×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Berlin - centralne lotnisko dla Polski?



Niecały rok pozostał do otwarcia nowego portu lotniczego w Berlinie. W czerwcu 2012 r. cały ruch z lotnisk Tegel i Schönefeld zostanie przeniesiony na nowy hub budowany niemal od zera obok tego drugiego z działających lotnisk. To jednak coś więcej niż tylko przeniesienie ruchu. To stworzenie zupełnie nowej jakości w lataniu ze stolicy Berlina. Dlatego lotnisko im. Willy'ego Brandta będzie stanowić znacznie poważniejszą konkurencję dla lotnisk w Polsce niż Tegel i Schönefeld. Pytanie tylko: dla których lotnisk?

Milion Polaków lata z Berlina

W 2010 r. berlińskie lotniska odprawiły łącznie 22,3 mln pasażerów. W tym roku liczba ta przekroczy być może 24 mln, bo do sierpnia na Tegel i Schönefeld odprawiono 15,7 mln osób, o ponad 8% więcej niż w pierwszych ośmiu miesiącach 2010 r. I to pomimo znacznego, bo aż o 23%, spadku w ruchu czarterowym.



Wcale niemałą część tych pasażerów stanowią Polacy. Na Schönefeld to ok. 10% wszystkich podróżnych, czyli niemal pół miliona w 2010 r. Doliczając do tego ruch z Tegel, z obydwu lotnisk w Berlinie korzysta rocznie ponad milion Polaków.

"Polska jest dla nas ważna"

- Chcemy ciągle zwiększać tę liczbę. Polski rynek jest dla Berlin Airports bardzo ważny, zwłaszcza w Polsce Zachodniej - przyznaje Leif Erichsen, rzecznik zarządu lotnisk w Berlinie. Większość spośród polskich pasażerów w Berlinie korzysta z tych połączeń, które nie znajdują się w ofercie portów w naszym kraju. Zainteresowanie pasażerami z zachodniej Polski potwierdza także największy przewoźnik w stolicy Niemiec, Air Berlin.

- Oczywiście, jesteśmy zainteresowani nowymi pasażerami z Polski. Wiadomo, że zachodnia Polska nie ma [przesiadkowego - przyp. red.] lotniska i z tego powodu Berlin ma szczególne znaczenie - mówi Sabine Teller, rzeczniczka prasowa Air Berlin.



Nic więc dziwnego, że strona internetowa berlińskich lotnisk poza niemiecką i angielską wersją językową ma też polską, a w metropoliach zachodniej Polski pojawiają się wielkie banery reklamujące latanie ze stolicy Niemiec. Prywatne firmy zaś oferują częste przejazdy mikrobusowe m.in. z Poznania, Gorzowa Wlkp. czy Wrocławia.

Jednak prawdziwa ofensywa Berlina na polskich pasażerów może ruszyć po oddaniu do użytku nowego lotniska. Powodów jest kilka.

Transfery: wartość dodana BER

Po pierwsze nowe lotnisko, którego pełna, oficjalna nazwa będzie brzmieć Berlin Brandenburg Willy Brandt Airport (BER), będzie większe niż Tegel i Schönefeld. Po uruchomieniu jego maksymalna przepustowość roczna wyniesie 27 mln pasażerów, ale w planach uwzględniono rozbudowę o kolejne moduły. Dzięki temu w przyszłości Berlin może odprawiać aż 45 mln pasażerów rocznie. 

Wzrost liczby pasażerów umożliwi Berlinowi to, co od 20 lat jest marzeniem tego miasta - zbliżenie się do pozycji Frankfurtu i Monachium jako międzynarodowego centrum przesiadkowego. W 2010 r. spośród 22,3 mln pasażerów tylko 62 tys. w Berlinie się przesiadało. To niecałe 3 promile. Ale będzie zmiana po uruchomieniu nowego lotniska. Swoje główne centrum tranzytowe będzie tam miał Air Berlin. Lufthansa zapowiada jednak, że nie interesuje jej znaczne zwiększenie obecności w Berlinie i wykorzystanie nowego lotniska ograniczy się zapewne do zbazowania 4-5 samolotów i hangaru technicznego. 



Większa liczba pasażerów, centrum przesiadkowe i wynikająca z tego poszerzona siatka połączeń nie byłyby dla polskich pasażerów tak interesujące, gdyby nie ułatwienia w dojeździe na lotnisko. Dzięki zintegrowanej z terminalem stacji kolejowej możliwe stanie się to, czego teraz tak bardzo brakuje Tegel - szybki, bezpośredni dojazd wprost do odprawy. 

Pociągiem do odprawy, ale tylko z południa

- Podczas rozmów na temat naszej niemieckiej oferty przewozowej, realizowanej z partnerem DB Fernverkehr, pojawił się już temat nowego berlińskiego lotniska. Połączeniem, które będzie omawiane w tym kontekście, będzie połączenie Kraków-Hamburg "Wawel" - tłumaczy Beata Czemerajda z Biura Komunikacji i Promocji PKP Intercity. 

Problem jednak w tym, że obecnie pociąg z Krakowa do Berlina jedzie niemal 10 godzin. Z Wrocławia o połowę krócej, ale to nadal niezbyt zachęcająca oferta. Jednak połączeń kolejowych z bardziej, wydawałoby się, naturalnych miast - Poznania i Szczecina - na razie nie będzie. Utrzymane zostaną pociągi do Berlina, jednak nie będą one zatrzymywać się na nowym lotnisku.

- Połączenie z Poznania i Warszawy jest dla nas ważne, tak samo jak połączenie ze Szczecina (...) nie przewidujemy bezpośredniego połączenia na lotnisko Berlin Brandenburg - wyjaśnia Erichsen, a informację tę potwierdza Czemerajda.

Nie można jednak pominąć tego, że dojazd autostradą z Poznania nie powinien zająć więcej niż 2,5 godziny, a Szczecin także jest dogodnie połączony ze stolicą Niemiec. Położenie nowego portu umożliwia dojazd autostradą bez konieczności wjeżdżania do Berlina.


Poznań: Odpływu pasażerów nie będzie

Jednak w Poznaniu, który zwykle jest uważany za najbardziej zagrożony wzmożoną konkurencją, szefostwo lotniska jest pewne swoich silnych stron.

Inauguracja działalności BBI nie napawa nas wielkim strachem o masowy odpływ pasażerów. Nasze lotnisko znajduje się w samym mieście, stosunkowo blisko centrum, oferujemy prawie 30 połączeń regularnych i niemal tyle samo czarterowych w sezonie letnim. Z tej wygody korzystają mieszkańcy Poznania i Wielkopolski - podróż nie składa się z wielogodzinnego, generującego dodatkowe koszty dojazdu na lotnisko - wylicza Mariusz Wiatrowski, prezes portu lotniczego Poznań-Ławica. 

To prawda, że jeśli pasażer z Wielkopolski będzie miał do wyboru tę samą trasę z Poznania i Berlina, to jedynie bardzo duża (i mało prawdopodobna) różnica w cenie może go skłonić do podróży z Niemiec. 



- Z Berlinem możemy konkurować na trasach, których potencjał z Ławicy jest potwierdzony i na których jesteśmy w stanie zapewnić należyte obłożenie. Ławica oferuje wiele atrakcyjnych połączeń point-to-point, w tym do największych hubów, jak Frankfurt, Monachium czy Kopenhaga. Linie lotnicze doceniają nasz potencjał - SAS wprowadził dodatkową rotację do Kopenhagi, wkrótce zadebiutuje u nas Norwegian, 3 kierunki dołoży Ryanair - podkreśla Wiatrowski. 

Wrocław: Nowe lotnisko niewiele zmieni

Otwarcie międzynarodowego portu lotniczego w Berlinie nie zmieni aż tak wiele w ofercie lotniczej Berlina i nie powinno mieć większego wpływu na funkcjonowanie wrocławskiego lotniska - zachowuje spokój Jarosław Sztucki, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu w porcie lotniczym Wrocław. 

Sztucki podkreśla, że atutem wrocławskiego portu jest doskonały dojazd dzięki nowo otwartej Autostradowej Obwodnicy Wrocławia, a także stale rosnąca oferta przewozów czarterowych.

- Pod względem oferty połączeń oba lotniska będą się znacznie różniły. Berlin nastawia się przede wszystkim na obsługę tras średnio i długodystansowych obsługiwanych przez przewoźników sieciowych i czarterowych. Natomiast przewoźnicy niskokosztowi będą musieli się liczyć z wyższymi niż dotąd opłatami lotniskowymi, które wprowadzi BBI. Dla linii LCC to wciąż Wrocław jest i będzie bardziej opłacalny - przekonuje Sztucki. Przedstawiciele Berlin Brandenburg Airport zapewniają jednak, że przenosiny na nowe lotnisko nie spowodują wzrostu opłat lotniskowych.

Sztucki uważa jednak, że przepływ pasażerów może następować w drugą stronę - ze wschodnich landów niemieckich do Wrocławia. Nie można tego wykluczyć, choć liczenie na tłumy pasażerów z Saksonii czy południowej Brandenburgii jest raczej zbyt optymistyczne. Z pewnością jednak spokój we Wrocławiu jest uzasadniony - Berlin nie stłamsi tego lotniska. 

Niestety nie udało nam się uzyskać komentarza od lotniska w Szczecinie.

 

Lepiej dojechać niż się przesiadać

Połączenie z hubami może jednak nie wystarczyć. Choć Wiatrowski i Sztucki są przekonani, że pasażerowie biznesowi wybiorą lot z Poznania lub Wrocławia, a nie dojazd do Berlina, to nie zawsze musi być prawdą. Lot z przesiadką może zająć łącznie więcej czasu niż dojazd i połączenie z Niemiec, a dla tego segmentu pasażerów to właśnie czas i wygoda są często decydującymi czynnikami. 

Na kierunkach niedostępnych z portów w zachodniej Polsce ścierać się będą zapewne dwa trendy. Z jednej strony, wobec otwarcie deklarowanego braku planu tworzenia silnej bazy Lufthansy w Berlinie, trudno się spodziewać zmiany w strategii niemieckiego przewoźnika wobec Poznania, Wrocławia i Szczecina. Z drugiej strony, część przewoźników, na czele oczywiście z Air Berlin, nawet nie będzie analizować otwarcia tras z tych lotnisk, mając do wyboru silniejszy hub w Berlinie. Rzeczniczka berlińskiej linii podkreśla, że priorytetem przewoźnika jest ściągnięcie pasażerów z Polski do Berlina.

- Po krótkiej jeździe pasażerowie z Polski mają dostęp do krajowych, europejskich i dalekodystansowych tras z Berlina dzięki Air Berlin. Chcemy reklamować tę siatkę połączeń w Polsce - podkreśla Teller. 

- Nasz marketing był aktywny w Polsce przez wiele lat i będziemy dalej kontynuować te ruchy - dodaje Erichsen. 

Na zachodzie bez zmian

Wydaje się zatem, że wpływ nowego berlińskiego lotniska na ruch lotniczy w Poznaniu, a także Wrocławiu i Szczecinie, pozostanie ograniczony. Z jednej strony mało prawdopodobny wydaje się odpływ pasażerów. Możliwe jest jedynie pewne spowolnienie rozwoju przewoźników, zwłaszcza tradycyjnych, na polskich lotniskach. Tanie linie, stanowiące większość w polskich portach regionalnych, z pewnością nie uciekną do Berlina. 



Jednak między bajki należy włożyć spekulacje o ucieczce low-costów w drugą stronę, z Berlina do Poznania czy Szczecina. Po pierwsze, włodarze nowego megaportu w Niemczech zapewniają, że zapewnią niskokosztowym liniom korzystną ofertę i nie ma powodu, by im nie wierzyć. 

Po drugie, nawet najbliżej położone lotnisko w Babimoście jest zbyt daleko, by mogło stać się podberlińską bazą tanich przewoźników. I to pomijając brak odpowiedniej infrastruktury w porcie pod Zieloną Górą. Jeśli low-costy jednak uciekałyby z Berlina, to na inne porty w Niemczech.

- Oczywiście analizujemy promocję BBI w Poznaniu, doceniamy wagę stosunkowo bliskiego sąsiedztwa tego olbrzymiego hubu. Jednak ich model biznesowy różni się znacznie od naszego, gdyż Poznań nie lotniskiem przesiadkowym - celnie podsumowuje Wiatrowski. 

- Berlin Airports są aktywne w innym segmencie niż lotniska regionalne w Polsce zachodniej. Mamy bardziej zróżnicowaną ofertę - w podobnym tonie wypowiada się Erichsen. 


Czy przegra Warszawa?

O ile jednak lotniska regionalne w Polsce zachodniej wiele nie stracą, to po otwarciu Berlin Brandenburg Airport może być wielki przegrany w Polsce. Mowa o Warszawie - teraz lotnisku Chopina, a w przyszłości, o ile wątpliwej trafności plany zostaną zrealizowane, Centralny Port Lotniczy. Nowe lotnisko w Berlinie w większym stopniu niż o pasażerów latających z Poznania, Wrocławia lub Szczecina zabiega bowiem o tych, którzy teraz wybierają Warszawę.

Wynika to z prostej kalkulacji. Na trasach dostępnych z portów regionalnych pasażerowie wybiorą lot z Polski; na trasach z przesiadką pewna grupa z pewnością też. Część z nich poleci przez Warszawę, część przez inne huby, ale pewnie niewielu przez Berlin - i to z bardzo prostego powodu. Na pewno nie doczekamy się lotów z Poznania i Szczecina do Berlina. 



Inaczej sprawa wygląda we Wrocławiu. Loty do Berlina, które od 30 października uruchamia OLT Jetair, mogą dodatkowo ułatwić dolot na rejs z Berlina, zwłaszcza wobec wyjątkowego obłożenia - i w konsekwencji cen - rejsów LOT-u z Dolnego Śląska do stolicy.

Ale spora część pasażerów nie korzysta z lotów z przesiadką. Powodów może być wiele - na rejsach europejskich dojazd do portu, skąd można polecieć bezpośrednio często wychodzi taniej, na trasach dalekodystansowych kluczowe jest dopasowanie rozkładu i wygodna przesiadka. W tej chwili pasażerowie ci, szukając rejsów bezpośrednich, z lotnisk w Polsce mają do wyboru jedynie Warszawę. Do innego dużego portu dojechać zresztą z Polski tak łatwo się nie da. Ale to się może zmienić, bo tu Berlin ma olbrzymią przewagę, a trzeba pamiętać, że ten sektor pasażerów jest dla przewoźników i lotnisk najbardziej dochodowy. 

Przede wszystkim oferta przewozów ze stolicy Niemiec już jest znacznie większa, a po wzmocnieniu hubu Air Berlin, do tego czasu członka sojuszu oneworld, zapewne dalej wzrośnie. Ułatwiony dojazd, o którym powyżej, pomoże pasażerom podjąć decyzję o locie z Berlina, podobnie jak silny marketing tego lotniska - znacznie bardziej aktywny w tej części kraju niż PPL czy LOT. Baza linii z dwóch różnych sojuszów (Lufthansa jest w Star Alliance) dodatkowo zwiększa ofertę rejsów na całym świecie. 


Zagrożone: hub LOT-u, plany CPL-u

Z tych wszystkich powodów o odpływ pasażerów do Berlina nie powinien bać się Poznań, Wrocław czy Szczecin. Raczej Warszawa i budujący tam swój hub LOT. To stołeczne lotnisko i narodowy przewoźnik muszą zadbać o to, by pasażerowie nie wybierali dojazdu do Berlina - który z Wrocławia czy Szczecina jest nieporównywalnie łatwiejszy niż do Warszawy - lecz podróżowali przez lub ze stolicy Polski. 

Mieszkańcy zachodniej Polski będą latać ze swoich miast bez większych zmian. Część bezpośrednio, część przez Warszawę, Frankfurt, Kopenhagę lub Monachium. Ale ci, którzy na swój samolot dojeżdżają teraz do Warszawy, mogą wybrać krótszą, szybszą i wygodniejszą trasę do Berlina. A jeśli Berlin Brandenburg Willy Brandt Airport odbierze w 2012-2013 roku pasażerów lotnisku Chopina, to projekt Centralnego Portu Lotniczego straci wszelkie osadzenie w rzeczywistości. Być może jeszcze więcej jest do stracenia dla LOT-u - zagrożona jest cała strategia budowy w stolicy hubu łączącego wschód z zachodem. 

Dominik Sipiński
fot. Piotr Bożyk, Dominik Sipiński


gość_d20e0 - Profil
gość_d20e0
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie