Protest przeciwko ETS-owi

Dominik Sipiński - Profil Dominik Sipiński
23 lutego 2012 10:21
Reklama

23 państwa podpisały oficjalny protest przeciwko europejskiemu Schematowi Handlu Emisjami (ETS). Wśród krajów, które nie zgadzają się na wprowadzony przez Unię Europejską system handlu pozwoleniami na emisję dwutlenku węgla są Rosja, Chiny i Stany Zjednoczone.

We wczorajszym raporcie informowaliśmy, że rządy i przewoźnicy lotnicza spoza Unii nie zgadzają się na wprowadzony przez Brukselę system. Protestują przeciwko jednostronnemu wprowadzeniu dodatkowych opłat. Według różnych szacunków koszt ETS-u w przeliczeniu na pasażera na trasie długodystansowej może wynosić od 3 do 12 euro, a w ciągu całego 2012 r. linie lotnicze będą musiały zapłacić od 350 do 900 mln euro.

- Nie łudźmy się. ETS nie ma nic wspólnego ze środowiskiem. To tylko kolejne źródło dochodu dla UE. Żadne z zebranych pieniędzy nie trafią na cele środowiskowe - komentował dla nas Steve Lott, zastępca dyrektora ds. komunikacji stowarzyszenia Airlines for America.

Podpisana wspólna deklaracja jest efektem spotkania w Moskwie. Inicjatorem była Rosja, ale dokument podpisały również: Arabia Saudyjska, Armenia, Argentyna, Białoruś, Brazylia, Chile, Chiny, Gwatemala, Indie, Japonia, Kamerun, Korea Płd., Kuba, Meksyk, Nigeria, Paragwaj, Republika Południowej Afryki, Seszele, Singapur, Stany Zjednoczone, Tajlandia i Uganda. Nie ma wśród sygnatariuszy Turcji.

Deklaracja zawiera listę potencjalnych środków odwetowych, jakie mogą zastosować sygnatariusze. Są wśród nich m.in. skarga do ICAO, zakaz uczestnictwa dla linii z tych państw w ETS-ie oraz zmiana umów dwustronnych. Dokument zezwala również na wdrożenie jednostronnych środków przez państwa niezgadzające się na unijny Schemat.

Chiny już oficjalnie zakazały uczestnictwa w ETS-ie swoim liniom lotniczym. Podobne prawo niedługo zostanie najprawdopodobniej uchwalone w Stanach Zjednoczonych. Rosja zastanawia się, czy nie utrzymać w mocy opłat za przeloty nad Syberią wbrew wynegocjowanemu z UE porozumieniu, że znikną one od 2013 r. Indie z kolei chcą wycofać cześć praw przewozowych europejskim liniom.
- Sytuacja jest nie do zaakceptowania. Linie lotnicze nie mogą być zakładnikami polityków i funkcjonować w warunkach poważnych zaburzeń konkurencji. To nie jest prawidłowe, żeby próbować wywierać wpływ na UE, by zmieniła prawo. Ale nie można również narzucać unijnego prawa całemu światu - powiedział Ulrich Schulte-Strathaus, sekretarz generalny Stowarzyszenia Europejskich Linii Lotniczych (AEA).

Dominik Sipiński
Reklama

Ostatnie komentarze

 - Profil gość
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama