×
Zaloguj się

Posiadasz już konto w portalu pasazer.com? Zaloguj się i zacznij korzystać ze swoich przywilejów zarejestrowanego użytkownika.


lub


Nieobiektywnie: Lublin - nie lowcostom?



W Lublinie spędziłem kilka lat swojego życia, bacznie więc obserwuję i kibicuję powstającemu tam lotnisku. Ze zdumieniem jednak przeczytałem wywiad, który ukazał się w lubelskiej Gazecie Wyborczej z Grzegorzem Muszyńskim, prezesem Portu Lotniczego w Lublinie na temat planów pozyskiwania linii dla powstającego tam lotniska.

To skłoniło mnie do napisania tego felietonu.

"Tanie linie w ostatniej kolejności"


Dziwi mnie fakt, że na starcie prezes powstającego portu lotniczego skreśla przewoźników niskokosztowych lub jak to nazwał "będzie przyjmować ich w ostatniej kolejności".

Prawda jest taka, że o ile z którymś z segmentów prezes Muszyński będzie współpracował to właśnie będzie to przewoźnik niskokosztowy. To właśnie ten segment ruchu wraz z ewentualnymi czarterami najprawdopodobniej będzie generował pasażerów dla lubelskiego lotniska.

Napawa niepokojem, że prezes portu lotniczego zdaje się nie zdawać z tego sprawy.

"Stawiamy głównie na regularne linie"


Przyciągnięcie przewoźnika sieciowego to długi i skomplikowany proces, a tym bardziej dla lotniska, które jeszcze nie funkcjonuje.

Wystarczy popatrzeć na Lufthansę, której zajęło ponad 5 lat wejście do Rzeszowa. W 2004 roku Thorsten Bogh w rozmowie z Pasazer.com po raz pierwszy zdradził zainteresowanie Lufthansy Rzeszowem.

Od kilku lat również Lufthansa Consulting analizuje rynek łódzki.  Pomimo faktu, iż jest to trzecie co do wielkości miasto w Polsce (750 tys. mieszkańców) Lufthansa wciąż nie zdecydowała się i nie wiadomo czy w ogóle zdecyduje się na rozpoczęcie lotów z Lublinka. Tak więc na starcie można powiedzieć szanse na wejście niemieckiego przewoźnika do Lublina są wręcz zerowe.

I to nie jedna analogia do Łodzi. Niestety podobnie jak Łódź, Lublin od początku będzie odczuwał silną konkurencję warszawskiego Okęcia! Muszyński twierdzi, że "Łódź to całkiem inne lotnisko niż nasze, ma blisko bardzo silną konkurencję w postaci warszawskiego Okęcia". Nie za bardzo rozumiem co Muszyński ma na myśli? Dystans miedzy Łodzią a Warszawa jak i Lublinem i Warszawą jest niemal identyczny...

LOT przyleci do Lublina?


Na początku trzeba zaznaczyć, że sens uruchamiania połączenia do stolicy to dalszy tranzyt pasażerów w ruchu już międzynarodowym. Zbieranie pasażerów z lotnisk regionalnych, transportowanie ich do hubu - jakim dla LOTu jest Okęcie - i ich dalsza podróż z Warszawy.

Znając obecną politykę narodowego przewoźnika skupiającą się na budowaniu hubu w Warszawie z całą pewnością można powiedzieć, że przewoźnik nie zdecyduje się na otwarcie połączeń międzynarodowych z Lublina.

Zaś bliskość Okęcia sprawia, że - analogicznie jak w Łodzi - połączenie ze stolicą jest mało prawdopodobne. Jednak samo połączenie do Warszawy nie ma większego sensu, gdyż do stolicy można dojechać z Lublina w bodajże 2 godziny. Tak więc PLL LOT takiego połączenia sam z siebie na pewno nie uruchomi. No chyba, że samorząd lubelski zdecyduje się na dotowanie takiego połączenia - podobnie jak robi to Bydgoszcz. Ale o tym za chwilę...

A inne linie?

Analizując obecne zainteresowanie Polską sieciowych przewoźników, z pewnością można stwierdzić, że żadna inna linia z tego segmentu z Lublina połączeń nie otworzy. Oczywiście dużą szansą są dla lotniska czartery.

Lublin jak... Bydgoszcz czy Szczecin


Lublin, swoją wielkością, specyfiką regionu jak i bliskością Okęcia nie ma szans na równanie do czołówki polskich lotnisk regionalnych tj. Kraków, Katowice czy Gdańsk. Prawda jest tak że osiągnięcie w przeciągu pierwszych lat funkcjonowania pozycji na jakich obecnie znajdują się porty w Bydgoszczy czy Szczecinie (odprawiające trochę ponad 250 tys. pasażerów rocznie) będzie można uznać za sukces.

Lublin ma szanse na bycie średniej wielkości port lotniczy  obsługującym w początkowej fazie  150-200 tys. pasażerów rocznie. Portem z kilkoma połączeniami z segmentu lowcost, najprawdopodobniej do Wielkiej Brytanii i Irlandii, obsługiwanych przez Ryanaira bądź Wizz Air i kilkoma czarterami. Znając realia dzisiejszego rynku lotniczego w Polsce, żadna inna linia nie będzie zainteresowana obsługiwaniem regularnych połączeń niskokosztowych z Lublina.

"Takim szantażom nie będziemy ulegać"


Obawiam się również, że i ów wspomniane linie trzeba będzie mocno subsydiować, gdyż w innym wypadku może się okazać, że na wykonywanie regularnych operacji lotniczych z Lublina chętnych nie będzie.

Warto dodać, że ostatnimi czasy Bydgoszcz musi płacić... nawet za połączenia narodowego przewoźnika do Warszawy! Bydgoski samorząd płaci LOT-owi za to połączenie prawie 5 mln zł rocznie!

Dwa miliony za utrzymanie lotów z Katowic do Turynu podobno zażądał od władz Śląska narodowy przewoźnik. Zaś Rzeszów jest na finale podpisania umowy z Ryanairem na "promocję województwa" opiewającą na 6 milionów rocznie...

Muszyński zapiera się, że szantażom (wsparciu marketingowemu dla linii) nie będzie ulegał. Obawiam się jednak, że tak lubelski samorząd jak i sam prezes Muszyński szybko będą musieli przygotować "system zachęt marketingowych" dla linii, aby nie wylać dziecka z kąpielą i nie podzielić losu zielonogórskiego portu z którego obecnie nie operuje żaden przewoźnik.

A prognozy 300 tysięcy pasażerów w pierwszym roku i pół milina w drugim wydają się być nad wyraz zawyżone i według mnie można je schować między bajki. Daję głowę i idę o zakład, że Lublin nie osiągnie wskazanego poziomu ruchu.

Paweł Cybulak


Reklama


Booking.com
gość_7b68a - Profil
gość_7b68a
  

Pasazer.com na Facebooku



Spodobał Ci się nasz artykuł?

Zapisz się do newslettera by być na bieżąco!

Wylot z:

Przylot do:

  • Data wylotu:

  • Data powrotu:

Pasażerowie:

Cel podróży:
  • Data wyjazdu:
  • Data powrotu:

Kraj podróży:

Okazje z lotniska
  • Okazje pasażera
Sprawdź wszystkie