×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Gość Pasażera Pro: Frank Wagner (Lufthansa)


Nigdzie na świecie nie mamy tak gęstej siatki połączeń jak w Polsce. Wszystkie nasze trasy mają dobre wyniki, a jeśli będziemy zwiększać ofertę w Polsce, to na te lotniska, dokąd już latamy - mówi w rozmowie z Pasazer.com Frank Wagner, country manager Lufthansy w Polsce.


W rozmowie z Dominikiem Sipinskim z Pasazer.com Frank Wagner mówi o wynikach tras Lufthansy w Polsce. Podkreśla, że to dla niemieckiego koncernu bardzo ważny rynek. Gęstość lotnisk, na które lata Lufthansa, jest w Polsce większa nawet niż w Niemczech. Do tego linię cieszy duża liczba klientów korporacyjnych.

Wagner porusza też temat niedawnych strajków w Lufthansie (w ciągu ostatnich dwóch lat pracownicy spółki protestowali łącznie przez jeden pełen miesiąc). Zgadza się, że to duże zagrożenie dla reputacji firmy, ale ma też nadzieję, że ostateczne porozumienie jest już blisko. 

Szef Lufthansy w Polsce odpowiada też na pytania o przyszłość linii - podkreśla znaczenie zróżnicowanej floty, rozwoju w oparciu o dwa huby we Frankfurcie i Monachium oraz wykorzystania marki Eurowings. 

Pasazer.com:
Muszę rozpocząć od pytania o skutki listopadowych strajków. Po raz kolejny w ostatnich miesiącach, tym razem aż przez tydzień, wiele rejsów było odwołanych.

Frank Wagner: Przede wszystkim współczujemy naszym pasażerom, bo to oni odczuwają skutki tych strajków. Władze Lufthansy zawsze były otwarte na rozmowy ze związkami zawodowymi, ale te nie chciały z tego skorzystać. Nasze propozycje, patrząc na standardy w branży, należą do najlepszych ofert. Ale załogi i piloci muszą zrozumieć, że zagrożony jest rozwój spółki - już teraz nie możemy rozwijać się tak bardzo, jakbyśmy chcieli. Obydwie strony muszą pracować na ten sam cel, którym jest to, by Lufthansa była nadal najlepszą grupą lotniczą w Europie. 

Pasazer.com: Skutki strajku to jednak nie tylko odwołane loty. Jak wpływa to na wizerunek Lufthansy - postrzeganej jako solidna, rzetelna i wiarygodna firma?

Frank Wagner: To prawda, dlatego na poziomie lokalnym prowadzimy bardzo intensywny dialog z naszymi klientami. Nieustannie informujemy ich jak wygląda sytuacja, wydłużyliśmy też godziny pracy. Staramy się informować przejrzyście i z wyprzedzeniem o odwołanych lotach. Rzeczywiście gra toczy się o naszą reputację, ale myślę, że wielu klientów jest wyrozumiałych. Oni widzą, że bardzo się staramy, by złagodzić skutki tych strajków. Na szczęście ponad 50 proc. naszych rejsów odbyło się, więc udało nam się dowieźć część pasażerów tam, dokąd chcieli. Ale nie możemy sobie pozwolić na powtórkę takiej sytuacji, bo zaczniemy tracić reputację. Na razie nasi klienci wciąż nam ufają.

Pasazer.com: Przechodząc do normalnej działalności linii - jak podsumowałby pan ten rok w Polsce? Lufthansa zapowiadała duży rozwój, szczególnie w portach regionalnych, weszliście do Bydgoszczy. Czy ta ekspansja przynosi oczekiwane rezultaty?

Frank Wagner: Rozwój w regionach to strategia, którą prowadzimy już od kilku lat. Bydgoszcz, do której uruchomiliśmy loty w kwietniu, to już nasze dziewiąte lotnisko w Polsce. Muszę przyznać, że biznesowo Polska spisuje się bardzo dobrze. Według danych na koniec października, liczba osób latających do i z Polski wzrosła w ujęciu rocznym o 17,8 proc. To świetny wynik. W 2014 r. przewieziemy do i z Polski 2,1 mln pasażerów, w tym roku - choć wynik za listopad ucierpi w związku ze strajkiem - chcemy zbliżyć się do 2,5 mln. Korzystamy m.in. na tym, że polska gospodarka okazała się bardzo odporna na ogólną sytuację ekonomiczną na świecie i cały czas rośnie.


Pasazer.com: Czy bankructwo Eurolotu, który miał niewielką siatkę połączeń z niektórych lotnisk regionalnych, wpłynęło na wyniki Lufthansy?

Frank Wagner: To nie zmieniło naszej strategii rozwoju w regionach - planowaliśmy takie kroki na długo przed bankructwem Eurolotu. Ale oczywiście, na niektórych kierunkach, które obsługiwał Eurolot, zaobserwowaliśmy po jego upadłości zwiększony popyt. Dodatkowo zbiegło się to z uruchomieniem lotów do Krakowa przez Swiss. Jednak już wcześniej wiedzieliśmy, że  jest tam popyt i chcieliśmy zwiększyć obecność - to co stało się z Eurolotem, nie zmieniło naszego podejścia.

Pasazer.com: Które trasy z Polski mają najlepsze wyniki, a w które musicie zainwestować?

Frank Wagner: Żadna z naszych tras z Polski nie spisuje się źle. Mamy wzrost na każdej trasie, którą obsługujemy (choć oczywiście dla Bydgoszczy i Lublina nie mamy jeszcze porównywalnych danych za cały rok). Np. we Wrocławiu mamy wzrost o 35 proc. w ramach grupy Lufthansa, w Warszawie - 17 proc., Krakowie - prawie 20 proc., Katowicach - 14 proc. Mamy też bardzo pozytywne odpowiedzi z lotnisk. Wielu naszych klientów podkreśla, że to my jesteśmy przewoźnikiem, który zapewnia największą siatkę połączeń z polskich regionów. Nie rozwijamy się w regionach bez powodu - widzimy po prostu, że tam jest popyt.

Pasazer.com: Mówi pan, że nie macie jeszcze danych dla Bydgoszczy i Lublina, ale na pewno może pan już ocenić te trasy. Jakich pasażerów wozicie na tych trasach?

Frank Wagner: Od początku nasza oferta była w dużej mierze nastawiona na klientów biznesowych. Cieszymy się, że teraz ponad 50 proc. naszych pasażerów lata w celach służbowych. Mamy więc zidentyfikowany duży popyt korporacyjny, co nas bardzo cieszy, bo nie obsługiwalibyśmy tych połączeń tylko dla turystów czy osób podróżujących prywatnie. Ten popyt w dużej mierze wynika z istnienia klastrów przemysłowych i biznesowych w poszczególnych miastach. Oczywiście, jesteśmy odpowiedzialni za prowadzenie biznesu w Polsce, ale to, co zamierzamy robić w przyszłym roku, to zwiększyć promocję Polski jako kierunku docelowego. Duża część naszych pasażerów podróżuje do Stanów Zjednoczonych - teraz razem z naszymi partnerami chcemy tam wypromować podróże do Polski, także do regionów. 

Pasazer.com: Dokąd Polacy latają Lufthansą?

Frank Wagner: To mieszanka połączeń bezpośrednich do naszych hubów, przesiadek w Europie i lotów dalekodystansowych. W ostatnich dwóch latach zaobserwowaliśmy wyraźne przesunięcie w stronę Ameryki Północnej. Mniej więcej jedna trzecia pasażerów leci bezpośrednio, jedna trzecia podróżuje po Europie, a ok. 30 proc. do Ameryki Północnej. Azja Wschodnia była naszym silnym punktem, ale teraz zdecydowanie najbardziej dynamiczny kierunek dalekodystansowy to Stany.

Pasazer.com: Niedawno w ramach Grupy Lufthansa ruszyła nowa linia Eurowings, oferująca niskokosztowe połączenia dalekodystansowe. Czy planuje pan promować tę ofertę w Polsce?

Frank Wagner: Eurowings to jeden ze sposobów wzrostu w ramach grupy. To ma być jedna marka do rozwoju lotów niskokosztowych po Europie i dalekodystansowych. Oczywiście, jest możliwość sprzedaży biletów interline z Lufthansą, ale te możliwości są ograniczone. To nie jest dla nas priorytet w Polsce. Ale dla całej grupy to na pewno jeden z motorów wzrostu. Docelowo Eurowings nie będzie rozwijać się tylko w Kolonii-Bonn, ale też w Wiedniu, co pozwoli dotrzeć do większej liczby klientów. 


Pasazer.com: Czy Lufthansa planuje jakieś nowości w Polsce?

Frank Wagner: Chcemy rosnąć tam, gdzie jest popyt. W tym roku rośniemy o 17,8 proc., wiemy, że PKB Polski ma rosnąć o 3,4-3,5 proc. w 2016 r. Polska pozostanie na obecnej ścieżce wzrostu. My chcemy umocnić się tam, gdzie już jesteśmy. Chcemy utrzymać naszą pozycję największego zagranicznego przewoźnika tradycyjnego. Rynek jest wystarczająco duży, by zapewnić rozwój zarówno nam, jak i liniom niskokosztowym. Wprowadziliśmy już strukturę taryf w Europie, która zapewnia ofertę każdej grupie pasażerów, w tym z ofertą Basic bez żadnych usług dodatkowych. Zauważyliśmy, że rośniemy nawet na tych trasach, gdzie jest bezpośrednie połączenie low-costowe, więc chcemy zadbać o wszystkich pasażerów. Ale naszym priorytetem zawsze będą klienci korporacyjni. Już teraz obsługujemy ponad 7 tys. firm w Polsce. W Europie to najlepszy pod tym względem rynek poza naszymi rynkami rodzimymi i Wielką Brytanią. Moim zadaniem jest pokazanie klientom, że mogą na nas polegać, a gdy dostrzeżemy popyt, zareagujemy na niego. Dużą szansą są też wydarzenia, które będą się działy w Polsce w przyszłym roku, m.in. Światowe Dni Młodzieży 2016 w Krakowie, Wrocław - Europejska Stolica Kultury 2016.

Pasazer.com: Czy ma pan jakieś cele co do wzrostu liczby pasażerów w przyszłym roku?

Frank Wagner:  Nie, nie mamy takich celów. W tym roku zwiększymy swój udział w rynku, ale na przyszły jest zbyt wiele niewiadomych. Nasza konkurencja też jest ambitna. Na pewno chcemy wzmocnić udziały w rynku, które już mamy.

Pasazer.com: W Polsce o nowe trasy bardzo aktywnie zabiega wiele lotnisk, z którymi rozmawia Pasazer.com. Czy taki lobbying ma przełożenie na podejmowane przez Lufthansę decyzje?

Frank Wagner: To prawda, to dość wyjątkowe w Polsce, że lotniska prowadzą tak aktywny dialog z liniami. Ale to dobrze - pomagają nam zidentyfikować, gdzie może być niewykorzystany popyt. Oczywiście mamy swoje dane, ale takie zabiegi lotnisk pomagają nam również w rozmowach z naszą centralą. Mam wrażenie, że w Polsce jest duży niewykorzystany popyt na trasy wakacyjne. Widzę to np. wtedy, gdy rozmawiam z klientami o naszych lotach do San Jose w Kalifornii i oni są bardzo zainteresowani. Zresztą ta akurat trasa odpowiada zarówno turystom, jak i biznesowi. Szczególnie przedstawiciele świata start-upów chcą mieć lepszą ofertę połączeń do Doliny Krzemowej.

Pasazer.com: Czy Lufthansa jest zainteresowana wejściem na kolejne lotniska w Polsce? Myślę tutaj zarówno o starszych lotniskach w Łodzi czy Szczecinie, jak i o nowych - w Radomiu i Szczytnie?

Frank Wagner: Rozmawialiśmy z kilkoma lotniskami, ale w tej chwili nie mamy planów wchodzenia do nowych miast w Polsce. Nasza obecna oferta zapewnia dobre pokrycie kraju. W Polsce latamy na dziewięć lotnisk - uwzględniając wielkość kraju, ta siatka jest gęstsza niż na naszych rynkach rodzimych. Nie ma drugiego kraju na świecie, gdzie mielibyśmy gęstszą siatkę połączeń. 

Pasazer.com: Jedyna linia tradycyjna, która może konkurować z Lufthansą w Polsce, to LOT, który cały czas jest w niepewnej sytuacji finansowej. Czy Lufthansa modyfikuje strategię w obliczu doniesień o kłopotach polskiej linii?

Frank Wagner: Nie, nie robimy tego. Mamy własne plany. LOT jest naszym partnerem w sojuszu Star Alliance i całkiem szczerze - dobrze im życzymy. Dla całego rynku lotniczego w Polsce znacznie lepiej, że istnieje linia narodowa. My się praktycznie uzupełniamy, bo LOT koncentruje się na budowie hubu w Warszawie, a my wozimy pasażerów z regionów do naszych hubów we Frankfurcie i Monachium, a do tego mamy code-share na wielu trasach.

Pasazer.com: Przechodząc do bardziej ogólnych pytań - kilka miesięcy temu Lufthansa wprowadziła opłatę w wysokości 16 euro za rezerwację za pośrednictwem systemu GDS. Wielu agentów mocno krytykuje ten krok. Czy widać jakieś skutki dla liczby rezerwacji?

Frank Wagner: To podobna sytuacja do tej, o której mówiłem przy okazji strajków. Mamy wspólny cel i chcemy pracować ze wszystkimi partnerami, także agentami. Ale to część szerszej debaty o strukturze dystrybucji biletów. Chcemy ją zmienić tak, by koszty były proporcjonalne do tego, co je generuje i były płacone w odpowiedniej strukturze. Przez długi czas GDS-y miały łatwe życie - to linie lotnicze inwestowały dużo i miały niskie marże; GDS-y przy jednorazowej inwestycji miały wysokie marże. Teraz istnieje tak wiele metod sprzedaży, że linie lotnicze i GDS-y muszą się dostosować. Mamy już porozumienia z dostawcami oprogramowania, dzięki któremu klienci korporacyjni zyskają bezpośredni dostęp do systemu Lufthansy. Dzięki temu nasza działalność jest tańsza. Powiedzieliśmy GDS-om, że doceniamy ich usługę, ale koszty muszą być proporcjonalnie rozłożone. Od tego czasu nawiązaliśmy też współpracę m.in. z Google Flight. Zmienia się cała branża i model sprzedaży również ewoluuje. 

Pasazer.com: Podczas gdy Lufthansa wprowadziła opłatę za GDS-y, Ryanair dołączył do tych systemów. Czy to znaczy, że między przewoźnikami tradycyjnymi a low-costowi już nie ma różnic?

Frank Wagner: Zdecydowanie następuje zbliżenie tych dwóch modeli biznesowych, według mnie trudno już nawet mówić o "tradycyjnych" i "niskokosztowych" liniach. Jako Lufthansa uczestniczymy w tych zmianach - np. poprzez wykorzystywanie Eurowings, platformy o znacznie niższych kosztach, jako motoru wzrostu. Oferujemy produkty tradycyjnie kojarzone z liniami low-costowymi, a one robią na odwrót, np. tworząc programy lojalnościowe. Za kilka lat różnicy w ogóle nie będzie widać, a wiele linii trudno będzie w ogóle zdefiniować w tym podziale.

Pasazer.com: Lufthansa wkrótce odbierze pierwsze samoloty airbus A350. Jakie są plany wykorzystania tych samolotów?

Frank Wagner: Przede wszystkim pozwolą nam one wypełnić lukę we flocie pomiędzy dużymi samolotami typu boeing 747-8 oraz airbus A380 a mniejszą flotą. Będziemy mogli je wykorzystywać albo na ruchliwych trasach do zwiększenia częstotliwości albo na trasach o mniejszym popycie. Zarówno A350, jak i boeingi 777X, które odbierzemy później, dają nam świetną możliwość rozszerzenia siatki połączeń. Na razie jednak nie podjęliśmy decyzji o konkretnych trasach. Zdecydowaliśmy jedynie, że A350 będą stacjonować w Monachium, a B777 od 2020 r. we Frankfurcie. Ale pozostajemy elastyczni.

Pasazer.com: Flota szerokokadłubowa Lufthansy cały czas składa się z maszyn Airbusa i Boeinga, ale brakuje w niej boeingów 787 Dreamliner. Czy możliwe jest zamówienie tych maszyn? Albo czy Lufthansa przejdzie na flotę tylko od jednego producenta?

Frank Wagner: Planowanie floty to zadanie tak długoterminowe, że niczego nie da się wykluczyć. Wszystkie opcje są możliwe i dobrze, że jest równowaga między producentami. Nasze boeingi 747-8 Intercontinental przyniosły obniżenie kosztów o 17 proc., zarówno dzięki niższemu zużyciu paliwa, niższym emisjom i większej pojemności. Dlatego tych czynników jest naprawdę dużo i trudno teraz powiedzieć, jakich producentów będziemy wybierać. 

Pasazer.com: Pozostając przy flocie, ale wracając do Polski - czy jest szansa, że Swiss będzie wykorzystywał nowe bombardiery CSeries na trasie do Krakowa?

Frank Wagner: Te decyzje jeszcze nie zapadły. Mogę tylko powiedzieć, że o ile popyt utrzyma się na obecnym poziomie, to latem przyszłego roku prawdopodobnie do Krakowa jako podstawowy model będzie latał airbus A320.

Pasazer.com: Lufthansa równolegle rozwija dwa huby - we Frankurcie i Monachium. Jednak Frankfurt ma poważne ograniczenia hałasowe, podczas gdy w Monachium jest miejsce na rozbudowę. Czy to wskazuje, że bawarskie lotnisko będzie zyskiwało na znaczeniu?

Frank Wagner: Odpowiedź jest podobna, jak w przypadku producentów samolotów - to dobrze, że jest pewna równowaga. To prawda, że Frankfurt ma więcej ograniczeń. Ale nawet w Polsce widzimy, że większość pasażerów może zostać obsłużona przez obydwa huby - mogą np. lecieć do Brukseli przez Frankfurt i wracać przez Monachium. Oczywiście Monachium jako lotnisko oferuje najwyższej jakości produkt i usługi, jak choćby stoły do przewijania dzieci w męskich toaletach, ciche strefy. A w kwietniu 2016 r. otwarty zostanie nowy terminal satelicki o najwyższym standardzie. Frankfurt też jest jednak doceniany. 

rozmawiał Dominik Sipinski
fot. Lufthansa


gość_9f352 - Profil
gość_9f352
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!
Wylot:
Przylot:
  • Data wylotu:
  • Data powrotu:
Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie