×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Linie nie zarobią na olimpiadzie



Brytyjski przemysł lotniczy nie zarobi, a może nawet stracić podczas organizowanej w tym roku przez Londyn olimpiady. Z analizy think-tanku CAPA wynika, że ze stratami pogodziły się już linie British Airways i Virgin Atlantic Airways, a także zarządzające m.in. lotniskiem Heathrow BAA.

Powszechnie uważa się, że wielkie imprezy sportowe, takie jak igrzyska olimpijskie czy mistrzostwa świata lub Europy w piłkę nożną generują nadzwyczajny ruch lotniczy. Choć to w pewnym stopniu prawda, dla przewoźników to raczej czas ograniczania strat niż napełniania kieszeni - wynika z artykułu CAPA.

Olimpiada w Londynie nie skłoniła np. australijskiego Qantasa do zmiany decyzji o zmniejszeniu oferowania na lotach do stolicy Wielkiej Brytanii. Przewoźnik od marca zmniejszył swoje możliwości przewozowe na trasie z Sydney o ponad jedną trzecią. 

- Olimpiada w krótkim terminie nie jest dla linii wielkim zyskiem. W najlepszym wypadku wyjdzie na zero, ale prawdopodobnie będzie miała lekko niekorzystny wpływ - mówi Willie Walsh, prezes International Airlines Group, w skład którego wchodzi British Airways. Wtórują mu przedstawiciele największego konkurenta na trasach dalekodystansowych, Virgin Atlantic Airways. 

Powodów tej sytuacji jest kilka. Choć zwiększy się ruch do Wielkiej Brytanii, to znacznie mniej Brytyjczyków będzie chciało wyjechać. Co więcej, na czas igrzysk zmienia się profil pasażerów. Maleje liczba klientów biznesowych, zwykle płacących najwięcej za bilety, bo i aktywność gospodarcza spada. Więcej będzie za to polujących na tanie taryfy kibiców i turystów. Do tego dochodzą koszty przygotowań, specjalne rozkłady i zwiększone rygory bezpieczeństwa. 

Również na lotniskach olimpiada nie budzi optymizmu. BAA, zarządzające m.in. lotniskiem Londyn-Heathrow, wydało ok. 20 mln funtów na przygotowania. Dodatkowych pasażerów będzie ok. 500 tys., a nie wszyscy przylecą na Heathrow.

- Nie zwróci nam się nawet dziesiąta część poniesionych wydatków. Zależy nam na sukcesie olimpiady, ale to bardziej kwestia reputacji niż pieniędzy - tłumaczy Nick Cole z BAA w rozmowie z "Bloombergiem".

Czy te informacje powinni być ostrzeżeniem przed nadmiernym optymizmem związanym z ruchem lotniczym podczas organizowanych przez Polskę i Ukrainę mistrzostwami Europy w piłkę nożną, które odbędą się tuż przed olimpiadą? Niekoniecznie, choć informacje o wciąż dostępnych biletach na mecze na Ukrainie, wezwania do bojkotu meczów tam rozgrywanych przez europejskich polityków i kosmiczne ceny hoteli muszą być przestrogą.

Przede wszystkim olimpiada odbywa się w całości w Londynie, podczas gdy na Euro kibice będą podróżować pomiędzy miastami. Do tego choć igrzyska to znacznie większe wydarzenie w skali światowej i w telewizji, piłkarskie mistrzostwa przyciągają więcej kibiców na stadiony. A rozbudowa lotnisk w Polsce i na Ukrainie była potrzebna tak czy inaczej, a impuls dany przez Euro zaprocentuje w przyszłości.

Mimo to warto pamiętać, że piłkarskie mistrzostwa dla branży lotniczej są jedynie pretekstem do zrównoważonego dalszego rozwoju, a nie celem samym w sobie.

Dominik Sipiński


gość_2a9e1 - Profil
gość_2a9e1
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!
Wylot:
Przylot:
  • Data wylotu:
  • Data powrotu:
Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie
Kalendarz lotniczy