Branża alarmuje: Blokada połowy miejsc w samolocie jest bezzasadna

Paweł Cybulak - Profil Paweł Cybulak
09 czerwca 2020 09:00
5 komentarzy
Transport lotniczy podlega większym obostrzeniom niż kołowy i szynowy, a blokada połowy miejsc obowiązuje tylko w samolotach. EASA zaleca dobrowolne dystansowanie w samolotach w miarę możliwości. Polski regulator jest jedynym w Europie, który stosuje tak rygorystyczne ograniczenia.
Reklama

29 maja br. wydano Rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Rozporządzenie to nakazuje blokadę połowy miejsc w samolotach pasażerskich. Żadne inne kraje nie wprowadziły podobnych rozwiązań. Dodatkowo nie wiadomo czy takie rozwiązanie zostanie zniesione wraz z rozpoczęciem operacji międzynarodowych czy zostanie utrzymane. Nie wiadomo też kiedy dokładnie zostanie wznowiony ruch międzynarodowy.

- Ze zdziwieniem przyjęliśmy informacje o ograniczeniach liczby miejsc o połowę szczególnie w sytuacji kiedy w mediach ogłaszane są kolejne etapy rozmrażania gospodarki, kiedy EASA wydała swoje rekomendacje, gdzie tzw. social distancing w samolotach ma być stosowany w miarę możliwości ale nie jako obowiązek - mówi Magdalena Mossakowska Borys, dyrektor wykonawczy Rady Przedstawicieli Linii Lotniczych w Polsce BARIP.

Również ICAO w dokumencie "Take off guidance for air travel" z 27 maja zaleca, aby miejsca wolne na statkach powietrznych były przydzielane w miarę możliwości, bez nakładania na linie takiego obowiązku.


Mosakowska Borys zwraca uwagę, że tylko transport lotniczy podlega tak ścisłym restrykcjom, podczas gdy kołowy i szynowy już nie. W samolocie pasażer spędza średnio do 2 godzin, w autobusie czy pociągu kilka razy więcej. Wprowadzanie tak drastycznych obostrzeń tylko w transporcie lotniczym wydaje się mocno wątpliwe.

- W tym samym rozporządzeniu znajdujemy informacje, że w pociągach i autobusach może być wykorzystane 100 proc. dostępnych miejsc. Jest to tym bardziej dla nas niezrozumiałe jako, że obecnie cała branża lotnicza - porty lotnicze, załogi lotnicze, linie lotnicze oraz firmy obsługi naziemnej - poddane są ścisłemu rygorowi sanitarnemu. Personel wyposażony jest w środki ochrony osobistej, sprzęt, terminale oraz statki powietrzne są odkażane i dezynfekowane oraz stosowane są procedury mające na celu zapewnienie odpraw on line i promujące transakcje bezdotykowe. W przypadku ruchu kołowego te obostrzenia i tak wysoce stosowany rygor sanitarny nie mają zastosowania - dodaje.

Przedstawiciele Wizz Aira uważają, że prawdopodobieństwo rozprzestrzeniania się koronawirusa podczas lotów jest bardzo niskie ze względu na specyficzne warunki na pokładzie (kierunek przepływu powietrza w kabinie, z góry na dół, a także jego szybka wymiana, filtry HEPA czy fizyczna bariera oparć siedzeń). Wprowadzenie ograniczenia liczby miejsc w samolotach negatywnie ocenia również Krzysztof Kołodziej z Ukraine International Airlines i zwraca uwagę, że polski regulator jest jedynym w Europie, który stosuje tak rygorystyczne ograniczenia.


- Jest to dla nas niezrozumiała decyzja. Biorąc pod uwagę brak ograniczeń w wykorzystaniu miejsc siedzących w w transporcie publicznym, jak np. w autobusach czy tramwajach (gdzie okna mogą być zamknięte podczas podróży, gdzie dostępna jest jedynie stara klimatyzacja, gdzie pasażerowie siedzą na przeciwko lub obok siebie bez kontroli posiadania maseczki) gdzie istnieje potencjalna możliwość zakażenia się. Infrastruktura lotnicza różni się znacząco - przekonuje Kołodziej i dodaje, że podróż samolotem w czasie epidemii jest bardziej bezpieczna niż innym środkiem komunikacji publicznej jak autobus czy pociąg.

Takiego rodzaju obostrzenia oznaczają dla przewoźników spadek przychodów oraz wyższe ceny biletów dla pasażerów.

- Linie lotnicze to przedsiębiorstwa jak każde inne których celem jest zarabianie, tak więc aby zrównoważyć brak możliwości sprzedaży wszystkich foteli cena za te, które są dostępne, dostępne będzie musiała zrównoważyć, przynajmniej częściowo, ponoszone koszty, a te nie ulegną obniżce o 50 proc. tylko nadal pozostaną na stałym poziomie. Utrzymanie tego rygoru oznaczać więc będzie nieuchronny wzrost cen za przeloty - przekonuje Mossakowska-Borys.

Brak jakiegokolwiek planu pogłębia panujący chaos. Większość krajów dawno określiła konkretną ścieżkę wznawiania ruchu lotniczego. Poobijana kryzysem branża lotnicza potrzebuje konkretnych informacji. Niestety polski rząd wszelakie zmiany ogłasza "za pięć dwunasta".

- Aby wznowić ruch lotniczy linie potrzebują przede wszystkim informacji kiedy np. zniesiona zostanie kwarantanna. W przeciwnym razie jakikolwiek powrót traci sens - mówi Mossakowska-Borys i dodaje, że niezbędne do odbudowania ruchu lotniczego jest otwieranie się poszczególnych krajów na turystów. Konieczna jest kooperacja poszczególnych krajów oraz zsynchronizowane otwarcia rynków ponieważ w innym przypadku znowu uruchamianie połączeń lotniczych nie będzie miało miejsca.

- Przy utrzymaniu obostrzeń związanych z nakazem wykorzystania jedynie 50 proc. dostępnych miejsc ruch lotniczy będzie odradzał się wolniej niż początkowo zakładaliśmy. Natomiast jeżeli ten nakaz utrzyma się na dłużej pewne połączenia mogą zostać zredukowane, a niektóre nawet mogą zniknąć z mapy połączeń lotniczych z Polski - przekonuje.


- Trudno powiedzieć jak będą wyglądały te przepisy w praktyce. Co z rodzinami? Jak będą siedzieć? Poza tym nie wyobrażam sobie sytuacji gdzie w Polsce wirus będzie zaraźliwy na pokładzie samolotu, a za granicą nie - mówi Grzegorz Polaniecki, szef Enter Aira i dodaje: - Latanie z połową pasażerów to mało sensowne rozwiązanie, bo nikt z nich nie zapłaci dwa razy więcej za bilet.

Podobne zdanie słyszymy od przedstawicieli Wizz Aira.

- Przepis ograniczający liczbę pasażerów na pokładzie samolotu do połowy maksymalnej liczby miejsc, jest zbędny, ze względu na brak udowodnionych racjonalnych powodów do wprowadzenia takich ograniczeń - uważa biuro prasowe Wizz Aira. - Regulacja limitu miejsc może powodować trudności dla rodzin i pasażerów o szczególnych potrzebach, którzy wymagają dodatkowej pomocy podczas lotu, a także dla tych, którzy chcą podróżować wspólnie.

Przewoźnik jednak unika jasnej deklaracji czy blokada wpłynie na wznowienie operacji z naszego kraju.


Z kolei Michael O’Leary, szef Ryanaira przekonuje, że w lipcu i sierpniu poziom wypełnienia samolotów Ryanaira wyniesie nie więcej niż 50 procent. Wygląda więc na to, że nie straszne mu polskie ograniczenia.

UIA przekonuje, że jeśli takie obostrzenia zostaną utrzymane możliwe jest nawet wstrzymanie rozpoczęcia operacji lotniczych do Polski po otwarciu granic.

- Już w czerwcu jedna z ukraińskich linii odwołała rejs z Warszawy do Kijowa w formule 'do domu' właśnie z powodu zaskoczenia jakim było ograniczenie do połowy możliwości wykorzystania miejsc w samolocie - mówi Kołodziej.

Mossakowska Borys zwraca też uwagę na fakt, iż samoloty pasażerskie przewożą także przesyłki cargo, czym branża przyczynia się do funkcjonowania i rozwoju gospodarki i firm – w tym do przewozu kluczowych obecnie artykułów higienicznych i leczniczych. Niepewność i opóźnienia skutkujące brakiem możliwości tych przewozów jakie obserwujemy mogą bezpośrednio uderzyć w gospodarkę i obywateli.

Wreszcie trzeba też zwrócić uwagę na dwie kwestie. Po pierwsze po wznowieniu połączeń liczba rezerwowanych miejsc kształtować się będzie zapewne poniżej 50 proc. załadowania, co pozwoli na stosowanie odpowiedniego odstępu pomiędzy pasażerami, niezależnie od istnienia zakazu. Po drugie powinniśmy pozwolić pasażerom zdecydować, czy chcą obecnie skorzystać z przewozu lotniczego bez ograniczeń, tym bardziej, że często udawać się będą na lotnisko lądowym środkiem transportu, gdzie podobne restrykcje nie obowiązują.

Kiedy przepis o blokowaniu połowy miejsc zostanie zniesiony? Nie wiadomo. Centrum Prasowe Rządu poinformowało nas, że w zależności od rozwoju sytuacji epidemicznej oraz możliwości technicznych i proceduralnych bezpiecznego prowadzenia transportu lotniczego podejmowane będą kolejne decyzje przez rząd, w tym także ograniczenia dotyczące zajmowania miejsc w samolotach pasażerskich.

Reklama

Ostatnie komentarze

 - Profil
gość_256e9 2020-06-13 08:22   
gość_256e9 - Profil gość_256e9
W poniedziałek 15.06. zostanie wydany komunikat, że zniesiony jest przepis blokowania miejsc z dniem 16.06.
gość_2c43c 2020-06-10 21:40   
gość_2c43c - Profil gość_2c43c
@gość_89e80 Ty tu ironizujesz, a kto wie czy właśnie nie taką drogą idą myśli wszechwładzy, co to jako idealna i nieskalana, a wszystko złe to Ci którzy rządzili 5 lat temu. za to nadal nikogo nie rozliczono, a wytyka się zegarki czy ośmiorniczki, a nie 30, 60, 300 mln czy 2 mld...
gość_89e80 2020-06-09 22:57   
gość_89e80 - Profil gość_89e80
To że rząd nie ma pojęcia o tym co robi, a tym bardziej o tym ile to realnie kosztuje już chyba tylko wielbiciele pisuarów nie pojęli. Do kościoła - proszę ile wlezie bo katolicki naród ma pierwsze potrzeby, do autobusów - bez kontroli bo Prawdziwi Polacy autem nie jeżdżą ( a jak już to starymi, po Niemcach), pociągi - no bo polskie koleje przecież, nie. A samoloty?
Sprawa nie jest oczywista. No bo czy ktoś wie jak działa branża lotnicza? No właśnie, że wie. Są Polskie Linie Lotnicze i te nie nasze, co Prawdziwego Polaka tylko oszukać na bilecie chcą... W obcych językach będą nam mówić co można a co nie. I za tanio bilety będą sprzedawać. A Prawdziwie Polskie Linie muszą drogo, no bo przecie oni nam tego...To trza przy okazji zarazy z kolan wstać i pokazać, że my katolicy im tego... A jak Narodowy Przewoźnik nie może do Ameryki polecieć, a po Unii to zgorszenie i obrzydzenie, tfu, nawet połowy biletów sprzedać nie można, to innym też nie damy. I wprowadzimy, a jakże, bzdurne i nielogiczne, ale jedyne i słuszne (bo nasze, Polskie) ograniczenia. My nie możemy, to inne też niech nie mogą. Sprawiedliwość musi być po naszej stronie.
 - Profil
Kup bilet Więcej
Rezerwuj loty
dorośli
(od 18 lat)
młodzież
(12 - 18 lat)
dzieci
(2 - 12 lat)
niemowlęta
(do 2 lat)
Wypożycz samochód
Rezerwuj hotel
Wizy
Okazje z lotniska
Okazje pasażera
Reklama