×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Oblatywacz: STP Airways


STP Airways to narodowy przewoźnik z Wysp Świętego Tomasza i Książęcej. Siatka połączeń ogranicza się do dwóch tras: jeden międzynarodowej (do Lizbony) i jednej krajowej (między głównymi wyspami). To właśnie na tej drugiej udaliśmy się w podróż.


Krótka historia bez własnych samolotów

Linie STP Airways zostały powołane do życia 18 sierpnia 2008, w tym roku świętują zatem 10-lecie swojego istnienia. Struktura własnościowa nie jest do końca jasna: wiadomo, że 14 proc. udziałów ma w niej Banco Equador, a 38 proc. - linia EuroAtlantic. Pozostała część prawdopodobnie jest w rękach państwa. 

fot. Maarten Visser (flickr.com, CC)

Od samego początku przewoźnik nie posiadał własnych samolotów, a posiłkował się przede wszystkim wynajmem. Jednak wszystkie operacje obsługiwane są pod własnym kodem IATA (8F). Początkowo od swojego biznesowego partnera leasingował dwa boeingi 767, potem jednego 737, aż od 2015 r. na stałe lata szerokokadłubowy 767. Tą maszyną obsługiwana jest zresztą jedyna międzynarodowa trasa - z São Tomé do Lizbony. Loty odbywają się raz w tygodniu - w niedziele. Takie rozwiązanie ma także zalety praktyczne: dzięki samolotowi EuroAtlantic możliwe jest wykonywanie lotów do Europy, bowiem sama linia znajduje się na tzw. "czarnej liście".


Na drugą w siatce trasę krajową (między São Tomé a wyspą Príncipe) lata przeważnie mały samolot turbośmigłowy. Podczas mojej podróży był to saab 340 należący do ukraińskiej linii Aero Jet specjalizującej się w czarterach i wynajmie ACMI. Obecnie sytuacja może wyglądać nieco inaczej. W chwili pisania niniejszego artykułu ze wskazań serwisu Flightradar24 wynika, że połączenie to realizowane jest przez maszyny indonezyjskiej linii Cardigair.

Zakup biletu

Strona STP Airways od niedawna posiada wersję angielską, kiedy kupowałem bilety na swoją podróż dostępna była tylko portugalskojęzyczna. Serwis jest bardzo prosty pod względem graficznym. Wyświetlane są tylko podstawowe informacje - dotyczące kierunków oraz promocyjnych cen. 


Zjeżdżając kursorem w dół znajdziemy okienko rezerwacyjne, gdzie wybieramy interesującą nas trasę i dni, w których chcemy odbyć podróż. Jeśli na lot są jeszcze wolne miejsca - daty podświetlają się na zielono, jeśli już się skończyły - na czerwono. Jeśli lot nie jest danego dnia realizowany - podświetla się na szaro. 

Aby dokonać samej rezerwacji należy najpierw założyć sobie profil. Nie jest to rozwiązanie zbyt wygodne, gdyż nasze dane pozostają w systemie afrykańskiej linii, a przecież korzystanie z jej usług jest przeważnie jednorazową przygodą. Niestety, aby odbyć podróż musimy do zrobić.


Do zakończenia zakupów trzeba będzie podać także numer dokumentu na podstawie którego podróżujemy oraz kilka innych detali. System przyjmuje płatności większością kart kredytowych.

Struktura taryf na loty krajowe jest dość jednoznaczna: dostępna jest tylko klasa ekonomiczna, a im kupimy bilety wcześniej, tym będą tańsze. Jednak im więcej za nie płacimy, tym zyskujemy więcej przywilejów - głównie jeśli chodzi o możliwość zwrotów. W cenie dostajemy także przewóz bagażu rejestrowanego do 15 kg. Liczba biletów w danej taryfie wyświetlana jest podczas procesu rezerwacji. 

Odprawa i boarding

Odprawa na lotniskach w wielu krajach afrykańskich ma swój niepowtarzalny koloryt. Na lot krajowy realizowany przez STP Airways wystarczy stawić się ok. półtorej godziny przed planowanym odlotem i tak do sali odpraw zostaniemy wpuszczeni kiedy obsługa uzna to za stosowne. Raczej nie zdarza się sytuacja, aby rozkład w ostatniej chwili zmieniono. Warto jednak przed podróżą wydrukować potwierdzenie rezerwacji, gdyż przed wejściem na lotnisko ochrona może je sprawdzić. Problem ten w większości nie dotyka białych turystów, jednak lepiej być zabezpieczonym także i na tę okoliczność.


Check-in przebiega sprawnie, mimo swojego zupełnie "analogowego" charakteru. Jedna agentka z wydrukowaną listą wpisuje naszą obecność, waży bagaż na wagach starego typu a następnie wypisuje kartę pokładową. 


Kontrola bezpieczeństwa jest bardzo sprawna. O ile jej standard na głównym lotnisko w São Tomé nie odbiega zbytnio od typowych czynności, to już na Príncipe ma wybitnie uznaniowy charakter: pasażerowie wchodzą pojedynczo do niewielkiego pokoiku, gdzie pracownik wykrywaczem metalu sprawdza ich bagaż podręczny. Jeśli urządzenie zapiszczy (a piszczy niemal non-stop), wtedy pobieżnie zagląda do środka. Na tym procedura się kończy.

Oczekiwanie na odlot w stolicy odbyło się w dość dużej sali, gdzie znajduje się niewielki sklepik (otwarty tylko kiedy odlatują loty międzynarodowe) i punkt gastronomiczny, gdzie można nabyć podstawowe napoje i zjeść ciasto. Na wyspie Książęcej salka odlotów to maleńki pokoik, w którym nie ma nawet automatu z wodą lub przekąskami.

Przelot
Przelot między wyspami zajmuje ok. 25 min. (w linii prostej to 162 km). Samolot Saab-340, którym leciałem ma już blisko 28 lat. Napędzany jest dwoma silnikami turbośmigłowymi i jest niezwykle hałaśliwy. W środku zainstalowano 33 fotele w układzie 1-2. Na kartach pokładowych nie ma wskazanego miejsca, dlatego pasażerowie zajmują je wedle uznania. Najlepiej jednak siedzieć przy oknie, gdyż widoki podczas lądowania zwłaszcza na Príncipe są olśniewające. 


Kabinę obsługiwała jedna stewardessa, której zadania ograniczyły się do zapoznania pasażerów z instrukcją bezpieczeństwa. Podczas lotu nie były serwowane żadne przekąski lub napoje.


Wnętrze maszyny było dobrze utrzymane. Nie miałem zastrzeżeń ani względem czystości ani względem wygody siedzenia.


Po przylocie na wyspę Książęcą służby sanitarne mierzą temperaturę każdego przybywającego. Odbiór bagażu odbywa się z wózka. W São Tomé z kolei procedury na lotnisku nie odbiegają od międzynarodowych standardów.

Podsumowanie
Sam serwis na trasie krajowej był bezproblemowy i akceptowalny. Warto byłoby jednak wzbogacić go chociażby o podawaną na pokładzie wodę. Pewne zastrzeżenia budzi jednak sam proces zakupu biletów - z obowiązkiem założenia profilu i pozostawienia swoich podstawowych danych osobowych takich jak imię, nazwisko, nr telefonu czy e-mail. Co ciekawe, nie ma możliwości skasowania swojego konta. Na szczęście pozostałe informacje - takie jak numery dokumentów tożsamości czy data urodzenia - wpisuje się każdorazowo podczas rezerwacji, gdyż nie zostają one automatycznie zapisane.


Zasadniczo najlepiej kupować bilety z dużym - np. 2-miesięcznym - wyprzedzeniem. Wtedy jest szansa, że w obie strony polecimy za ok. 100-120 euro. Bywa także, że w ostatniej chwili nie ma już wolnych miejsc (wykupują je także biura podróży dla zorganizowanych grup). 

Do niedawna STP Airways były jedynymi liniami oferującymi rozkładowe rejsy między wyspami. Obecnie podobną trasę na zasadach komercyjnych oferuje także Africa's Connection (wcześniej tylko w ramach pakietów wycieczkowych). Mimo to, ze względu na dość przewidywalny serwis i lepszą reputację, opisany w tekście przewoźnik powinien być linią pierwszego wyboru. 

Reporter Pasazer.com podróżował na pełnopłatnym bilecie.
fot. (jeśli nie podano inaczej): Mirosław Pachowicz


Reklama


Booking.com
gość_03376 - Profil
gość_03376
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!
Wylot:
Przylot:
  • Data wylotu:
  • Data powrotu:
Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie