Opinie: Alitalia 4.0 a LOT 2.0

Marek Serafin - Profil Marek Serafin
15 czerwca 2020 14:35
3 komentarze
Według włoskich mediów KE przekazała włoskiemu rządowi informację, że jego obecne plany stworzenia kolejnego klonu Alitalii są nie do zaakceptowania.
Reklama

Komisja odmawia w tej sprawie szczegółowych komentarzy, stwierdzając jedynie, że jest w kontakcie z włoskim partnerem. Potwierdza natomiast, że nadal prowadzi kontrolę pomocy finansowej udzielonej obecnej Alitalii w roku 2017 – 900 mln EUR oraz w tym roku – 400 mln EUR.

Media twierdzą, że KE oczekuje, iż stworzenie nowej Alitalii będzie oznaczało odcięcie się od poprzedniczki, przede wszystkim, poprzez zmniejszenie floty, ograniczenie siatki połączeń oraz załogi. To przypuszczenia. Natomiast faktem jest to, że odpowiedzialny minister włoskiego rządu przedstawił nowy obraz Alitalii 4.0 (o ile dobrze liczymy). W marcu 2020 roku planowano, iż będzie ona zdecydowanie zmniejszona, z flotą jedynie około 30 samolotów. Taka Alitalia miałaby szanse na znalezienie branżowego inwestora, oczywiście wtedy, gdy przeminą główne rynkowe skutki pandemii.


Jednak te plany są już nieaktualne. Nowa Alitalia ma mieć około 90 samolotów, a więc jedynie o około 20 mniej niż obecnie. I jednym z jej priorytetowych rynków mają być połączenia dalekiego zasięgu. To oznacza duże ambicje rozwijania hubu i gotowość konkurowania z gigantami. Redukuje też prawie do zera szanse na znalezienie inwestora branżowego. Taka Alitalia będzie musiała pozostać na państwowym garnuszku przez czas nieokreślony. I to może budzić poważne zastrzeżenia Komisji, która z przyczyn poza-biznesowych czuje się na pewno zobligowana do traktowania włoskich partnerów w sposób szczególny.

Pozostaje obserwowanie przebiegu wydarzeń i formalnych decyzji Komisji. Dla nas te kwestie są wyjątkowo ważne, gdyż coraz więcej wskazuje na to, że rząd polski i LOT pójdą włoska drogą. I, że w przypadku obiekcji unijnych będą powoływać się na włoski precedens.


I tu mała obywatelska prośba do LOT-u, PGL-u i polskich władz. Mamy prawo oczekiwać, że po wygaszeniu aktywności obecnego LOT-u zostaną nie tylko opublikowane, ale i sensownie omówione jego wyniki finansowe linii za rok 2019. Grozi nam bowiem to, że wszystkie problemy LOT-u zostaną wytłumaczone pandemią. Że nie dowiemy się, w jakiej kondycji polska linia weszła w sytuację kryzysowa i dlaczego, najprawdopodobniej, jej wyniki w roku 2019 były zdecydowanie gorsze niż prawie wszystkich jej konkurentów. A całkowite odcięcie się od przeszłości grozi powtarzaniem tych samych błędów i to w znacznej gorszej sytuacji rynkowej. Gdy wreszcie wyjaśni się obecna sytuacja LOT-u i poznamy jej, lub jej formalnego następcy, średnio- i długoterminowe plany oraz strategię, to przyjdzie chyba wreszcie pora na określenie, jak ma się do nich projekt CPK. W pierwotnej wersji miał być wielkim międzynarodowym hubem LOT-u. Od wielu tygodni we wszystkich wypowiedziach o CPK nazwa LOT w ogóle nie pada.

Czy zmieniła się ogólna koncepcja rynkowo-biznesowa? Jaką rolę w tej nowej koncepcji miałby pełnić cały ogromny system połączeń kolejowych? Już na pierwszy rzut oka widać, że bez wielkiej linii sieciowej bazowanej w CPK ten kosztowny system nie ma sensu. Nie mamy nadziei na to, że opinia publiczna pozna odpowiedzi na te pytania. Jednak uważamy, że naszym obowiązkiem jest powtarzanie ich przy każdej stosownej okazji. Tak, jak pytania, kto, zdaniem decydentów, będzie korzystał z nowego lotniska w Radomiu? I kto weźmie na siebie odpowiedzialność za fiasko finansowe tej inwestycji?
Reklama

Ostatnie komentarze

 - Profil
gość_12e5c 2020-06-16 13:19   
gość_12e5c - Profil gość_12e5c
Jak LOT miał nie wpaść w kłopoty jeśli postawił na szaleńczy rozwój przesiadek operując małymi samolotami w regionach? By zrobić miejsce dla przesiadkowiczów pozbył się z maszyn p2p oferując absurdalne ceny. Praktycznie na każdej trasie taniej wychodzi lecieć z przesiadką w dowolnym europejskim hubie. Do tego problemy z maxami i 787, za które winić można LOT połowicznie. Nie są ich winą same problemy, ale powtórzenie błędu z 787 - postawienie rozwoju całej floty na całkowicie nowym modelu. W ten sposób LOT pozbawił się nie 5-10% floty jak konkurencja, a 70% uwzględniając co w tej klasie miało być odebrane. Brak p2p tylko się pogłębił, choć patrząc po obłożeniu i tak przegięli. Permanentne spóźnienia, tragiczny serwis pokładowy i wysokie ceny

Każda inwestycja w nowe połączenie to straty na początku, ale trzeba to robić z głową. Rozsądne linie otwierają tyle nowych połączeń by w skali wszystkich nie obciążyły bardzo wyniku firmy. Tak samo z wymianą floty - nowe, niesprawdzone, modele wprowadza się stopniowo by ewentualne problemy objęły małą część floty. Na ułańską eskapadę jaką wykonał LOT można sobie pozwolić mając sponsora, który sfinansuje taką działalność przez 10 lat licząc na zdobycie rynku i zwrot w przyszłości. Vide linie z zatoki. Ale LOT takiego właściciela nie ma i o tym zapomniał. Niestety po raz kolejny zapłacimy za niekompetencję polityków i ich kolesi powsadzanych na stołki
gość_8b80a 2020-06-15 17:34   
gość_8b80a - Profil gość_8b80a
Bardzo słuszna uwaga na temat wyników 2019. Już wtedy było bardzo słabo, a i zarząd i rząd będą to próbowali dalej ukrywać.

Problemy LOT-u wynikają z błędnej strategii:

1) przesiadki generują straty, a że zwiększono ich odsetek i wprowadzono trasy głównie przesiadkowe
2) zbyt wysokie ceny za p2p. To gwarancja zysków dla konkurencji, Ryan robił co chciał do czasu, gdy Wizz rozwijając ofertę na Okęciu zabrał mu pasażerów. Teraz to Wizz robi co chce i ogranicza go tylko brak slotów.
3) kierunki po prostu chybione, czyli LAX i SIN, przy czym LAX-u można próbować bronić otwierając LAX również w BUD.
4) nieudolne i anonimowe wejście do BUD
5) niemożność likwidacji najbardziej nierentownych krajówek. Wiadomo, że likwidacja nierentownych krajówek była jedną z głównych przyczyn dla których obecny zarząd zaproponował CPL.
6) koszty przesiadek to również dopasowywanie godzin lotów do fal. Tu doskonałym przykładem jak nie robić jest Kolombo, które ma koszmarne godziny przylotu i wylotu w Kolombo, bo jest wpasowane do największej fali z Europy Zachodniej.
7) Brak Dublina, Manchesteru, Kolonii, Bolonii, Eindhoven/Rotterdamu i Lyonu dwa razy dziennie rano i wieczorem. Madryt też powinien być dwa razy dziennie.
8) Zbyt mało Doliny Krzemowej, powinno być co najmniej 9 razy w tygodniu i wybrano złe lotnisko z silną konkurencją, a powinno być San Jose.

Co nie zmienia faktu, że LOT właściciel 62% slotów na Okęciu jest wart 10 mld. Tylko trzeba to umieć wykorzystać. I zrezygnować z CPL.
gość_a0177 2020-06-15 17:17   
gość_a0177 - Profil gość_a0177
Kogo tu pytać!?
Wszędzie w tych spółkach zasiadają kompletni debile i do tego wszędzie wygrywa polityka na czele które stoją jeszcze większe debile.
Pomysł CPK jest super! Ale nie w wykonaniu tych ludzi! Nie maja minimalnego pojęcia o czym mówią. Jak można wpaść na pomysł rozwbudowy Radomia w kontekście bazy Warszawskich lotnisk i CPK !??!
Co do LOT to jeśli te debile wykończą ta linie to powinni iść siedzieć do pierdla! Czego się nie dotkną to spierd... Wystarczy popatrzeć na gęby tych ludzi to aż żałość ściska....
 - Profil
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama