LOT: W 2021 r. bez Pekinu, Singapuru, San Francisco i Waszyngtonu

Krzysztof Loga Sowiński - Profil Krzysztof Loga Sowiński
02 marca 2021 09:03
LOT przewiduje, że rok 2021 będzie równie ciężki, jak 2020. Narodowy przewoźnik nie spodziewa się powrotu popytu na podróże lotnicze przed latem 2022 r.
Reklama

LOT szykuje się na bardzo trudny rok, bo według kierownictwa firmy powolne odrodzenie ruchu może nastąpić dopiero w lecie 2022 r. Jak dowiedział się nieoficjalnie Pasazer.com planowane oferowanie w nadchodzącym sezonie letnim osiągnie zaledwie 55 proc. poziomu z 2019 r. Remedium narodowego przewoźnika na najbliższe miesiące to organizowanie rejsów do wielu portów docelowych przy niskiej częstotliwości połączeń. W rozkładzie letnim znajdzie się więcej kierunków wakacyjnych i czarterowych niż w ub roku, ale będą one realizowane w sposób nieregularny.


Siatka połączeń dalekiego zasięgu zostanie poważnie ograniczona. W roku 2021 będą zachowane połączenia do Chicago, Delhi, Kolombo, Newark, Nowego Jorku, Seulu, Tokio i Toronto. W tym roku nie jest pewny los połączeń do Los Angeles i Miami. Natomiast do Pekinu i Singapuru LOT może wrócić dopiero w 2022 r. Nie wiadomo też kiedy ruszą zapowiedziane, ale nieuruchomione loty do San Francisco i Waszyngtonu. Pozytywną wiadomością jest fakt, że szefowie polskiego przewoźnika spodziewają się zwiększonej liczby długodystansowych lotów towarowych.

Trudna sytuacja ekonomiczna przekłada się również na stan floty. Planowany odbiór dwóch szerokokadłubowych boeingów B787 Dreamliner, który miał nastąpić w 2020 r. został zawieszony do odwołania. Obecnie obie maszyny są zaparkowane na pustyni w Kalifornii. Z floty zniknie niebawem jeden boeing B737 NG, który latał dla LOT-u od lipca 2019 r. W 2022 r. liczba maszyn zmniejszy się o co najmniej 12 sztuk, kiedy odejdą bombardiery Dash 8 Q-400. LOT nie podjął jeszcze decyzji, jakie samoloty zastąpią te wysłużone śmigłowce, które latały głównie na trasach krajowych.

Obecnie największym wyzwaniem sprzętowym LOT-u jest wdrożenie do operacji pięciu boeingów B737 MAX. Samoloty tego typu mają wrócić do regularnych rejsów komercyjnych już w marcu br. W celu odbudowania zaufania do tych maszyn, zarówno pasażerów, jak i załóg latających, LOT zamierza przeprowadzić znacznie więcej testów i badań technicznych niż wymaga tego Agencja Unii Europejskiej ds. Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA).


Ograniczanie floty i zmniejszanie nalotu nie może nie wpływać na załogi lotnicze. LOT Crew, tzn. spółka zależna LOT-u angażująca pilotów na kontraktach cywilno-prawnych zawiesiła 80 umów. Po dodaniu tej kwoty do zwolnionych pilotów etatowych okazuje się, że LOT zrezygnował ze współpracy z ok. 120 lotnikami. Nie wiadomo też, co stanie się z pilotami bombardierów, kiedy te maszyny opuszczą flotę LOT-u. Zwolnienia grupowe, które miały finalnie objąć 270 osób nie są jeszcze zakończone, ale aktualnie dotyczą przede wszystkim pracowników naziemnych.

Warto zwrócić uwagę, że zwolnienia pilotów rozwiązują inny, nie tylko finansowy, problem, przed którym stoją wszystkie linie lotnicze w koronakryzysie. Przewoźnicy mają poważny dylemat dotykający zasadniczej kwestii bezpieczeństwa operacji lotniczych. LOT i jego konkurenci muszą zdecydować czy utrzymywać dużą rzeszę pilotów z minimalną liczbą startów i lądowań potrzebną do utrzymania uprawnień czy może jednak zredukować personel lotniczy, ale jednocześnie zapewnić mu możliwość wykonywania o wiele większej liczby rejsów. Ta druga opcja jest bez wątpienia bezpieczniejsza i w dodatku mniej kosztowa.

Podejmowane przez zarząd LOT-u decyzje, nawet te najtrudniejsze, wydają się racjonalne i zbieżne z działaniami innych przewoźników europejskich znajdujących się w podobnym, krytycznym położeniu. Główny problem LOT-u leży, gdzie indziej. Przy przedłużającym się kryzysie, który ma potrwać, zdaniem kierownictwa narodowego przewoźnika, do lata 2022 r. kolejne wsparcie finansowe ze strony państwa może okazać się niezbędne.


LOT w odróżnieniu do jego konkurentów nie posiada majątku, który mógłby zapewnić mu pozyskanie dodatkowych środków z rynków finansowych. Lufthansa, która jest właścicielem większości swoich samolotów użyła ich niedawno, jako zabezpieczenia zaciągając pożyczkę na spłacenie pomocy publicznej otrzymanej od władz niemieckich. Z kolei British Airways wykorzystał środki z własnego funduszu emerytalnego, które zostały zabezpieczone na nieruchomościach przemysłowych znajdującymi się na lotnisku Heathrow. LOT, w wyniku decyzji podjętych w trakcie kilkunastu ostatnich lat, takich aktywów nie posiada i jego jedynym gwarantem pozostaje polskie państwo.

Fot.: Materiały prasowe
Reklama

Ostatnie komentarze

 - Profil gość
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama