Fiszer: Uczmy się zatem od tych, u których ruch lotniczy jest naprawdę wielki

Paweł Cybulak - Profil Paweł Cybulak
29 lipca 2021 09:00
Budowa CPK jeszcze nie ruszyła, nie wiadomo, kiedy zostanie uruchomiony, to trzeba szukać innych rozwiązań. Znaczna część warszawskiego ruchu odbywa się obecnie przez Okęcie, które dla Warszawy staje się coraz bardziej uciążliwy. Odpowiedzią na problemy może być Modlin.
Reklama

Dla Pasazer.com pisze mjr Michał Fiszer, pilot, ekspert wojskowy, dziennikarz i wykładowca.

Port Lotniczy Warszawa-Modlin został uruchomiony niemal dziesięć lat temu, w 2012 r. W szczytowym momencie w 2018 r. przewinęło się przez Modlin 3 miliony pasażerów, w 2019 r. niewiele mniej, a potem nadeszła pandemia. Pomału jednak z COVID-19 wychodzimy głównie dzięki szczepieniom, co dobrze wróży na przywrócenie przedepidemicznego ruchu lotniczego. Branża lotnicza z nadzieją patrzy przyszłość. Lotnisko w Modlinie powstało w 1940 r., zbudowane przez Niemców. Po wyzwoleniu Polacy je bardzo rozbudowali, powstał tu standardowy wojskowy pas startowy o długości 2,5 km i szerokości 45 m, a także dość bogata infrastruktura lotniskowa. W latach 50. stacjonowała tu cała 15. Dywizja Lotnictwa Bombowego z jej trzema pułkami na odrzutowych bombowcach Ił-28.


Później zmienił ją polski „Top Gun” czyli Centrum Doskonalenia Lotniczego, ośrodek zaawansowanego szkolenia bojowego najlepszych pilotów wojskowych, mających przekazywać swoje lotnicze umiejętności innym w macierzystych pułkach. Tu właśnie latały pierwsze w Polsce samoloty naddźwiękowe MiG-19 i MiG-21. Był tu też 47. Pułk Lotnictwa Sanitarnego ze swoimi samolotami i śmigłowcami, pierwsza w Polsce wojskowa jednostka ewakuacji medycznej. Później ulokowano tu 38. Lotniczy Pułk Szkolno-Bojowy i 45. Lotniczą Eskadrę Doświadczalną, jedyną taką jednostkę w całym polskim lotnictwie wojskowym. Ale po przemianach ustrojowych wojsko opuściło Modlin, bezprecedensowe redukcje spowodowały, że wojsko przestało potrzebować tej dobrze rozbudowanej bazy. Warto jednak zauważyć, że te wszystkie stacjonujące tu jednostki lotnicze, w tym kilka naprawdę „tajnych”, miało tu świetne warunki do latania, szkolenia i różnej skrywanej działalności, taka polska Area 51. I to pod samym nosem Warszawy! Ale jak wiadomo, pod latarnią najciemniej.

A dogodne warunki panowały dlatego, że na podejściach do lądowania w Modlinie z obu kierunków pasa startowego są generalnie tereny słabo zaludnione. Od strony wschodniej podchodzi się znad podmokłych terenów przyległych do rzeki Narew, gdzie nie ma dosłownie żadnych zabudowań aż do samego Zegrza. Z drugiego kierunku jakieś osiedla są, jak to na Mazowszu, ale największe metropolie to Emolinek i Henrysin. Porównajmy to samo z Okęciem. Na Okęciu są co prawda dwa pasy startowe, ale w użyciu jest albo jeden, albo drugi, by odsunąć startujące i lądujące samoloty od gęstej zabudowy, co udaje się coraz mniej, w miarę rozbudowy Warszawy na południe. Podchodząc do lądowania od strony południowo-wschodniej na dłuższym pasie, praktycznie od samego skraju Piaseczna leci się nad terenami zabudowanymi, aż przez Dawidy do samego „pola sołtysa”, znanego hobbystom fotografującym samoloty. Z kolei lądując od strony zachodniej – z konieczności na krótszym pasie, jest jeszcze gorzej – od samego Ożarowa przez Ursus i Włochy samoloty lecą nad gęstą zabudową, ku uciesze dziesiątków tysięcy mieszkańców, którym co kilka minut przelatuje nad głową wielki samolot. Co prawda COVID przyniósł im nieco wytchnienia, ale to chwilowa ulga, zaraz ruch wróci. Mimo, że Port Lotniczy Modlin-Warszawa leży na takim uboczu, mając na podejściach do pasa i na północ od lotniska puste tereny, to jednak dotrzeć tu nie jest wcale trudniej niż na Okęcie. Można w centrum Warszawy wsiąść na stacji Warszawa Śródmieście w „lotniskową” linię SKM i dojechać do samego lotniska przez Nowy Dwór Mazowiecki, całkiem szybko i dość wygodnie, bez żadnych przesiadek. A kto chce własnym pojazdem, to śmiało można Trasą Toruńską wyjechać przez Pragę, Tarchomin i Łomianki wygodną, dwujezdniową trasą szybkiego ruchu S7 dotrzeć niemal pod samo lotnisko przy Nowym Dworze Mazowieckim.

Modlin ma przed sobą doskonałą przyszłość. Nawet po otwarciu CPK Baranów, dokąd będą latać najwięksi przewodnicy, wielu mniejszych przewoźników oraz linie tzw. niskokosztowe, z pewnością chętnie wybiorą Modlin. Okęcie będzie wówczas sprowadzone do siedziby lotnictwa ogólnego, jeśli w ogóle przetrwa, choć pewnie poprzenoszą się tu różne lotnicze przedsięwzięcia z Bemowa. Natomiast dojazd do Baranowa pod samym Sochaczewem wcale nie będzie lepszy, niż do Modlina. Zwłaszcza samochodem zajmie to zdecydowanie więcej czasu, bo trzeba będzie jechać autostradą A2 zatłoczoną już dziś do tego stopnia, że w piątkowe popołudnia są na niej korki jak w środku miasta, aż do samego Sochaczewa i dalej.

Zdaniem zarządu PPL, co sugerują wypowiedzi prezesa Wojtery, kluczowe znaczenie dla poprawy sytuacji lotniska w Modlinie i jest powołanie nowego zarządu spółki, który w sposób dynamiczny przystąpiłby do rozwiązania jego problemów, a może nawet do planowanych od lat inwestycji. Jeżeli nie ma innego wyjścia i to jest decydujący warunek dla przerwania trwającego od lat impasu to Wspólnicy muszą powołać na te stanowiska prawdziwych ekspertów branży lotniczej, a nie polityków nie znających realiów tego świata. Aby nowy zarząd mógł przystąpić do zapowiadanych dynamicznych działań nie może tracić czasu na uczenie się tego biznesu.

Pamiętajmy, że Modlin ma już całkiem przyzwoitą infrastrukturę portu lotniczego, a co najważniejsze – są doskonałe warunki do jej przyszłej rozbudowy. Nawet pas startowy można śmiało wydłużyć, zwłaszcza na wschód w kierunku Nowego Modlina, co pozwoliłoby na przyjęcie nawet samolotów szerokokadłubowych, gdyby go jeszcze poszerzyć. Dlaczego tak mało decydentów dostrzega potencjał, jaki w tym lotnisku tkwi? Przecież wielu przewoźników nie zechce płacić ciężkiej kasy za operacje lotnicze z CPK Baranów, którego zarząd będzie musiał sobie choć częściowo odbić ciężkie miliardy zainwestowane w jego budowę. Podobne zjawisko zaobserwowano także w Londynie, gdzie na kosztowny Heathrow latają wielcy przewoźnicy, ale linie niskokosztowe zdecydowanie wolą tańszy Gatwick, zaś w Paryżu identycznie funkcjonuje duet Charles de Gaulle i Orly po drugiej stronie miasta. Uczmy się zatem od tych, u których ruch lotniczy jest naprawdę wielki. Jeśli zadbamy o Modlin, jeśli mądrze zainwestujemy, to i u nas ruch lotniczy nabierze rozpędu. A to przecież są zyski dla nas wszystkich, bo port lotniczy płaci podatki do skarbu państwa, a zwiększony ruch lotniczy to również większe dochody dla Polskiej Agencja Żeglugi Powietrznej, odpowiadającej za kierowaniem tym ruchem. Ponadto będzie to szczególnie wygodne dla milionów Polaków, którzy będą mogli latać za granicę czy w kraju płacąc za takie loty mniej, bo modlińskie opłaty lotniskowe zawsze będą mniejsze, niż opłaty lotniskowe w CPK Baranów czy w Porcie Lotniczym im. Fryderyka Chopina na Okęciu. Chyba wszyscy sobie tego życzymy.

Michał Fiszer
Reklama

Ostatnie komentarze

 - Profil gość
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama