach takich jak Are/Ostersund, położonym obok dużego ośrodka narciarskiego. Lata tam easyJet z Londynu. To nisza, ale te lotniska mogą ją wykorzystać. Dobrze, że ruch krajowy jest silny, bo na podstawie tego można budować transfery i to pozwola przewoźnikom dowozić pasażerów z różnych kierunków. Ale dla niektórych bezpośrednie połączenia linii niskokosztowych czy czarterowych są ważne. 

Pasazer.com: Na południu Swedavia zarządza z kolei lotniskiem w Malmo. To o tyle dziwny port, że tak naprawdę służy przede wszystkim jako port niskokosztowy dla stolicy sąsiedniego kraju, Kopenhagi. 

Elizabeth Axtelius: Nie do końca. Gdy spojrzy się na ruch w Malmo, to jednak większość pasażerów to Szwedzi. Wiele osób myśli, że latają stamtąd Duńczycy i osoby udające się do Kopenhagi. Ale lokalny rynek na południu Szwecji jest bardzo silny. Między Malmo a Sztokholmem co roku latają niemal 2 mln osób, więc to wielki rynek krajowy, a do tego dochodzi ruch międzynarodowy. 

Pasazer.com: Malmo jest lotniskiem zdominowanym przez ruch niskokosztowy, podobnie jak lotnisko Skavsta - tylko że tym drugim Swedavia nie zarzadzą. Czy współpracujecie z tym portem, czy raczej ma miejsce konkurencja?

Elizabeth Axtelius: Lotnisko Skavsta jest prywatne i należy do Airport Concessions and Development Limited. W Szwecji jest jeszcze ok. 50 lotnisk, którymi nie zarządzamy, ale faktycznie Skavsta jest z nich najważniejsze i porównywalne pod względem ruchu z portem Bromma. Nie współpracujemy w żaden sposób ze Skavstą, relacja właściciela lotniska ze Swedavią to czysta konkurencja. Dla nas trudno byłoby sprostać wymogom Ryanaira czy Wizz Aira, które latają do Skavsta. Ale myślę, że w pewnym momencie obydwie te linie zdecydują się wejść na główne lotnisko. My też ich potrzebujemy, bo to bardzo duże linie. Przy wzroście rynku, uważam, że to tylko kwestia czasu, bo te linie chcą walczyć o naszych pasażerów. Będą mogli stąd obsługiwać pasażerów biznesowych oraz turystów, dla których ceny nie są tak ważne. Skavsta jest położona daleko od Sztokholmu, a dojazd tam jest uciążliwy i kosztowny. 

Helena Marten: Ten sam proces zadział się w Kopenhadze - Wizz Air jest bardzo silny na lotnisku w Malmo, ale teraz lata także z głównego lotniska w Kopenhadze. Ryanair z kolei jest obecny w Kopenhadze, a teraz rozwija się w Malmo. 

Pasazer.com: Jak myślisz, jak rozwinie się rynek w Sztokholmie i Szwecji w najbliższych latach?

Elizabeth Axtelius: Szwecja to zdecydowanie największy rynek w Skandynawii, a Sztokholm to największe miasto. Lotniska w Oslo i Kopenhadze wciąż są większe, ale Sztokholm rośnie szybciej. Dlatego myślę, że w przyszłości Sztokholm będzie największym portem w regionie. Będzie przybywało tras dalekodystansowych, m.in. dzięki nowym samolotom umożliwiającym loty do mniejszych miast i na dłuższych dystansach, ale większość pasażerów nadal będzie wybierała trasy europejskie. 

Pasazer.com: Dziękuję bardzo.

fot. Dominik Sipinski, Swedavia

Rozmowa przeprowadzona na żywo podczas World Routes 2017


gość_90be4 - Profil
gość_90be4
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!
Wylot:
Przylot:
  • Data wylotu:
  • Data powrotu:
Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie
Kalendarz lotniczy