×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Bliżej Świata: Narty na Słowacji



Nadchodzi zima, dla wielu długo oczekiwana szansa na szaleństwa na zaśnieżonym stoku. Czas przygotować narty lub snowboard, a przede wszystkim własny organizm. Ale co zrobić, gdy nie mamy możliwości wyjazdu do Austrii lub Włoch, a w polskich górach przerażają nas długie kolejki, kiepska infrastruktura i niepewna pogoda? W kolejnym odcinku naszego cyklu „Bliżej świata” podpowiadamy – warto przyjrzeć się ofercie Słowacji. A dzięki nowym rejsom Eurolotu z Gdańska i Warszawy do Popradu możemy tam ledwo w godzinę dolecieć i bawić się bez troski o samochód.



Słowacja kusi narciarzy z Polski i nie tylko dwoma głównymi rejonami narciarskimi. Pierwszy to Jasna-Chopok w Tatrach Niskich, ok. 60 km od Popradu. Tam do dyspozycji mamy 36 km tras zjazdowych. Drugi rejon to Tatry Wysokie – czyli ośrodki Tatrzańska Łomnica, Stary Smokowiec i Jezioro Szczyrbskie (Strbskie Pleso) dostępne w ramach jednego skipassu. Razem daje to 20 km tras zjazdowych w odległości nie większej niż kilkanaście minut jazdy od Popradu.



Planując wakacje w słowackich Tatrach trzeba rozpocząć od obalenia mitu, że dojazd tam z północy Polski może trwać niemal tyle, co w Alpy. Tak jest, gdy jedzie się samochodem. Nie dość, że to daleko, to jeszcze drogi zimą wiecznie zakorkowane. Ale Eurolot proponuje inny sposób podróży – samolotem. Razem ze słowackimi hotelarzami i organizacjami turystycznymi z obydwu krajów przewoźnik zachęca do skorzystania z oferty samego przelotu lub pakietu pobytowego, uwzględniającego zakwaterowanie, transfery, skipass i przeloty. 



Dla fanów lotnictwa sam lot do Popradu może już być atrakcją. Lotnisko w tym słowackim mieście jest położone na wysokości 718 m n.p.m. w górskiej dolinie. Lądując, pasażerowie z okien widzą Gerlach, najwyższy szczyt Tatr, a także niewiele niższe Łomnicę i Rysy. Terminal popradzkiego lotniska to malutki budynek z nowo dobudowaną halą przylotów. Większego nie trzeba – tygodniowo lądują tu 3 rejsy z Pragi, od grudnia po 2 z Gdańska i Warszawy i trochę czarterów. Przy ładnej pogodzie można zauważyć, jak tuż obok mierzącego 2,4 km pasa startowego lądują szybowce, a hala odlotów z trudem mieści pasażerów jednego ATR-a.



Lotnisko w Popradzie to jednak jedyne w tej części Słowacji, bo to centralne miasto południowych Tatr Wysokich. Niewielkie (50 tys. mieszkańców), jest raczej ośrodkiem przemysłowym – mieszczą się tu największe w Europie zakłady firmy Whirlpool. Warto jednak zwiedzić Spisską Sobotę, najstarszą dzielnicę Popradu, gdzie dawniej co tydzień odbywał się targ. Teraz to prawdziwa popradzka starówka, odrestaurowana i przyciągająca turystów.



Poprad jest też głównym ośrodkiem wypadowym do narciarskich kurortów. Baza noclegowa jest bogata, a turyści po męczącym dniu jazdy na nartach mogą odpocząć w nowoczesnych basenach termalnych AquaCity Poprad. Goście zakwaterowani w dwóch należących do ośrodka hotelach mogą z atrakcji korzystać za darmo. Naprawdę warto, bo kąpiel w odkrytym, gorącym basenie przy minusowej temperaturze jest niezwykłym doznaniem. AquaCity Poprad jest też atrakcyjny dla młodszych turystów – przy basenach znajdują się zjeżdżalnie, a hotel ma bogatą ofertę animacyjną.



Oferta pakietów pobytowych została dostosowana do rozkładu lotów. Można zatem wykupić pobyt trzy lub czterodniowy razem z trzydniowym skipassem lub tygodniowy z sześciodniowym skipassem. W szczycie sezonu narciarskiego pakiet obejmujący siedem nocy, przelot, skipass i transfery z lotniska w trzygwiazdkowym hotelu AquaCity Seasons kosztuje 599 euro, a w czterogwiazdkowym AquaCity Mountaint View 649 euro. Obydwa hotele znajdują się w tym samym budynku i są bezpośrednio połączone z basenami termalnymi. 



Hotel oferuje swoim gościom również bardziej rozbudowane pakiety, np. z biletem na mecz hokejowej drużyny HC LEV Poprad. Zespół ten gra w międzynarodowej lidze KHL, skupiającej najlepsze składy m.in. z Rosji i Łotwy. Hala znajduje się 100 metrów od hotelu. 



Wody termalne mogą być niezbędne, bo męczyć się na nartach jest gdzie. Oferty słowackich kurortów nie da się co prawda porównać do ośrodków alpejskich, ale liczne inwestycje powodują, że stoków z roku na rok przybywa. W tym roku nowy, ośmioosobowy wyciąg krzesełkowy powstaje w Tatrzańskiej Łomnicy, a na przyszły już planowane są inwestycje w Jasnej-Chopoku i Jeziorze Szczyrbskim.



Najbliżej Popradu położony jest ośrodek w Tatrzańskiej Łomnicy. Kolej linowa umożliwia wjazd na mierzący 2634 m n.p.m. szczyt Łomnicy, a stoki narciarskiej sięgają do wysokości 1719 m n.p.m. Narciarze mogą korzystać z kolei gondolowej i trzech wyciągów krzesełkowych. Tym samym systemem bezdotykowych skipassów objęte są również obszary Jezioro Szczyrbskie – trzy wyciągi krzesełkowe i trzy orczykowe – oraz Stary Smokowiec – wyciąg krzesełkowy i cztery orczykowe. Rejony te połączone są malowniczą Drogą Wolności z piękną panoramą na Dolinę Popradu. Kursują pomiędzy nimi także skibusy oraz kolejka elektryczna. 



W programie pakietów pobytowych z przelotem uczestniczą m.in. Grandhotel Praha w Starym Smokowcu i hotel Slovan w Tatrzańskiej Łomnicy. W tym pierwszym za tydzień z lotem z Warszawy osoba dorosła zapłaci 649 euro, a w drugim – 511 euro. Pakiety dla narciarzy z Gdańska są zwykle o 20 euro droższe.



Bardziej oddalone od Popradu jest centrum narciarskie Jasna-Chopok. To największy ośrodek na Słowacji. Rozciąga się on od wysokości 1028 do 2024 m n.p.m. (szczyt Chopoku). Trasy dla siebie znajdą tu zarówno początkujący, jak i wymagający narciarze. Tydzień w czterogwiazdkowym hotelu butikowym Tri Studničky będzie nas kosztował z przelotem z Warszawy 739 euro.



Dla częstych gości w słowackich Tatrach skierowana jest oferta Slovakia Super Skipas. Ten bilet umożliwia nam jeżdżenie we wszystkich powyższych rejonach na łącznie niemal 100 km tras o zróżnicowanym stopniu trudności. Można go wykupić na 10 lub 15 dni w sezonie, a także na cały sezon zimowy. A dzięki korzystnemu mikroklimatowi oraz systemowi naśnieżania biały puch na trasach w Niskich i Wysokich Tatrach może leżeć od grudnia nawet do końca kwietnia.



Oferta dla narciarzy to jednak nie wszystko, co mają do zaoferowania słowackie Tatry. Osoby nie jeżdżące na deskach mogą np. wjechać kolejką linową na szczyt Łomnicy,  gdzie znajduje się restauracja oraz apartamenty. 



Słowacja kusi również jaskiniami, choć te akurat łatwiej zwiedzać poza szczytem sezonu zimowego. Formacje krasowe u naszych południowych sąsiadów są jednymi z najbardziej rozbudowanych w Europie. Łącznie 22 jaskinie zostały wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Przyrodniczego UNESCO. Po jaskini Domica pływa się łódkami, Ochtińska Jaskinia Aragonitowa jest jedną z trzech tego typu na świecie, a Dobszyńska Jaskinia Lodowa w Słowackim Raju zawiera niesamowite i gigantyczne formy lodowe.



Górzyste tereny Słowacji sprzyjały w przeszłości budowie zamków, których imponujące pozostałości można teraz zwiedzać. W pobliżu Popradu i ośrodków narciarskich znajduje się Zamek Spiski w miejscowości Nowa Wieś Spiska. Czterohektarowa powierzchnia czyni z tego zamku jeden z największych w Europie. Z kolei zamek w Lubowni jest jednym z najstarszych – został wybudowany w XIV wieku, a przez ponad 350 lat należał do Polski. Przez pewien czas były w nim nawet przechowywane polskie klejnoty koronacyjne. 



Po męczącym dniu zwiedzania można udać się do wspomnianych już ciepłych źródeł. Na Słowacji każde większe miasteczko ma własne baseny, ale szczególnie godne polecenia są wspomniane termy w Popradzie oraz w Beszeniowej. Tatralandia, położona w pobliżu ośrodka Jasna-Chopok, to nie tylko ciepłe źródła, ale i całoroczny park rozrywki. Coś dla siebie znajdują tu dzieci, zmęczeni narciarze oraz osoby ze schorzeniami stawów czy dróg oddechowych. Każdy wielodniowy skipass można wykorzystać również w Tatralandii – wejście do parku wodnego powoduje jednak, że tego samego dnia nie możemy już skorzystać z wyciągów.

Słowackie Tatry są z pewnością bardziej wykorzystane turystycznie niż polskie. Oferują odwiedzającym nie tylko więcej stoków i wyciągów, ale także ciekawszą infrastrukturę towarzysząca. Nie należy liczyć, że na południe od Zakopanego będziemy mogli szusować tyle co w Pirenejach lub Alpach. Jednak w porównaniu z zatłoczonymi ośrodkami po północnej stronie Tatr Jasna-Chopok czy Tatrzańska Łomnica stanowią ciekawą alternatywę. 



Niestety, po wprowadzeniu euro Słowacja stała się krajem bardzo drogim jak na tę część Europy. Należy zapomnieć o tanich zakupach lokalnych alkoholi czy przysmaków, choć słowackie wina lub ziołowe nalewki są bardzo smaczne. Główną zaletą południowych sąsiadów pozostaje bliskość. O ile weekendowy wyjazd w Alpy nie ma sensu, to do Popradu – już tak. Dzięki lotniczym połączeniom z Warszawy i Gdańska można ominąć wielokilometrowe korki na "zakopiance", choć, zwłaszcza dla większych rodzin lub grup, dojazd samochodem z pewnością będzie tańszy. Dla narciarzy z Trójmiasta lot wydaje się jednak mimo wszystko atrakcyjnym rozwiązaniem.



W rywalizacji z polskimi ośrodkami narciarskimi, zwłaszcza w Tatrach, Słowacja udowadnia, że mając niewiele różniące się warunki, można lepiej je wykorzystać. Tempo inwestycji, zarówno narciarskich, jak i dotyczących infrastruktury dojazdowej, hotelowej i rozrywkowej, jest bardzo duże – za parę lat słowackie ośrodki będą mogły z powodzeniem rywalizować z mniejszymi rejonami alpejskimi. 

Dominik Sipiński
fot. Dominik Sipiński, Lorant Dankahazi (flickr.com), Deepak Thukral (flickr.com)



gość_63396 - Profil
gość_63396
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie