Za sterami: Sokoły na lotnisku

Dominik Sipiński - Profil Dominik Sipiński
20 września 2012 15:09
Reklama

Ptaki dla samolotów stanowią poważne niebezpieczeństwo. Mogą np. doprowadzić do usterki silnika podczas startu lub lądowania. By do tego nie dopuścić, najlepiej użyć... innych ptaków.

- Pracą sokolnika jest płoszenie ptactwa na lotnisku - rozpoczyna Kacper Brzóska, sokolnik na lotnisku w Bydgoszczy. Brzmi prosto? Może i tak, ale by dobrze wykonywać tę pracę, trzeba poświęcić godziny na trening i opiekę nad ptakami.

Wyszkolenie sokoła do pracy na lotnisku to ok. miesiąca pracy. Puszczenie go na tzw. wolne pęta, czyli całkowicie wolno, to zwieńczenie całego procesu.

- Na wszelki wypadek ptakom zakłada się nadajnik - dodaje jednak Brzóska.

W Bydgoszczy sokolnik ma do dyspozycji siedem ptaków (nie tylko sokołów) oraz psa, który pomaga przepłaszać niektóre zwierzęta. Choć ptaki są trenowane i hodowane podobnie, to różnią się predyspozycjami i do każdego trzeba podchodzić indywidualnie.

Praca sokolnika teoretycznie oznacza siedem godzin na lotnisku dziennie. W praktyce często bywa to jednak więcej, a opiekujący się ptakami sokolnik nie może sobie pozwolić na dłuższe wakacje.



Dominik Sipiński
Reklama

Ostatnie komentarze

 - Profil
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama