×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Air Poland: Lista grzechów głównych



Czy to antyczna klątwa? Dwie linie próbowały w ostatnich latach nawiązywać do nazwy naszego kraju. Air Polonia w 2003-4 i, obecnie, Air Poland. Pierwsza poniosła klęskę. Drugiej zmiana nazwy najwyraźniej przyniosła pecha.

Obydwu wspomnianych przewoźników łączy bardzo niewiele. Porównywanie ich nie ma większego sensu, a tematem tego raportu będzie Air Poland, dawniej znane jako Air Italy Polska. Ale mimo wszystko warto zwrócić uwagę na jedną, poza zbliżoną nazwą, wspólną cechę linii. Obydwie próbowały wybić się na tych trasach, z których LOT albo zrezygnował, albo w ogóle ich nie otwierał, przekonany o nieopłacalności takiego ruchu. W przypadku Air Polonii były to trasy europejskie z lotnisk regionalnych. Air Poland, z kolei, próbowało stawić czoła trasom atlantyckim z Krakowa. Tani przewoźnicy pokazali, że czasem trasy europejskie z portów regionalnych mogą się opłacać. Ale w przypadku lotów z Krakowa za ocean LOT, pomimo wielu krytycznych uwag pod jego adresem, miał chyba jednak rację.

Do rzeczy zatem. Po tym, jak kilka dni temu loty z Krakowa do Hamilton w Kanadzie i Chicago zostały odwołane, Air Poland znalazło się w sytuacji nie do pozazdroszczenia.

Jak to się zaczęło

Air Poland to nazwa, która istnieje od zaledwie miesiąca. Wcześniej ten sam przewoźnik nazywał się Air Italy Polska. Powstał jako polski oddział w grupie Air Italy, obsługujący połączenia czarterowe. W Polsce zarejestrowany jest jeden Boeing 737-800, do polskiego oddziału należy jeszcze drugi samolot tego typu zarejestrowany w Irlandii (EI-EOJ). Do dyspozycji Air Italy Polska pozostają także Boeing 757-200 i 767-200, które wykonują długodystansowe połączenia czarterowe. Samoloty te zarejestrowane są odpowiednio w Irlandii i Włoszech.

Pewnie gdyby Air Italy Polska pozostało przy obsłudze lotów wakacyjnych, ten tekst nigdy by nie powstał. Bo w tej branży, choć to przewoźnik mniejszy od lokalnych konkurentów (Enter Air i LOT Charters), cieszy się dobrą opinią.

Ale, niestety, Air Italy Polska postanowiło rozszerzyć swoją działalność. Odkąd LOT skasował loty z Krakowa do Chicago jesienią ubiegłego roku, prezes Balic, Jan Pamuła, walczył o przywrócenie lotów. Nie udało się skłonić do tego narodowego przewoźnika, nie udało się też przyciągnąć zagranicznych linii. Aż w końcu w marcu triumfalnie ogłoszono powrót lotów do Chicago, a także nowe loty do Hamilton w Kanadzie.

Wpływ na decyzję mogło mieć to, że inni przewoźnicy czarterowi przejęli więcej rynku niż w poprzednich latach. Jednak można pytać, czy faktycznie była to przemyślana decyzja Air Poland.

Atlantycka przygoda

Eksperci i pasjonaci lotnictwa od początku kręcili głowami, powątpiewając w sukces tych lotów. Miały być to połączenia czarterowe, jednak realizowane w zupełnie innej formule niż loty do Hiszpanii czy Tunezji. Sprzedażą biletów i organizacją połączeń miało zająć się kanadyjskie biuro podróży Panorama Travel and Tours, rzekomo specjalizujące się w wycieczkach do Polski i Europy Środkowo-Wschodniej. Biuro, o którym niewiele wiadomo. Według nieistniejącej już strony internetowej istniało od piętnastu lat, ale w Radzie Turystyki Ontario (TICO) zrzeszone było zaledwie od 2004 roku.

Na potrzeby nowych lotów Panorama uruchomiła stronę flycentraleurope.com. Poza Krakowem, loty do Hamilton miały startować z Budapesztu i Pragi – wszystkie obsługiwane przez dedykowanego Boeinga 767-200 linii Air Italy Polska.

Tylko, że przewoźnik już nazywał się inaczej. Dwa miesiące po ogłoszeniu lotów transatlantyckich, przewoźnik zmienił nazwę na Air Poland, choć pozostał w grupie Air Italy Polska. Zmieniło się także logo oraz barwy, z których zniknęła włoska zieleń. To wyraźne posunięcie obliczone na zwiększenie identyfikacji przewoźnika jako linii polskiej lub z Polską mocno związanej.

W tym momencie warto zwrócić uwagę na specyfikę bezpośrednich połączeń atlantyckich z Krakowa. Pasażerowie korzystający z nich to głównie osoby, których rodziny wyemigrowały do Stanów Zjednoczonych lub też sami emigranci odwiedzający krewnych w Polsce. Dla tej grupy ważny jest brak przesiadek oraz polski serwis na pokładzie. Mało jest pasażerów biznesowych, którzy generują największy dochód dla przewoźnika. Stąd też w samolocie Air Poland, Boeingu 767-200, miało być tylko 12 miejsce w klasie biznes i aż 241 w klasie ekonomicznej. Ci, którzy kiedyś lecieli takim samolotem wiedzą, że oznacza to ekstremalną wręcz ciasnotę i niewygodę.

Niewypał

Sceptyczne opinie o szansach na powodzenie lotów z Krakowa niestety potwierdziły się szybciej niż wielu się spodziewało. Pierwsze loty miały odbyć się w przyszłym tygodniu. Początkowo bilety były w sprzedaży na 18 tygodni, do września. Loty do Chicago miały odbywać się dwa razy w tygodniu, we wtorki i czwartki, a do Hamilton w soboty.

Nieco ponad tydzień przed oficjalną inauguracją Panorama, bez żadnego uprzedzenia, zamknęła swoją stronę internetową i zrzekła się licencji agenta turystycznego. W nerwowej atmosferze Air Poland poinformowało dzień później oficjalnie o skasowaniu lotów. Według informacji kanadyjskich gazet, sprzedano zaledwie 2500 biletów. Tym samym potwierdziły się nieoficjalne, ale często słyszane pogłoski o nikłym zainteresowaniu lotami z Krakowa do Ameryki Północnej.

Choć wielu osobom pewnie ciśnie się na język "a nie mówiłem", to trzeba jednak bardziej zagłębić się w temat. Zadać podstawowe i najtrudniejsze pytanie…

Dlaczego?

Trzeba podkreślić, że bezpośrednio za fakt odwołania lotów i za sposób, w jaki to zrobiono, odpowiada tylko i wyłącznie nierzetelne biuro podróży Panorama Travel and Tours. Niestety, nie oznacza to, że Air Poland jest bez winy.

Choć może się tak wydawać, a stan prawny w większość takie założenie potwierdza, nie tylko biuro podróży odpowiada za loty czarterowe. Zwłaszcza w przypadku tak specyficznych lotów, innych przecież od tego, co zwykle wrzuca się do tej kategorii, przewoźnik również musi przewidywać możliwe scenariusze.

A Air Poland popełniło szereg grzechów głównych przy tym połączeniu.

1. Wybór biura

Panoramę trudno nazwać znanym i szanowanym biurem. Raczej przeciwnie, był to agent turystyczny, o którym mało kto słyszał. Dla większości osób w momencie ogłoszenia lotów do Hamilton i Chicago była to firma całkowicie anonimowa. Oczywiście, nie musi to automatycznie oznaczać, że jest to spółka zła lub nieuczciwa. Jednak w przypadku tak dużego przedsięwzięcia, jak loty za Atlantyk, należy wykazywać się większą dozą nieufności. Czym grozi jej brak, przekonał się Kraków i, chyba bardziej dotkliwie, Air Poland.

Sam fakt, że wybrano biuro mało znane i nie cieszące się renomą, a nie jednego z większych agentów, też o czymś zresztą świadczy. Nie brakuje przecież w Stanach Zjednoczonych i w Kanadzie cieszących się dobrą reputacją polonijnych firm turystycznych. Biura ta mogły nie być zainteresowane lotami z prostego powodu – wiedziały, że ich szansa powodzenia i zyskowności jest niewielka, a popyt niewystarczający.

I w tym tkwił kolejny błąd Air Poland. Pasażerów nie da zmusić się do latania. Próba, niewątpliwie motywowana ambicjonalnie, odtworzenia lotów do Chicago, musiała skończyć się takim niepewnym porozumieniem. A Air Poland, chętne, by wzmocnić swoją pozycję i wejść na nowy rynek, popełniło ewidentne błędy. Pierwszym było wejście w porozumienie z kiepskim biurem, a drugim...

2. Nadzieja, że biuro weźmie straty na siebie

Air Poland mogło zakładać, że Panorama pokryje ewentualne straty. A jeśli połączenie okazałoby się rentowne, przewoźnik mógł z czasem uruchomić je jako loty regularne lub czarter-mix. Nikt najwyraźniej nie przypuszczał, że kombinacja wysoce nierentownych tras, kiepskiego agenta i słabego systemu sprzedaży biletów, braku promocji połączenia, przynajmniej w Polsce, oraz braku wystarczającego popytu skłoni Panoramę do … dezercji.

3. Kulejąca sprzedaż

Sprzedaż odbywała się całkowicie poprzez system Panoramy. To, co normalne w przypadku "zwykłych" czarterów, tu musi dziwić. Przy tak dużym przedsięwzięciu w interesie Air Poland leżało, by jak najwięcej pasażerów zakupiło bilety i by to przewoźnik otrzymał pieniądze. Z reakcji przewoźnika na zamknięcie Panoramy można wnioskować, że Air Poland samo nie do końca wiedziało, ile biletów sprzedano.

Dlatego odkładanie uruchomienia własnego systemu sprzedaży na później wydaje się mało rozsądne. Co więcej, mimo wielokrotnych zapewnień, bilety nie były dostępne w globalnych sieciach dystrybucyjnych (tzw. GDS). Wina Panoramy? Z pewnością, ale także Air Poland, bo to linia teraz ponosi konsekwencje.

4. Ceny

Faktem jest, że za wysokie ceny biletów odpowiadała zapewne Panorama. Ale, co teraz widać wyraźnie, również w interesie Air Poland leżało jak największe zainteresowanie pasażerów.

Mimo wielu błędów LOT-u, akurat za deficyt lotów z Krakowa do Stanów trudno obwiniać narodowego przewoźnika. Air Poland nie zrobiło zresztą nic, by usprawnić te czynniki, które wpływały na 12 milionów złotych straty rocznie ponoszonej przez LOT. Jednym z nich był brak ruchu biznesowego – Air Poland nie tylko nie próbowało go stymulować, ale niemal skasowało tę klasę w swoich samolotach. LOT wielokrotnie podkreślał, że wskaźnik wypełnienia był w miarę przyzwoity tylko dzięki temu, że latało wielu pasażerów niskotaryfowych, przynoszących przewoźnikowi stratę. Air Poland tylko zwiększyło ich liczbę.

Jeśli metodą walki z tą grupą pasażerów miały być wysokie ceny, obliczone na to, że krakowiacy i tak polecą, bo polski samolot i bez przesiadki, to był to pomysł skrajnie nietrafiony. Taniej niż Air Poland można było polecieć przez Warszawę lub inne porty przesiadkowe, co odstraszyło wszystkich z wyjątkiem najbardziej zagorzałych fanów latania bezpośrednia.

5. Promocja i marketing

Najmniej zrozumiały wydaje się niemal całkowity brak promocji w Polsce. Nie zaangażował się w nią Kraków ani Małopolska, jakby przeczuwając fiasko. Przewoźnik również nie działał aktywnie na tym polu. Ponawiane prośby ze strony Pasazer.com o udzielenie informacji o połączeniu spotykały się z mizernym odzewem.

Gdy dowiedzieliśmy się o odwołaniu lotów do Kanady i Stanów Zjednoczonych, w Air Poland usłyszeliśmy, że prezes Szpikowski jest na rozmowach z biurem podróży w Kanadzie. Było to o godzinie 19. Rano prezes był na krakowskich Balicach - gdyby faktycznie poleciał do Kanady, nie miał żadnej możliwości dostać się do Krakowa w tym czasie...

Air Poland zapłaci

Air Poland nie poniesie wielkich kosztów bezpośrednio związanych z odwołaniem połączeń. Odszkodowania i koszty zwróconych biletów obciążą biuro podróży, o ile uda się znaleźć odpowiedzialne osoby, i fundusz ubezpieczeniowy TICO. To nie znaczy jednak, że przewoźnik nie straci.

Po pierwsze, samolot, który normalnie obsługiwał dalekodystansowe połączenia czarterowe, był wynajęty na całe lato przez Panoramę. Trzy rotacje z Krakowa, połączone z lotami z Pragi i Budapesztu, miały zając cały tydzień. Sezon wakacyjny jest już bardzo blisko i wydaje się, że wyczarterowanie maszyny dla jakiegokolwiek biura podróży może być poważnym problemem. Większość touroperatorów ma już od dawna podpisane umowy. Air Poland z całą pewnością będzie obsługiwać pojedyncze czartery ad-hoc, ale istnieje poważna obawa, że Boeing 767-200, który miał latać z Krakowa, zdecydowanie zbyt dużo godzin spędzi na ziemi.

Straty wizerunkowe, choć trudniej wymierne, również są ogromne. O ile zwykle w przypadku lotów czarterowych zwracają uwagę głównie na biuro podróży, a znacznie mniej na przewoźnika, to w tym przypadku było na odwrót. Air Poland starało się zwiększyć identyfikację tras atlantyckich z Krakowa z własną marką, chociażby poprzez promocję nowej, narodowej nazwy, niewątpliwie myśląc o uruchomieniu własnych lotów i własnej platformy sprzedaży w przyszłości. Teraz to się mści – wiele osób za skasowanie tras do Hamilton i Chicago obwinie nie Panoramę, ale właśnie Air Poland.

Nie można też zapominać o dość prozaicznych elementach, które jednak niosą z sobą konkretne koszty. Specjalnie do obsługi połączeń atlantyckich zatrudniono polski personel pokładowy, przygotowano specjalny produkt pokładowy – co teraz się z nim stanie?

LOT miał rację?

Niepoprawnym optymistom, takim jak autor tego tekstu, mogło się wydawać, że klęska Panoramy i Air Poland to ostateczny dowód na brak potencjału bezpośrednich lotów atlantyckich z Krakowa. Niestety, nie dla wszystkich. Air Poland już zapowiada, że będzie analizowało uruchomienie własnych lotów w późniejszym terminie. A Kraków, o czym już pisaliśmy, ma nadzieję na loty do jeszcze bardziej abstrakcyjnych miejsc – Pekinu czy Miami.

Trudno zrozumieć, na czym opiera swoją nadzieję Air Poland. LOT, zamykając połączenie, mówił wprost – nie było go stać na stratę 12 milionów złotych rocznie w imię ambicji włodarzy Balic i satysfakcji mikrej grupki pasażerów. Czy stać na to Air Poland? Pewnie ta sprawa nie zniszczy przewoźnika. Ale trudno nie odnieść wrażenia, że rzekomo lepsze, czyli prestiżowe loty atlantyckie, okazało się gorsze od dobrego, czyli solidnych czarterów wakacyjnych.

Szkoda tylko, że z jednej porażki nie wyciąga się wniosków. Świadczą o tym plany "dalszej analizy" ze strony Air Poland, a także doniesienia rzeszowskich gazet o planach uruchomienia połączenia do Nowego Jorku. Oby rozsądek wrócił przed kolejnym falstartem.

Dominik Sipiński



gość_2437e - Profil
gość_2437e
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie