Pliki cookies
Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub



09/12/2016 13:49

Z LOT-em do Krakowa

LO3503: Gdańsk – Kraków. Ciemno. Autobus 210 się spóźnia. Na tablicy informacyjnej dodają się kolejne minuty do spodziewanego odjazdu. W końcu nadjeżdża nieco zatłoczony autobus, do którego wsiada grupka młodych Holendrów, kilka osób i ja. Jadąc zastanawiam się, czy Ci wszyscy ludzie też jak ja jadą do Krakowa? A zanim autobus dojedzie na lotnisko dzień zacznie się na dobre.

Międzynarodowy port lotniczy im Lecha Wałęsy położony jest w gdańskiej dzielnicy Matarnia 10 km od centrum Gdańska. Pierwotnie lotnisko ze swoim „łazienkowym terminalem” (obecnie T1) nazywano po prostu Port Lotniczy Gdańsk Rębiechowo. W 2012 roku oddano do użytku nowy terminal (T2), a ponad rok temu lotnisko połączono z Gdańskiem linią kolejową. 

Połączenie z Gdańska do Krakowa jest jednym z nielicznych bezpośrednich krajowych połączeń lotniczych w Polsce. Poza LOT-em oferującym 12 połączeń tygodniowo (po 2 w dni robocze i po jednym w dni weekendowe), na wspomnianej trasie 2 loty tygodniowo oferuje irlandzki Ryanair (czwartek i niedziela).

Mój rejs do Gdańska, podobnie jak lot do Warszawy, odprawiany jest przy stanowiskach 3-4. Podczas odprawy proszę miłego pana o odprawienie mnie na wieczorny rejs powrotny. Po otrzymaniu obu kart żwawym krokiem ruszam do kontroli bezpieczeństwa. Po przejściu kontroli schodami ruchomymi wjeżdżam do hali odlotów. Na szczycie schodów sprawdzam numer bramki do Krakowa.

Nowa hala odlotowa prezentuje się bardzo okazale, znacznie przyjemniej niż poprzedni „łazienkowy terminal”.
Po drodze do bramki 20 wita mnie wielkie zdjęcie patrona lotniska - Lecha Wałęsy.Pomimo że jestem pełen uznania dla pokojowej działalności Lecha Wałęsy i jego wkład w obalenie komunizmu w Polsce, to moim zdaniem nadanie lotnisku imienia żyjącej osoby jest nieco kontrowersyjne. 
Boardning na mój rejs nieco się opóźnia. Początkowo na monitorze pojawia się informacja, że rejs opóźniony jest o 5 minut, a przewidywany czas boardingu to 08:40. Kolejna aktualizacja przewiduje boarding o 08:45. 
Około 08:45 rozpoczyna się boarding. Po kontroli karty pokładowej rękawem dochodzę wprost do samolotu. I nie było w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że dzisiejszy rejs obsługuje samolot turbośmigłowy, które rzadko „podpinane” są do rękawów. Brawa dla Gdańska za innowacyjne podejście! 
Wnętrze 4-letniego samolotu typu de Havilland Canada Dash 8-400 jest czyste, a stonowane szarości wnętrza i granatowe fotele sprawiają przyjemne wrażenie. Co ciekawe, samolot nadal nosi barwy EuroLOT, spółki-córki LOT-u, która zakończyła operacje lotnicze z końcem marca 2015. 

Wkrótce kołujemy na próg pasa startowego. Podczas kołowania załoga jeszcze raz przypomina o upewnieniu się, czy pasy bezpieczeństwa są prawidłowo zapięte ze względu na spodziewane turbulencje podczas startu. Tuż po starcie silny boczny wiatr przekrzywia samolot w prawą stronę i w takim położeniu wzbijamy się w powietrze. Muszę przyznać, że cała ta sytuacja wbiła mnie nieco w fotel, bo podobne „atrakcje” doświadczyłem po raz pierwszy. Trasa przelotu przebiega nad Starogardem Gdańskim, Kutnem, na wschód od Łodzi i nad Włoszczową (źródło zdjęcia: flightradar24.com).

Po osiągnięciu wysokości przelotowej (i korekcji położenia samolotu) rozpoczyna się serwis pokładowy składający się ze słodkiej przekąski, wody, kawy lub herbaty. Gorącą kawę i herbatę linia oferuje bezpłatnie w ramach akcji „Ciepła zima”. Ja do wafelka „Prince Polo classic” (17,5 g) dobieram kubek herbaty, niestety bez cytryny, która jak poinformowała mnie miła stewardessa „się skończyła”. 
Rozstaw pomiędzy fotelami – 79 cm (31 cali) jest przyzwoity.
O 09:57 ląduję na lotnisku w Krakowie. 
Podsumowanie:
Linia lotnicza: LOT
Numer rejsu: LO3503
Trasa (IATA/ICAO): Gdańsk - Kraków (GDN-KRK/EPGD-EPKK)
Dystans: 487 km (263 mil mor,)
Samolot (numer rejestracyjny): Bombardier Dash 8-400 (SP-EQD)
Miejsce: 11 D
Czas odlotu rozkładowy (rzeczywisty): 08:45 (09:04)
Czas przylotu rozkładowy (rzeczywisty): 10:05 (09:57)
Czas lotu rozkładowy (rzeczywisty): 1 h 20 min (0 h 53 min)
LF: ok. 50%
Ocena własna rejsu: 8/10 (taryfa SIMPLE)

*

LO3502: Kraków – Gdańsk. Wieczorem wracam do Gdańska. Pociąg z dworca głównego na lotnisko im. Jana Pawła II w Krakowie jedzie zaledwie 17 minut. Obecnie stacja znajduje naprzeciwko terminalu, zaledwie dwie minuty piechotą. O ile pamiętam, poprzedni przystanek oddalony był o kilka minut spaceru od budynku lotniska.

Mając już kartę pokładową ze stacji udaję się prosto do kontroli bezpieczeństwa, a po jej przejściu do hali odlotowej, gdzie przy bramce 14A oczekuję na „gotowość przyjęcia pasażerów na pokład samolotu”. Po około kwadransie czekania, rozpoczyna się procedura boadingu. Po sprawdzeniu karty pokładowej przechodzę do podstawionego autobusu, który podwozi mnie pod samolot typu Bombardier Q400, jeden z 10 wchodzących w skład floty przewoźnika. 
Wkrótce startujemy. Po staracie załoga ogłasza, że LOT przewiózł 5 mln pasażerów od początku tego roku, a po komunikacie rozpoczyna się serwis pokładowy: do wyboru wafelek Prince Polo lub mała paczka żelków FRUGO, woda gazowana lub niegazowana, kawa lub herbata. Tym razem z cytryną. Patrząc na paczuszkę FRUGO (10 g) przypomina mi się rok 1996, kiedy to marka przebojem wdarła się na rynek oferując hipsterskie napoje, w których ważniejszy był kolor niż smak. Barwne napoje zamknięte w szklanej butelce zaopatrzonej w strzelającą nakrętkę z guzikiem bezpieczeństwa. I te reklamy telewizyjne stylizowane na głęboki PRL, zastąpione później przez bardziej surrealistyczne spoty. Eh te szalone lata 90-te! 
Trasa przelotu przebiega na wschód od Radomska, nad Łodzią, Włocławkiem oraz Kwidzyniem (źródło zdjęcia: flightradar24.com). 
Pozostały czas lotu poświęcam na lekturę magazynu pokładowego „Kalejdoskop”. W bieżącym numerze magazynu z zainteresowaniem przeczytałem artykuł pt. „Polska to jabłka" przybliżający historie sadownictwa jabłek w Polsce oraz przedstawię odmiany jabłek uprawianych w Polsce. Bardzo lubię „Kalejdoskop”. Kiedy mieszkałem w Wielkiej Brytanii, mój znajomy Anglik zawsze prosił mnie o egzemplarz magazynu, który jak twierdził jest najlepszym magazynem pokładowym jaki miał okazję czytać. 
Po nieco ponad godzinie ląduje na lotnisku w Gdańsku. Niestety tym razem rękawa nie podpięto pod samolot... I piechotą dochodzę do terminalu.

Podsumowanie:
Linia lotnicza: LOT
Numer rejsu: LO3502
Trasa (IATA/ICAO): Kraków - Gdańsk (KRK-GDN/EPKK-EPGD)
Dystans: 487 km (263 mil mor,)
Samolot (numer rejestracyjny): Bombardier Dash 8-400 (SP-EQI)
Miejsce: 16 D
Czas odlotu rozkładowy (rzeczywisty): 18:30 (18:22)
Czas przylotu rozkładowy (rzeczywisty): 19:50 (19:28)
Czas lotu rozkładowy (rzeczywisty): 1 h 20 min (1 h 06 min)
LF: ok. 25%
Ocena własna rejsu: 7/10 (taryfa SIMPLE)

Jednodniowy wypad do Krakowa sprawił mi wiele przyjemności. Miałem okazję odwiedzić dawno niewidziany Kraków i spotkać się ze znajomymi, z którymi ostatni raz widziałem się wieki temu. Dzięki parze lotów będąc nad morzem można zrobić wycieczkę do renesansowego Krakowa lub będąc w Krakowie wypad do hanzeatyckiego Gdańska. Szybko i komfortowo. I chciałbym, aby podobne bezpośrednie loty połączyły inne polskie miasta bez konieczności przesiadki w Warszawie. 



2919 wyświetleń


<>

Komentarze


Dzięki za sensowny i przyjemny w lekturze opis plus sporo zdjęć. I tylko jedno pytanie - w obu lotach zdjęcia sugerują, że siedzisz na miejscu D a nie A. Pomyłka w opisie czy ja się mylę? Pozdrawiam...
09/12/2016 22:23
golpys2000: hmm, istotnie przy pisaniu tekstu spojrzałem na inne karty pokładowe. Tak to były miejsca D na obu lotach. Tekst poprawiony. Dzięki.
09/12/2016 22:45
Bardzo fajna relacja z lotów. Ja na tej trasie leciałem jeszcze za czasów Eurolotu samolotem ATR, no i wtedy lotnisko w Krakowie było trochę inne niż widzę na Twoich zdjęciach.
10/12/2016 11:27
kitsune: dziękuję. Też pamiętam lotowskie ATR-y. I dobrze się stało, że LOT zdecydował się na ich wycofanie i zastąpienie Dashami.
11/12/2016 22:49
Dzięki za fajną relację. Turbulencje w Dashu to żadna przyjemność. Przeżyłem podobny start lecąc w lipcu do Wilna i też nie było mi wesoło. Trzeba przyznać, że serwis z herbatą wygląda lepiej, dobrze, że darmowa kawa/herbata wróciła na zimę do bezpłatnego serwisu.
12/12/2016 10:30
Dasha podpieli pod rekaw ?? Ostatnio to naprawdę rzadkośc.
12/12/2016 15:11
loukas: dziękuję. Chciałbym, aby kawa i herbata zagościła na dobre na pokładach LOT-u. Mała rzecz a cieszy, szczególnie zimą.
marcowy: tak rzadko się zdarza. Co ciekawe to rękaw połączony był z samolotem przez trapę.
12/12/2016 22:05
Komentowanie dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników.
<>