×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Kalendarz lotów został ukryty przez użytkownika.

26/07/2018 18:23

Helsinki

Godzina 3.50. Budzik zaczyna dzwonić. O tej porze zazwyczaj wstają albo osoby dojeżdżające na 6 rano do pracy albo osoby, które gdzieś lecą porannym lotem...na przykład na wakacje. W moim przypadku to wyjazd służbowy ma symulator.
Cały personel latający zgodnie z przepisami międzynarodowymi w przewozie lotniczym pasażerskim, musi co pół roku przejść szkolenie na symulatorze. Nie ma wyjątków. Czasami może być częściej, zależy od firmy lotniczej, ale nie mniej jak 2 razy do roku.
Jestem już spakowany, także wsiadam w samochód i jadę na lotnisko w Warszawie. Dojazd o tej porze zajmuje nie dłużej niż 40 minut. Dzisiaj mam szczęście, bo zawozi mnie tata. Strefa „Kiss & Fly „ pozwala na szybki dojazd na terminal odlotów i wypakowanie walizek. Szybki uścisk dłoni, poklepanie po ramieniu i czekam na bilet w hali odlotów. Dziś lece niemieckim przewoźnikiem do Helsinek przez Monachium. Nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie fakt ze lecę na zachód żeby później przesiąść się na samolot na północny wschód.. Firma musi trochę zaoszczędzić, a cała podróż zajmuje 6 godzin. Cóż, nie zawsze jest bezpośrednio z punktu a do b.

Czekam w kolejce do Security Check. Za każdym razem lubię obserwować ludzi i słuchać tego o czym rozmawiają. Chyba każdy z nas ma taki „detektywistyczny” nawyk. Dziś w kolejce zaczęła panikować jedna pasażerka, ze jej bagaż jedzie do kontroli bezpieczeństwa zanim ona przejdzie przez bramkę. Zaczęła wręcz krzyczeć na pracownika ochrony. Po chwili zobaczyła ze jej bagaż jednak wyjeżdża po drugiej stronie „heimanna” po kilku sekundach i ma z nim kontakt wzrokowy, wiec sprawa została zamknięta.

Zdjęcie

Mimo, ze podróże samolotem stają się z roku na rok coraz bardziej popularne to zawsze znajdzie się w samolocie choćby jeden pasażer który podróżuje pierwszy raz. Trzeba być wyrozumiałym dla każdego.
Pasażerów można podzielić na głównie na dwa typy. Pierwszy rodzaj to pasażerowie wakacyjni. Ich tez można podzielić na tych którzy podróżują pierwszy raz i takich którzy podróżują któryś z kolei. To widać na pierwszy rzut oka, przede wszystkim po zachowaniu w samolocie. Jeśli widzisz panikujaca kobietę która patrzy cały czas na bilet i pyta co krok czy bramka Z4 to w tym kierunku, a za nią jej męża z bagażami, który ledwo przebiera nogami - to na pewno pierwszy raz lecą samolotem. Drugim typem to pasażer biznesowy. Biała koszula, krawat, czasami bardziej swobodnie ubrany. Nie pcha się do autobusu, który zawozi do samolotu, bo wie, ze autobus i tak na niego musi poczekać, a on w tym czasie przeprowadzi jeszcze kilka rozmów biznesowych. Ja chyba należę do tej grupy. Zawsze czekam i wchodzę ostatni. Sa wyjątki oczywiście. Jeżeli mam duży bagaż podręczny, a wiem ze samolot ma mały luk bagażowy to ustawiam się w kolejce w miarę szybko. Embrarer w wersji 195 ma tego miejsca nie za wiele, wiec dziś ustawiam się szybciej w kolejce i wchodzę jako jeden z pierwszych.

Boarding trwa sprawnie, zajmuje miejsce 21D od strony przejścia i zagłębiam się w czytanie najświeższych informacji z kraju i ze świata. Czasami, gdy latam ciągiem przez 5 dni w tygodniu w kokpicie jako zaloga, zapominam jaki jest w ogóle dzień tygodnia, nie mówiąc już o sprawdzeniu wiadomości. Po chwili stewardesy zaczynaja pokazywać demo. Mówiąc szczerze nie jestem tym zainteresowany, bo wiem gdzie i co się znajduje w przypadku problemu w powietrzu. Jednak zawsze przeglądam kartę bezpieczeństwa w zagłówku, sprawdzając na rysunkach jak np. Otwierają się drzwi ewakuacyjne na skrzydłach. Na każdym typie samolotu otwierają się podobnie, ale jednak inaczej. Gdyby doszło do ewakuacji, to moja pomoc może by się przydała, bo siedzę 2 rzędy za wyjściem ewakuacyjnym. W dodatku podczas final checks stewardessa nie poinstruowała pasażerów. Może przesadzam, ale wole dmuchać na zimne. Myśle, ze większość załóg latających samolotami jako pasażerowie maja podobne myśli do mnie. W końcu to nasza praca i chcielibyśmy się wykazać i pomoc, gdyby zaistniała taka potrzeba.
Przypomina mi się pamiętne ladownaie Boeinga 767 bez podwozia na Warszawskim lotnisku. Kilka tygodni po tej sytuacji, na sali wykładowej na mojej lotniczej uczelni odbyła się coroczna konferencja bezpieczeńtwa lotniczego. Jak można było się domyśleć, glownym tematem było ladowanie Boeinga, ale ważniejsze z punktu widzenia bezpieczeństwa to przebieg ewakuacji. Jedna z osób robila zdjęcia z wieży kontroli ruchu lotniczego, a inspektor zaczął objaśniać krok po kroku jak wyglądała ewakuacja. Niestety nie było do końca tak jak mówiły o tym media. Ewakuacja przebiegła sprawnie, poniżej 90 sekund, jednak ludzie po ewakuacji byli rozproszeni we wszystkie strony. Służby ratunkowe nie potrafiły zebrać w grupę wszystkich ludzi i udzielić pasażerom natychmiastowej pomocy. Wykładowca zwrócił uwagę na jednego chłopca który jak się później okazało leciał sam (UM). Przez blisko 15 minut stał bezradnie obok samolotu, bo nikt nie potrafił mu udzielić pomocy. Takie sytuacje są dość częste. W podobnym czasie miał miejsce Inny przypadek. Pożar na ziemi w jednym z samolotów na dużym komunikacyjnym lotnisku w Azji. Kamera ewakuujacego się pasażera nagrała kobiete, która wybiegła z samolotu, po czym wróciła do płonącego samolotu ratować swoją ... gitarę. Dlatego tak ważna jest świadomość sytuacyjna w samolocie zarówno załogi jak i pasażerów.

Zdjęcie

Wchodzimy na poziom przelotowy około 10 km. W między czasie zdążyłem uciąć już 2 drzemki. Mam dużo miejsca na nogi, a w razie potrzeby mogę wyprostować je w kierunku przejścia. Dlatego tak bardzo lubię ostatnio miejsca przy korytarzu. Jest to szczególnie ważne, gdy lecę samolotem tanich linii lotniczych jako pasażer. Miejsca jest na tyle dużo, ze moje nogi są prawie pod katem prostym do reszty ciała na fotelu. Ile tak można wytrzymać? Maksymalnie pół godziny. Na szczęście w Embraer 190 jest wystarczająco miejsca dla osoby mojej postury. 

Zdjecie

Ladujemy o czasie w Monachium. Teraz szybka 50 minutowa przesiadka i dalszy lot do Helsinek. Po przylocie będę miał 2h na zakwaterowanie w hotelu i jedziemy na symulator. W tej sesji będziemy ćwiczyć jak zawsze sytuacje awaryjne, pożary silnika w każdej fazie lotu, dym w kabinie, zniżanie awaryjne po dehermetyzacji, odejście na 2 krąg , podejście na 1 silniku i ladowanie. W międzyczasie instruktor zapewne Doda jeszcze kilka małych usterek jak np. usterka elektryki, usterka jednego z układów hydraulicznych. Ustawi jeszcze boczny wiatr do ladowania, pełne pokrycie nieba i mała widoczność - można się spocić. Ale w końcu po to jest symulator.

Z powrotem mam bilet również narodowym przewoźnikiem niemieckim i również z przesiadka, tym razem we Frankfurcie. To będą napięte 2 dni.

195 wyświetleń


Komentarze


Komentowanie dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników.